STOWARZYSZENIE PATRIOTYCZNE
“WOLA-BEMOWO”

L

ZNACZENIE
VI PIELGRZYMKI OJCA ŚWIĘTEGO DO POLSKI

Autoryzowany raport ze spotkania
z JE Księdzem Biskupem Zbigniewem Kraszewskim
w Klubie Oficerskim Dowództwa Wojsk Lądowych w dniu 28 sierpnia 1999 roku

4

WARSZAWA, 1999

ZNACZENIE VI PIELGRZYMKI OJCA ŚWIĘTEGO DO POLSKI

Autoryzowany raport ze spotkania
z JE Księdzem Biskupem Zbigniewem Kraszewskim
w Klubie Oficerskim Dowództwa Wojsk Lądowych przy Placu Żelaznej Bramy 2,
w dniu 28 sierpnia 1999 roku, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola- Bemowo”

        Powitanie wstępne
        Organizator spotkania przywitał Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Zbigniewa Kraszewskiego oraz przybyłych gości, a wśród nich wyróżnił księdza- kapitana Leona Kalinowskiego, redaktora “Westerplatte” Jana Marszałka oraz przedstawicielkę “Jutrzenki” - Radia Armii Krajowej im. “Grota”-Roweckiego.
        W dalszym ciągu mówił:
        - Tematem dzisiejszej prelekcji będzie znaczenie VI Pielgrzymki Ojca Świętego do Polski, widzianej oczami duszpasterza wszystkich Kombatantów JE Księdza Biskupa Zbigniewa Kraszewskiego, swego czasu ścisłego współpracownika Ś.P. Kardynała 1000- lecia Stefana Wyszyńskiego.
        Dzisiejsze, bardzo trudne czasy dla Polski - totalna grabież majątku narodowego, czy naigrywanie się z uczuć religijnych Polaków, czego dowodem jest profanacja krzyży na Żwirowisku w Oświęcimiu, będą zmuszały Naród Polski do organizowania się w duże formacje, aby nie pozwolić się zniszczyć. A wielu obecnie twierdzi, że Naród Polski zachowuje się jak stado kaczek, z którego codziennie jednej się łeb utnie, a pozostałe biegną do kurnika uradowane, że to nie na nie dzisiaj wypadło.
        Za chwilę poprosimy Jego Ekscelencję o poprowadzenie modlitwy inicjującej nasze spotkanie, a potem odśpiewamy “Pieśń Konfederatów Barskich”, której nuty i słowa rozdadzą Państwu nasze służby porządkowe.

        Rozbrzmiewa modlitwa prowadzona przez JE Księdza Biskupa Zbigniewa Kraszewskiego.

        - Napisana przez Juliusza Słowackiego “Pieśń Konfederatów Barskich” upamiętnia ducha konfederacji barskiej z lat 1768- 1772, czteroletniego orężnego wystąpienia patriotów polskich w obronie niepodległości i katolicyzmu, które były wtedy tak samo jak dzisiaj zagrożone. Konfederaci pod wodzą generała Kazimierza Pułaskiego stoczyli z różnym szczęściem wiele bitew z wojskami zdrajcy - króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, wspomaganymi przez wojska rosyjskie. Po doświadczeniach historii możemy mieć nadzieję, że dzisiejsze, bardzo podobne czasy, będą miały pomyślne zakończenie.
        Teraz proszę Pana Bohdana Porębę o krótką lekcję melodii “Pieśni Konfederatów Barskich”, która nie jest łatwa, ale za to bardzo piękna, a potem poprowadzenie śpiewu publiczności.

        Pan Poręba nuci sam pierwszą zwrotkę i za chwilę rozbrzmiewa chóralny śpiew publiczności. Publiczność jest następnie informowana, że po wstępnym wykładzie Jego Ekscelencji, który będzie trwał mniej więcej 45 minut, będzie mogła zadawać pytania na kartkach. Tematyka pytań nie jest niczym ograniczona.

        JE Ksiądz Biskup stwierdza:
        - Szanowni Państwo! Jesteśmy wszyscy pod wrażeniem wizyty Ojca Świętego, wizyty, która była najdłuższą ze wszystkich i najbardziej obfitującą m.in. w niespodzianki, jak to okazało się w Wadowicach, czy też w sali Sejmu. Ojciec Święty okazał się patriotą, Polakiem stuprocentowym i widać było, że przedłuża wizytę. Nie była np. przewidziana w Częstochowie - a jednak był w Częstochowie. Wyraźnie tęsknił za Polską i pragnął być tutaj jak najdłużej. Przed Jego wizytą byłem z radnymi Warszawy i kombatantami w Watykanie. Nie wszyscy mogli się widzieć z Ojcem Świętym, tak jak chcieli, albowiem Ojciec Święty ma ograniczone możliwości spotykania się ze wszystkimi ludźmi. A przecież zauważyłem, że kiedy Ojciec Święty spotykał się z nami, Polakami, wtedy stał i witał każdego z nas stojąc. Kiedy rozmawiałz innymi, siedział i mniej się emocjonował. Wszystko to świadczy o tym, że czuje się Polakiem i pragnie pomóc Polakom, szczególnie przez swoje kontakty z nami i przez swoje natchnione słowa. Drodzy Państwo, Ojciec Święty Jan Paweł II będzie przeze mnie tutaj cytowany kilkakrotnie, ponieważ jego działalność jest tak wielkiej wagi, że o niej zapomnieć nie można. W napisanych dwóch tomach wspomnień również Go cytuję, prawie tak często, jak mojego wychowawcę i przyjaciela, Sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Mam nadzieję, że będę mógł nadal publikować.
        Przeżywamy teraz rok Boga Ojca. Rok ten, według zamiaru Ojca Świętego, jest bezpośrednim przygotowaniem do trzeciego millenium chrześcijaństwa. Rok Boga Ojca: Bóg Ojciec działa nieustannie, w sposób ukryty. Działa wokół nas, ale jak mówi Św. Jan Apostoł, Boga nikt nigdy nie widział. Dopiero Syn Boży pokazał nam swoje oblicze i oddał za nas życie. Ale Boga Ojca nikt nigdy nie widział. W Starym Testamencie przemawiał przez Proroków, w Nowym Testamencie poprzez Apostołów i przez ludzi wybranych. I również w ostatnich latach przemawiał Bóg przez wybrane sobie osoby. Choćby przez dzieci w Fatimie w roku 1917. Najpierw było to objawienie anioła, potem objawienie Matki Bożej i Jej Niepokalanego Serca. I trzeba sobie zdać sprawę, że była tam zapowiedź, przykra, mianowicie następnej wojny, ale i zapowiedź nawrócenia Rosji. Jednak wszystko to było uzależnione od kilku warunków, które dzieci przekazały biskupowi, a biskup przekazał do Watykanu. Niestety wtedy poważnie tego nie potraktowano. Mimo cudu słońca, które widziało sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi w Fatimie 14 października 1914 r., nie wzięto tego poważnie. Dopiero następny papież, Pius XII, kiedy wybuchła wojna, której mogło nie być (według zapowiedzi Matki Bożej w Fatimie, mogło jej nie być!), dopiero wtedy Pius XII ofiarował ludzkość Niepokalanemu Sercu Maryi dwukrotnie i trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie, był to moment zwrotny w wojnie, ponieważ Niemcy przestali iść naprzód, alianci zaczęli zwyciężać.
        Jakie było orędzie Matki Boskiej Fatimskiej? Orędzie było proste, a jednocześnie wiele mówiące. Matka Boska Fatimska żądała od całej ludzkości nabożeństwa do swego Niepokalanego Serca, żądała również różańca, szczególnie w soboty, Komunii Świętej wynagradzającej, szczególnie w pierwsze soboty miesiąca, żądała wreszcie, co było bardzo z oporem przyjęte, ofiarowania Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Wszystko to mogło być wykonane zaraz, wtedy nie byłoby II wojny światowej. Wtedy nawrócenie Rosji, można tak powiedzieć, mogło być natychmiastowe. Natomiast stało się inaczej. Nastąpiło tyle nieszczęść. My, którzy byliśmy w Powstaniu Warszawskim, wiemy, ile ludzi wymordowano, ilu Polaków zginęło. Mówi się o 6 milionach, ale to nieprawda. O ile wiem, było nas przed wojną 36 milionów, a po wojnie 23 miliony. A więc to nie 6 milionów, lecz o wiele więcej nas zginęło. Ponadto Stolica została zniszczona, i to prawie zupełnie. Można było uniknąć wszystkiego tego, gdyby żądania Matki Bożej zostały szybko zrealizowane. Jest tutaj rzeźbiarz, pan Stanisław Lipski, który ze mną po jednej stronie Wisły i po drugiej stronie Wisły uczestniczył w audycji telewizyjnej na temat kapliczek w czasie Powstania Warszawskiego. Odkrył jeszcze na Marszałkowskiej w czasie Powstania wymalowany obraz Miłosierdzia Bożego. Obraz ten jest do oglądania do dzisiejszego dnia. Pokazał nam również piękną figurę Matki Bożej, uszkodzoną, ale nadal stojącą na podwórku. Jeśli chodzi o tę stronę Wisły, jest tych pomników mało. Po tamtej stronie Wisły właściwie każde podwórko ma figurę Matki Bożej lub obraz Miłosierdzia Bożego. Polacy modlili się, szczególnie do Matki Boskiej Częstochowskiej i do Miłosierdzia Bożego. Siostra Faustyna Kowalska umarła na rok przed wojną, a już w czasie wojny jej nabożeństwo, jej forma nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego tak się przyjęła, że w czasie Powstania obrazki małe i większe Miłosierdzia Bożego były w tych kapliczkach. To Hitler powiedział, aby wszystkich warszawiaków wymordować. Jego obłędny rozkaz nie został wykonany, a jest to wielka łaska Boża. Hitler naprawdę nas nienawidził i kazał wymordować Polaków. Wszyscy Polacy mieli zginąć, a szczególnie warszawiacy. Dlaczego tak nas nienawidził, tego nie wiem. Ale był wykonawcą zarządzeń Lucyfera, który nienawidził Polaków, chyba jako katolików.
        W czasie Powstania Warszawskiego byłem plutonowym podchorążym, po ukończeniu podchorążówki tajnej. I byłem również po ukończeniu pierwszego kursu tajnego seminarium. Wszystko było wtedy tajne. Byłem pomocnikiem kapelana tutaj, na Placu Grzybowskim, u księdza Gorczycy, który nie krył się przed bombami do tego stopnia, że pewnego razu musieliśmy go zanieść na wpół spalonego do szpitalika na ulicy Siennej. Nie było noszy, więc nieśliśmy go na drzwiach. Błogosławił nas i już widziałem, że żyć nie będzie. Trzeba podkreślić, że oddział Chrobry II, w którym byłem, nie ustąpił nawet metra kwadratowego Niemcom, lecz zdobył nawet “PASTę” (Polską Akcyjną Spółkę Telefoniczną) na ul. Zielnej. Były to zupełnie wyjątkowe osiągnięcia naszych żołnierzy, o których się zupełnie po wojnie nie wspominało. To, że Powstanie trwało dwa miesiące, to też jest wielki sukces, bo normalnie takie powstania trwają dwa, trzy dni, ludzie giną i powstanie upada.
        W 1943 r. wstąpiłem do tajnego seminarium duchownego, które odbywało się w mieszkaniach, podobnie jak tajne komplety uniwersyteckie. Przechowywaliśmy się najpierw na Placu Teatralnym u Sióstr Kanoniczek, później u mnie, a później gdzie popadło. Taki kurs, 30 młodych ludzi, był bardzo podejrzany z punktu widzenia Niemców. Wszyscy kursanci brali udział w Powstaniu Warszawskim i zginęła nas połowa. Trudno to nazwać hekatombą - zginęło nas więcej, niż można sobie wyobrazić. Na cześć moich kolegów, którzy zginęli w czasie Powstania, napisałem 13 listopada 1945 r. taki wiersz - modlitwę:

        Pamiętasz?...
                    ...Ten wąsaty zegar na ratuszu,
        A minut było tylko jeszcze dwie!...
        ...zadyszani,
        roześmiani,
        u bezpiecznej przystani-
                                            kanoniczek-
        Spotkaliśmy się.

        Na pięterku alkowy.
        Jakieś znaki umowy...
        A w oknie facjaty-
        słońce, błękit i kwiaty...

        Rąk uściski, śmiech złoty,
        radość młodej szczeroty!
        ...Przy kościółku- korytarz:
        Ty o drogę mnie pytasz;
                            Ach, kolego!
                                                Przecież i ja też!...

        ...Ponad nami, miarowy,
        zegar bił ratuszowy...
        nam nie przyszło do głowy,
        że ten pierwszy-
        to dla Ciebie- już ostatni kurs.

        A gdy wieczorem zsunięto rolety,
        w saloniku u ksieni
        przy stoliku czerwieni
        lampy półmrok złotawy...
        ...Wykład taki ciekawy!
        A za oknem- jęk...
                        ... deptanej Warszawy...

        A za oknem na murach
        wapnem krzyże znaczone...

        A na słupach, na ścianach
        te plakaty czerwone,
                            te plakaty skrwawione...

        Gdyśmy szli na wykłady
        W dzień jesienny i blady:
        na jezdni świeże ślady-
        - krwi...
        W Romie Gestapo u drzwi.
                        - Nie bałeś się,
                        wiem o tem.
        Nie bałeś się i potem,
        gdyś z imieniem Maryi
        na ostatni posterunek szedł...

        A czy pamiętasz
        tę nocną adorację?...
        Serc dwanaście i świece dwie

        rozpraszały głuchej nocy mrok.
        Zegar bił, a wśród ciszy rozlegał się
        twardy- żandarmski na ulicy krok.

        Przyjacielu, mój przyjacielu drogi!
        Zagubiony sercem wśród gwiazd!
        Nie znajdę Cię dzisiaj nigdzie,
        na ulicach żadnego z miast.

        Nie spotkam Cię ani na Pradze,
        ani na Krzywym Kole,
        ani na Placu Zbawiciela,
        gdzieśmy SS-ów mijali patrole.

        Nie będziemy w zielonej sali
        już nigdy kuli “de ente”,
        gdy za nami śledziły portretów
        spojrzenia zimne i niepojęte...

        Przyjacielu, nie znajdę Cię nigdzie
        i nie wiem, gdzie leży Twój grób.
        Nie znajdę Cię nigdzie, a tylko...
        ...u Jezusowych stóp!...

        O mój drogi, kochany i złoty,
        W oczach światło, w duszy Boga masz!
        Użycz trochę z tej szczęsnej szczodroty
        Ty, co Bóstwo widzisz twarzą w twarz!

        Przed ołtarzem klęczeliśmy razem :
        Ty, ja, oni- dziś są z Tobą też-
        ...Zostało akurat nas kilku:
                        dlaczego my?! Dlaczego?!...
        Ty na pewno najlepiej to wiesz!

        Zostaliśmy w tych czarnych sutannach,
        I iść mamy tą najprostszą a najcięższą z dróg.

        O, przyjaciele serdeczni, niech wasza pieśń poranna
        ubłaga nam siłę, by dojść tam, gdzie- Wy,
                                                gdzie BÓG!...

        Połowa z nas zginęła. Połowa przeżyła. Wśród nich jestem ja. Jestem świadkiem tych naszych zmagań z nieprzyjacielem, okupantem niemieckim. Ale nie spodziewaliśmy się, że rozpoczyna się w 1945 roku druga okupacja, tym razem sowiecka. Okupacja sowiecka trwała zbyt długo - 45 lat. I to rzeczywiście zbyt długo, bo się wychowały dwa pokolenia na kłamstwie. A jeśli ktoś mówił prawdę, to raczej po cichu i z wielkim strachem. A przecież spodziewaliśmy o wiele wcześniej i nawrócenia Rosji, i zmiany. Spodziewaliśmy się, co prawda, że będzie jakaś rewolucja albo wojna, bo tak zawsze bywało. Tymczasem nastąpił cud. Ani wojny, ani rewolucji nie było, a Rosja się jednak nawraca. Ani wojny, ani rewolucji nie było, a przecież mur berliński pękł, a w Warszawie są inne rządy, inna sytuacja niż przedtem.
        Byłem wtedy na Kamionku proboszczem, kiedy 24-25 marca 1984 roku odbyła się wizytacja kanoniczna, którą przeprowadził osobiście ksiądz kardynał Józef Glemp. Wizytacja rozpoczęła się w sobotę o godzinie 16 procesją za zmarłych, których ciała spoczywają na tutejszym przykościelnym cmentarzu, który ma już tysiąc lat (najstarszy cmentarz Warszawy). Potem było nabożeństwo pomocników Maryi Matki Kościoła, które prowadził ojciec Bugajewicz. W czasie tego nabożeństwa ksiądz prymas odmówił nowy akt poświęcenia świata i Rosji, ułożony przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Następnie razem poświęciliśmy nową tablicę w świątyni na pamiątkę zwycięstwa pod Wiedniem, które miało miejsce 12 września 1683 roku. Następnego dnia, 25 marca, o godzinie 1030 otrzymałem wiadomość, że o godzinie 1000 zmarła w domu prowincjalnym Sióstr Szarytek moja świętobliwa ciotka, siostra Helena Szafarz. Umarła w wieku 97 lat w dzień swoich zakonnych ślubów - Siostry Szarytki odnawiają swoje śluby w dzień Zwiastowania Pańskiego. 25 marca o godzinie 1100 ksiądz prymas odprawił mszę dla dzieci i po raz drugi dokonał aktu oddania świata Matce Najświętszej, co również uczyniłem osobiście w czasie mszy odprawianej przeze mnie. Tegoż dnia byłem też w Katedrze Św. Jana Chrzciciela w Warszawie o godzinie 19. Miałem kazanie w czasie mszy odprawianej przez księdza prymasa, który po raz kolejny dokonał aktu ofiarowania. Jestem zdania, że ten akt ofiarowania był właśnie decydujący, jeśli chodzi o nawrócenie Rosji i zmiany polityczne, jakie nastąpiły na całym świecie. Autorem tego aktu, jak mówiłem, jest Ojciec Święty. Oto jego treść:

        “Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko!”

        Ze słowami tej antyfony, którą modli się od wieków Chrystusowy Kościół, stajemy dzisiaj przed Tobą Matko w czasie jubileuszowego roku naszego odkupienia.
        Stajemy w szczególnym poczuciu jedności wszystkich Pasterzy Kościoła, stanowiąc jedno ciało i jedno kolegium, tak jak z woli Chrystusa Apostołowie stanowili jedno ciało i jedno kolegium z Piotrem. W poczuciu tej jedności wypowiadamy słowa niniejszego aktu, w którym raz jeszcze pragniemy zawierzyć “nadzieje i obawy” Kościoła w świecie współczesnym. Przed 40 laty, a także dziesięć lat później, Twój Sługa, Papież Pius XII, mając przed oczyma bolesne doświadczenia rodziny ludzkiej, zawierzył i poświęcił Twemu Niepokalanemu Sercu cały świat, a zwłaszcza te narody, które ze względu na swą sytuację stanowią szczególny przedmiot Twej miłości i troski.
        Ten świat ludzi i narodów mamy przed oczyma również dzisiaj: świat kończącego się drugiego tysiąclecia, świat współczesny, nasz dzisiejszy świat! Kościół na Soborze Watykańskim II odnowił świadomość swego posłannictwa w tym świecie, pomny na słowa Pana: - idźcie... i nauczajcie wszystkie narody...oto jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata.
        I dlatego, o Matko ludzi i narodów, Ty, która znasz “wszystkie ich cierpienia i nadzieje”, Ty, która czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy światłością i ciemnością, jakie wstrząsają współczesnym światem - przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Przenajświętszym wprost do Twego Serca i ogarnij miłością Matki i Służebnicy Pańskiej ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy, pełni niepokoju o doczesny i wieczny los ludzi i narodów.
        W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które tego zawierzenia i poświecenia najbardziej potrzebują....
        “Pod Twoją Obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko! naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych!”
        Oto stojąc dzisiaj przed Tobą, Matko Chrystusowa, pragniemy wraz z całym Kościołem wobec Twego Niepokalanego serca, zjednoczyć się z poświęceniem, w którym Syn Twój, z miłości ku nam, oddał się Ojcu: “ za nich- powiedział - Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”. Pragniemy zjednoczyć się z Odkupicielem naszym w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić.
        Moc tego poświęcenia trwa przez wszystkie czasy, ogarnia wszystkich ludzi, ludy i narody, przewyższa zaś wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i jego dziejach: jakie też rozniecił w naszych czasach.
        O jakże głęboko czujemy potrzebę poświęcenia za ludzkość i świat: za nasz współczesny świat w jedności z samym Chrystusem! Odkupieńcze dzieło Chrystusa ma się stawać przecież udziałem świata przez Kościół.
        Wyrazem tego jest obecny Rok Odkupienia: nadzwyczajny jubileusz całego Kościoła.
        Bądź błogosławiona w tym Świętym Roku, Ty nade wszystko Służebnico Pańska, która najpełniej jesteś posłuszna Bożemu wezwaniu.
        Bądź pozdrowiona Ty, która jesteś cała zjednoczona z odkupieńczym poświęceniem Twojego Syna!
        Matko Kościoła! Przyświecaj Ludowi Bożemu na drogach wiary, nadziei i miłości. Pomóż nam żyć całą prawdą Chrystusowego poświęcenia za całą rodzinę ludzką w świecie współczesnym.
        Zawierzając Ci, o Matko, świat, wszystkich ludzi i wszystkie ludy, zawierzamy Ci także samo to poświęcenie za świat, składając je w Twym macierzyńskim Sercu.
        O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach, w sercach współczesnych ludzi - zła, które w swych niewiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości!

        Od głodu i wojny,
                                            wybaw nas!
        Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny,
  
                                         wybaw nas!
        Od grzechów przeciwko życiu człowieka od jego zarania,
                                            wybaw nas!
        Od nienawiści i podeptania godności dzieci Bożych,
                                            wybaw nas!
        Od wszelkich rodzajów niesprawiedliwości w życiu społecznym, państwowym i międzynarodowym,
                                            wybaw nas!
        Od deptania Bożych przykazań,
                                            wybaw nas!
        Od usiłowań zadeptania samej prawdy o Bogu w sercach ludzkich,
                                            wybaw nas!
        Od przytępienia wrażliwości sumienia na dobro i zło,
                                            wybaw nas!
        Od grzechów przeciwko Duchowi Świętemu,
                                            wybaw nas!
        Przyjmij, o Matko Chrystusowa, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi! Nabrzmiałe cierpieniem całych społeczeństw!
        Pomóż nam mocą Ducha Świętego przezwyciężyć wszelki grzech: grzech człowieka i “grzech świata”, grzech w każdej jego postaci!
        Niech jeszcze raz objawi się w dziejach świata nieskończona zbawcza potęga Odkupienia: potęga Miłości Miłosiernej! Niech powstrzyma zło! niech przetworzy sumienia! Niech w Sercu Twym Niepokalanym odsłoni się dla wszystkich światło Nadziei...
        To był akt modlitewny, który w moim przekonaniu, i nie tylko w moim przekonaniu, był decydujący i zastępował nasze działania ludzkie, bardzo słabe ludzkie działania. Bo Pan Bóg jest wszechpotężny i mógłby wszystko inaczej uczynić, tylko czeka na naszą inicjatywę. Było to ponowne oddanie świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, o co Matka Boża prosiła jeszcze w Fatimie w roku 1917. A było to dokonane dopiero w roku 1984. A więc można powiedzieć, że z wielkim opóźnieniem to wszystko się odbywa.
        Nie było wojny, nie było rewolucji, a jednak już komunizm należy do przeszłości. Jest to wielka łaska Boża, za którą powinniśmy nieustannie dziękować. Niestety najczęściej nie pamiętamy o takich sprawach, jak ten akt, który z tej książki przeczytałem i nie łączymy sobie tych rzeczy tak, jak powinno to być połączone. Najczęściej czekamy na te wojnę, na rewolucję, na obcinanie głów, a tymczasem można to wszystko zupełnie inaczej załatwić. Jan Paweł II miał zginąć po trzech latach działalności, tak jak Chrystus. Dlaczego się nie udało siłom ciemności zabić Jana Pawła II, tak jak siły ciemności zabiły samego Chrystusa? Odpowiedź jest jedna. Ofiarował się jako młody człowiek Niepokalanemu Sercu Maryi, i Matce Bożej zawierzył całkowicie swoją przyszłość. I dlatego Matka Boża w cudowny sposób utrzymuje go przy życiu. Tak jak utrzymywała przy życiu innego człowieka, który był skazany na śmierć przez komunistów, sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Kardynał Stefan Wyszyński miał zginąć w więzieniu, a wyszedł z więzienia, i to tryumfalnie. W roku 1953 został aresztowany, a w 1956 komuniści błagali go aby wrócił do Warszawy i ratował sytuację, bo grozi wybuch społeczny. Jak to się stało? Stało się tak samo, jak w innych wypadkach. 8 grudnia 1953 roku Kardynał Wyszyński w Stoczku Warmińskim ofiarował się Matce Bożej i Jej Niepokalanemu Sercu. Zawierzył się całkowicie. Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że Matka Boża wyzwoliła go z więzienia i pozwoliła wrócić do swojej pracy. Co więcej, na zachodzie Europy nakręcili wtedy o nim film, napisano książki. Jestem głęboko przekonany, że na konklawe po śmierci Piusa XII na pewno były głosy za naszym Kardynałem, aby został papieżem. On sam nic na ten temat nie mógł mówić. A wielokrotnie powtarzał, co słyszeliśmy wszyscy, którzy chodziliśmy do Katedry Św. Jana, że miejsce Kardynała Wyszyńskiego jest nad Wisłą. A nad Tybrem powinien być Włoch. To są jego słowa, które pamiętam. A mimo to, kiedy przyszło do następnego wyboru papieża Polaka, rozdawał, jak mówił sam, obrazki Serca, obrazki Matki Boskiej Częstochowskiej. Wszystkim kardynałom, aby odmawiali modlitwę po drugiej stronie umieszczoną. Można się domyślać, że jego wpływ na kardynała Wojtyłę był taki, że kardynał Wojtyła zgodził się przyjąć wybór. I mamy papieża Polaka, papieża Słowianina, który był przepowiedziany przez Juliusza Słowackiego:

        Pośród niesnasek Pan Bóg uderza
        W ogromny dzwon.
        Dla słowiańskiego oto papieża
        Otworzył tron.

        Wiersz ten nie był znany, ale po wyborze papieża Jana Pawła II już go znamy i często cytujemy.
        Dochodzę do wniosków końcowych mojego referatu:
        Po pierwsze. Nie zamiary ludzkie, a tym bardziej szatańskie, decydują o tym, co się dzieje na świecie. O wszystkim decyduje Bóg Ojciec. Ale sam nie będzie wypełniał za nas tych zadań, które do nas należą. Wysyła nieraz Matkę Bożą, aby byłą pośredniczką i jest rzeczywiście pośredniczką - przemawia nieraz w sposób widzialny, nieraz niewidzialny, ale przemawia do wielu ludzi i tak samo u Was tutaj. Jesteście ludźmi wierzącymi i na pewno macie kontakty nadprzyrodzone z duszami zmarłych swoich bliskich, na pewno macie kontakty ze świętymi Waszymi patronami i Matką Najświętszą. Jako ksiądz polski wiem dobrze, że nie ma skuteczniejszego sposobu duszpasterstwa jak modlitwa do Matki Bożej. Jeśli coś się ogłosi w Polsce, że jest Maryjne, to wtedy Polacy idą, spontanicznie. 26 sierpnia, w święto Matki Bożej Częstochowskiej byłem na Jasnej Górze. Siedziałem na balkonie i widziałem, ile było ludzi. Nie, jak mówi telewizja, 100 tysięcy, lecz 250 tysięcy ludzi, na tyle się znam. Często bywam w Częstochowie. Wprowadziłem do Częstochowy pielgrzymów, niewielka grupa, ale wybrana grupa. Pomocnicy Maryi Matki Kościoła. W Mstowie nad Wartą odprawiałem dla nich mszę świętą polową, potem wprowadziłem ich na Jasną Górę 25 sierpnia, a 26-go w nocy odprawiałem mszę świętą. I wtedy modliłem się i za Was również. Odprawiałem tego dnia dwie msze święte.
        Moi kochani, jestem już emerytem. Emeryt już nie ma prawa głosu na Konferencji Biskupów. Dziękuję, żeście mnie zaprosili, dzięki czemu tutaj coś mogłem powiedzieć. A jeśli idzie o moje rady, pod adresem wszystkich tu obecnych, to rady są takie, abyśmy byli wierni Kościołowi, tak jak Papież spodziewa się tej wierności. Słyszałem na własne uszy i Wy też słyszeliście, jak Papież napominał dla obrony krzyży - Brońcie krzyża!- Było to wielokrotnie powiedziane przez Papieża. Następnie Papież napomina nas do przestrzegania Przykazań. Do roztropności, do mądrości. Również i pod adresem wielu, wielu podejrzanych ludzi były aluzje Papieża dosyć wyraźne. Ojciec Święty zostawił nam lekcję, lekcję poglądową i lekcję naukową w swoich przekazach i mimo że zachorował, przeziębił się, to jednak wyzdrowiał i dokończył szczęśliwie swoją podróż na Jasnej Górze. Po drodze był w Licheniu. Licheń to jest w tej chwili największy kościół w Polsce budowany. Licheń prowadzą księża Marianie. Ja też należę do księży Marianów o tyle, że przed wojną skończyłem szkołę u Marianów. W 1939 roku zdałem maturę i jestem z Marianami związany. Muszę powiedzieć Wam, że Matka Boża Licheńska to jest jedyna Matka Boża, która ma Polskiego Orła na piersi. Nie jest to wielki obrazek. Na niewielkim obrazku trudno zobaczyć. Ale jeśli obraz ten jest powiększony, jak widziałem w Kałkowie-Godowie, w głównym ołtarzu, to wtedy widać bardzo wyraźnie Białego Orła na piersi Matki Bożej. Matka Boża jest i Konfederatów Barskich i nasza. Matka Boża Powstańcza i obecnej Polski, która wybija się na wolność. Matka Boża, która jest i Matką Dobrej Rady.
        Miałem takiego profesora, księdza Borowskiego, który wykładał nam teologię moralną i często nam wykładał o cnocie roztropności, prudentia auriga virtutum . Roztropność jest woźnicą cnót. Nie ma cnoty bez roztropności. I powtarzał, że Polakom często brakuje roztropności. A ja mogę powiedzieć dzisiaj: - Dajemy się oszukiwać. Przy każdych wyborach. Nie potrafimy być roztropni. Komuniści jak gdyby dochodzą do głosu, chociaż nie powinni dochodzić do głosu. Jak to się dzieje? Po prostu dlatego, że mamy dwie słowiańskie cechy, które są bardzo szkodliwe. Mianowicie zbytnia miękkość i brak roztropności. Nie można być zawsze miękkim i nie można być zawsze głupim. Trzeba być trochę mądrzejszym. Szczególnie, jak się ma doświadczenia nie tylko jednego życia, ale całych pokoleń. A przecież pokolenia polskie cierpiały. Pokolenia polskie oddawały swoje życie za Ojczyznę. Polakowi łatwiej jest oddać życie za Ojczyznę, niż pracować dla Ojczyzny. Jedno, co powinniśmy mieć, to umieć się jednoczyć. Umieć się jednoczyć. Jedność to znaczy miłość. Miłość to znaczy zgoda. “Solidarność” dlaczego wygrała bitwę z komunizmem? Dlatego, że mimo wszystkich różnic ludzie solidarnie szli do wyborów. Solidarnie, to nie znaczy, że mamy być zgodni pod każdym względem z drugim człowiekiem, bo to nie jest możliwe. Ale gdy się idzie w duchu jedności, to się wtedy wygrywa i nie daje się oszukiwać. Nadchodzą jedne czy drugie wybory, a my się zawsze nie wiadomo dlaczego dajemy oszukiwać. Jesteśmy naprawdę naiwni.
        Dziękuję jeszcze raz, żeście mnie tutaj zaprosili. Powiedziałem Wam w formie wykładu to, co przeżywałem i w tej chwili, kiedy będziecie dyskutować, proszę abyście podjęli te tematy, które ja podjąłem. Pierwszy temat to jest: nie liczmy na siły ludzkie, tylko na Boskie. A drugi temat, to bądźmy solidarni i pełni mądrości. Roztropni. A wygramy wtedy nie tylko wybory, ale wygramy wtedy całą naszą Ojczyznę. Bóg zapłać. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
        Zebrani odpowiedzieli : - Na wieki wieków Amen!

        W przerwie spotkania powitano legendę Gór Świętokrzyskich, pułkownika Antoniego Hedę - “Szarego”.
        Zabrał głos pan Stanisław Lipski:
- Chcę nawiązać do wspomnianej przez Jego Ekscelencję pielgrzymki kombatantów do Rzymu i na Monte Cassino. Było nas trzy autokary. Jako plastyk, rzeźbiarz, konserwator zabytków, żołnierz Kedywu, Powstania Warszawskiego Pułku “Baszta”, w czasie III wizyty wręczałem Ojcu Świętemu ryngraf, w czasie IV wizyty zaprojektowałem i wykonałem Mitrę, tym razem jadąc do Rzymu wykonałem obraz dla Ojca Świętego, związany z tematem naszym, polskim. Obraz przedstawia Orła, w tle Krzyż Papieski i Klasztor na Żwirowni i słowa Ojca Świętego: - “Bądźcie ducha Westerplatte”. U dołu podpisy kombatantów, Jego Ekscelencji, pułkownika ”Szarego” i wielu kombatantów, którzy brali udział w tej pielgrzymce. W drodze, ponieważ byli też tzw. kombatanci, zażyczyli sobie, aby pokazać obraz, który mamy wręczać w imieniu kombatantów. Więc pokazałem go w hotelu. Przyjrzał się tzw. kombatant ... i reakcja: - Ja protestuję! - Co Pan protestuje? - Bo tu jest krzyż!- Zdębiałem. Ja mówię - Jak to? - No przecież krzyż! Odpowiedziałem: - To jest Krzyż Papieski i to jest obraz ofiarowany w imieniu Polaków kombatantów wierzących. - Ja protestuję! To jest prowokacja! - Niech Pan sobie protestuje. Mnie się podoba. Ja go namalowałem. Jestem autorem. I ja go wręczam. - Ja protestuję! Będę protestował! - Niech Pan protestuje. Sprowokował jeszcze trzy autokary, stronili ode mnie, jeszcze w drodze byłem raz zaatakowany przez innego “kombatanta”, wygrażającego mi laską na szosie.
        Przyjechaliśmy do Rzymu o godzinie 9-tej. Ojciec Święty miał przybyć o godzinie 10-tej. Zajęliśmy sektor po lewej stronie, 20 m od tronu papieskiego. Po prawej stronie ojcowie Kościoła, Ekscelencja. Czekamy. Oddzieliliśmy się od tych “kombatantów” w trójkę, przy wyjściu, aby było bliżej wyjść. Obraz był oprawiony w srebrną ramę, za szkłem. Ogłoszono, aby zgłosić, kto ma dary. Po wypadkach w drodze już spodziewaliśmy się, że zostanie podjęta jakaś akcja, aby nam przeszkodzić. Więc naszego obrazu na razie nie dajemy i trzymamy zawinięty. Istotnie, wszczął się jakiś ruch, rozpoczęto poszukiwania czegoś. My już wiedzieliśmy, że szukają naszego obrazu. Ponieważ
poszukiwania były bezskuteczne, po pewnym czasie zjawiło się dwóch karabinierów i stanęli przy wyjściu, przy nas. Niedobrze. Widać było, że akcja rozwinęła się na pełną skalę. Przyjechał Ojciec Święty, entuzjazm, dary zostają wręczane. Przywitanie, modlitwa. My próbujemy z obrazem wyjść. A karabinierzy: “No! No!” i nas spychają, nie dają nam ... [zmiana taśmy magnetofonowej] ... I tłumaczy, i przygraża im, że nie ma mowy, żeby nie wypuszczali nas. I nie ma żadnej możliwości wyjść. Idzie biskup od sektora z dołu, więc kolega wyrywa się i pokazuje, że do biskupa, więc puścili. Więc szybko rozwinąłem płótno, obraz pod pachę i do tego biskupa! Ekscelencjo! Spóźniliśmy się, nie chcemy robić zamieszania. Może Ekscelencja wręczy ten obraz Ojcu Świętemu. - Oczywiście, nie ma sprawy! Wziął pod pachę obraz, adres, który był licznie podpisany i prosto do Ojca Świętego zaniósł. Ekscelencja widział, że Ojciec Święty czytał i był bardzo zadowolony. I otrzymałem później list z Sekretariatu Stanu: Szanowny Panie! W imieniu Jego Świętobliwości Jana Pawła II dziękuję serdecznie za nadesłane życzenia oraz obraz dołączony z okazji rocznicy urodzin. Ojciec Święty wdzięczny za modlitwy, szczególnie w intencji jego pielgrzymki do Polski. Z serca udzielam ofiarodawcom apostolskiego błogosławieństwa. Łączę wyrazy szacunku. Mons. Pedro Lopez Fintana.
        Jako kombatant informuję, że będziemy się starali i krzyż musi stanąć także na Umschlag Platzu. Ponieważ tam Ojciec Święty się modlił i tam zginęli Powstańcy, moi koledzy, z “Baszty”, z “Zośki”, z “Parasola”, którzy zginęli przy zdobywaniu magazynów na Stawkach i uwolnili Żydów. W obronie Żydów oddali życie. I tam musi stanąć krzyż.
 

        Pytania z sali:
        - Jakie jest stanowisko Jego Ekscelencji w sprawie podpisania przez polskich przedstawicieli Kościoła, m.in. Ks. Musiała i kard. Macharskiego, deklaracji genewskiej w dniu 22 lutego 1987 roku, która podobno brzmi: - Nie będzie stałego miejsca kultu katolickiego na terenach obozów Auschwitz i Birkenau? Czy osoby wymienione w tej deklaracji miały prawo ją podpisać? Dlaczego społeczeństwo polskie nic o tym nie wie, przez lata nie wiedziało lub było dezinformowane?

        Biskup Kraszewski: - Ja tak samo nie byłem informowany. Dowiedziałem się o tym dopiero po kilku latach i jestem tak samo zdziwiony, jak Państwo. Następuje taka właściwie dziwna historia. Jesteśmy nieraz lepiej informowani przez telewizję i przez prasę, niż drogami oficjalnymi.

        - Co najbardziej boli Ojca Świętego w teraźniejszej Polsce, a co jest nadzieją?

        Biskup Kraszewski: - Mówił on o tym sam w Pelplinie. Mówił wyraźnie o tym, aby pod adresem Kościoła ani pod pozorem Kościoła nie głosić swoich nauk, które nie są zgodne z nauką Kościoła i z nauką jego. Podkreślał też nieustannie, aby wykorzystywać czas wolności, ją cenić i w dobrym kierunku rozwijać. Jeśli chodzi o nadzieję, to jest to jedyny człowiek na świecie, który w wieku 80 lat wciąż jest młody. Jest lubiany przez młodzież i sam mówi, że młodzież jest nadzieją świata.

         - Jaki jest wpływ podróży apostolskich Jana Pawła II na bieg wydarzeń w świecie? Dlaczego Ojciec Święty uwiarygodnił kolaborantów przez swoją wizytę w Sejmie? Dlaczego zaprosił Kwaśniewskiego do papa-mobile?

        Biskup Kraszewski: - Wpływ podróży Ojca Świętego powinien być większy, ale ja za bardzo go nie widzę. Ojciec Święty mówi swoje, a ludzie myślą swoje. Mamy dużą część społeczeństwa, która nawet samego Ojca Świętego traktuje wybiórczo. Niektóre rzeczy przyjmuje, niektóre nie przyjmuje. Ojciec Święty ma nadzieję, że przyjmujemy wszystkie jego słowa. A tymczasem tak nie jest. Można powiedzieć, że Ojciec Święty odjeżdża, a my wracamy do swoich kłopotów. Ale jak ma ich nie być. Jeśli likwiduje się rolnictwo, jeśli mleko jest tańsze od wody, to jak chłopu ma opłacać się utrzymywanie krów. Jest ich coraz mniej. Wiąże się z tym wysypywanie zboża. Wiem dobrze, jakie zboże sprowadza się z zagranicy, bo mi mówił piekarz, dobry znajomy. Zboże to w ogóle nie nadaje się do pieczenia chleba. Jest to niszczenie substancji polskiego narodu. Dlatego ja mam wielkie podejrzenie, że papież mówi swoje, a tutaj jakieś siły ciemności pragną nas wykończyć. Natomiast jeśli idzie o Sejm, to wtedy byłem przy pomniku naszym, Armii Krajowej. I byłem zachwycony, bo Papież miał tylko przejeżdżać i pobłogosławić. I chociaż był chory, a jednak podszedł, a jednak długą modlitwę odmówił i przywitał się z nami po kolei. Zrobił to, co było niespodziewane. To była uroczystość. Byłem nią zajęty. A tego, co było w Sejmie, nie widziałem nawet w telewizji. A jeśli chodzi o papa-mobile, to nie wiem, dlaczego.

        - Homilie Ojca Świętego w czasie pielgrzymki po Polsce miały charakter ewangelizujący. Ogromna frekwencja Polaków na spotkaniach z Papieżem i żywe przeżywanie świadczą o tym, że społeczeństwo wychodzi naprzeciw papieskiej nauce. Czy nie świadczy to o budzeniu się sumienia narodowego, o wielkiej potrzebie przyjęcia tej ewangelizacji? Co pielgrzymka Ojca Świętego mówi o naszym społeczeństwie?

        Biskup Kraszewski: - Zgadzam się z autorem pytania. Taka podróż Papieża, zresztą bardzo długa podróż Papieża, to jest wielka ewangelizacja i to przypomina nam o tych najważniejszych sprawach, jeśli idzie o kraj i o Ojczyznę, i to powinniśmy realizować. Tylko za mało jest tej realizacji.

        - Ksiądz Biskup powiedział, że Ojciec Święty Jan Paweł II jest Polakiem i patriotą. To dlaczego mianował na wysokie stanowiska kościelne Żydów, np. Życińskiego, Pieronka itd.?

        Biskup Kraszewski: - Nie mogę na to odpowiedzieć. Nie jestem świadomy, kto jest kim. Przecież się przede mną nie legitymowali.

        - Kto odniósł więcej korzyści z ostatniej wizyty Ojca Świętego: Naród czy władza? Dlaczego z Katedry Warszawskiej usunięto ambonę, z której wielokrotnie do wiernych przemawiał Kardynał Wyszyński?

        Biskup Kraszewski: - Kto więcej osiągnął korzyści, okaże się przy następnych wyborach. Co do ambony zgadzam się, że nie powinna być usuwana - była już zabytkiem, ponieważ przemawiał z niej Sługa Boży Kardynał Wyszyński. Usunięcie tego zabytku rzeczywiście jest przykre. Bo przecież pamiętam dobrze, że z tej ambony przemawiał, i to wielokrotnie. A przecież Kardynał Stefan Wyszyński był kimś takim jak Piotr Skarga.

        - Dlaczego ogólnie księża za mało uświadamiają Polaków, że mają być patriotami? W przeciwnym razie Polacy stają się zdrajcami Boga i Ojczyzny.

        Biskup Kraszewski: - Niestety obecni księża są już w większości uczniami szkół komunistycznych. To jest gorzka prawda. Ja jeszcze skończyłem szkołę Marianów. Miałem takich wychowawców jak ksiądz Jarzębowski, wielki apostoł, ksiądz Jan Sobczyk, wielki apostoł, ksiądz Kulesza, zabity przez Niemców, i inni. Obecni, młodzi księża mogli się już tylko nauczyć od rodziców, a gdy to nie nastąpiło, mają duże braki w wykształceniu.

        - Pamiętamy słowa Ojca Świętego: Przyszłość Polski zależy od Was i musi od Was zależeć. Czy pusty budynek po karmelitankach w Oświęcimiu nie powinien powrócić do spraw naszej wiary katolickiej, do spraw polskości? Ojciec Święty powiedział: - Brońcie krzyża! A co dzieje się z krzyżami, symbolami naszej wiary, gdzie jest nasz episkopat? Kto decydował o wysłaniu kardynała Macharskiego na konferencję genewską, na tak ważne sprawy Kościoła Katolickiego? Nie może decydować jeden człowiek polskojęzyczny. Kardynał Glemp po wizycie brukselskiej wypowiedział się, że Polska będzie budowniczym wiary katolickiej. Oby nie było odwrotnie, gdy na nieszczęście wciągną nas do tej Wspólnoty Europejskiej.

        Biskup Kraszewski: - Jestem również zaniepokojony, co się dzieje w Brukseli. Boję się, że będzie to po prostu dyktat Brukseli, tak jak przedtem był dyktat z Moskwy. Natomiast w Oświęcimiu nie byłem bardzo dawno i raczej coś więcej mógłby tu powiedzieć ksiądz Kalinowski. Co do Karmelitanek, to są one w Dachau i tam się modlą. Jeśli komuś przeszkadza modlitwa Karmelitanek, to jest bardzo niedobrze. A poza tym, my katolicy modlimy się za zmarłych. Chyba, że ktoś nie wierzy w życie wieczne. Firma “Adam” wydała moją najnowszą książkę “Tajemnica życia pozagrobowego”. Są dowody na istnienie życia pozagrobowego. Jestem jak najbardziej za tym, aby modlić się za zmarłych. Oni potrzebują tej pomocy. To co było w Sochaczewie kilka lat temu - wyraźne dopominanie się o modlitwę dusz z tamtego świata. Karmelitanki w Dachau modlą się przede wszystkim za zmarłych. I to powinno być u nas też.

        Organizator spotkania: Bardzo prosimy Pana Pułkownika, Redaktora Marszałka i Księdza Kalinowskiego, który był na Żwirowisku, święcił krzyże, był razem z nami 3 maja w tym roku, postawił także swój krzyż. Pokazywała tę uroczystość telewizja, włącznie z naszym transparentem, który obecnie tutaj wisi.

        Pułkownik Heda-“Szary”: - Proszę Państwa! Od początku do końca zajmowałem się sprawą Krzyża i uczestniczyłem w nabożeństwach, które tam się odbywały. Zapewniam Państwa: z mojego wyczucia imojego doświadczenia, te Krzyże, który były zdjęte, nie były zdjęte przez Polaków. To była mafia, to byli ludzie wynajęci. Dlaczego to robiono w nocy? Aby można było mówić, że to zrobił żołnierz polski. Żołnierz polski, któremu matka kreśliła po urodzeniu krzyż na piersi, tego by nie zrobił. Tak nie zrobił żołnierz niemiecki pochodzenia austriackiego, kiedy kazano mu strzelać na egzekucji do Polaków. Odmówił. Więc go rozstrzelano. Lecz on idzie teraz na ołtarze pomiędzy Świętych. I dlatego Proszę Państwa, nie wierzmy. Szatan zawsze w ciemnościach działa. I dlatego nie w dzień zdejmowali, bo to byli ci, którzy groby usuwają, którzy chodzą po nocach i niszczą krzyże. A że mundury polskie były, to niczego nie dowodzi. Tak samo mundury polskie założyli hitlerowcy, gdy uderzali na radiostację gliwicką. Dlatego nie wierzmy. Zrobił to wróg, nie żołnierz polski. Zrobił to rząd, z premedytacją.

        Ksiądz Kalinowski: - Kochani bracia! Miłośnicy Chrystusa i Jego Krzyża. Miałbym wiele do powiedzenia. Minione wydarzenia nie dają mi spać po nocy. Ale nie powiem nic. Dlatego, że kiedy wróciłem ze Żwirowiska, zostałem wezwany do Kurii i mam zabronione jakiejkolwiek działalności bez porozumienia z ordynariuszem. A moim ordynariuszem jest ksiądz prymas. Ja należę do Archidiecezji Warszawskiej. Mam dużo do powiedzenia. Ale mogę Was tylko zachęcić - brońcie Krzyża! Ja wykonywałem tylko to, co powiedział Ojciec Święty: - Nie lękajcie się. Brońcie Krzyża!- Moje milczenie niech będzie największą mową.

        Redaktor Jan Marszałek: - Chciałbym powitać Wszystkich staropolskim Szczęść Boże! Napisałem taką książkę: “Broniąc Krzyża, Polski bronimy” jeszcze zanim Krzyże zostały zdjęte. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że zostaną usunięte. Aktualnie zbieram i dokumentuję, co stało się tam, w czasie usuwania Krzyży, co było przedtem i później. Przeprowadziłem już wywiad z panem Kazimierzem Świtoniem, nagrywałem go przez kilkanaście dni zaraz po jego wyjściu z więzienia. Aktualnie piszę książkę, mając nadzieję że uda mi się ją skończyć, pod roboczym tytułem “Świtoń kontra sataniści”. Jak się pisze, to jest inny nastrój psychiczny, niż gdy się mówi. W każdym razie materiały dotyczą przebiegu sprawy, jaka to była policja, co to byli za ludzie, skąd to byli ludzie, ile dostali na to pieniędzy (bo to często związane jest z pieniędzmi), jaka to była jednostka, dlaczego to zrobili, dlaczego wstydzą się mówić o tym w domu. To są wielkie dramaty. Ksiądz kapelan jednostki, która brała udział w tej akcji, za rozmowę z Kazimierzem Świtoniem został momentalnie przeniesiony do innej jednostki.

        Barbara Buczewska z Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich: - Proszę Państwa! Jak się to dobrze składa, że tutaj są chrześcijanie, warszawiacy, a na pewno wielu z Was nie wie, że 14 czerwca rok temu powstało Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich z siedzibą w Oświęcimiu. Przez przypadek, to jest ogłoszenie mojego artykułu w “Naszym Dzienniku”, nawiązaliśmy kontakt z tym Stowarzyszeniem i w ten sposób do Stowarzyszenia należy część warszawiaków. Ja dostałam się do obozu 22 sierpnia 1941 r., około tygodnia po śmierci Ojca Maksymiliana Kolbego, stąd pierwsza zapisałam się do Stowarzyszenia. Mogą tu należeć zarówno byli więźniowie, ich rodziny, jak i sympatycy. Jeśli ktoś pragnąłby również zapisać się, to proszę o zgłoszenie się do mnie. 14 czerwca tego roku był zjazd Stowarzyszenia, poprzedzony mszą świętą celebrowaną przez sześciu kapłanów z księdzem profesorem Waldemarem Chrostowskim na czele. Wygłosił znamienną homilię, którą mam dostać spisaną. Później złożyliśmy wieńce w kilku miejscach w Oświęcimiu. Byliśmy także na Żwirowisku. Zniknęły stamtąd nie tylko krzyże, ale również metalowe tablice, które upamiętniały rozstrzelanie ponad 150 Polaków.
        Stowarzyszenie podjęło walkę o przywrócenie tych tablic. Obóz w Oświęcimiu został założony dla politycznych więźniów polskich, a dopiero potem byli sprowadzane inne narodowości. Ale prawdę tę się przekręca.

        Organizator przekazał również informację Kazimierza Świtonia o losie krzyży wywiezionych do Harmęży. Początkowo były one tam rozrzucone, ale w tej chwili są już pozbierane i stoją w porządku, lecz brakuje około 20 krzyży. Zostały one zniszczone, rozbite. Oprócz krzyży i tablic, usunięto także drogę krzyżową. Sprofanowano kapliczkę, którą ustawił pan Świtoń. Są jeszcze pytanie do Jego Ekscelencji:

        - Jak można rozumieć słowa rabina Joskowitza do Ojca Świętego: -”Dziękuję panu za usunięcie krzyży ze Żwirowiska oświęcimskiego”?

        Biskup Kraszewski: - Jeszcze gorsze było zdanie żądające usunięcia ostatniego krzyża, papieskiego. Była to jawna arogancja. Jego zachowanie było wybitnie niegrzeczne. Nawet po polsku nie umiał mówić.

        - Dlaczego Naród Polski, który tak aktywnie uczestniczył w pielgrzymce Papieża, nie bronił Krzyży? Przecież Papież nawoływał do obrony Krzyża. Czy Naród już został ubezwłasnowolniony?

        Biskup Kraszewski: - Nie wiem, dlaczego. Tak samo się pytam, jak Wy się pytacie. Papież mówił: - “Brońcie Krzyża od Giewontu aż do Bałtyku”. No i jak bronimy tego Krzyża? Po prostu nie bronimy.

        - Jego Ekscelencja powiedział, że powinniśmy być szczęśliwi, że upadł komunizm. Ale po upadku komunizmu nastał system, kto wie, czy nie gorszy od komunizmu. Od 1989 roku przez 10 lat zniszczono Polskę, rozkradziono jej majątek narodowy, doprowadzono do gigantycznego bezrobocia, zniszczono wszystkie dziedziny gospodarki, doprowadzono do tego, że Polacy są traktowani w swoim kraju gorzej jak mniejszości narodowe. Więc raczej nie ma powodu do radości.

        Biskup Kraszewski: - To pytanie jest nie pod moim adresem. Ja walczyłem z komunizmem i byłem pierwszy do odstrzału. Pierwszy ja, tak samo jak biskup Tokarczuk i ksiądz Jerzy Popiełuszko. Tak walczyłem, jak mogłem. A teraz trzeba walczyć z kapitalizmem. Ale to nie do mnie to pytanie.

        - Dlaczego Ojciec Święty jest zwolennikiem Unii Europejskiej, skoro wiadomo, że Unia działa przeciwko katolicyzmowi i przeciwko Polsce? Jego Ekscelencja słusznie zwraca nam uwagę, że za Łaską Bożą pozbyliśmy się systemu komunistycznego w Polsce. Ale czy damy radę obronić się przed drugim złem, jakim jest Unia Europejska i czy obronimy suwerenność naszej Ojczyzny? Czy to jest w naszej mocy?

        Biskup Kraszewski: - Jako biskup katolicki nigdy nie byłem za komunizmem i nigdy nie będę za kapitalizmem. Nasza doktryna katolicka jest wyrażana przez szereg encyklik papieskich. Jest to doktryna pośrednia, miedzy kapitalizmem i komunizmem. Jest to doktryna sprawiedliwości społecznej. Nie jestem przekonany, że Papież jest za Unią Europejską. Ja w każdym razie jestem przeciwko. Tak samo z przystąpieniem do NATO. Wciągnięto nas do wojny. A miał to być sojusz obronny.

        Organizator spotkania: - Proszę Państwa. Jeszcze w sprawie Żwirowiska. Są dwie nowe książki na ten temat: senatora Ceberka “Profanacja krzyża i symboli polskich” i pana Pająka “Żydowskie oblężenie Oświęcimia”, a także pana Pająka “Bandytyzm NATO”, Świetna rzecz, polecam. Są u nas do nabycia.

        - Co zrobić, aby w kościołach było słychać mocny głos patriotyczny, aby nie powtarzano z ambony za Michnikiem, że Kościół nie powinien wtrącać się do polityki czyli współdziałać dla wspólnego dobra narodu naszego? Brak też mocnego głosu księży u biskupów wobec niefortunnych wypowiedzi niektórych z nich, np. bp Życińskiego czy Pieronka.

        Biskup Kraszewski: - Niestety mogę tylko boleć tak samo jak i Państwo. Jestem emerytem i nie mam prawa głosu.

        - Budynek “PASTy”, tak krwawo zdobyty przez Armię Krajową, a obecnie widnieje na nim gwiazda Dawida. Dlaczego? To jest skandal.

        Biskup Kraszewski: - Pułkownik Heda-“Szary” walczył o “PASTę” jak lew i myślę, że będzie dalej walczył. (Biskup zwraca się do pułkownika i mówi:) - Byłem świadkiem, jak kiedyś walczyłeś o “PASTę”. Powiedz kilka słów.-

        Pułkownik Heda “Szary”: - Otóż, proszę Państwa, w ubiegłym roku, w rocznicę Powstania Warszawskiego, premier nasz ostentacyjnie podziękował naszemu wojewodzie, który już teraz nie jest wojewodą, i zaręczył nam, że “PASTa” będzie oddana w ręce kombatantów. Rok czasu minął, nabrali wody do ust. Oczywiście, nie chcą ruszyć Nüssenbaumów. Wiadomo, kto są ci panowie; że oni posiadają, czynsze biorą w dalszym ciągu, a Armię Krajową, która miała szpital i przychodnię na Świętokrzyskiej, obłożyli czynszami takimi, że ich to wykończy. To wszystko, co do “PASTy”. Trudno jest, proszę Państwa, wyrwać coś Żydom. Dlatego, że oni ten cały Plac Grzybowski już mają wykupiony na zawsze. Oczywiście w pojęciach obecnych “na zawsze”. Dziękuję.

        Słychać intensywne brawa z sali.

        - Dlaczego Kościół polski daje się wciągać do agitacji przeciwko jedynemu sąsiedniemu przywódcy, życzliwie nastawionemu do Polski, prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence?

        Głosy różnych zaprzeczeń z sali. Organizator informuje, że stara się przeczytać wiernie wszystkie pytania z sali, oprócz takich, które do odczytania nie nadawałyby się. - Ale, na szczęście, takich jeszcze nie otrzymaliśmy.

        Biskup Kraszewski: - Czy Łukaszenka jest życzliwy dla Kościoła, to bardzo w to wątpię. Na ten temat nie jestem poinformowany.

        - Jak to się stało, że pan Wałęsa, człowiek religijny, nie stanął na wysokości zadania i zdradził “Solidarność”?

        “Bolek! Bolek!”- okrzyki z sali.

        Biskup Kraszewski: - Wałęsa jest człowiekiem religijnym. Rzeczywiście tak. Ale czy zdradził “Solidarność”? W to wątpię. Bo, według jego przekonania, on w dalszym ciągu jest solidarny i popiera ‘Solidarność”. Teraz się, ostatnio, pokazał w telewizji, to znaczy, że myśli o jakiejś karierze politycznej.

        Z sali: - “Myślę, że nie tylko ‘Solidarność’, ale Polskę też zdradził”.

        - Chciałabym, aby Kościół zaczął zdecydowanie walczyć ze straszliwą dwulicowością Polaków. Aby Polak wchodzący do kościoła nie był ... [zmiana taśmy] ... dlaczego mamy się oszukiwać. Ale dlaczego szereg biskupów polskich popiera sprzedajnych judaszów występujących pod sztandarem “Solidarności”?
        Drugie: “Historia est magistra vitae”. Czy Polacy, jak stado baranów, muszą iść do wrót Brukseli?
        Trzecie: Jak zlikwidować snobizm Polaków? Uwielbiamy “zgniły Zachód”, a nie szanujemy własnych wartości.

        Biskup Kraszewski: - To jest właściwie problem całego duszpasterstwa. Te wszystkie punkty, które Pan czy Pani porusza, to są problemy duszpasterskie i mądry duszpasterz, tak jak Ojciec Święty, daje rady. A teraz, czy my z tych rad skorzystamy?

        “Historia est magistra vitae”. To prawda. Jest nauczycielką życia. Nie musimy, jak stado baranów, iść do Brukseli. Zgadzam się. Wreszcie, byłem niedawno w Ameryce. W takim Chicago podobno jest 3,5 miliona Polaków. To więcej jak w Warszawie. To się tak skończy, że wszyscy wyjadą. Bo, jeżeli to jest prawdą? I rzeczywiście ten pomnik, ten ostatni, Papieża, to ufundował pan Gołąb z Chicago.

        - Czy Excelencja dostrzega symptomy schizmy w Kościele?
        - Czy Excelencja widzi rękę szatana w obecnych tendencjach globalistycznych?
        - Jak Excelencja ocenia postawę katolików biernie przyglądających się rozbiorowi Polski?

        Biskup Kraszewski: - Globalizm to jest rzeczywiście rzecz bardzo groźna. W społeczeństwie system globalistyczny to system szatański. Nie daj Boże, żeby to się zrealizowało. Miejmy nadzieję, że to się nie zrealizuje. Dlatego też, najpotężniejszą siłą przeciwko takim tendencjom jest modlitwa. Polecam się takim właśnie modlitwom nie tylko sam, ale i całej Polsce. Bo, jeżeli nie możemy sobie sami dać rady, to wtedy idziemy do Częstochowy, czy do Lichenia, czy do Gietrzwałdu i prosimy Pana Boga.
        Rozbiory Polski. Nieraz bywały rozbiory materialne, a teraz, być może, jest rozbiór duchowy. Ale jest na to rada: modlitwa, praca i współdziałanie i jedność, żebyśmy nie dali się całkowicie ogłupić. Dziękuję!

        - Żeby wygrać wybory, trzeba zdobyć media, telewizję. Co tu uczynić, ponieważ wiemy, że Radio “Maryja” nie może otrzymać wymaganych częstotliwości.

        Organizator: - Ja jeszcze przepraszam, powinnam to na początku ogłosić. Tutaj zbieramy podpisy poparcia dla Radia “Maryja”. Jeśli ktoś z Państwa jeszcze nie złożył, to pani Maria dysponuje listami. Nasze Stowarzyszenie wysłało już ponad 500 podpisów popierających Radio.

        Biskup Kraszewski: - Radio “Maryja”, Bogu dzięki, jest słyszalne w całym świecie. W czasie pobytu w Ameryce włączyłem odbiornik, to też Radio “Maryja” się odezwało. W Warszawie Radio “Maryja” się odzywa i to o każdej porze dnia. W noc i dzień zawsze działają, modlą się i to jest bardzo skuteczne radio i Bogu dzięki, że ono jest. A jeśli chodzi o telewizję, mamy przynajmniej tutaj w Warszawie telewizję “Niepokalanów”. A jeśli idzie o całą Polskę, to mam nadzieję, że też znajdzie swoje właściwe miejsce. W tej chwili jest tylko w Warszawie i okolicy.

        - Dlaczego tak mało mówi się w kościele o obowiązku służby wojskowej przez absolwentów szkół wyższych? Dlaczego głosi się opinie antyrosyjskie przeciw Narodowi, co nie jest zgodne z duchem słowiańskim Prymasa Wyszyńskiego?

        Biskup Kraszewski: - Prymas Wyszyński codziennie się modlił o nawrócenie Rosji, no i to się spełniło. Więc musimy się modlić za Rosję i za naszych braci. Za Słowian jak najbardziej. Jestem tego samego zdania. Jeśli idzie o służbę wojskową, to nie bardzo wiem o co idzie. Ja sam byłem wojskowym, jestem wojskowym i teraz też jesteśmy w klubie wojskowym.

        Głosy z sali: Nie ma wojska! Nie ma wojska polskiego!
        - Jeszcze jedno, ale nie pytanie. To taki Wniosek:
        Mówimy o tym, co każdy widzi, że ginie Polska i jest demontowany Rzymsko- Katolicki Kościół w Polsce. Wzrasta zorganizowana patologizacja społeczeństwa. My tutaj zebrani nie musimy się o tym przekonywać. Nie mamy Wodza w Państwie i w Kościele Rzymsko- Katolickim w Polsce. Nie mamy Armii do obrony Ojczyzny i Narodu Polskiego. Znaczna część Episkopatu nie realizuje linii pasterskiej Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego.
        Wiemy, że jałowe dyskusje do niczego nie doprowadziły. Należy natychmiast przejść od słów do czynów, żeby nie było za późno. Realizowany jest plan unicestwienia milionów Rodaków. Odsuwa się od posługi prawdziwych, dobrych polskich biskupów. Nie pozwólmy zlikwidować Polski, Kościoła Świętego w Polsce, Narodu Polskiego. Nie pozwólmy wykańczać polskich biskupów i innych polskich kapłanów oraz zgromadzeń zakonnych. Nie pozwólmy mordować i wykańczać ekonomicznie polskich rodzin.
        Dlatego proponujemy powołać do życia Komitet wsparcia działalności Jego Excelencji Ks. Biskupa dr Zbigniewa Kraszewskiego “MARIA VINCIT”. Tylko ta osoba, która stawia na pierwszym miejscu Boga, Honor, Ojczyznę, która swoim życiem daje świadectwo w Duchu i Prawdzie, która pamięta o swoich obowiązkach wobec tej Świętej Triady, jest godna przynależeć do Komitetu “MARIA VINCIT”. Powinien to być Komitet Wykonawczy, który praktycznie, z roztropnością będzie bronił Kościoła, Polski i Narodu Polskiego. Proponujemy, aby organizacyjnie Komitet wsparcia Jego Excelencji Ks. Biskupa dr Zbigniewa Kraszewskiego “MARIA VINCIT” był częścią składową Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”.

Biskup Kraszewski: - Dziękuję bardzo za takie miłe słowa. Bardzo dziękuję. Przyjmuję do wiadomości.-
        Z sali słychać zarówno brawa, jak i próby zakłóceń. Organizator stanowczym głosem ucisza salę. Dalej mówi: - Ponieważ wpłynął taki wniosek, dość poważny, który, jak rozumiem, Jego Excelencja przyjmuje jak najpoważniej, i jest w pewnym sensie skierowany także pod naszym adresem, pod adresem Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”, jako że miałby organizacyjnie wchodzić w jego skład. My bardzo dziękujemy za zaufanie do nas, tylko nie wiemy, czy walne zebranie takiego Komitetu będzie tego chciało. Ale uważamy tę inicjatywę za bardzo istotną i jeżeli można tak wspomóc, a Ksiądz Biskup tego potrzebuje, to nasze Stowarzyszenie może taki Komitet wspomóc przynajmniej lokalem, a także organizacyjnie w początkowej fazie, a dalsze sprawy będą już należały do walnego zebrania tego Komitetu. Ale chciałbym zapytać Państwa, ile osób chciałoby, ewentualnie, w takim Komitecie uczestniczyć? Może tak przez podniesienie ręki.
        Głos z sali: - Proszę powtórzyć jaki to Komitet!

        - Komitet MARIA VINCIT, czyli MARYJA ZWYCIĘŻA, po łacinie, oczywiście.

        Biskup Kraszewski: - To moje hasło. Hasło życiowe.

        - Ale czego ten Komitet dotyczy?

        “Dlatego proponujemy powołanie do życia Komitet wsparcia Księdza Biskupa dra Zbigniewa Kraszewskiego MARIA VINCIT. Tylko ta osoba ... itd.”, co już czytaliśmy. Jest to całe uzasadnienie tej inicjatywy. Myślę, że jeżeli ktoś rzeczywiście będzie chciał do tego Komitetu przystąpić, to niech pozostanie na sali po zakończeniu spotkania, a gdyby ktoś dzisiaj się nie decydował, a kiedyś później, zawsze będzie można się dowiedzieć wszystkiego w siedzibie naszego Stowarzyszenia, przy ul. Żytniej 83 m.1, bo rozumiem, że przynajmniej informacje zawsze u nas będą. Dyżury są utrzymywane przez 5 dni w tygodniu od poniedziałku do piątku w godzinach 1500 do1800 w okresie letnim. W sobotę też były, ale w okresie letnim są wstrzymane.
        Jeszcze chciałabym serdecznie podziękować tej osobie, która złożyła do nas taki wniosek za to, że nam to zaproponowano, że spotyka nas tak wielki zaszczyt. A jeżeli chodzi o nasz adres, to wizytówki naszego Stowarzyszenia są przy stoisku z książkami przy wyjściu, bo może w tej chwili nie macie Państwo możliwości zanotowania.
        Wracamy do dyskusji. W zasadzie pytania są już odczytane, za wyjątkiem takich, które są niewyraźnie napisane albo takich, których treść została wyczerpana przez inne pytania. A gdyby ktoś chciał jeszcze zabrać głos, to możemy mu udostępnić mikrofon.
        Tu jest jeszcze takie jedno pytanie, na którym naniesiona jest uwaga: “Do Zarządu, a nie do Jego Excelencji”. Rozumiem, że do Zarządu Stowarzyszenia “Wola-Bemowo”, tak bym rozumiał: - W tym stanie rzeczy, czy można uznawać nasz rząd za polski czy antypolski?
        - No, chyba oczywiste, wątpliwości raczej nie mamy. To jest stanowisko Zarządu Stowarzyszenia “Wola-Bemowo”. Uzasadniać chyba nie musimy, bo nasze materiały o tym świadczą po prostu. One cały czas na bieżąco są kolportowane. Rząd, który prowadzi walkę z krzyżem, nie jest rządem polskim. Krótko!
        Może jeszcze jedno pytanie, jeśli uda mi się odczytać: - Jak Jego Excelencja ustosunkowuje się do kazania księdza Janusza Kobierskiego, marianina, pracującego obecnie na Stegnach? Aby w ostatnich wyborach głosować na prawicę i tylko na prawicę. Tak jak moja parafia. Jeśli można coś dopowiedzieć, nie dajmy się oszukiwać. AWS też krzyczał, że jest prawicą.
        Z sali: Nie dajmy się zwariować!

        Biskup Kraszewski: - Trudno mi powiedzieć. Ja tego księdza w ogóle nie znam.
        Natomiast chciałbym Wam podziękować serdecznie za to wsparcie, którego mi udzielacie. Bóg zapłać za to, żeście to zorganizowali. Bardzo dziękuję.
        Bo pomoc jest mi w ogóle potrzebna. Bo człowiek jest już stary, kulawy, a jeszcze mu odbierają głos. Przykra sprawa. Bóg zapłać za poparcie. Dziękuję.

        - Dlaczego Prymas Polski tak mało mówi o pomocy dla biednych i bezrobotnych, gdzie jest tzw. miłość bliźniego?
        - Dlaczego Kościół nie potępia stosowania przez rząd Buzka brutalnej siły gumowych kul wobec protestujących?

        Biskup Kraszewski: - Trudno mi odpowiedzieć na pierwsze pytanie, bo wszystkich kazań Księdza Prymasa Glempa nie słucham. Oczywiście od czasu do czasu nieraz coś usłyszę, ale to nie jest wszystko. A jeśli idzie o strzelanie kulami gumowymi czy nie gumowymi do Polaków przez Polaków, to naprawdę jest okropne. Powiedziałbym: początek zbrodni, a właściwie bratobójstwa. Tak nie można i jestem temu absolutnie przeciwny.

        Organizator spotkania: Proszę Państwa, wyczerpaliśmy pytania na kartkach, to prosimy Państwa, jeżeli ktoś chciałby zabrać z sali głos, tylko żeby to nie były długie przemówienia.

        Głos zabiera pierwsza zgłaszająca się pani: - Wiele pytań do Jaśnie Wielmożnego Księdza Biskupa dotyczyło “ dlaczego niektórzy biskupi zajmują takie, a nie inne stanowisko, dlaczego katolicy tak się zachowują, dlaczego Wałęsa, który nosi Matkę Boską w klapie marynarki robi to a to, itd., itd.” Przypuszczam, że tu jest dużo osób niezorientowanych politycznie działalnością i przenikaniem do wszelkich struktur i przejmowanie haseł tych struktur po to, żeby te struktury niszczyć. Ale dla masonerii nie jest żadną niewłaściwą metodą nazywanie się katolikiem, żeby działać przeciwko katolikom, nazywanie się Polakiem, zmieniając nazwisko, po to żeby działać przeciwko Polakom, itd., itd. Mądrość polityczna polega jednak na tym, aby umieć myśleć dedukcyjnie i wyszukiwać jednak osoby autentyczne, które działają w sposób autentyczny dla dobra Narodu Polskiego i Kościoła Polskiego i wydaje mi się, że wypowiedzi Księdza Biskupa w tym względzie nie pozostawiały naszych wątpliwości. Dziękuję bardzo za to spotkanie.

        Brawa z sali.

        Drugi głos: - Jako wychowanek i uczeń obecnego tu Księdza Biskupa chciałem powiedzieć, że odkąd pamiętam, Ksiądz Biskup bardzo się interesuje i bardzo kocha także i te malutkie sanktuaria maryjne. Właśnie kiedy kardynał Wojtyła koronował obraz Matki Bożej Pocieszenia w Głodówce, wtedy właśnie zobaczyłem uśmiechniętą twarz Księdza Biskupa Kraszewskiego z Warszawy. I dziś również stwierdzam to samo. Zawsze jest pełen młodości, uśmiechu i radości i za ten dzisiejszy referat serdeczne Bóg Zapłać.

        Brawa z sali.

        Biskup Kraszewski: - Bóg Zapłać za tak piękne słowa. W każdym razie w Błotnicy miałem zaszczyt koronować Matkę Bożą z obecnym Papieżem. Bo kardynał Wyszyński zachorował wtedy i myśmy koronowali Matkę Bożą razem. Bóg zapłać za miłe słowa.

        Trzeci głos: - Szanowni Państwo! W imieniu Krajowej Rady Mieszkańców chciałem podziękować Księdzu Biskupowi. Organizowaliśmy zbieranie podpisów w sprawie bezrobotnych i bezdomnych przy kościele na Kamionku. Niestety proboszcz był temu niechętny, ale dzięki interwencji Księdza Biskupa to się odbyło. No szkoda, że padał deszcz. To primo. Secundo: pozwolił na ogłoszenie w czasie swojej mszy, że urządzaliśmy protest przeciwko napadom Stanów Zjednoczonych na Irak i później w obronie Serbii. No, niestety, muszę powiedzieć, że musimy się pozbyć lęku i za prawdę, sprawiedliwość i wolną Polskę wielu z nas gotowych jest oddać życie. Musimy bronić krzyża, w ogóle krzyży, jak powiedział Ksiądz Biskup od Tatr do Westerplatte. Tak nam dopomóż Bóg!

Brawa z sali.

        Organizator spotkania: - Przepraszam, jeszcze wpłynęła jedna informacja: “W niedzielę, 29 sierpnia, czyli jutro, będzie odprawiona Msza Święta za Ojczyznę. Mszę Świętą będzie celebrował Ksiądz Biskup Zawitowski. Kościół św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.” Myślę, że godzina 1800, bo zawsze Msza za Ojczyznę odbywa się o godzinie 1800.
        Głos zabiera pan Bohdan Poręba:
- Proszę Państwa! Chciałbym powiedzieć dwa słowa na temat kondycji naszej jako narodu. Wróg, czy był hitlerowcem czy był Stalinem, czy był sługusem Stalina, czy dzisiaj sługusem globalizmu, robił zawsze to samo. Po pierwsze nas dzielił, po drugie mącił nam w głowach. Ja chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Jak powstała “Solidarność” i odbywały się msze prowadzone przez księdza prałata Jankowskiego, dzisiaj tak znienawidzonego, odbywały się one pod portretami, pod obrazami świętymi, które przypominały Piłsudskiego, 20-ty rok, Katyń, ale przed strajkującymi robotnikami, bo robotnik jest tą największą siłą obok chłopa, która może dokona ważnego zwrotu w życiu państwowym. Lecz przed nimi ukryto program. Ten program, o którym my dzisiaj mówimy, który jest realizowany. Program ograniczenia suwerenności naszego kraju, program globalizmu, jaki od 60-ych lat był przez Brzezińskiego montowany zgodnie ze starym hasłem Lwa Trockiego, który już w 25-tym roku wezwał do niszczenia państw narodowych i stworzenia Socjalistycznych Stanów Zjednoczonych Europy, a później całego świata. I żeby osiągnąć te cele robiono jedno, dzielono nas. Popatrzcie, co się stało natychmiast po zwycięstwie “Solidarności”. Natychmiast podzielono “Solidarność” na kilkadziesiąt partii. Dzisiaj już ponad dwieście partii. Partii, partyjek, kółek, wzajemnie się zwalczających. Ponieważ wróg wie dobrze, że kiedyś w Polakach musi odżyć myśl narodowa i sumienie narodowe, wobec tego postawił szereg ludzi na czele ewentualnych ruchów tzw. prawicowych, ruchów narodowych i ci przywódcy wzajemnie się zwalczają, nie dopuszczając do oddolnego połączenia się patriotów. Połączenia się ludzi świadomych rozbioru Polski. I dlatego to spotkanie to ogromny symbol naszej sytuacji, tragicznej sytuacji. Pozostało tylko 2 lata, żeby uratować Polskę. Jest coś takiego, że Polacy się budzą. Polacy zaczynają się porozumiewać. Bo także się robi wszystko, żeby Polacy ze sobą nie rozmawiali, żeby mówiono, tak jak Pan przed chwileczką powiedział “A kto to jest Świtoń?”. To ja proszę o drugiego Świtonia, jeżeli ten jest zły. (... Brawa z sali....) Dlaczego każdy, kto coś robi, bierze jakąkolwiek odpowiedzialność w Polsce za Polskę, jest zły. Dlaczego my się nie uczymy jednej rzeczy, że jeżeli kogoś opluwa “Gazeta Wyborcza”, Radio “Zet”, czy telewizja, to ten jest dobrym Polakiem.
        ...
Ktoś próbuje “ad vocem” przerwać panu Porębie ... Mówca wskazuje mu, że jest to warcholstwo i kontynuuje wypowiedź ... - Pan właśnie niszczy jakąkolwiek możliwość porozumienia, a to porozumienie jest niezbędne, bo już za rok musimy wybrać prezydenta. Może po raz pierwszy się uda wybrać Polaka prawdziwego. Przecież nami tak naprawdę, zastanówmy się proszę Państwa, od 45-go rządzi nieprzerwanie Unia Wolności. Ci sami ludzie, te same idee, wrogie ludziom, wrogie Polakom, katolicyzmowi, Matce Boskiej i Chrystusowi (... Brawa z sali....) Dlatego ten wielki symbol widzę w tym, że w najodważniejszej organizacji, jaką znam w Polsce, patriotycznej organizacji “Wola-Bemowo”, która nie tylko, że potrafi zbierać takie gremia i potrafi zapraszać ludzi najodważniejszych w Polsce ze Świtoniem włącznie, i która potrafiła zrzucić z siebie sztandar, który przyjęła na początku, sztandar ROP-u. To wielka odwaga cywilna. Wyłączyć się, jeżeli się widzi, że droga prowadzi na manowce. A jednocześnie utrzymać się, a jednocześnie istnieć, i w tym momencie, kiedy się losy Polski naprawdę decydują, codziennie wkładać swoje ziarno, żeby kiedyś był plon. I symbolem tego jest obecność najodważniejszego w Polsce biskupa. Myślę, oczywiście, o obecnym tu biskupie Zbigniewie Kraszewskim, byłym kapelanie podziemia i tym pięknym patriocie, kiedy to jest nie zawsze wygodne stawać po stronie naszej.
        Ja tylko proszę o jedno. Z tego symbolu wyciągnijmy wnioski. Zacznijmy się zastanawiać. Podsumujmy nie tylko dziś, ale cały ten okres, od kiedy Unia Wolności w 45 roku objęła władzę w Polsce. Kto w tej Polsce zrobił coś dla naszego kraju, wykazał się jakimś sercem, do tego wyciągnijmy dłoń i się łączmy. To my przecież już dobrze znamy. Może dobrze, że AWS zwyciężył w tamtych wyborach i oddaje władzę Unii Wolności, bo jak oddaje Ministerstwa Obrony, Finansów, Skarbu, Spraw Zagranicznych, to znaczy się oddaje kraj w ręce. Reszta jest tylko przykrywką. I nie wierzę w żadne dobre chęci człowieka, który nosi Matkę Boską w butonierce, ani żaden jego katolicyzm. Tak jak kiedyś powiedział Kardynał Wyszyński do niego, że Matkę Boską to trzeba nosić w sercu, nie w klapie. Nie wierzę w żadne matactwa, które oddzielają jednych Polaków od drugich. To Ksiądz Biskup mówi “Musimy być razem, bo nas nie będzie”. I nas naprawdę ma nie być. To jest pierwszy rok Polski, kiedy ilość zgonów przewyższa liczbę narodzeń. Czyli spełnia się akt Klubu Rzymskiego, który określił ilość Polaków na 15 mln do roku 2020. To jest dokładny plan, który został zarysowany przed upadkiem komunizmu, a właściwie samorozwiązaniem się komunizmu, a właściwie zmiany skóry węża. Celem komunizmu był jeden rząd światowy, jedno państwo światowe. A czymże się to różni od globalizmu? I w dodatku w wykonaniu tych samych ludzi, a przynajmniej tych samych klanów. I w tej sytuacji, naprawdę, każdy z nas ma rodzinę, każdy z nas nosi w sobie także i szereg rozmaitych zaszłości. Każdy z nas kogoś lubi i nie lubi. Trzeba, żeby wszyscy Polacy, którzy są przerażeni próbą likwidacji Polski, spotkali się razem. Nie żadni narodowcy. Nie o narodowców chodzi. Ja jestem również członkiem Stronnictwa Narodowo- Demokratycznego. Ale nie o to chodzi, żebyśmy my, narodowcy, się tylko połączyli. Bo Dmowski potrafił zjednoczyć całą Polskę. Popławski potrafił zjednoczyć całą Polskę. Jacyż my jesteśmy narodowcy, skoro dzielimy zamiast łączyć. Wobec tego chodzi o to żebyśmy się wszyscy, i Piłsudczycy, i Dmowszczycy, każdy, kto tak samo reaguje na mazurka Dąbrowskiego, strofy Słowackiego, czy muzykę Chopina, żebyśmy się razem połączyli i odebrali kraj tym wszystkim, którzy Polski nie chcą, bo my jej chcemy.

        Duże brawa z sali.

        Organizator spotkania: - Może ten Pan, co tak ostro krytykował Świtonia. Jeżeli chce Pan wystrzelać amunicję do końca, daję Panu mikrofon.
        Wywołany
przyjmuje mikrofon i mówi: -
Proszę Państwa. Z tej pozycji chciałbym Państwa serdecznie powitać. Wszyscy, którzy są tu na tej sali, chcieliby, żeby Polska była Polską, a Polak Polakiem. Prawda. Bo nas to jednoczy. Znam wysiłki pana Poręby, znam wysiłki biskupa Kraszewskiego, i to naprawdę dużo lepiej jak Państwu się wydaje. Jest to człowiek naprawdę godny tego stanowiska. A jednocześnie serce mnie boli, kiedy my sami stawiamy na przywódców tych, których inni mogą wykorzystać. W sposób taki, że można nimi manipulować. Ja byłem kilkakrotnie, proszę Państwa, w Oświęcimiu, widziałem te krzyże, i tak jak mówię, żeby to było z pełną godnością, szacunkiem postawione te krzyże. Ale one były stawiane specjalnie po to, żeby przywalić krzyż papieża. Specjalnie. Żeby nie było widać krzyża papieskiego.- (... Słychać liczne słowa oburzenia ...) - Bo po to Ojciec Święty go nam dał. Bo za murem zginął tylko Ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Zginął. I ten krzyż jest ustawiony ku chwale ojca Maksymiliana Kolbe.- (... Znowu słychać liczne słowa oburzenia na nieznajomość faktów, których mówca użył jako “dowodów”...) - I wszystkich Polaków, i nie tylko Polaków. Bo ten krzyż ma jednoczyć wszystkie narody. ...Bardzo się cieszę, że jesteście wszyscy przeciwnego zdania. Ale nie to słowo, które tutaj słyszałem. I które ja będę tak samo popierał, jeżeli będzie przywódca ten, którego godność, wysiłki, nie są tylko formą napełnienia sobie kieszeni, (... - Jakiej kieszeni? Jakiej kieszeni? - słychać słowa oburzenia z sali ...) to będzie naprawdę, proszę Państwa, przez nas ... Ale wielu takich znam, którzy w ostatniej historii naszego państwa wypchało sobie kieszenie, nic nie dając nam tutaj w zamian, oprócz tylko zgryzoty. I takim jest też Świtoń, który tak pięknie jest odbierany przez Państwa. Znam jego życiorys bardzo dobrze.- ...Wobec kompletnej dezaprobaty sali, mówca przerywa swoją wypowiedź.

        Organizator spotkania: - Proszę Państwa. Ja nie chciałam tu doprowadzić do jakichś awantur. Tylko chcę powiedzieć, że krzyże były stawiane na Żwirowisku z wielką godnością i tego pilnował pan Świtoń. Natomiast nie wiem, po co Pan jeździł na to Żwirowisko, ponieważ tam jeździli ludzie, którzy stawiali krzyże. A Pan tam jeździł i krzyża nie stawiał. Więc ja nie wiem po co Pan tam jeździł. I poza tym, pan Świtoń nie został żadnym przywódcą, tylko po prostu pojechał pilnować krzyża papieskiego w czerwcu ubiegłego roku. Po to, żeby nie usunięto krzyża papieskiego, jak Pan wie. Natomiast akcja stawiania krzyży rozpoczęła się już po paromiesięcznym jego tam pobycie. I ten został obroniony, bo ten krzyż stoi, proszę Pana.

        Następny mówca: - Ja przekażę świadectwo człowieka- ateisty, pisarza Zygmunta Szyszki, który był redaktorem memorandum, który się nawrócił na katolicyzm, pisał także reportaże do “Niedzieli” i siedział 3 tygodnie u Świtonia i obejrzał wszystkie dokumenty, jakiekolwiek miał Świtoń i napisał książkę “Na pohybel”, świadectwo, dokument. I on, ateista i marksista, powiedział o Świtoniu, że tak duchowo wspaniałego z pasją Polaka, drugiego nie zna. Z dołów każdy człowiek robi błędy. Ale liczą się intencje. I tak nie wolno. Ja Świtonia nie znam, może go widziałem. Nie wolno wystawiać człowiekowi takiego świadectwa, bo to jest ogromna krzywda. Trzeba poznać duszę Polaka, człowieka i katolika. A ta jest bez zarzutów u Kazimierza Świtonia.

        Duże brawa z sali.

        Głos z sali: - Jest bardzo łatwo krytykować, gorzej jest bronić. Dlaczego ten pan nie poszedł, nie pomógł, nie naprowadził? My nie krytykujmy. Bo każdy, kto coś robi, może błędy popełniać. Najgorszy jest ten, co nic nie robi, a krytykuje.

        Organizator spotkania: - Proszę Państwa, my też, jako organizacja, prowadziliśmy pewien wywiad, i albo nasz wywiad jest zły, albo ten pan nie ma racji w sprawie Świtonia. Myślę, że to jest niepotrzebne. Wiemy, że i Piłsudskiego w tej chwili niektóre siły próbują zdyskredytować, że to był jakiś tam warchoł, a nie wódz wielkiej wygranej wojny w 1920 roku, 18- tej co do znaczenia w dziejach świata.

        Pani Bożena: - Proszę Państwa, chciałabym jeszcze wrócić do sprawy krzyży na Żwirowisku. Byłam tego świadkiem, podobnie jak pani tu siedząca, jak państwo siedzący przy stole prezydialnym. Stawiało się krzyż, który wspomagał krzyż papieski. Ja nie wiem do tej chwili, jakim cudem krzyż papieski, który ma wielką wartość osoby, która ją stawiała, pozostaje krzyżem. Lecz dlaczego krzyże innych ludzi mają być mniej ważne? Jest to wprost kompromitujące stawianie zagadnienia. Krzyż jest wartością samą w sobie. Maluczkich, jak wielkich - jest tak samo znakiem. Jeszcze takie małe przypomnienie. Jezus Chrystus urodził się nie w pałacu dostojnika, ale w stajni ubogiej i jego rodzice byli ludźmi, chociaż z niesłychanie godnych rodów, ale zwykłymi pracownikami, którzy musieli własną pracą zarabiać na życie i na wychowanie Jezusa Chrystusa. I teraz jeszcze taka tajemnicza sprawa. Wiadome środowiska zgadzają się na istnienie np. na Litwie Góry Krzyży, która ma wyrażać wierność Kościołowi i ofiarność ludzką właśnie tym znakiem. To samo jest z Białorusinami na górze w Grabarce. I to jest obnoszone jako wielka szlachetność, jako piękny gest całego narodu. A my nagle we własnym kraju, nie mamy prawa stawiać krzyży na miejscu naszych bohaterów.
        Następna wypowiedź:
- Ja chciałabym tylko bardzo krótko. Czy w polskim kraju może mniejszość przyjść i powiedzieć, żeby u nas nie było krzyża, w kraju o tysiącletniej tradycji chrześcijaństwa? Gdzie drogi naszych walk krzyżami się znaczyło, teraz mniejszość mówi większości “precz z krzyżem”? Myślałam, że tak jak w Szawlach jest Góra Krzyży, to u nas zostanie Dolina Krzyży. A chciałabym Państwu powiedzieć, że tak jak 152 osoby, które zginęły na żwirowni, tak cały Oświęcim jest znaczony krwią i potem katowanych Polaków. Nie tylko to miejsce na żwirowni. Tam były 4 żwirownie. Mówi się “żwirownia” nie “żwirowisko”. Chciałabym jeszcze powiedzieć: “Orle Królewski, teraz, gdy odzyskałeś koronę, trzymaj głowę do góry, czuwaj nad nami, niech niepodległe państwo polskie będzie błogosławione!”

        Organizator spotkania: - Chciałabym dodać, że pani Bożena Koroczycka, która zabierała głos przed Panią, namalowała piękny obraz “Miłosierdzie Boże”, który właśnie był w kaplicy na Żwirowisku, postawionej przez pana Świtonia.

        Pan Marszałek: - Ja bym chciał uzupełnić to, co tu było powiedziane. Na Żwirowisko jeździłem kilkanaście razy, opisałem każdy krzyż i robiłem fotografie, opisałem je w notesie. Wpisałem się do tych ludzi, do tych ofiar, które zostały tam zamordowane. Tam strasznie dużo. Ja o tym nie wiedziałem. Jak tam wszedłem, to byłem jak ta biała karta papieru. Nic nie wiedziałem o tym Żwirowisku czy żwirowni. Jak zacząłem to zbierać, dokumentować, to zorientowałem się, że to jest duży, zbiorowy grób Polaków. Byłem zdziwiony, że tam właściwie pół Krakowa, jeśli chodzi o kapłanów i zakonników, to tam zostali zamordowani i to w straszliwie okrutny sposób. Byli zakatowani przez gestapowców, różnych sadystów, łopatą, siekierą, czym popadło. Dlatego ja na początku powiedziałem, że nie wiem, czy książkę skończę za miesiąc, czy za dwa, bo jest to taka trudna praca. Chciałem pokazać dramat tych ludzi, którzy tam byli. Czy Polacy mają prawo stawiać tam krzyże, czy tego prawa nie mają. Pisząc książkę trzeba pokazać wszystkie strony konfliktu. Najwięcej czasu zabrało mi właśnie dokumentowanie tych ofiar. Bo, jak to Polacy, nie robią dokumentacji w przeciwieństwie np. do Niemców, którzy od pierwszego dnia, jak zaczęli wychodzić stąd w 1945 roku, ogłosili, że sporządzają coś takiego jak biała księga. I ta biała księga jest do dnia dzisiejszego ciągle uzupełniana, dokumentowana. Instytuty, wydziały i każdy dom, który Niemiec opuszczał tutaj w Polsce był fotografowany, opisywany, zbierane były do niego dokumenty. Tymczasem Polacy, którzy przyszli tutaj ze Lwowa, w ogóle nie udokumentowali opuszczanych nieruchomości ... [zmiana taśmy]
... po czterech latach jest płacz, jęk i zgrzytanie zębów. Ale tam są podpisy tych ludzi. Podobna zdrada? wyprzedaż została rozpisana od najwyższych władz do sołtysa. Przecież słynny ten przypadek w Wielkopolsce, gdzie to sołtys wyprzedał Niemcom wszystko, co się dało, a kiedy któregoś dnia Niemiec przyjechał i  wskazał na dom tego sołtysa, że to jego własność, no to wtedy ten Polak się przestraszył. Ale tenże sołtys, mając władzę i odpowiednie kompetencje sprzedał w okolicy wszystko Niemcom, co było do sprzedania. A teraz drży, że go wyrzucą. Zresztą nie tylko on. I to jest właśnie Polska.
        Słusznie padają tutaj głosy, żeby się zjednoczyć. Zjednoczyć się na bazie krzyża i na bazie polskości. Jeździłem do Oświęcimia. Jeździł “Szary”, który ma zupełnie inne doświadczenia niż ja, przyjeżdżało wielu ludzi. Patrzyliśmy na te krzyże, przez kogo i jak były stawiane. Przecież, jeżeli krzyż miał 6 metrów wysokości, to stawiało się go z trudem wielkim. Postaw Pan 8- metrowy krzyż, żeby się nie przewrócił i komuś krzywdy nie zrobił. Przecież ja jestem w posiadaniu fotograficznego dokumentu, kiedy kapłani katoliccy poświęcają każdy krzyż. Tego już z serc polskich nie wyrwą. Bo o co tu szła wojna? O to, żeby sprofanować krzyż. O to, żeby z polskich serc wyrwać krzyż. Chcieli udowodnić, że co tam krzyż - dwa patyki na krzyż. I jak zostały te krzyże wyrwane, to “Szary” - moje tu serce, powiedział tak: “Ja żołnierz, który tyle krzyży postawił na grobach swoich żołnierzy- partyzantów, którzy ginęli za Polskę, za krzyż, nie myślałem, że te krzyże zostaną wyrwane polskimi rękami. I o tym napisał w “Westerplatte” - piśmie Światowej Federacji Kombatantów Polskich. Nie boi się tego. A za to grożą. To nie jest tak, że się pisze i za to nie ma żadnych konsekwencji. Pisze się i się jest wzywanym na przesłuchanie. I mówię tutaj, że napisanie książki czy gazety nie kończy się na wydrukowaniu. Nie. To się kończy na przesłuchaniu. Jestem więc pełen podziwu dla dwóch bohaterów Narodu Polskiego: Księdza Biskupa Kraszewskiego i “Szarego”. Coś takiego jak “Westerplatte”, mieściło się w kościele u Kraszewskiego. Mieściło się. I tego “Westerplatte” już nie wymażą z pamięci. Może za 100, za 200 lat, jacyś tam Polacy, bo obecni nie chcą czytać, może się dowiedzą czegoś, co ich natchnie, aby walczyli o wolność i równość dla Polaków. Bo dzisiaj Polska już upada. Mamy to zapisane w Konstytucji w §90. “Solidarność” wystąpiła przeciwko projektowi takiej Konstytucji. Ale kiedy “Solidarność” doszła do władzy, o tym zapomniała. O wszystkim można zapomnieć. A §90 określa nadrzędność prawa międzynarodowego nad prawem polskim. I tam nawet nie jest zapisane, jaka to organizacja międzynarodowa. Można się tylko domyślić. I np. mafia sycylijska, to organizacja międzynarodowa, mafia rosyjska też organizacja międzynarodowa. W Konstytucji musi być wszystko precyzyjne. A tam są takie niedomówienia i później Polacy będą się dziwić - jak to, ale tam jest zapis, że wszystkie inne ustawy krajowe od momentu wejścia Konstytucji są nieważne.
        Co to znaczy “nadrzędność prawa międzynarodowego nad prawem krajowym”? Znaczy to, że np. jesteśmy teraz w wojskowym budynku, to jest nadrzędność rozkazów dowódcy NATO nad rozkazami polskiego dowódcy. To znaczy też, że prezydent polski, bez względu na to, jak on będzie się nazywał, czy Krzaklewski, czy Kwaśniewski, czy inaczej, będzie musiał słuchać rozkazów jakiegoś “prezydenta” międzynarodowego, np. z Brukseli, bo to zapis konstytucyjny.
        Do czego zmierzali XVIII- wieczni zaborcy? Zaborcy zmierzali do jednego, żeby wszystkie akty rozbiorowe zatwierdził Sejm. Tak było w pierwszym, tak było w drugim - przecież ten “Sejm niemy” itd. Chodziło przecież o to, aby ta światowa opinia twierdziła: “No jak to, przecież to sami Polacy nie chcą państwa”. Identyczna propaganda jak dzisiaj. Że to Polacy nie potrafią się rządzić. Że to brudasy, że to, że tamto. Dzisiaj to samo. Przecież większość polskich zakładów już padła. Niedługo zamiast tych dyrektorów, którzy tak chętnie sprzedawali polski majątek, będą dawać własnych ludzi, którzy trochę nauczą się języka polskiego. I przyjdą tak, jak weszli do Serbii, oddziały NATO- wskie, czy niemieckie, przyjdą bronić własności niemieckiej, lub czyjej innej. I będą rżnęli Polaków jako buntowników. Zrobią z Polaków takich demonów, jak zrobiła m.in. nasza propaganda z Serbów. Posługują się najbardziej skrajnymi duchami muzułmańskimi w walce z kościołem chrześcijańskim. Najbardziej skrajnymi. Bo nie można mówić, że chodzi tu tylko o kościół katolicki, ale o każdy kościół chrześcijański. Wykorzystują wreszcie Indie, Kaukaz, czy Ocean Indyjski, Francję i Bałkany. Wszędzie wykorzystywany jest fanatyzm muzułmański do realizacji niemuzułmańskich celów. Tylko dla masonerii. I Polacy wszystko robią, żeby ona rządziła. Tutaj Ksiądz Biskup mówił o likwidacji Śląska. Ale wcześniej zrobiono takie próbne manewry w Wałbrzychu. I tam było kilka kopalni najlepszego węgla, węgla koksującego. Teraz go po prostu już nie ma i prawdopodobnie musimy go sprowadzać z zagranicy. Dlatego, że ten węgiel jest potrzebny Niemcom i dlatego się go zostawia. Niszczy się kraj. Niepotrzebne są nawet bombardowania NATO. Polacy sami go zniszczą. Bo Serbowie chociaż bronili swojego Państwa. Polacy niszczą swoje państwo sami. I w jakimś stopniu wszyscy jesteśmy temu winni. I dopiero ocenią przyszłe pokolenia na ile jesteśmy winni, jak przyjdzie im płacić za to krwią, tak jak wasze pokolenie płaciło.

        Duże brawa z sali.

        Organizator spotkania: - Dziękuję panu Marszałkowi za budujące przemówienie i trochę pierwiastka niepokojącego o jakichś przesłuchaniach. Pewno tutaj chodzi o pułkownika Hedę- “Szarego”. Jeżeli gdzieś Państwo spotkają jakąś działalność antypolską jakiegokolwiek urzędnika, prokuratora, policjanta, sędziego, czy kogokolwiek innego, prosimy o spisanie ich danych personalnych z zapisem jakiej zdrady Narodu Polskiego dokonali i dostarczenie tej notatki do naszego Stowarzyszenia, do naszej bazy danych. Na pewno nie będą więcej pełnili żadnej funkcji publicznej w naszym kraju.

        Następny mówca: - Ja tylko trzy informacje. Pierwsze: bardzo jesteśmy szczęśliwi, że jest z nami Ksiądz Biskup Kraszewski. A dlaczego? Dlaczego ta siła z niego tak emanuje? Zapewne nie wszyscy wiedzą. Dlatego, że to miał to być biskup maryjny. Po śmierci ŚP. Biskupa Stefana BAREŁY miał być ordynariuszem zwyczajnym częstochowskim i ta siła emanuje z Matki Boskiej Częstochowskiej. To jest właśnie nasz znak, i pod jego przewodnictwem to zgromadzenie czy stowarzyszenie może być utworzone. Drugi punkt dotyczy Karmelitanek. O nich jest dużo napisane w tej książce, którą Pani prezentowała, książce Henryka Pająka. Chciałbym tylko dodać, że do delegacji do Genewy w 1987 roku dobierał ludzi Turowicz, redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego”, który został ostatnio bardzo mocno skrytykowany przez arcybiskupa Józefa Michalika, w czasie dni duszpasterskich we Wrocławiu. Taki może jeszcze podpunkt. Ktoś powiedział, że Papież chce wejść do Unii Europejskiej. Papież chce wejść do Europy, ale do Europy Chrystusowej. Powiedział “Otwórzcie drzwi Chrystusowi, ale nie na 10 cm, lecz otwórzcie je na oścież”. “Pozdrawiajcie się nawzajem” - to powiedział nowy arcybiskup, arcybiskup Chrapek. Czy my się pozdrawiamy? Na pewno się nie pozdrawiamy. Nawet i ksiądz nie powie “pochwalony”, albo “szczęść Boże”. Pozdrawiajmy się! Trzecie pytanie dotyczy tego, co recytował pan Poręba. To jest wszystko ciekawe, ale jak to spełnić? Nikt tego nie powie jak spełnić. Ja powiem może cząstkę, jak spełnić. Np. w kiosku. Kupujcie prasę katolicką, nie kupujcie prasy “wyborczej”, nie kupujcie “Trybuny”. Emeryci małą mają emeryturę i myślą, że “Trybuna” im pomoże. Pomoże wam nasz Biskup - Biskup Maryjny. Kupujcie prasę katolicką, “Myśl Polską”, “Naszą Polskę”, jest “Niedziela”, “Gość Niedzielny”, “Różaniec”, “Nasz Dziennik”, jest tyle prasy. Od dzisiaj postanówcie sobie “Nie czytam ‘Gazety Wyborczej’”. “Gazeta Wyborcza” jest wszędzie na pierwszym miejscu wykładana. Natomiast prasa katolicka jest chowana. Nie we wszystkich kioskach widać, że ta prasa jest. Szczęść Boże!

        Pani z sali: - Mówi się ciągle, że myśmy stawiali krzyże na Żwirowni na złość. Nie! To było w obronie własnej. To było jedynie to, co można było powiedzieć na to, żeby można było znieść w ogóle krzyż. To pamiętajcie o tym, co Kamil Baczyński w swoim wierszu powiedział “Czy nam postawią choć z litości krzyż?”. My, Polacy, stawialiśmy krzyże nie z litości, lecz z miłości do Boga i Ojczyzny.

Brawa z sali.

        Organizator spotkania: - Czy stawialiśmy je na złość? Tak jak na złość kopie się okopy przeciwko nieprzyjacielowi. To oczywiste, że na złość, ponieważ przeszkadzamy nieprzyjacielowi wykonywać zadanie bojowe.

        Pan Poręba: - Jeden aspekt jest nie poruszony w sprawie krzyży. Ważny, może nawet najważniejszy. Rabin Weiss powiedział, że to miejsce, w którym ginęli Żydzi, musi być eksterytorialne. Chodzi o to, żeby po wyparciu ze świadomości, że Oświęcim przez 2 lata pracował wyłącznie na Polakach i innych ludzi z Europy tam przywożonych. Natomiast Żyd jako Żyd, zginął tam dopiero po dwóch latach w 1942 roku, po decyzji Hitlera o zniszczeniu narodu żydowskiego, czyli tzw. holokauście. Ale chodzi o wyparcie ze świadomości, że ktokolwiek inny miałby tam prawo do swoich zmarłych. I to się niczym nie różni od wykupu polskiej ziemi na Ziemiach Zachodnich. To jest wyrwa w terytorium Polski od środka. I dlatego, że krzyż papieski, który bronił polskości, stanął na cześć tych 152 zamordowanych na Żwirowisku, przeważnie mieszkańców Oświęcimia zresztą, tam rozstrzelanych, a krzyże, które my postawiliśmy, my, bo mój krzyż również został zbeszczeszczony, to były tarcze, które miały obronić ten krzyż główny. On jeszcze stoi, lecz przypominam, że cały czas się mówi, że do rozmów na temat krzyży jeszcze się wróci. Tak mówią przedstawiciele rządu, który siebie nazywa rządem polskim, a moim zdaniem jest rządem Wspólnoty Europejskiej przede wszystkim, a więc rządem agenturalnym. Więc ten rząd mówi, że dopiero będzie dyskutował o sprawie krzyża. Czyli, być może, brak tych tarcz, które zostały usunięte, spowoduje w przyszłości ugięcie się przed dyktatem tej siły, która jest siłą szatana, która jest siłą pogańską, antychrześcijańską, a przede wszystkim jest siłą antypolską. Bo narodową formację w taki sposób właśnie się rewiduje. Dziękuję.

        Inny głos: - Pan Poręba jest reżyserem filmu “Hubal”. Słyszałem od kogoś, nie od niego, że ma scenariusz jakiegoś innego filmu patriotycznego polskiego. Niech on tu powie, czy to jest prawda, że on został zatrzymany i nie dopuszczany na scenę.

        Pan Poręba: - To jest nieco inny temat. Prawdą jest, że zostało zrobione wszystko, co możliwe, aby nie dopuścić do filmu, który chciałbym zrobić. Scenariusz jest gotowy. Niedawno przez Radio “Jutrzenka” Armii Krajowej nadałem duże fragmenty tego filmu. Prawdą jest, że toczę taki bój, bój na razie przegrany. Zabrano mi warsztat pracy. Pod bardzo różnymi pretekstami, zresztą każdy pretekst jest dobry, byleby taka praca nie powstała. To po prostu ma być film o lwowskiej rodzinie inteligenckiej w okresie noża w plecy, podczas sowieckiej okupacji Lwowa z Katyniem i wywózkami na Sybir. Sam pochodzę z ziemian. Oglądałem to na własne oczy i chciałem taki film zrobić. To nie jedyny film, który nie powstanie, ponieważ od lat robi się kompletnie wszystko, aby takie filmy nie powstawały. Nie można wynarodowić społeczeństwa, w którym środki masowego przekazu mówią językiem polskim. Na razie są polskojęzyczni. Wyjątkiem, po 11 latach walki, jest film “Ogniem i Mieczem”, zrobiony przez Jerzego Hoffmana. Podobno jestem antysemitą - daję dowód, że nie bardzo. I nasza młodzież, zamiast iść na te amerykańskie wygłupy, nagle poszła masowo  i 7 milionów obejrzało Sienkiewicza. Dziękuję Hoffmanowi, że wytrzymał te 11 lat. Ja byłem w swoim życiu 6 lat bezrobotny od 1973 do 1979 roku, teraz jestem już 7, razem 13. Ale ciągle wierzę, że swoje zrobię. Dziękuję.

        Organizator spotkania: - Antysemitą jak Arab - tak?
        Proszę Państwa, będziemy zbliżali się do końca. Jeszcze, jeżeli Ksiądz Biskup zechce parę słów na zakończenie powiedzieć, to za chwilę przekażę mikrofon, potem odśpiewamy ostatnie cztery zwrotki “Pieśni Konfederatów Barskich”, którą zaczęliśmy wcześniej i przypominam o pozostaniu tych osób, które chciałyby założyć lub wesprzeć Komitet współpracy z Jego Excelencją Biskupem. Ja ze swojej strony chciałbym podziękować Wojsku Polskiemu, które nam tę salę udostępniło, a szczególnie dowódcy wojsk lądowych - Panu generałowi broni Zbigniewowi Zalewskiemu.-

        Duże brawa z sali.

        - Chciałbym podziękować redakcjom “Naszej Polski”, “Myśli Polskiej” i  “Naszego Dziennika”, za podanie informacji na swoich łamach o naszym spotkaniu oraz Radiu “Jutrzenka” i Radiu “Maryja” za podanie tej informacji na falach radiowych. Takie to środki masowego przekazu podały informację o naszym spotkaniu.
        Proszę jeszcze o pobranie ulotek przy wyjściu od naszej koleżanki. Tam jest odezwa pana Kazimierza Świtonia, który apeluje, aby do 2000- tysięcznego roku postawić w Polsce 2000 krzyży. I chciałabym np. zapytać Państwa, czy Państwo sobie wyobrażają, abyśmy mogli pojechać do Izraela i tam żądać usunięcia “gwiazdy Dawida”? Czy to jest możliwe? To do tych, którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości co do obrony krzyży na Żwirowisku. -

        Z sali: - Nawet wyobrazić sobie nie można!

        - Oczywiście to jest nierealne. Mając materiały z Sejmu i Senatu wiemy, że w dyskusjach parlamentarnych przed uchwaleniem ustawy o tzw. ochronie byłych obozów zagłady rozważano jedynie przekazanie tych terenów Izraelowi, a potem w ogłoszonej ustawie już tego stwierdzenia nie było, zapewne aby wyglądało, że zostaną one przekazane jakiejś niezidentyfikowanej organizacji międzynarodowej. Istnieje propozycja, że gdyby Izrael dawał nam coś w zamian, np. część Ziemi Świętej, to można by było tę sprawę dyskutować, ale jeżeli Izrael nam nic nie daje, to dlaczego my mamy dawać mu np. Oświęcim.
        A wracając do książek - mieliśmy dostać dzisiaj kilka tytułów książek o przestępstwach bankowych, czyli o tym, co głównie dzisiaj ma zastosowanie, co ma szczególne zastosowanie u nas w Polsce. Miały to być biuletyny profesora Evena z Kanady oraz książki, m.in. “Dlaczego wciąż brak nam pieniędzy”. Ta pozycja była też nagrana przez nas na taśmie i puszczona na falach radiowych przez to samo Radio “Jutrzenka”. Książkę tę czytał zresztą pan Bohdan Poręba, bo on artystycznie czyta. Miały one dzisiaj do nas dojść i to z dwóch źródeł. Miały dojść, ale nie doszły. Wobec tego, kiedy dojdą, będą u nas w lokalu na Żytniej dostępne. Zapraszamy. Muszę jeszcze Państwa poinformować, że do jednej z tych książek, której tytułu w tej chwili nie pamiętam, wstęp napisał siedzący tu Jego Excelencja Ksiądz Biskup Kraszewski. Jest ona w tej chwili wyczerpana, ale pod koniec roku ma być wznowiona. Książki te pokazują mechanizm, przy pomocy którego został rozkradziony m.in. Polski majątek narodowy, a także, jak głównie Żydzi, ukradli prawie połowę majątku narodowego II Rzeczypospolitej przez przestępstwa bankowe tzw. Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, zanim Władysław Grabski utworzył Bank Polski, i dzisiaj upominają się o to, co wtedy ukradli. A Żyd żaden nie budował tego, o co teraz się upomina, i gdybyśmy go zapytali czy on to zbudował, czy ukradł, to byłoby to dopiero właściwe pytanie.

        Biskup Kraszewski: - Ja chciałem powiedzieć, że ja wydałem tę książkę, pt. “Pod znakiem obfitości”, którą napisał Luis Even, którą to książkę Pan teraz cytuje. Była ona wydana za moje pieniądze, napisałem wstęp do tej książki, i Ojciec Święty tę książkę bardzo mile przyjął. Tam rzeczywiście wynika z tego, że jeżeli się na tzw. procenty składane pożyczy 100 dolarów, to za 50 lat można stracić cały majątek. On to napisał, Kanadyjczyk Even, po francusku. I rzeczywiście z tego wynika, że my wszyscy jesteśmy już w niewoli lichwiarzy. Kanadyjczycy tę swoją drogę nazywają drogą kredytu społecznego i to jest rzeczywiście wyjście z sytuacji, ale żaden kapitalista na to nie pójdzie, i już wtedy, kiedy się ten komunizm zawalił, myśmy już wtedy byli w niewoli lichwiarzy. Ja to ujawniłem w tej książce. Nie moja książka, ale dobrze przetłumaczona. Będzie teraz drugie wydanie, bardzo się cieszę, bo to jest katolicyzm społeczny czy chrześcijaństwo stosowane, jak oni mówią, ale jest to już walka z kapitalizmem, a nie tylko z komunizmem. Pragnę serdecznie podziękować Zarządowi Stowarzyszenia “Wola-Bemowo” za to, żeście mnie tu zaprosili. Bóg Zapłać wszystkim obecnym za tak liczne przybycie, niespodziewane, bo sala jest pełna, i miejmy nadzieję, że to są czyny, które będą mi służyły pomocą, tak jak mi obiecujecie, a ja jako zadatek mojej wdzięczności daję Wam moje “Wspomnienia”, dwa tomy, dobrze, że wydane, bo za komuny nie mogłem nic wydawać. I Kraszewski to był “wróg ludu”. Teraz trochę wydaję. W każdym razie wydałem najciekawszą książkę, która dzisiaj zrobiła furorę, “100 dowodów na istnienie Boga”. Teraz wydam taką wspomnieniową książkę, bo jestem 50 lat księdzem.

Ogromne brawa z sali.

        Ksiądz biskup: - Dziękuję za tak miłe potraktowanie, bo to mnie trochę umacnia na duchu, i mimo, że jestem stary, to jednak jesteście ze mną i będziemy jeszcze walczyć o Polskę wolną i sprawiedliwą.

        Znowu brawa z sali.

        Organizator spotkania: - Dziękuję bardzo Jego Excelencji za tak ciekawą prelekcję, o czym świadczą oklaski, i myślę, że spotkamy się jeszcze nie raz, a w walce o polskość jesteśmy zawsze razem, nawet jeśli się nie widzimy. Za książki również dziękujemy. Będą one w bibliotece Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”.
        Ksiądz biskup otrzymał także komplet zdjęć ze Żwirowiska, wykonany przez członków Stowarzyszenia.
        Chcielibyśmy jeszcze podziękować księdzu Kalinowskiemu za to, że jeździł na Żwirowisko, że cały czas był z nami. Ksiądz Kalinowski ponosił konsekwencje za to, że odprawiał mszę na Żwirowisku, o czym sam przed chwilą powiedział. Poprosimy jeszcze Pana Bohdana Porębę o poprowadzenie śpiewu “Pieśni Konfederatów Barskich”. Jeżeli ktoś nie dostał słów i nut tej pieśni, to jeszcze mamy, proszę podejść i wziąć.
        Rozbrzmiewa “Pieśń Konfederatów Barskich”.
        Organizator spotkania zaprasza tych, którzy chcą tworzyć Komitet o pozostanie. Zebranie zostało zakończone.

PIEŚŃ KONFEDERATÓW BARSKICH

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi.
Bo u Chrystusa my na ordynansach
Słudzy Maryi.

        Więc choć się spęka świat i zadrży słońce,
        Chociaż się chmurzy i morza nas srożą,
        Choćby na smokach wojska latające
        Nas nie zatrwożą.

Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami,
Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce.
Wszak póki On był z naszymi ojcami,
Byli zwycięzce.

        Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,
        Nie uklękniemy przed mocarzy władzą
        Wiedząc, że nawet grobowce nas same
        Bogu oddadzą.

Ze skowronkami wstaliśmy do pracy
I spać pójdziemy o wieczornej zorzy,
Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
I hufiec Boży.

        Bo kto zaufał Chrystusowi Panu
        I szedł na święte kraju werbowanie,
        Ten De Profundis z ciemnego kurhanu
        Na trąbkę wstanie.

Bóg jest ucieczką i nadzieją naszą.
Póki on z nami, całe piekła pękną,
Ani ogniste smoki nas zastraszą
Ani ulękną.

        Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek,
        Ani zhołdują żadne świata hołdy,
        Bo na Chrystusa my poszli werbunek
        Na jego żołdy.

        Pieśń ta, nieznanego kompozytora, została napisana przez Juliusza Słowackiego. Była jedną z kilku pieśni upamiętniających ducha konfederacji barskiej, zawiązanej 29 lutego 1768 roku w Barze na Podolu przez patriotycznie nastawionych magnatów i szlachtę pod kierownictwem biskupa Adama i podkomorzego Michała Krasińskiego oraz Józefa Pułaskiego dla obrony niepodległości i wyłącznych praw katolicyzmu. Ten zryw patriotyczny jest uważany za pierwszy w historii orężny protest Polaków przeciwko destrukcji państwa polskiego tzw. reformami królewskimi, oddającymi Polskę pod dominację Rosji.

Poprzednia stronaPełny ekran