L

Za biuletynem Woli i Bemowa “Nasza Nadzieja” Nr 5 z 1997.05.14.:

RING PROGRAMOWY OPOZYCJI

        W dniu 10 kwietnia nasze Ogniwo zorganizowało otwarte spotkanie dyskusyjne czterech ugrupowań, nazwane Ringiem Programowym Opozycji. W spotkaniu udział wzięli:

Andrzej Kieryło - ROP, Zarząd Główny;
Bogusław Kowalski - AWS - Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne;
Mirosław Dakowski - Obywatelski Ruch na Rzecz Okręgów Jednomandatowych;
Jan Grudniewski - Polski Ruch Uwłaszczeniowy.

        Otwierając Ring, Przewodniczący Ogniwa Wola i Bemowo Jan Wysokiński przywitał słuchaczy i prelegentów, szczególnie dziękując Andrzejowi Kieryle za zastąpienie profesora Dariusza Grabowskiego, który w ostatniej chwili zachorował. - Prelegentów zaprosiliśmy według klucza programowego, dobierając takich, między którymi jest możliwa współpraca. Koncepcja Ringu Programowego zakłada ustalenie, które części programu mamy wspólne oraz prezentację argumentów na obronę odmiennych poglądów, jeśli takie wystąpią. Proponujemy, aby każdy z prelegentów odpowiadał na to samo pytanie, aby mieć możliwość porównania podobieństw i różnic.
        Przedłożyliśmy prelegentom 5 pytań do expos. Po usłyszeniu odpowiedzi, oczekujemy pytań z sali.

1. Jaką ma Pan wizję przyszłych stosunków własnościowych w Polsce, czyli ustroju Państwa?
2. Jeżeli uwłaszczenie, to czym - całym majątkiem łącznie z rozkradzionym, czy tylko tym, co pozostało?
3. Jaka powinna być ordynacja wyborcza i co jest w niej szczególnie ważne? W jaki sposób powinniśmy odwoływać wybranych przedstawicieli, jeżeli nie spełniają naszych oczekiwań?
4. Co powinno się zrobić z olbrzymimi długami przedsiębiorstw i obywateli?
5. Co powino się stać ze Stocznią Gdańską?

B. Kowalski. Ponieważ jeszcze nie ma programu AWS w całości, będę mówił w imieniu swojego ugrupowania - Stronnictwa Narodowo-Demokratrycznego.
1. Opowiadamy się za czymś w rodzaju powszechnej gospodarki wolnorynkowej, lub jak to się nazywa, społecznej gospodarki wolnorynkowej. A więc takiej, gdzie własność jest prywatna, ale maksymalnie powszechna, a nie w rękach oligarchii, o której możemy powiedzieć ze względu na jej rodowód, że jest to czerwona oligarchia. A więc uwłaszczenie. Obok jest przedstawiciel Ruchu Uwłaszczeniowego i pewnie on bardziej szczegółowo o tej koncepcji opowie. Akceptujemy projekt prof. Bieli, który jest zapisany w Karcie AWS i jest to program całej AWS. Przedstawiliśmy też projekt zamiany prawa do wieczystej dzierżawy na akty własności, do wykonania jednym pociągnięciem ręki. Mianowicie po 1945 r. władza z nadania sowieckiego nie dawała prawa własności, tylko tzw. wieczystą dzierżawę. Jest to kuriozum samo w sobie, bo "wieczysta dzierżawa" to sprzeczność. Półtora roku temu powstał na ziemiach zachodnich społeczny ruch uwłaszczeniowy. W Zielonej Górze samorząd przeprowadził uchwałę, że prawo do wieczystej dzierżawy staje się automatycznie aktem własności, uchyloną przez wojewodę i Trybunał Konstytucyjy. Przypadek ten oznacza, że sprawy nie da się załatwić bez ustawy sejmowej. Roztrzygnęłoby to kwestię nie tylko majątku "poniemieckiego", ale i "poukraińskiego" i "pożydowskiego". Środowiska żydowskie domagają się zwrotu nie tylko majątku gmin, ale również prywatnego. Grożą, że zwrot jest warunkiem przyjęcia do NATO. Ustawa również ten problem by przecięła na korzyść narodu polskiego.

2. Uważamy, że jeśli majątek został ukradziony, to tutaj musi obowiązywać zasada cywilizacji łacińskiej - zasada odpowiedzialności indywidualnej. Jesteśmy rzecznikami tej cywilizacji. Cała kultura polska jest oparta na niej. A więc trzeba tak prawodawstwo ustawić, aby w szybkim trybie można było każdą procedurę prywatyzacyjną przeanalizować i tam, gdzie nastąpiła kradzież, wkracza kodeks karny i prokurator. I oczywiście majątek taki trzeba odzyskać. A tam, gdzie prywatyzacja odbyła się legalnie, zachowajmy. Niektórzy swoją pracą do czegoś doszli. Ale nie stanowią oni większości.

3. Ponieważ nie jestem w tej dziedzinie specjalistą, zdaję się na Prof. Dakowskiego. Myślę, że z jego wypowiedzi i ja skorzystam.

4. Widać wyraźnie, że tzw. sprawa "oddłużania" firm jest sprawą polityczną. Rząd niektóre oddłuża, bo mu to wygodne, a innych nie. Tutaj musi być kryterium ekonomiczne - ratowania i usprawniania polskiej gospodarki, a nie polityczne.
        Natomiast sprawę, jak to zrobić, należy oddać specjalistom. W każdym razie na pewno z tymi długami, które zafundował Balcerowicz poprzez popiwek, dywidendę itd., polskie firmy nie mogą rozwinąć skrzydeł. A więc trzeba je odblokować, aby mogły wzbogacać polska gospodarkę, zamiast upadać w sytuacji, gdy na ich miejsce wchodzi kapitał zagraniczny, który działa dla własnych, na pewno nie polskich interesów.

5. To samo dotyczy Stoczni Gdańskiej. Nie może ona odpowiadać za politykę Balcerowicza i realizowanie kontraktów dla Związku Sowieckiego, za które nie orzymała pieniędzy. To tu jest miejsce na gruba kreskę. Trzeba jej stworzyć punkt zerowy startu.
        Stocznia powinna należeć do Narodu, poprzez akcjonariat i inne formy prywatyzacyjne. Zarządzać nią powinni znani na świecie polscy specjaliści w tej branży, jak grupa fachowców skupiona wokół kapitana Sulatyckiego. Upadek Stoczni jest związany głównie z decyzją Min. Kołodki, który podpisując przystąpienie do OECD zobowiązał się do likwidacji części polskiego przemysłu stoczniowego, aby nie robić konkurencji.

M. Dakowski 1. Przez ostatnie siedem lat rządziło w Polsce oszustwo i kłamstwo, schowane we mgle patriotycznych czy ogólnoludzkich sloganów. Powszechna prywatyzacja jest powszechnym rabunkiem. Mam nadzieję, że o tym Państwo wiedzą, a w każdym razie my mamy dokumenty, które to udowodniają i pokazują. A więc stworzenie nowego ustroju państwa powinno odbywać się w pierwszej kolejności poprzez naprawienie krzywd i zwrot mienia zagrabionego przez komunistów w naturze lub ekwiwalencie, a następnie prywatyzację, ale prawdziwą, to znaczy abyśmy nie dostawali pozłacanego papierka, ale swoje mieszkanie, środki, za które moglibyśmy kupić sklepik itp. Zrobiono to w Czechach, zresztą według projektu polskiego, który u nas został zarzucony.

2. Oczywiście całym majątkiem. Państwo jesteście niezwykłymi optymistami, nazywając ten majątek rozkradzionym. Polska nie jest rozkradziona. Polska jest zrabowana. W majestacie przepisów prawa.
        Cywilizacja łacińska różni się tym od innych cywilizacji, a konkretnie żydowskiej, że nie jest najważniejszy przepis prawa. Tymczasem w Polsce zrobiono odwrotnie: stworzono przepisy umożliwiające rabunek i oznajmiono, że wszystko dzieje się legalnie.
        A wiem co mówię: 5 lat temu ujawniłem sprawę rabunku polskiej bankowości. Jest już jeden skazany w sprawie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Mianowicie udało mi się namówić dziennikarza, Andrzeja Krasnowolskiego. Opublikował pierwsze dane o rabunku Polski. Był to rabunek przez podstawione osoby typu pani Zimowej, pana Żemka czy p. Dariusza Tytusa P. Otóż Pan Krasnowolski już został skazany.
        Jutro jest proces Pana Profesora Przystawy pozwanego przez Dariusza Przewierczewskiego, jednego z najbogatszych ludzi w Polsce. Czy możemy powiedzieć, że tacy jak on, czy Zygmunt Solorz, są prawnymi właścicielami? Nie! To Polska została obrabowana. Polska bankowość. A dzisiaj w sejmie uchwalono rabunkowe prawo energetyczne. Że rabunkowe, o tym oficjalnie Państwu nigdy nie powiedzą. Stało się to po cichu. A jest to rzecz groźniejsza, niż sprawy, o których się słyszy, o które "walczą" między sobą media. Ustawa ta otwiera Polskę na jawny rabunek ze strony mafii rosyjskiej i urzędników Unii Europejskiej. Jest to kontynuacja rabunku, wzorem przemysłu papierniczego, cementowni i innych.
        Musimy to wszystko odebrać. Nie możemy pozwolić, aby społeczeństwo składało się z wąskiej grupy złodziejskiej oligarchii, posiadającej ogromny majątek i ogromnej rzeszy biednych ludzi o statusie białych niewolników. To jest patologia.

3. Te ogromne długi, m.in. w formie popiwku, zostały narzucone przez plan SB. Wyjaśniam: plan Sachsa-Balcerowicza. Z tym, że ich mocodawcy są po stronie zachodniej mafii, tych uniwersalistów, związanych z kołami np. globalistycznymi, do których z polskiej strony należy m.in. pan Andrzej Olechowski. Oczywiście te długi trzeba rozwiązać uczciwie. Było niestety i tak, że dyrektorzy pewnych szkół i szpitali zaciągali je w sposób nierozsądny.

4. Problem Stoczni Gdańskiej jest wywołany celowo, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od spraw najważniejszych: aby z jednej strony przyjęto tę konstytutkę, a z drugiej prawo energetyczne. Sprawdziłem to na sobie. Protestując, otrzymałem "wilczy bilet" do pracy w Warszawie w centralnych instytucjach energetycznych. Sprawę Stoczni oddałbym ekspertom gospodarczym z kół niepodległościowo - patriotycznych. Sprawa jest poważna. Nie wiem, czy dotyczy tylko 3,5 tysiąca ludzi, czy 150 tysięcy, zatrudnionych w przedsiębiorstwach kooperujących. Trzeba też zastanowić się nad metodą ratunku. Nie wiem, czy za pieniądze, które Państwo wpłacają na cegiełki, znowu ważni działacze nie będą jeździli taksówkami na Śląsk.
        Niestety taka rada ekspertów będzie możliwa dopiero wtedy, kiedy w Polsce władzę będą mieli ludzie związani z Polską, a nie polskojęzyczni.

5. O ordynacji chciałbym powiedzieć oddzielnie, bo to jest hasło haseł. Sprawa wiąże się z najbardziej strzeżoną tajemnicą neo-PRL-u: dlaczego Bronisław Geremek z kolegami wprowadzili nam taką ordynację, wspomaganą zabiegami w rodzaju progu pięcioprocentowego, która zapewnia samopowielanie grupy ludzi, wyznaczonej przez gen. Kiszczaka do "okrągłego stołu". Dlaczego wprowadził nam taką ordynację, a nie taką, jaka jest we Francji, Anglii, Stanach Zjednoczonych? Przecież co prymitywniejsi z tamtej strony ciągle mówią o kroczeniu do Europy. Toż my chcemy, aby ordynacja u nas była taka, jak w Europie! Toż chcemy, aby ordynacja była jednomandatowa! A nie, jak się zdarza, trójmandatowa. To jest jakaś karykatura! Dlaczego nie możemy się dostać nigdzie do mediów z informacją o ordynacji? Dlaczego nawet grupy postępowe mają obiekcje? W tym i te, których przywódcy stworzyli obywatelski projekt konstytucji, gdzie zarezerwoano 70% mandatów z okręgów jednomandatowych? W ostatnią niedzielę było spotkanie ROP-u w Siedlcach i zapytano wiceprzewodniczącego o stosunek ROP-u do ordynacji. Odpowiedział, że tak, to jest ważna sprawa, do której trzeba wrócić, ale teraz my chcemy pana profesora Przystawę wprowadzić do senatu. Na Boga, przecież to nie jest odpowiedź na pytanie!
        Chodzi o to, że przy nowej ordynacji w każdym okręgu liczącym ok. 80 tys. mieszkańców, ludzie wybiorą jednego posła, ktorego znają, który tutaj mieszka, a nie jest "zrzutkiem" z Warszawy. Według nas największym skandalem w konstytucji Kwaśniewskiego jest umieszczenie ordynacji proporcjonalnej. Pocieszającym jest to, że nawet w tym składzie, 56 parlamentarzystów poparło wniosek posła Wojciecha Błasiaka: skreślić słowo "proporcjonalna", a 16 wstrzymało się od głosu.
        Po wystąpieniu Prof. Dakowskiego, Przewodniczący Ogniwa Wola i Bemowo poinformował, że Ogniwo przystąpiło do zbierania podpisów i plon z dwóch niedziel pragnie właśnie przekazać na ręce Pana Profesora. Zebrani nagrodzili inicjatywę burzą oklasków. Dziękując, Prof. Dakowski podkreślił, że akurat właśnie w tej sprawie, na tych którzy zbierają, biją wszystkie gromy i pieronki, ale ma nadzieję, że ta burza już wkrótce przejdzie.

J. Grudniewski. Od 1989 r. głosimy ideę uwłaszczenia narodu. Państwowy majątek produkcyjny powstał w czasie 40 lat PRL z odłożonych zysków z naszej pracy i pożyczek, nie przeznaczonych na konsumpcję, lecz na inwestycję. Powstał kosztem naszych niskich pensji. Ten majątek należy do Narodu. Był zarządzany przez komunistów. Ale teraz władza totalitarna odeszła. Pozostał ogromny majątek i ubogie społeczeństwo. Rozpoczął się system kapitalistyczny, oparty o indywidualną przedsiębiorczość. Aby uzyskać podstawy do działalności w tym systemie, musimy swoim majątkiem dysponiować. Według danych Centralnej Komisji Planowania i danych wojskowych, łączny majątek wart był 1270 mld dolarów. Każdemu z nas, który urodził się do 4 czerwca 1989 r., nawet dzieląc się z państwem pół na pół, przypadało 10 tys. dolarów. Wtedy było to warte 100, a obecnie 300 mln st. zł. A co się stało w 1989 r. "Elity" powiedziały: - To nie naród jest właścicielem tego majątku. Właścicielem jest władza, która nim zarządza.
        Nastąpiła wielka dla nas krzywda, którą sami musimy naprawić. Wówczas dopiero możemy rządzić swoim państwem. Niezrobienie tego będzie klęską i doprowadzi do rozbioru Polski. Nie ma władzy politycznej ten, kto nie ma władzy ekonomicznej. Kto wykona uwłaszczenie mieszkanianiami, zyskuje poparcie 4 mln rodzin. Z kolei każdy pracownik zakładu produkcyjnego otrzymałby należność uwłaszczeniową u siebie z części zakładu przeznaczonej do tego celu. Czyli ponad 8 mln ludzi stałoby się współwłaścicielami tych zakładów. Pozostali pracownicy, szczególnie budżetowi, dostaliby akcje pozostałej części majątku. Wtedy znaleźlibyśmy się w innym świecie.
        Jeżeli nie będzie uwłaszczenia, nie liczmy, że jako naród przetrwamy. Nie może być dziedzicem ten, którego rodzice niczego nie mieli. Tyle Ojczyzny, ile ziemi. Tyle władzy, ile majątku. Bez uwłaszczenia dopełni się tworzenie systemu oligarchicznego. Już teraz senator Stokłosa posiada 33 tys. hektarów ziemi. To jest już księstwo (głos z sali: - To więcej, niż miał Zamoyski przed wojną). A takich w Polsce jest już kilku.
        Władzy nikt nie oddaje. Władzę trzeba zdobyć. Tymczasem następuje przyspieszenie "prywatyzacji", morderczej prywatyzacji. Jeżeli zostanie ona dokonana, po wyborach nowe władze nie będą miły czym rządzić! Po krótkim okresie wywoła komuna strajki i je zmiecie.
        Uwłaszczenie Narodu Polskiego powinno się stać lokomotywą wyborczą dla ugrupowań polskich. Ten jest Polakowi życzliwy, kto chce mu dać część Polski.
        Co zrobić z inwestorami zagranicznymi? Ruch Uwłaszczeniowy mówi: - Jeżeli ktoś kupił coś w Polsce po cenach światowych, to proszę bardzo. Jeżeli po niższych cenach, to zabieramy taką część majątku, która wyrówna różnicę. Nie może być innej propozycji. Bo każda inna, to pójście na złodziejskie układy. Możemy mieć względy tylko dla tych, którzy kupili po cenie rynku światowego. A nikt po takiej cenie nie kupił. Nie ma też przypadku, aby w wyniku dotychczasowej "prywatyzacji" jakiś zakład zaczął dawać dla państwa zyski większe, niż poprzednio.
        Władze lewicowe kontynuują zbrodniczy plan Balcerowicza. Niszczą Naród i Państwo Polskie, przy pomocy metod ekonomicznych i każdych innych, o ile są do niszczenia Narodu przydatne. Nie można dłużej tracić czasu na sprawy drugorzędne, tylko trzeba zdecydowanie przeciwstawić się okupantom, którzy mówią po polsku, ale nie są Polakami. Jedynym obronnym rozwiązaniem jest bunt ogólnonarodowy. Nie przez niszczenie, burzenie i palenie opon, ale przez zajęcie swojego zakładu i uwłaszczenie się jego częścią. Komunę karmią zakłady państwowe. Trzeba ich odciąć od tego koryta. Jedyną istniejacą siłą, ale wkrótce z powodu bierności załóg i związków zawodowych już jej nie będzie, są państwowe zakłady, gdzie jest jeszcze klasa wielkoprzemysłowa. I te zakłady muszą się zbuntować. Pracownicy muszą przejąć na siebie zakład, wypędzić sprzedajną dyrekcję i syndyka.

1-2. Nasza wizja własności, to wizja powszechnego uwłaszczenia. Wówczas powstanie w Polsce kapitalizm obywatelski, w którym 70% ludzi ma dochody składające się z dwóch części: dywidendy i swojej pracy. Dywidendy pochodzą od uwłaszczenia. Od 10 tys. dolarów byłaby to już jakaś kwota.

3. Polska jest zgubiona przez mierne i sprzedajne elity polityczne. Ordynacja większościowa, o którą walczy Prof. Dakowski, lansuje najlepszych ludzi z naszego otoczenia. Obala nierzetelne władze, ponieważ każda partia walczy o pozyskanie najlepszych ludzi. W obecnej ordynacji promuje się miernych, ale wiernych.
        Jak odwoływać posła? Ile głosów dostał w wyborach, tyloma głosami powinno się mieć prawo go odwołać.

4. Długi przedsiębiorstw są fikcyjne. W 1992 r. stopa naliczania długów była 1600% i nie może być wątpliwości, do czego służyły. Powinny być anulowane w jednej chwili.

5. Nikt nie znajdzie polubownego rozwiązania dla Stoczni Gdańskiej. Bo cel rządu jest taki: - Sprzedać Stocznię za 20 mln dolarów, syndyk dostanie z tego 3%, czyli 600 tys. dolarów, dokładnie tyle, ile "winna" jest Skarbowi Państwa.
        Posłałem do Ojca Rydzyka projekt: gdy 40% Stoczni jest własnością załogi, wystarczy nabyć jeszcze 11%, aby Naród był jej właścicielem. Ale przedtem trzeba wyrzucić syndyka, bo syndyk ma inne cele, i zmienić dyrekcję. A załoga zamiast chodzić po ulicach, powinna przejąć Stocznię i rozpocząć uwłaszczenie w Stoczni i zakładach kooperujących.

A. Kieryło. Ruch Odbudowy Polski jest ruchem niepodległościowym. Dlatego I punkt naszego programu to niepodległość i suwerenność Polski. To jest nasza nadrzędna troska, ponieważ uważamy, że jeśli Państwo Polskie będzie niepodległe, to wtedy wszystkie inne kwestie również będziemy mogli załatwić, ponieważ będziemy u siebie. Dlatego w obu podstawowych dokumentach ROP, Umowie z Polską i Karcie Niepodległości wyraźnie napisane jest, że Polska widzi gwarancje swego międzynarodowego bezpieczeństwa w Pakcie Północnoatlantyckim. W 1992 r. Jan Olszewski, wówczas Premier RP, jako pierwszy miał odwagę powiedzieć to głośno i rozpoczął rozmowy z przedstawicielami Paktu. W tym czasie wszyscy byli przeciwko temu. Prezydent Lech Wałęsa mówił o NATO-bis, ażeby odwrócić uwagę, panowie z Unii Demokratycznej nie mieli w ogóle odwagi wymówić słowa "NATO", nie mówiąc o komunistach, którzy jeszcze chcieli reaktywować Układ Warszawski. Jan Olszewski mówiąc "Polska w NATO" postawił nowy podział w Europie. NATO na Bugu, Polska wśród wolnych krajów Europy, a nie Wspólnocie Państw Niepodległych.
        Będąc już niepodległymi, zaczniemy porządki u siebie. Najpierw pozbędziemy się rosyjskiej agentury. Następnie gospodarka. Jeżeli będzie silna, z dużą produkcją, będzie dużo pieniędzy. Nagłaśnia się spory pozorne, odgrywa cyrk na oczach społeczeństwa, czy oświacie dać 2,4%, czy służbie zdrowia 2,7%, a w tym czasie cała gospodarka tonie. Mówi się głośno o wzroście gospodarczym. Ale jak on jest liczony? Wystarczy spojrzeć na bilans w handlu zagranicznym, ktory jest papierkiem lakmusowym stanu gospodarki. Daje porównanie, jak gospodarka wygląda na tle innych państw Europy. W roku 1992, przez pół roku rządów Jana Olszewskiego, udało się uzyskać dodatni bilans w handlu zagranicznym. Od tego czasu regularnie ujemny: 2 mld, 4 mld, w zeszłym roku 12 mld dolarów. W tym roku już 1,5 mld i może dojść do 20 mld!
        Chcemy dać szanse rozwoju tej gospodarki. Trzeba sięgnąć po narzędzia, jak kursy walut. Od dłuższego czasu złotówka jest przewartościowana. Nie możemy więc niczego sprzedać za granicą, natomiast do Polski spływa towar. Z tego powodu rozpoczęliśmy akcję promującą krajową przedsiębiorczość, co ma zakodowane każdy Francuz, Niemiec, Szwed. Importem można tylko uzupełniać własną produkcję.
        ROP od dawna informował o zagrożeniach związanych z prawem energetycznym, o infiltracji wywiadu zachodniego w tej branży i zgubnej zasadzie dostępu strony trzeciej. Koszty produkcji energii w Polsce są najniższe w Europie. Powinniśmy utrzymać energetykę jako sektor państwowy. Podobnie jest w Kanadzie, gdzie wykorzystywane są tanie elektrownie wodne. Amerykanie chcą więc za wszelką cenę sprywatyzować i przejąć energetykę kanadyjską, podwyższając ceny, ponieważ inwestorzy zamiast budować zakłady w USA, wolą w Kanadzie. Dlatego w Polsce trzeba wykorzystać wszystkie atuty, włącznie z energią i tanią siłą roboczą.
        Najgorszą sprawą w prawie energetycznym jest zasada dostępu strony trzeciej. Jest to zrobione dla Rosji, ze względu na eksport gazu.

1-2. Ustrój gospodarczy to humanistyczna gospodarka wolnorynkowa. Słowo "społeczna" już się zdewaluowało. Humanistyczna, bo człowiek jest jej podmiotem. Wolny człowiek - wolna gospodarka. Dzisiaj chodzi o wszystkich ludzi. A wszystkich dotyczy reprywatyzacja. Pojęciem tym obejmujemy wszytko, co ludziom zostało zabrane. Tu mieszczą się składki emerytalne, które pobierano od ludzi miesiąc w miesiąc, a dzisiaj nikt nie chce ich oddać. Reprywatyzacja w tym wypadku to stworzenie funduszy emerytalnych na bazie kilku przeznaczonych na ten cel gałęzi gospodarki. Mam nadzieję, że komuniści nie zdąża wszystkiego sprzedać.
        Jest parę innych rzeczy do załatwienia od zaraz, jak zamiana dzierżaw na akty własności, nadanie mieszkań, małych zakładów pracy, aby ludzie czuli się u siebie, aby mogli inwestować. To jest również szansa na rozwój warstwy średniej.
Natomiast oddanie załogom dużych zakładów pracy w całości byłoby niesprawiedliwe. Spowodowałoby to niewspółmierne uwłaszczenie personelu dokapitalizowanych banków i innych wartościowych zakładów.

3. Ruch Odbudowy Polski do końca jako jedyny promuje projekt obywatelski konstytucji. A właśnie tam jest zapis o ordynacji większościowej.

4-5. Nikt tak głośno, od miesięcy i często nie mówi o Stoczni Gdańskiej jak Ruch Odbudowy Polski. Ksiądz Rydzyk włączył się później. Mówiliśmy, czym to grozi, jakie są mechanizmy. Ostatnio podsunęliśmy pomysł, co z tym zrobić. Dobrze, że uruchomiona została zbiórka pieniędzy. Ale co dalej? Uważamy, że skoro Stocznia jest kupą złomu, to trzeba ją w tej cenie sprzedać. Sprzedać społeczeństwu. Kupimy to, co jest nasze, po raz drugi. Ale, mamy nadzieję, że tę Stocznie sprzedadzą za symboliczną złotówkę, jak sprzedają podobne przedsiębiorstwa kapitałowi zagranicznemu. Że również w tym przypadku umorzą zobowiązania. Dzięki temu zebranymi pieniądzmi można będzie dokapitalizować Stocznię i kontynuować produkcję. A gdy Stocznia będzie już prywatna, w rękach Narodu, dokapitalizowana i uwolniona od długów, to dzięki posiadanym zamówieniom żaden bank nie odmówi jej kredytów. Kredyty mogłyby być dzisiaj. Ale tam się kończy udzielanie kredytów, gdzie się zaczyna wola polityczna zniszczenia tego zakładu.
        W 1992 r. podobna sytuacja była ze Stocznią Szczecińską. Koło Premiera Olszewskiego krążyli liczni doradcy z usłużną podpowiedzią: upadłość, nie ma szans. Ale Premier na szczęście miał również innych doradców. Ich szefem był Dariusz Grabowski, który powiedział: - Nie. Ratować! Dzisiaj jest najlepszą stocznią europejską, jedną z najlepszych na świecie.

Pytania z sali
        - Czy panowie są za wejściem Polski do Unii Europejskiej. Jak fizycznie powinna wyglądać gospodarka, aby Polska nadawała się do wejścia do Unii. A może wystarczy do tego tylko podpisanie umowy?!

M. Dakowski. Należę do Grupy Gniezno, współpracującej z grupą brytyjską, która oskarżyła o zdradę główną ich rząd za wejście do Unii Europejskiej. Do sądu brytyjskiego skierowano 8-punktowe oskarżenie. Brytyjczycy bronią się przed grupą globalistyczną, związaną z biurokracją brukselską. Nasze wejscie do Unii, gdyby nastąpiło na zasadzie narzucanej przez ruch globalistyczny, byłoby klęską Polski, a ci, którzy by to zrobili, naszym zdaniem byliby zdrajcami Polski.

A. Kieryło. Ruch Odbudowy Polski stoi na stanowisko, że kiedyś, ale nie za rok ani dwa, może nie za pięć, Polska powinna wstąpić do Unii Europejskiej, ponieważ uważamy, że nie może znaleźć się w żadnej szarej strefie. ani bezpieczeństwa, ani gospodarczej. Korzystając z tego, że jest u nas tania siła robocza, musimy zdynamizować gospodarkę do takiego poziomu, aby mogła konkurować z przedsiębiorstwami zagranicznymi i wtedy możemy pomyśleć o integracji. Nie chcemy wchodzić do Unii na kolanach. Jak powiedział Jan Olszewski, nie jesteśmy eurosceptykami, ale eurorealistami.

B. Kowalski. Zgadzam się z przedstawionymi już opiniami. Nadmienię tylko, na czym polega problem uchwalonego dzisiaj prawa energetycznego. Oficjalnie mówi się, że jest to tzw. komercjalizacja, czy urynkowienie energetyki. Operację taką przeprowadzono na Węgrzech i ceny podskoczyły o 20-30%. Jakie jest założenie? Jeśli Polska ma się znaleźć w Unii Europejskiej, to nie może wytwarzać produktów konkurencyjnych.

- Polska przystępujac do OECD zobowiązała się sprzedawać polską ziemię wszystkim obcokrajowcom. Budżet federalnego rządu Niemiec wynosi ok. 600 mld dolarów rocznie. Za 1,5% tego budżetu można kupić całą polską ziemię, a za cały budeżet ziemię wszystkich państw komunistycznych aż po Władywostok, a może łącznie z Chinami. Ponadto USA i Japonia są jeszcze bogatsze i pewno też będą chcieli kupować polską ziemię.
Ziemia jest własnością Narodu, a pieniądze za ziemię weźmie nie wiadomo kto i nie wiadomo, co z nimi zrobi. Czy w ten sposób Polska nie zakończy swojego niepodległego bytu?

J. Grudniewski. W krajach zachodnich, szczególnie w Niemczech, nie ma możliwości kupienia ziemi przez obcokrajowca. W Polsce wypracowano specjalną metodę, jak ją za grosze sprzedać. Konstytucja musi zawierać zapis analogiczny do konstytucji czeskiej: Państwo polskie jest suwerennym i niepodzielnym, a ziemia podlega szczególnej ochronie. Każdy inny zwrot jest zdradą narodową. Dlatego obecne rządy są rządami zdrady narodowej. Na zdradę trzeba szukać ostrzejszych sposobów.

B. Kowalski. W pytaniu była zawarta odpowiedź. Uzupełnienie: w 1996 r. najwięcej ziemi nabyli obywatele Niemiec - 250 zezwoleń.

- Liczne symptomy wskazują, że po ośmiu latach destrukcji i grabieży, w 1998 r. nastąpi głęboki kryzys gospodarki i krach finansów państwa. Jaki scenariusz działań przewidują Panowie na wypadek takiej pułapki dla rządów opozycji?

A. Kieryło. Rzeczywiście różne analizy wskazują, że może być niewesoło. Jeden z dzienników napisał, że eksperci rosyjscy nie widzą szans współpracy z gospodarczej z Polską, ponieważ grozi Polsce poważny kryzys w ciągu najbliższych 5 lat, który poprzedzi wstrząs na rynku papierów wartościowych za 1,5-2 lata. Jest to niepokojące, ponieważ w naszym przekonaniu Rosjanie dobrze wiedzą, kiedy ten wtrząs nastąpi, ponieważ na rynku grasują kapitały spekulacyjne rodowodem z Rosji. Oni decydują, kiedy je wycofać i doprowadzić do wstrząsu. Kryzys pogłębić może scheda po obecnych rządach, choćby w postaci konstytucji.
        Nie chciałbym mówić, co wtedy należy zrobić, przede wszystkim dlatego, aby nie zdradzić planów. Ale są pewne możliwości.

M. Dakowski. Zanim mnie wyrzucono z CUP-u, tzn. tam, gdzie czekali w Departamencie Informacji i Prognoz na telefon od Kołodki itp., jaką podać do wiadomości wartość inflacji lub produktu krajowego brutto, doświadczeni pracownicy, orientujący się w tych mechanizmach, dostrzegali, że komuniści starają się doprowadzić Polskę do takiego stanu, aby zapaść ekonomiczna nastąpiła po wyborach. Zapewni to efekt wahadła u władzy.

Poprzednia stronaPełny ekran