Generał broni TADEUSZ WILECKI

na  Woli

 

Autoryzowany raport ze spotkania publicznego z generałem broni TADEUSZEM WILECKIM w dniu 10 czerwca 2000 roku, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo” i Wojewódzki Komitet na Rzecz Prezydentury generała Tadeusza Wileckiego w sali Mazowieckiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości przy ul. Smoczej 27 w Warszawie

 

Przybycie generała Tadeusza Wileckiego na kwadrans przed 11-tą zostało przez publiczność przyjęte owacyjnym odśpiewaniem “100 lat” i wręczeniem kwiatów.  Do prezydium razem z gen. T. Wileckim organizatorzy zaprosili m.in.: admirała Marka Toczka, red. Lecha Jęczmyka, Zygmunta Latoszyńskiego(przew. Zarządu Mazowieckiego “Polskiego Forum Patriotycznego”) i Mariana Bidzińskiego.

Poproszony ksiądz Kalinowski rozpoczął spotkanie krótką modlitwą:

- Chcemy prosić Ducha Świętego, Ducha Mądrości, Ducha Męstwa,  aby nas oświecił i abyśmy wybrali na to wspaniałe stanowisko człowieka, dla którego najwyższą wartością jest Bóg, Honor i Ojczyzna, aby on uratował naszą Ojczyznę, bo Polska nasza ginie. Dlatego zwróćmy się wszyscy razem z modlitwą “Ojcze nasz, ...”

Organizator spotkania powitał zebranych słowami:

- Witam Państwa w imieniu Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”, inicjatora tego spotkania – spotkania, może jednego z najważniejszych. Bo przed Narodem Polskim  stoją teraz niezwykle trudne zadania. Polska jest zniszczona przez inwazję ekonomiczną międzynarodowej mafii. Inwazja ekonomiczna na Polskę jest, mniej więcej,  taka, jak militarna na Jugosławię. Przed  agresją tej mafii Naród Polski musi się obronić, bo w przeciwnym wypadku mafia ta wejdzie mu na głowę. I ażeby to uczynić musi się organizować w duże formacje. Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo” daje znaczący wkład w wyselekcjonowanie najlepszego kandydata na najwyższy urząd naszego Państwa. Przeprowadziliśmy już dwukrotnie sondaże kandydatów na urząd prezydenta i w każdym z nich generał Wilecki był na drugim miejscu. Stąd zrodziła się potrzeba bezpośredniego kontaktu.

Witamy też Radio Armii Krajowej “Jutrzenka”. To radio nam służy i niewątpliwie nada relację z dzisiejszego spotkania na falach radiowych. Musimy mu pomóc.

Na początek odśpiewajmy “Pieśń konfederatów barskich”, bo czasy są podobne jak

podczas konfederacji barskiej, gdzie konfederaci pod wodzą gen. Kazimierza Pułaskiego przez 4 lata zmagali się z wojskami carskimi i zdrajcami króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

 

Rozbrzmiewa “Pieśń konfederatów barskich”.

 

Następnie głos zabrał generał Tadeusz Wilecki:

- Panie i Panowie! Dziękuję Stowarzyszeniu Patriotycznemu Wola-Bemowo za zorganizowanie spotkania. Powiem kilka zdań związanych z moim kandydowaniem w wyborach prezydenckich i przedstawię program.

Po pierwsze: - Dlaczego kandyduję? Jestem ukształtowany na bazie polskiej historii i kultury. Wychowała mnie Trylogia Sienkiewicza i western, co spowodowało, że poszedłem do wojska i z zamiłowaniem oddałem się służbie, uważając, że tam można realizować patriotyczne zamiary. W tej służbie spełniły się moje oczekiwania i nadzieje. Służby nie traktowałem jako kariery. Była to służba dla Narodu i Państwa. Takim przesłaniem kierowałem się w czasie mojej 34-letniej służby wojskowej.  Dowodziłem plutonem, pułkiem, dywizją, miałem też okazję dowodzić armią. Na różnych stanowiskach służbowych spotykałem naprawdę patriotycznych ludzi. To nie była tylko polskojęzyczna formacja, jak to niektórzy mówią. Gdy życie rzuciło mnie w 1952 r. do Warszawy jako oficera liniowego, mając dobre przygotowanie, dobre wykształcenie myślałem, że można coś dla Polski zrobić. Tutaj jednak zacząłem siwieć, odbijając się od muru niemożności. A trudno było przemawiać armatami. Jestem zwolennikiem demokracji, ale silnej, w państwie prawa. Stawałem się coraz bardziej kontrowersyjny, bo byłem nieposłuszny. Krytykowałem osoby najwyżej  postawione w wojsku i w państwie, i robiłem to bardzo często widząc, że źle się dzieje w Polsce. [ oklaski na sali].

Mówiłem to przez cały czas sprawowania funkcji Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ponieważ jest to funkcja, gdzie zbiegają się różne nici, wiele informacji, wiele danych. Sztab Generalny nie jest tylko mózgiem armii, ale to bardzo ważny element Państwa. Świat zdaje sobie z tego sprawę. Np. w wyniku II wojny światowej Niemców pozbawiono posiadania Sztabu Generalnego, jako zagrożenia dla innych. Natomiast u nas robiono wszystko, aby to źródło polskiego patriotyzmu osłabić. W różnych wysokich gremiach zwracałem na to uwagę, składałem oświadczenia na piśmie, w formie raportów i meldunków. Ale to nic nie dawało. Fasadowa demokracja po 1989 r., coroczne rotacje elit, ja przeżyłem 7 albo 8 rządów, 8 Ministrów Obrony, dwudziestu kilku Viceministrów Obrony Narodowej. Łatwo sobie wyobrazić, jak trudno było coś racjonalnego zmontować i realizować. To fasadowa demokracja nie reprezentowała interesu narodowego. Interes narodowy był gubiony w ciągłych swarach, sporach, kłótniach. To świadczy o polityce kadrowej, jaka w tym czasie była realizowana. To nie ja powiedziałem o parlamentarzystach, że jest to klasa próżniacza. To powiedział Donald Tusk, marszałek Senatu. To nie ja powiedziałem, że nikt w Polsce nie rządzi, lecz pani Jadwiga Staniszkis. Natomiast ja tego wszystkiego doświadczałem, ja to wszystko widziałem.

Jako człowiek zorganizowany, szedłem po kolejnych szczeblach, nikt mnie tam nie wniósł. To nieprawda, że moja żona jest córką sowieckiego generała. Nie mogłem się pogodzić, że my znowu powtarzamy historię i znowu nie możemy mieć sukcesu. Przepraszam Panie, ale systematycznie od 300 lat dostawaliśmy po gębie od naszych sąsiadów i to dziwne, że te klęski czcimy z wielką nabożnością, wbijając w świadomość narodową, że jesteśmy nieudacznikami tak jak byśmy nie mieli zwycięstw.

I to doprowadziło do tego, że w 1995 r. na Placu Marszałka Piłsudskiego, korzystając z nadarzającej się okazji, przemówiłem raz do Narodu. Dałem sygnał, że źle się dzieje w naszym kraju. I oto odezwały się głosy – “uderz w stół – odezwą się nożyce”. I  “gazeta wybiórcza” i wszystkie po kolei  lamentowały, że oto tu generał grozi pięścią czy palcem, a ja dałem i Państwu też sygnał, że źle się dzieje w naszym kraju. Niestety, społeczeństwo jest zdezorientowane, kieruje się emocjami, nie potrafi ocenić, że są plusy i minusy. Niestety po 1989 r. więcej jest minusów niż plusów i z odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Polska jest chorym członkiem Europy. Obojętnie do którego obszaru przyłożycie termometr, to albo on się gotuje, albo wskazuje temperaturę ok.42˚.Jest to rezultat błędnej filozofii reformowania Państwa po 1989 r. Nie znaleźliśmy drugiego Kwiatkowskiego, Grabskiego i wielu innych [oklaski], którzy sprawdziliby  się w wielu dziedzinach życia. Winę za to ponosi nasza inteligencja, która stroni od polityki, nie podejmuje trudów służby dla państwa. Boi się jakiegoś piśmidła typu “Nie”, ponieważ zaraz ono opluje każdego, kto podejmie się tego trudu. Polityka po 1989 r. jest nie konkurencyjna. Ciągle te same elity, te same osoby w telewizji, radiu, ta sama filozofia. Uważam, że przyczyną zła, które się dzieje, jest zła konstytucja, narzucona, anarchizująca państwo. Nie dyscyplinuje państwa i najwyższych władz państwowych.

Przez wiele lat żyłem w trójkącie władzy: prezydent - rząd - parlament. To rozszalały trójkąt bermudzki. W trójkącie tym trwa codzienna kłótnia i wzajemne wyniszczanie. Ten trójkąt nie ma głowy [oklaski], ten trójkąt nie ma arbitra. Podobnie funkcjonowała I Rzeczpospolita, którą nasi przodkowie roztrwonili. Podobnie zaczęła funkcjonować II Rzeczpospolita. I trzeba było zamachu majowego, żeby zrobić ład i porządek[oklaski]. Dziś ten trójkąt trzeba uporządkować prawem, trzeba umocnić władzę prezydenta, obojętne kto nim będzie, kogo Naród sobie wybierze. Prezydent musi być arbitrem i głową państwa, wybrany w wyborach powszechnych i ponosić odpowiedzialność za losy państwa.[oklaski]. Musi mieć takie zapisy ustawowe, żeby się go wszyscy bali, ale on też się musi bać votum nieufności, jeżeli nie będzie służył Narodowi[oklaski]. A przecież ta konstytucja została zrobiona m.in. przez obecnego prezydenta. On był przewodniczącym komisji konstytucyjnej i robił ją przeciwko Lechowi Wałęsie, ale czy jest to dobra konstytucja?

Dziś z jego obozu idą sygnały, że prezydent nic nie może. Co!? Nie może przywołać do porządku politykierów, zawetować złych ustaw, nie może zainicjować procesu legislacyjnego  dla realizacji hasła wyborczego “wybierzcie przyszłość”, “mieszkanie dla każdej młodej rodziny”? Nie może uderzyć pięścią w stół , przemówić do Narodu nie wtedy, kiedy jest źle, a z okazji Nowego Roku?

Jestem zwolennikiem silnej prezydentury na sposób amerykański, czy francuski[oklaski]. Dużo złego w naszej historii zrobiła sejmokracja, którą też dziś przeżywamy. Parlament, który kumuluje wszelkie rodzaje władzy, źle służy sprawie. Mechanizm zbiorowej odpowiedzialności, że przeobrażenia dokonują się faktycznie za akceptacją parlamentu, ale nie ma indywidualnej odpowiedzialności i dlatego jest tak źle. Dziś są kłótnie wszędzie, wrze i na niższych szczeblach organizacyjnych państwa, jednak ryba psuje się od głowy. Pracy mało, efektów jeszcze mniej, wszędzie tylko polityka, polityka i polityka. Dlatego jestem zwolennikiem zmiany konstytucji na inną, wyraźniejszą[oklaski].

Drugą przyczyną zła w Rzeczpospolitej jest ordynacja wyborcza proporcjonalna, która zakonserwowała układ polityczny. Nie ma rotacji. Nie daje wyborcom możliwości pozbawienia mandatów wielu słabych polityków. I proszę zwrócić uwagę, że dzięki liście krajowej wielu przegrywa wybory raz, drugi, trzeci, a są wieczni. Takich mieliśmy w poprzednim systemie – ministrowie, parlamentarzyści wieczni.

Państwo to tak poważna sprawa, że nie można jej powierzać weteranom, ani młodzieży. Winna funkcjonować sztafeta pokoleń. Wspieram ordynację większościową[oklaski], którą lansuje prof. Przystawa i wiele ośrodków akademickich, tzw. jednomandatowe okręgi wyborcze.

Dziś wyborca nie ma wpływu na to, gdzie kto i jak funkcjonuje. Od systemu organizacyjnego zależy sukces i sprawność działania. Od 1989 roku dyrektywa “róbta co chceta”, która jest wbijana społeczeństwu, spowodowała, że 50% majątku narodowego rozeszło się nie wiadomo gdzie i na co[głosy z sali – 90%] – ja mówię ogólnie – 50%, natomiast niektóre działy nie 90, a 100%. Mechanizm prywatyzacji przez upadłość przypomina filozofię psa ogrodnika – Państwo ma i Państwo nie da. Mimo referendum uwłaszczeniowego nic nie robi się w tej dziedzinie, a lata biegną. Zabużańskie sprawy nie są załatwione mimo, że byli właściciele przedstawiają dokumenty – nie robi się nic. A prawie 50% kraju to zdobycz wojenna. To dopiero teraz wskutek nacisków zmieniono wieczystą dzierżawę tym  pokrzywdzonym repatriantem.

Dziś nie mamy liderów polskiego biznesu, średniej klasy(?), bo zarobki były małe. Dziś tylko 1% płaci podatki największe, a reszta to bieda. 10% społeczeństwa  przechwytuje  85% z budżetu Państwa na wynagrodzenia[wg rocznika statystycznego], a 90% żyje za resztę, to nie dziwmy się, że niektórzy zarabiają 3 miliardy miesięcznie, a wielu zarabia po kilkaset milionów i wykonują “bardzo ciężkie i istotne dla Rzeczpospolitej funkcje”. To nic dziwnego, że w Polsce 16 osób popełnia codziennie samobójstwo, z tego 50% na tle materialnym. Ludzie chodzą po śmietnikach, jest beznadzieja. Na skutek tej reformy ekonomicznej okazuje się, że za dużo rodzi się dzieci, że za dużo jest emerytów /w wojsku średni wiek emeryta wynosi 48 lat/, za dużo wydobywamy węgla, za dużo mamy rolników, za dużo wytapiamy stali. Patrzę na to z przerażeniem. Na stanowisku ministra i viceministra trzeba mieć koncepcję i filozofię. Trzeba wiedzieć, czego się chce i konsekwentnie realizować. Polecam książkę Poznańskiego “Wielki przekręt” – tam są ukazane te mechanizmy. Jestem też przeciwnikiem wejścia do Unii Europejskiej[oklaski].

Przedtem musimy się dobrze zorganizować, dobrze ukształtować prywatną własność. Jestem zwolennikiem prywatyzacji. Musimy szeroko uwłaszczyć społeczeństwo. Osłonić polski biznes przed globalistyczną konkurencją, przyjmować tylko to, co jest dla nas wygodne w ramach wspólnoty.

                Nie musimy zamykać granicy wschodniej, a otwierać zachodniej [oklaski]. Ja zdaję sobie  sprawę, że coś za coś, ale jak się dowiaduję, że sławojki w Warszawie są produkcją kapitału francuskiego ,to twierdzę, że jest to ogromna ofensywa kapitału zachodniego w dobre miejsce[oklaski]. Trzeba rozpisać konkurs na drugiego Kwiatkowskiego czy Grabskiego i oni winni realizować przeobrażenia. Jestem przeciwny Unii, bo my mamy inne alternatywy - mamy naftę, którą możemy kokietować. Na kontynencie amerykańskim żyje ogromna patriotyczna siła polska. Byłem tam dwa tygodnie. Polacy się tam dorabiają ,mają dużo pieniędzy na kontach - ci ludzie dziwią się, że są traktowani jak trędowaci, że nie mogą wejść na polską scenę, no bo tu trzeba wpuścić innych. Im się każe wyrabiać paszporty dodatkowe itd. itd. Gdyby tak znaleźć autorów tego pomysłu! [oklaski].

            Polska powinna pozostać w tzw. szarej strefie między Wschodem a Zachodem. To daje naszym następcom możliwość grania taką kartą, jaką uznają za stosowną. Jestem przeciwny tym dogmatykom, którzy mówią, że od Unii Europejskiej nie ma odwrotu. A cóż to? Polska jest w ciąży?[oklaski]. Byłem na różnych gremiach -to 99 % samych swoich i ks. Rydzyk zaproszony na okrasę; całe szczęście, że nie przyjmował zaproszeń [oklaski]. Jeżeli będę miał możliwość, pociągnę do odpowiedzialności za prywatyzację wiele osób[oklaski]. Złodziejstwo, korupcja muszą być zatrzymane! [oklaski].

            Trzeba trochę rozsądku i przyśpieszenia, trzeba iść w kierunku państwa narodowego,  propolskiego, bo to gwarantuje nam istnienie w tym miejscu nad Wisłą [oklaski], bo z tych pięciu minut może zostało nam trzy, może dwie, Bóg to wie. Skandaliczna sytuacja jest w bezpieczeństwie. Anarchizacja w policji, rozkład wojska, upolitycznienie służb, niesprawność całego systemu, byle jakie regulacje prawne w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Ten cały obszar, który ma dyscyplinować, wychowywać Państwo i obywateli, nie spełnia swojej funkcji. W normalnym państwie siedziałby albo Oleksy, albo Milczanowski, a tu cztery lata i nikt nie siedzi. W normalnym państwie siedziałby ktoś za sprawę Bagsika, FOZ-u, za śmierć Papały [oklaski], za Domy Centrum - i tak mogę wymieniać tysiące przykładów. Jestem pod wrażeniem tej niemieckiej demokracji. Oto np. Helmut Kohl, zjednoczyciel Niemiec! I co znaczy niezależna prokuratura - lecą głowy po kolei, widać, że Bóg jest, i honor, i sprawiedliwość [oklaski]. Natomiast u nas, niezależnie który koniec pajęczyny wziąć - nic nie można uzyskać. Szkoda, że miłościwie nam panujący Aleksander nie ma przydomku “Wielki” i jednym aleksandryjskim cięciem nie przeciął tego - widocznie nie ten format [oklaski].

            Idę do wyborów nie przeciw komukolwiek - Olszewskiemu, Lepperowi, Łopuszańskiemu, ja nie chcę z nimi walczyć. Idę po to, aby zacząć proces naprawy Rzeczypospolitej [oklaski], żeby zbudować obóz zdrowego rozsądku narodowego [oklaski]. Jest wielu światłych ludzi tu i tam, ale, niestety, jesteśmy 10 lat w pacie politycznym. Ten obóz musi reprezentować nasz polski interes narodowy [oklaski]. Oczywiście będą pytania - a jak pan chce to zrobić, dlaczego panu mamy ufać? Drodzy Państwo - nie macie wyjścia, komuś musicie zaufać [oklaski]. Jeżeli nie przewietrzymy sceny politycznej - jestem przekonany, że dalej będzie to samo [oklaski].

            Dlatego tak mnie się boją i jestem szykanowany, jestem zagrożeniem dla obecnych układów – liczę na Wasze zrozumienie, bo  mogę dokonać przeobrażeń w Państwie, wiem, jak to zrobić. Nie jestem zarozumiały, jestem człowiekiem pragmatycznym, wolę wybory dziś wygrać, a nie po pewnym czasie [oklaski]. Po pewnym czasie będę zbyt dojrzały. Liczę na Państwa wsparcie, wsparcie Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”, które jest stowarzyszeniem patriotycznym, a ja to noszę w sercu. Telewizja mnie nie puści - na razie. Dziękuję bardzo[oklaski].

            Prośba organizatorów, aby pytania wpisywać na kartki, a pan Generał będzie na nie odpowiadał, powoduje zamieszanie. Organizator spotkania apeluje o spokój, wyjaśnia, dlaczego ta forma kierowania pytań jest lepsza. Wreszcie na prośbę Generała zostaje ustalone, że pytania będą zarówno wpisywane na kartki, jak i zadawane bezpośrednio z sali.

            Organizatorzy przypominają również o składaniu podpisów pod poparciem dla gen. Wileckiego, pod apelem Komitetu “Maria Vincit” w sprawie napisu “Bóg, Honor, Ojczyzna” na budynku Prezesa Rady Ministrów, proszą, z inicjatywy Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”, o kwestę na Radio “Jutrzenka”. Przypominają nasz adres internetowy www.spwb.tg.com.pl , pod którym można znaleźć dokumentację całej działalności Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo” oraz jego poprzedniczki Ogniwa “Wola-Bemowo” ROP, w tym dokumentację wszystkich spotkań publicznych. Młodzież Wszechpolska informuje o manifestacji, która odbędzie się 24 czerwca 2000r. o godz. 1500 przed siedzibą Misji Unii Europejskiej.

 

            Pytania z sali:

1. Czy może Pan przybliżyć temat obiadu drawskiego, na czym polegał konflikt z Janem Parysem?

            Gen. Wilecki: Na te pytania szkoda odpowiadać. Po mnie widać, że nie spasłem się na obiedzie drawskim. Obiad drawski był jakby przesileniem władzy i my generałowie musieliśmy się w jakiś sposób opowiedzieć. Od marca 96 r. lewica zdobywała stanowiska władzy w wojsku. Pojawiła się pani Waniek, pan Milewski i sprawy szły w złym kierunku. Szef Sztabu Generalnego nigdy nie miał władzy. Władzę miał Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz i kolejni ministrowie, którzy zajmowali to stanowisko mieli to zagwarantowane w przepisach ustawowych po generale Jaruzelskim. Jestem zwolennikiem, żeby Szef Sztabu Generalnego był podległy bezpośrednio prezydentowi, bo w ten sposób można armię uchronić od upolitycznienia. To nie był pojedynek z ministrem. Szczegóły są w książce Petera Rainy. Z panem Parysem osobiście się nie znałem, on rozpoczął urzędowanie w końcu 91 r., a w lutym był urlopowany - nie chcę go oceniać, nie wiem, skąd to pytanie.

 

2. W jaki sposób przystąpi  Pan do naprawy  strat gospodarczych  wyrządzonych przez poprzednie ekipy rządzące? Czy unieważni Pan wyprzedaż majątku polskiego i uwłaszczy Naród Polski?

            Gen. Wilecki: Odpowiedziałem już na to w poprzedniej wypowiedzi, ale wystarczy pomyśleć, skąd się wzięły  te wielkie rezydencje z basenami itd., dlaczego niektóre osoby mają takie a nie inne konta [oklaski]. Wielu ludzi trzeba będzie postawić przed Trybunał za to, co miało miejsce w naszym kraju. Znam takiego pana, który bardzo się nadaje na kreatora naszej gospodarki, jego imię kończy się na -usz.

 

3. Jeżeli Sejm przekracza kompetencje w każdym czasie, a przywołanie go do porządku wymaga innego prawa, to takiego wyścigu w czasie nigdy się nie wygra.

Czy posłowie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej? Czy nie sądzi Pan, że parlament to karny batalion - to są słowa senatora Ceberka. Ustawy uchwalane są antypolskie. Czy nie należy rozwiązać parlamentu, jak zrobił to Piłsudski? Oni niszczą kraj i żyją z naszych podatków. Czy widzi Pan możliwość wydawania dekretów z mocą ustawy?

            Gen. Wilecki: Jestem zwolennikiem silnej prezydentury, a to się wiąże z dekretami. Może to zabrzmi dziwnie. Parlament jest za duży, za drogi, źle działa. Ograniczenie nie jest trudne do przeprowadzenia, wystarczy naciskać i odciąć od środków.

 

4.Skąd się wzięły prerogatywy nadane Sejmowi, Prezydentowi, Rządowi? Kto stoi ponad jakimkolwiek prawem? Czy naród był kiedykolwiek pytany, jakie chciałby mieć prawa, czy Pan Generał będzie ten układ  kontynuował?

            Gen. Wilecki: Ja miałem okazję rozmawiać z kilkoma przewodniczącymi Sejmowej Komisji Konstytucyjnej, gdzie staraliśmy się uzyskać takie, a nie inne, zapisy konstytucyjne dotyczące sił zbrojnych. Muszę powiedzieć, że już wtedy zorientowałem się, że ci panowie idą w złym kierunku. Cała filozofia zawarta w Konstytucji wbiła nas w liberalną filozofię i ten cały układ parlamentarno-gabinetowy. Nie chcę sięgać głębiej, ale uważam, że za tym stoją siły kosmopolityczne czy internacjonalistyczne, które dążą do tego, żeby rozmydlać władzę. Jestem zwolennikiem jednoosobowego sterowania, oczywiście z batem nad każdym [oklaski].

 

5. W jakiej miejscowości Pan się urodził, czym zajmowali się rodzice, jaki był Pana stosunek do Lecha Wałęsy w czasie jego prezydentury, w czasie, kiedy był Pan ministrem Obrony Narodowej?

            Gen. Wilecki: Nigdy nie byłem ministrem Obrony Narodowej, byłem szefem Sztabu Generalnego. Nie byłem członkiem rządu, byłem takim swoistym doradcą rządu. Pan Lech Wałęsa był dobrym zwierzchnikiem sił zbrojnych, zachowywał się poprawnie, stabilizował siły zbrojne, nie mam w tej dziedzinie do niego żadnych zastrzeżeń, nie nadużywał swoich kompetencji. W sporach wewnątrz rządu Lech Wałęsa zawsze pytał: “a co na to Sztab Generalny”?. I to nam dawało pewne możliwości obrony wojska i ja  nie dopuściłem za mojej kadencji do anarchizacji sił zbrojnych. Było trudno, bo ryzykowałem umowy międzynarodowe o redukcji armii o ok. 200.000. Jestem zwolennikiem redukcji sił zbrojnych w Środkowej Europie, tylko ta redukcja była realizowana w byłych układach geopolitycznych, mówię to z całą odpowiedzialnością, ponieważ wiem, jako generał, na jakiej beczce prochu byliśmy. W pełni zgadzam się z umową, która była podpisana w Paryżu, ponieważ trudno żyć mając cały czas palec na cynglu. Zmniejszenie potencjału militarnego było słuszne. Dziś jestem przeciwny redukcji, ponieważ zmienił się układ geopolityczny, mamy nie trzech, a siedmiu sąsiadów, jesteśmy na skraju cywilizacji zachodniej. To ma swoje plusy, ale i zagrożenia. Trzeba sobie dobrze zdać sprawę z tego, że w tym przeciągu trzeba być dobrze ubranym, żeby się chociaż nie zakatarzyć.

            Urodziłem się na lubelskiej wsi w rodzinie katolickiej, kułackiej. “Surowa ręka sprawiedliwości” - jak się kiedyś mówiło - dosięgła moją rodzinę. Cała rodzina walczyła, ojciec był w Batalionach Chłopskich, czyli pod złym sztandarem. Po wojnie znaleźliśmy się na Ziemiach Zachodnich. Uważam, że jak ktoś startuje jako prezydent, winien wyliczyć się do piątego pokolenia, pokazać kto jest kto [oklaski]. Mam pierwszą i jedyną żonę, dzieci studiują na Uniwersytecie.

 

6. Czy jest to prawda, że jeśli wygra Pan wybory, przewiduje Pan współpracę ze zdrajcą wszechczasów - z Lechem Wałęsą i przewiduje go Pan jako ministra Spraw Zagranicznych [śmiech]?

            Gen. Wilecki: Czy mam odpowiadać?

 

7. Czy Pan uważa, że przystąpienie Polski do NATO jest zdradą? Czy Ameryka nie jest zbudowana na kapitale żydowskim? Czy rok 89 to odzyskanie niepodległości, czy zniewolenie Narodu Polskiego przez odebranie nam majątku?

            Gen. Wilecki: Muszę niektórych przywołać do porządku i wrócić do poprzedniego pytania. Bardzo lekko rzuca się epitety i je powtarza. W Polsce jest beznadzieja, bo wszystkich obsraliśmy. Ja jestem gorącym zwolennikiem regulacji prawnej przyjętej w 36 r., która ustawowo broni godności i czci najwyższej władzy w Polsce. Wtedy jak ktoś tak powiedział, to go to kosztowało. Ja znam wielu zacnych ludzi z lewa i z prawa. Ja też na swój temat nasłuchałem się różnych bzdur. Przytoczę też słowa Marszałka Piłsudskiego: Ktoś napisał donos do Piłsudskiego na Andersa, że trzymał w stajni wojskowej  prywatnego konia i podkarmiał siankiem wojskowym. Po dochodzeniu wyszło, że to nie do końca prawda. Napisał do Andersa, czy to prawda? Nie, to nieprawda, a kto nie wierzy, niech mnie w dupę pocałuje!  Na to marszałek: ja wierzę! Przepraszam za pikantność!

            Polityka to gra interesów. Nikt Polaków przez życie na barana nie będzie niósł. Musimy mieć silne Państwo i armię, na różnych obszarach trzeba konsolidować społeczeństwo, budować silne i wiarygodne Państwo, to jest najlepszym gwarantem niepodległości. Ja uważam, że po 89 r. wybiliśmy się na suwerenność, ale to, że przegrywamy, to jest wina nasza!

 

8. Czy jak zostanie Pan prezydentem, wycofa Pan Polskę z NATO, zakaże działalności masonerii, czy chce Pan modelu prezydent – premierem, czy sprowadzi Pan Polaków ze Wschodu?

            Gen. Wilecki: Jestem zwolennikiem silnej wspólnoty polskiej. Możemy się wzorować na rozwiązaniach “starszych braci w wierze”. Oni dobrze swój rozwój światowy realizują. Prawie drugi naród polski żyje poza granicami. Ci, co chcą, powinni wrócić, tych, co nie chcą - trzeba wspierać stąd, a oni stamtąd powinni wspierać nas. Uważam, że mając na świecie 70 mln. ludności o korzeniach polskich - należy to wykorzystać. To ciekawe zjawisko – oto drugie czy trzecie pokolenie emigrantów zakłada w swoich domach izby polskie, ta polskość się odradza i stąd, znad Wisły trzeba dać sygnał, żeby tamci ludzie byli dumni. Musimy się odrodzić, mieć bohaterów. Jeżeli świat zna dziś Wałęsę, to dlaczego mamy go upadlać. Jeżeli macie kogoś innego, to go wykreujmy, a my wszystkich do tego dołka. Z Ojcem Św. daleko nie zajedziemy, to jest tylko jedna osoba, a problemów dużo. Inne państwa lansują ludzi - wcale nie genialnych - reklama, my nie jesteśmy głupsi, jesteśmy biedniejsi. Jeżeli wykreujemy liderów w różnych dziedzinach, to ranga Państwa idzie do góry. Wszystkim można coś zarzucić, ale trzeba mieć umiar. Trzeba umocnić naszą pozycję w NATO. Jestem zwolennikiem polityki równowagi w tym rejonie. Nie musimy być przedmurzem ani barbakanem. Nasze stosunki ze słowiańszczyzną winny być dobre, a powinniśmy robić wszystko, żeby Polska była lokalnym mocarstwem - a takie możliwości istnieją [oklaski].

 

9. Czy elity pookrągłostołowe: SLD, AWS z Unią Wolności mający przywódców pochodzenia żydowskiego, mogą zapewnić rozwój Polski? Jaką ma Pan koncepcję, żeby te elity rozbić, żeby wyborca wybrał człowieka, do którego ma zaufanie? Nie z listy krajowej, nie z partyjnego nadzoru, bo to jest wszystko jak w okresie Polski Ludowej i PZPR-u.

            Gen. Wilecki: Ja myślę, że już odpowiedziałem. Myślę, że czas bohaterów okrągłego stołu skończył się. Poprzez zmianę ordynacji trzeba wymienić liderów, to pokazuje, do czego zmierzam.

 

10. W roku 80 prowadziłem tajne rozmowy z prezydentem Carterem - jestem z organizacji “Wolna Polska”. Struktura organizacyjna państwa jest zła. Rząd podejmuje uchwały, a prezydent wetuje. Jedni naprawiają, drudzy psują. Trzeba. żeby stanowisko prezydenta i premiera połączyć.

            Gen. Wilecki: Ja nie chcę wchodzić w detale. Ja się zgadzam, Pan pokazuje mechanizmy. Jeżeli gen. Wilecki napisze ustawę, to 42 podmioty w rządzie muszą się wypowiedzieć. Ministrowie odsyłają do dyrektorów, ci do prawników, a ci do urzędników, u których będą stosy papierów, które muszą się odleżeć. Potem wraca to do góry, a pan minister nie ma czasu przeczytać.

            Kiedyś na Komitecie Obrony Kraju jeden z marszałków mówi, że ma być 16.000 uchwał do zmiany, żeby dostosować Państwo do zachodnich standardów. To co - myśmy przez 1000 lat państwowości wszystko mieli złe? Czyśmy nic nie robili? Jak kiedyś jeden z marszałków - chyba z PSL-u - często przemawiał w telewizji, mówiąc, jaki to sejm zapracowany. A ja bym przyjął Ustawę nr 1 o decentralizacji procesu legislacyjnego na 10 lat. Przecież może decydować w pewnych sprawach premier, minister - a co, to musi decydować Sejm, jak ma wyglądać symbolika sił zbrojnych? Dwa lata pracowali nad tym, czy orzełek ma być tak czy tak, a wszystko o jedno chodziło - czy ma mieć koronę. Oto trud pracy sejmowej!

 

11.Głos z sali związany z punktem programu “zamierzam skończyć z systemem, który niszczy Polskę”.

            Gen. Wilecki: Ja jestem krytyczny w stosunku do wielu obszarów życia państwowego - przez swoją wiedzę i wiedzę tych, którzy mi doradzają.

 

12. Czy nie uważa Pan, że każdy Sejm w takim składzie będzie przekupny i uchwalenie bądź zablokowanie jakiejś ustawy będzie kosztowało od 0,5 do 3 mln. dolarów? Działalności propolskiej Sejm nigdy nie będzie prowadził, czy nie jest to kompletna bzdura organizacyjna?

            Gen. Wilecki: Dziś, po kilkuset latach wiedzy o różnych ciemnych zaszłościach naszej historii  wiemy, że wcale nie znaczy, że tego typu zjawiska nie mogą dziś mieć miejsca. Tylko co to da, jak nasze pra- prawnuki będą wiedziały, że w III Rzeczypospolitej  na przełomie wieku było to i to? Trzeba tworzyć mechanizmy, w których jest to niedopuszczalne, a mechanizmy są proste. Jeżeli obalenie ustawy kosztuje 2  miliardy - ja bym na miejscu pana marszałka zrobił bardzo głębokie dochodzenie, żeby wyjaśnić, czy jest to prawda. Druga sprawa - to są już takie głębsze sprawy, o których nie chcę mówić - a więc regulamin prac Sejmu nie wymusza wewnętrznej dyscypliny , a przecież tam może być finansowa odpowiedzialność, łącznie z pozbawieniem mandatu poselskiego, jeżeli się nie wykonuje różnych rzeczy. Ale to jest towarzystwo świadomej wzajemnej adoracji i oczywiście nikt nikomu nie chce zaszkodzić. Jest dużo osób, które chcą dobrze, ale jest dużo hultai, którzy pracują, tak jak pracują. Cała ta struktura - ponad 1000 osób - tak funkcjonuje, stąd notowania parlamentu są tak niskie, co decydentom winno dać wiele do myślenia.

Tak jak mówiłem - sejmokracja wymaga ukrócenia! [oklaski].

 

13. Jest Pan narodowcem - dlaczego nie włączył się Pan do obrony krzyża na Żwirowisku? Nie możemy dopuścić, żeby Żydzi nie tylko nas opluwali, ale profanowali nasze świętości. Konieczne jest przywrócenie znaków chrześcijańskich w miejscach ważnych dla pamięci narodowej - w Oświęcimiu. Dlaczego nie był Pan w Oświęcimiu? Należy żądać zniesienia ustaw dyskryminujących Polaków, a korzystniejszych dla mniejszości narodowych. We wszelkich władzach jest priorytet dla mniejszości narodowych.

            Gen. Wilecki: Niestety - ja nie wszystko mogę robić. jeżeli chcę zachować autorytet, to nie mogę brać udziału w ekscesach typu Lepper. Jeżeli chcecie mieć człowieka, którego nie będziecie się wstydzić, . Ja nie wiem, czy będę mężem stanu, autorytetem dla takiej czy takiej części naszego społeczeństwa. Ja chcę Was `poprowadzić do zwycięstwa. I w związku z tym nie wsadzajcie mnie na minę. Ja jestem stary żołnierz i nie muszę co chwilę patrzeć, skąd lecą cegły - ja nie należę do tchórzy - jestem człowiekiem pragmatycznym. Najważniejszym moim celem jest służba dla Państwa. Jestem zwolennikiem budowania Państwa pod hasło “Bóg, Honor, Ojczyzna”, ale nie muszę wykonywać każdej dyrektywy, jakiej ktoś oczekuje, gdyż do końca nie wiem, czy to nie jest prowokacja i mina, nie jestem wszechwiedzący. Ja i tak pracuję 25 godzin na dobę [oklaski].

 

14.Czy jest Panu znana umowa podpisana w 92 r. przez premier Suchocką z UE, że z chwilą wejścia do Unii 80% gospodarstw rolnych zostanie zlikwidowanych?

            Gen. Wilecki: Kwestia Unii Europejskiej polega chyba na tym, abyśmy przestali już przystosowywać się do Unii - tzn. niszczyć gospodarkę, rolnictwo przez dostosowywanie naszych ustaw - a nie tylko na wejściu do Unii. Co z tego, że nie wejdziemy, jeżeli już nie będzie polskiej ziemi, fabryk, a my będziemy tanią siłą roboczą u cudzoziemców? Czy Polska musi wejść do Unii, czy może się sama gospodarzyć? Problem jest głębszy. Otóż pozwoliłem sobie kogoś ze swojej rodziny przy pełnej nieświadomości miłościwie panujących skierować do Komitetu Integracji, aby wywąchał, co się tam dzieje. Mam też swoich ludzi tu czy tam, którzy informują o sprawach związanych z negocjacjami , które prowadzone są w sposób przedziwny. Nie wszystko jest jasne i czytelne, pewne rzeczy są realizowane w małych kręgach. Myślę, że nie prognozuje się, co to znaczy za lat 10 czy 15 i w związku z tym moje stanowisko jest jednoznaczne. Jeżeli nie wiem, co oczekuje moją córkę - to jej odradzam małżeństwo. Jeżeli nie wiem do końca, jakie są plusy, a jakie minusy integracji  - to powtarzam: na cholerę mam dziś wchodzić do Unii [oklaski]. I wtedy ta cała sprawa 2001, 2002 r. traci znaczenie.

            Natomiast jednocześnie jestem zwolennikiem nie zamykania furtki. Życie jest bogate i mogą być za 5, 10 lat inne okoliczności. Przecież nasza Warszawa nie została przez poprzedni  system odbudowana a dziś mamy szklane domy [oklaski] - głosy z sali: to lichwa! Gen. Wilecki: Ja oczywiście sarkastycznie żartuję, życie nie kończy się na nas, dajmy szansę tym, co będą po nas. Jeszcze - podkreślam - wprowadzenie bariery unijnej na granicy wschodniej spowodowało, że granica obumiera, że nie ma ruchu. I ci, którzy żyli na szlakach turystycznych, na granicy, w miasteczkach przygranicznych - nic im się nie serwuje. W dobrze funkcjonującym Państwie należy myśleć przede wszystkim o wzmocnieniu ekonomicznym, a nie o filozofii. Możemy wykorzystać to, że jesteśmy liczącym się Państwem, znacznej wielkości, i to, co mamy, i naftę, i nasze położenie. Uważam, że rząd powinien zachować swobodę manewru.

 

15. Ja mam pytanie związane z akcją wyborczą, a nie jakie Pan Generał ma plany. Jestem pułkownik, żołnierz BCH. Żeby powiększyć bazę wyborczą przed wyborami proponuję, żeby Pan Generał odwiedził wszystkie ogniwa BCH - jest ich dużo; wszystkie ogniwa Stronnictwa Ludowego - mamy dużo chłopów z BCH, patriotów - i na tej bazie trzeba się oprzeć, również ogniska AK [oklaski].

            Gen. Wilecki: Ja Polskę będę objeżdżał, ale jak wy, cholera, nie będziecie głosować na syna żołnierza BCH, to ja się z wami policzę! [oklaski].

 

16. Czy Pan zareaguje w związku z wystąpieniem Kwaśniewskiego w Izraelu - ubliżył Narodowi Polskiemu, Radiu Maryja - chodzi o to, żeby wiedział, że my protestujemy i się nie zgadzamy?

            Gen. Wilecki: Pan prezydent Kwaśniewski ogłosił, że będzie prezydentem wszystkich Polaków. Oczywiście niedobrze, że to nie zostało uchwycone przez propagandzistów, ale mam nadzieję, że zostanie wykorzystane. Rozmawiałem z niektórymi, ale przecież ja jestem tylko jeden, a was jest wielu, i okazuje się, że 70% ludzi głosuje na Kwaśniewskiego. Nie będę odnosił się personalnie, ale rozliczyć pewnych ludzi trzeba. Jeżeli widzimy, jak uprawiają politykę i jakie czyny się z tym wiążą - to oczywiście trzeba o tym pamiętać i nie dać się w kampanii prezydenckiej oszukać. Ja jestem normalnym katolikiem - ja też krzyżem codziennie nie leżę. Mam w pamięci śp teściów - teściowa codziennie do kościoła, a teść od czasu do czasu. W Polsce kościoły są pełne, a z przestrzeganiem 10 przykazań różnie jest - oby wszyscy byli tak uczciwi jak ja [oklaski].

 

17. Głos z sali: Czy pan Świtoń kandyduje na prezydenta? Ja byłem 3 razy na Żwirowisku i wyczułem, że tam jest coś nie tak. Trzeba ostrożnie.

            Drugi głos z sali: Czy Pan Generał w swojej kampanii wyborczej może skorzystać z ustawodawstwa polskiego, które do tej pory nie zostało anulowane? Jest cała masa dekretów z ustawodawstwa przedwojennego, które dotychczas są obowiązujące, kodeks handlowy z 34 r. Mościckiego przez cały czas komuny obowiązywał. Ciągle coś tam przy nim majstrują, są komentarze czy nowe ustawy, ale tamte obowiązuje. Jest cała masa ustaw, które nie zostały anulowane i nie są wykorzystywane, a znakomicie by się przydały. Po co wymyślać sposób rozliczania nadużyć w zakresie rozkradania majątku narodowego i Skarbu Państwa, wystarczy reaktywować Prokuratorię Generalną, która była do 39 r. i nawet nie trzeba ich uchwalać.

 

            Głosy z sali: pytania! pytania!

                Gen. Wilecki: Z chwilą, kiedy prezydent Kaczorowski przekazał insygnia władzy panu Wałęsie, była ogłoszona ciągłość Państwa Polskiego. Myślę, że szkoda, że nie przywrócono do praktyk życia codziennego wszystkich rozwiązań prawnych, które były w poprzednim okresie, a jesteśmy w takiej jakby magmie. Coś się wykorzystuje, a wiele rzeczy nie. Ja dziękuję za tę podpowiedź z Prokuratorią, ja po prostu nie wiedziałem o tym. Dziwię się moim ekonomistom, że też o tym nie wiedzą. Ja wspomniałem o ustawie z 36 r. o ochronie godności i na tej podstawie można sądzić niektórych ludzi. Ale jest jeszcze coś takiego jak chęć pozyskania regulacji prawnych przez rządzących.

 

18. Jaki jest Pana stosunek do Pinocheta i gen. Franco?

            Gen. Wilecki: Miałem okazję z tym pierwszym rozmawiać, z drugim nie - nie imputujcie mi takich czy innych rzeczy, bo to nie ma sensu.

Tu następuje nieczytelna czyjaś wypowiedź z sali, m.in. o wykorzystywaniu polskiego chłopa w czasie okupacji przez różne armie najeźdźców.

 

19.Głos z sali: Ważna sprawa to zbieranie podpisów!

            Gen. Wilecki: Z podpisami nie jest źle, jest dobrze. Szkoda, że nie ma Woli-Bemowa, ale myślę, że pojawi się. Ale jeżeli są takie drastyczne sprawy, to świadczy o tym, o czym powiedziałem - są takie siły, które liczą się z tym, że ja mogę przerwać mafię. Ja nie idę przeciw panu Janowi Łopuszańskiemu - mnie się podoba jego retoryka i życzę mu zwycięstwa, ja nie idę przeciwko panu Janowi Olszewskiemu. Ja idę w zupełnie innym celu. Ja mam ze sobą określone siły, ja sobie poradzę. Zdaję sobie sprawę, że to jest trudny marsz i współczuję Panu. że został Pan tak potraktowany przez jakiegoś idiotę. A ponieważ kampania zacznie się w określonym momencie  - i wtedy jest tych 48 godzin i wtedy będziemy mogli kierować sprawy do sądu, natomiast dziś nie opłaca się. Jeżeli prezydent Kwaśniewski 4 lata się licytuje, to kandydat Wilecki by się licytował 40 lat.

 

20. Czy nie można by Radia Maryja wykorzystać dla Pana poparcia, bo to radio ma dużą publiczność. Wiemy, że radio i telewizja są opanowane przez elity, które rządzą.

Jaki Pan Generał ma stosunek do podatków, których nie płacą firmy zagraniczne, natomiast nasze firmy polskie są obciążone podatkami. To samo dotyczy wielkich handlowych spółek , np. ITT itp.

            Gen. Wilecki: Pierwsze pytanie to filozofia prowadzenia kampanii. Jako żołnierz wiem, że do wygrania bitwy trzeba sił i środków. Z każdym dniem są te siły i środki gromadzone. Ja jestem optymistą, że Radio Maryja znajdzie dobry i właściwy argument. Ja mam takie czy inne kontakty, ale to nie czas, żeby je odkrywać. Przeciwnik jest dosyć silny i gdybyśmy dziś odpowiedzieli na pytanie pani Moniki Olejnik - kto za Panem stoi? - to niektórym by włosy dębem stanęły [śmiechy, oklaski]. W związku z tym proszę mi zaufać - ja umiem gromadzić siły i środki i wiem, że jeszcze mam trochę czasu. Wolę, żeby to był bieg krótki, a nie długi - jestem sportowcem.

            Natomiast sprawa fiskalizmu - to jest wtórna rzecz przyjętej liberalnej koncepcji. Wprowadza się supermarkety, sprowadza się podmioty ekonomiczne, kapitał obcy na określone struktury naszej gospodarki, nie zdając sobie sprawy, że za 5, 8, 10 lat  sytuacja będzie diametralnie inna. Np. Włocławek - były tam zakłady produkujące fajans - Państwo polskie sprzedaje Szwedowi czy komuś innemu. On jest zobowiązany utrzymać przez 2 lata to czy to, a później zrobić z tego hurtownię. Jak się mówi A, to trzeba powiedzieć B - a tu niestety Państwo jest niekonsekwentne, ale myślę, że to nie jest przypadkowe. To tak jak z PGR-ami. Jeżeli francuskie rolnictwo dostaje dotacje do produktów, to tak samo była dotacja do PGR [oklaski]. Miałem okazję przyjrzeć się takiemu PGR w Puszczy Noteckiej - 24 tys. ha, dyrektor 42 lata, kierownicy zakładów rolnych po 35 lat, wykształceni w Polsce, Ameryce, Holandii itd. - był ład i porządek i kręciło się to nieźle, obrobili również gleby piątej klasy, ale takie były decyzje Państwa. Najlepiej było uprawiać ziemię pierwszej klasy. W moim odczuciu to wszystko zostało rozbite. Jak teraz tam zajechałem - głód, smród, prostytucja, narkomania, złodziejstwo, skandaliczne rzeczy i oczywiście ktoś ponosi winę za degradację tego wszystkiego. To jest to, co mówiłem -  szykowanie do prywatyzacji przez upadłość. Przyjęta koncepcja upadłości szczególnie jest widoczna na Ziemiach Zachodnich.

 

21. Czy Panu znana jest wysokość opłat, jakie Polska będzie musiała corocznie wnosić do UE?

            Gen. Wilecki: Jeżeli wejdziemy, to przynależność do klubu kosztuje. Wysokość składek wynika z potencjału, dochodu ludności itd. W moim odczuciu to, co robi teraz szereg naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego, który organizuje swoiste forum dialogu na temat Unii - to zaczyna się przenosić w inne obszary państwowe i ta myśl o tym, żeby nie dla Unii - ona dziś nabiera znaczenia, bo patrzcie: dziś to jest 50 na 50 %. W związku z tym ja mogę tylko do Państwa apelować o zdrowy rozsądek i mówienie przede wszystkim młodzieży, że to chodzi o nich - żeby przyszły prawnik, lekarz miał pracę. A tego młodzież nie rozumie.

 

22.Głos z sali - nieodtwarzalny

            Gen. Wilecki: Z panem Jaruzelskim rozumieliśmy się bardzo dobrze, gdyż to była jakby wspólna rodzina. Z Lechem Wałęsą rozumieliśmy się bardzo, bardzo dobrze. Natomiast wiedziałem, że pan Kwaśniewski nie odbył służby wojskowej i dlaczego [śmiechy]. Ja wiedziałem, co pan Kwaśniewski sobą reprezentuje. Ja mu złożyłem gratulacje, bo on przyjechał w 2 godziny po przysiędze w parlamencie. Grzeczność wymagała, żeby złożyć gratulacje i użyłem tych słów. Gdybym żył w normalnym państwie, w normalnych czasach, to bym powiedział prościej - umarł król, niech żyje król. Złożyłem też dymisję, zrezygnowałem z funkcji, uważałem, że nie powinienem przeszkadzać, że w moim odczuciu  ja nie naruszyłem niczego. Potem była medialna nagonka związana z czerwoną pajęczyną, ja nie byłem człowiekiem Nr 1 sceny publicznej. Uważam, że nie zrobiłem żadnego nietaktu, że nie chciałem się nikomu przypodobać, bo się nigdy nie łasiłem.

 

23.Pan pułkownik? Ja bez mikrofonu - ja nie mam żadnych pytań. Przyszedłem, żeby podziękować, złożyć wyrazy uznania. Jako żołnierz września, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. Pan Generał był szefem Sztabu przez 5 lat. Nie możemy Pana Generała egzaminować. W moim pojęciu szef Sztabu był nietykalny pod żadnym pozorem. Pan Generał ma swoje rozpoznanie i  ma swój wywiad polityczny, o którym tu nie musi mówić. I dlatego musimy podeprzeć Pana Generała. Ja cenię jego odwagę. Pierwsze pańskie wystąpienie było w Suwałkach, o czym była tylko mała wzmianka  w gazecie lokalnej. Suwałki były w tym czasie mocno obstawione. Nie będę wymieniał senatora, który tam był w tym czasie i kim był - nie chcę robić zaczepek politycznych , jestem bezpartyjny, dla mnie najważniejsze to sprawa Ojczyzny. Mój wiek nie pozwala mi angażować się w partyjne rozgrywki i na tym tracić te siły, które mi pozostały.

            Pamiętam bardzo dobrze, jak Marszałek Piłsudski podpisywał awanse i wtedy jeden z pułkowników - personalny, nietykalny dał mu listę, a Marszałek zapytał się, dlaczego jeden z pułkowników nie jest awansowany. Odpowiedź była: a bo to, Panie Marszałku, jest taka polityka. Polityka, dziękuję, proszę zawezwać pułkownika na jutro, to ja się zorientuję, czy jest dobra polityka. Pułkownik przyjechał. Dlaczego Pan nie został awansowany? Nie wiem, Panie Marszałku! To Pan obejmie stanowisko personalnego - mnie nie potrzeba polityka, mnie jest potrzeby żołnierz. I tak się skończyło [oklaski].

            Chciałbym Panu pomóc - w miarę możliwości [oklaski]. w 38 r. byłem kierownikiem propagandy u Tadeusza Żenczykowskiego, który wydał wiele książek. Propaganda musi być, reklama, skierowana przede wszystkim na chłopów, rzemieślników, bo w Warszawie ludzie mają poprzewracane w głowie - dziękuję [oklaski].

            Gen. Wilecki: Ja bardzo dziękuję za umożliwienie spotkania. Myślę, że w tym krótkim czasie mogłem się zaprezentować. Jeżeli macie kandydatów lepszych - głosujcie na lepszych, jeżeli nie - głosujcie na Wileckiego . Dziękuję [oklaski].

            Organizator spotkania: W naszych sondażach, Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”- muszę Państwu oznajmić - nie padł ani jeden głos na Kwaśniewskiego w tajnych prawyborach. Pozostało pytanie zasadnicze – “czy prawdziwe są sondaże CBOS-u, OBOP-u? I kogo oni chcą wprowadzać w błąd!? 

            Na zakończenie spotkania odśpiewano 4 zwrotki “Pierwszej Brygady” oraz Hymn Narodowy “Jeszcze Polska nie zginęła”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                                                                 Warszawa,15.06,2000r.

 

 

 

OŚWIADCZENIE

STOWARZYSZENIA  PATRIOTYCZNEGO

“WOLA – BEMOWO”

 

 

 

     Po zapoznaniu się z programem dla Polski przedstawionym przez Kandydata na Prezydenta generała Tadeusza Wileckiego, na spotkaniu w dniu 10 czerwca br., Stowarzyszenie Patriotyczne Warszawa “Wola-Bemowo” aprobuje przedstawiony program i udziela kandydatowi swojego poparcia.

 

     Aprobujemy również  postawę polityczną Kandydata, wykazującą odwagę i determinację w zawracaniu Polski z drogi jej wasalizacji. Generał Tadeusz Wilecki swoim programem, a także doświadczeniem, zapewnia powrót Polski suwerennej, silnej i sprawiedliwej.

 

 

                                                  CZŁONKOWIE

                                                                          STOWARZYSZENIA

Poprzednia stronaPełny ekran