STOWARZYSZENIE PATRIOTYCZNE
“WOLA-BEMOWO”

L

RZĄDY ŚWIATOWE

DWA OBLICZA GLOBALIZMU

/ Autoryzowany raport ze spotkania publicznego
z dr Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem
w Muzeum Etnograficznym w Warszawie
w dniu 29 stycznia 2000 roku/

5

WARSZAWA, 2000

Redaguje Zespół Redakcyjny Stowarzyszenia Patriotycznego
“Wola-Bemowo”
01-149 WARSZAWA, ul. Żytnia 83 m.1
Tel./fax: /+48 22/ 632 94 13
Dyżury: pon. – pt., godz. 1500 - 1800.

POWITANIE WSTĘPNE

        Organizator spotkania przywitał prelegenta spotkania dra Andrzeja Leszka Szcześniaka oraz przybyłych gości, a wśród nich Jego Ekscelencję Księdza Biskupa dra Zbigniewa Kraszewskiego, strażnika krzyży na żwirowisku w Oświęcimiu Kazimierza Świtonia i jego bliskiego współpracownika Bolesława Kwartę z Wrocławia, a ponadto płk. Antoniego Hedę-“Szarego” - legendę Gór Świętokrzyskich, dra Piotra Rotkiewicza, Antoniego Guta oraz przedstawicieli Radia “Maryja” i Radia Armii Krajowej im. “Grota”- Roweckiego “Jutrzenka”.

        Następnie powiedział:
        - Tematem dzisiejszego spotkania będą “Rządy światowe – dwa oblicza globalizmu”, który 2 lata temu dr Andrzej Leszek Szcześniak w nieco innej formie przedstawił na forum wewnętrznym naszej Organizacji, a relacja z tego spotkania, nadana na falach Radia “Jutrzenka”, cieszyła się w tym czasie dużą popularnością wśród słuchaczy tego Radia.

        Poprosimy teraz JE Księdza Biskupa Zbigniewa Kraszewskiego o poprowadzenie modlitwy inicjującej nasze spotkanie.

        JE Biskup Kraszewski poprowadził modlitwę na rozpoczęcie, zakończoną Pozdrowieniem Anielskim i prośbą o wstawiennictwo do Królowej Polski, Pani Jasnogórskiej i Matki Boskiej Zwycięskiej.

        Następnie odśpiewano pierwsze trzy zwrotki hymnu Stowarzyszenia “Jak długo w sercach naszych ”.

        Organizator: - Prosimy dr Szcześniaka o prelekcję na temat rządów światowych, ponieważ ciągle udowadniają, że Pan Bóg źle stworzył świat z równowagą dwubiegunową, bipolarną i chcą być wyżsi od Pana Boga opanowując świat i zarządzając unipolarnie. Jak wiemy, dotąd nikomu to jeszcze nie udało się. Próbował Napoleon, próbował Hitler, próbowali inni. Teraz też ktoś próbuje. Posłuchajmy więc wykładu.

Dr A. L. Szcześniak powiedział:

        - Proszę Państwa, chciałbym zacząć od rozmowy telefonicznej z organizatorem dzisiejszego spotkania. Padły tam gorzkie słowa, że są ludzie, którzy zarzucają Stowarzyszeniu Patriotycznemu “Wola-Bemowo” małe oddziaływanie. Że jest niewielkie, że nie warto się z nim wiązać i nie oddziałuje tak, jak np. “Gazeta Wyborcza”. Proszę Państwa, Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo” jest jedną z cegiełek w gmachu zwanym państwowością. I to jest dobra i mocna cegiełka. Z takich cegiełek składa się całość. I chwała ludziom, którzy działają, którzy starają się coś robić. A że działanie takich ludzi odnosi skutek, pokazuje ogłoszony wczoraj kolejny raport, jak Społeczeństwo ocenia działanie rządu. Ocena zaś, oparta jest na wielu faktach i wydarzeniach, których ludzie nie znajdą ani w oficjalnej telewizji, ani w większości prasy. A jednak, dzięki takim organizacjom, jak Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo”, prawda dociera do społeczeństwa i przyczynia się do wzrostu uświadomienia społecznego. I to jest pierwsze spostrzeżenie. Drugie jest natury merytorycznej. Jakieś dwa i pół roku temu spotkaliśmy się po raz pierwszy na ten sam temat. Oczywiście będzie on dzisiaj podobny, jak był poprzednio. Ale nastąpiła pewna zasadnicza zmiana. Otóż samo zasygnalizowanie tematu rząd światowy czy globalizm, od razu spotykało się wtedy z ostrą reakcją “ - A to spiskowa teoria dziejów!”. Oczywiście nie wśród zainteresowanych słuchaczy, ale wśród osób, które służbowo przychodziły na takie spotkania. Dziś już nikt tego zarzutu nie stawia, ponieważ o globaliźmie mówi się oficjalnie - że jest najważniejszy, że tylko globalizm uratuje cały świat (przed kim, nie wiadomo, ale ma ratować), że globalizm to cel, do którego dąży cała ludzkość, a kto sprzeciwia się zostanie zmiażdżony. Czyli odpadł nam zarzut spiskowej teorii historii. Na koniec wykładu będą jeszcze dwie rzeczy, które zasadniczo zmieniły cały układ.
        Mamy mówić o globaliźmie. Temat jest podwójnie precyzowany. I rząd światowy, i dwa oblicza globalizmu. Otóż, co to w ogóle jest. Określijmy to najkrócej: Globalizm jest to rozwiązywanie problemów światowych przez ogólnoświatowe organizacje. Tak to powinno być. A co jest problemem światowym? Jest ich wiele. Jeśli lasy nad Amazonką są wycinane, brakuje tlenu w Europie. Jeśli Czernobyl źle został zabezpieczony, to będą tego skutki odczuwalne i w Ameryce. Pół świata zachłystuje się bogactwem, drugie pół umiera w nędzy. I tak dalej. A teraz spójrzmy na pierwsze oblicze globalizmu, czyli rozwiązywanie światowych problemów. Czy to jest dobre i słuszne? Chyba tak, raczej na pewno tak. Brazylia, która wycina i sprzedaje swoje lasy, jest krajem ubogich. Jeśli świat nie pomoże ocalić tych lasów, odbije się to na całym świecie. Są też kraje, które nie poradzą sobie z oczyszczeniem środowiska. A to oznacza zatruwanie też krajów sąsiednich. Rzeki wpadające do Bałtyku z kraju zatrutego, zatrują cały Bałtyk. Problemy takie muszą być rozwiązywane wspólnie. Dążność do rozwiązywania problemów światowych przez wszystkich zainteresowanych jest sprawą jak najbardziej słuszną.
        Są różne teorie bogactwa jednych i ubóstwa drugich. Na przykład: - Są biedni, ponieważ nie chce im się pracować. Może część prawdy w tym jest, może było to prawdą na pewnym etapie historycznym. Ale sprawy poszły tak daleko, organizacja objęła cały nasz glob tak, że poszczególne kraje ubogie same nie rozwiążą problemu biedy. Niedawno pojawiła się informacja, że Fundusz Rezerw Federalnych USA wyasygnował ogromne sumy na podtrzymanie światowego systemu spekulacyjnego. Suma ta mówi sama za siebie. Kto wie, może za te sumy można by nawodnić całą Saharę? Można by w wielu regionach Ziemi podnieść plony, i to w znacznym stopniu? W czasach starożytnych w Środkowej Azji były kwitnące państwa. Kanałami nawadniano ziemię. To były ogrody, nie państwa. Te kwitnące państwa w czasie najazdów zostały zniszczone. Zniszczono system irygacyjny, ziemia stała się pustynią, zniknęły państwa. Ile takich terenów można by przywrócić ludzkości? A tu ratuje się kapitał spekulacyjny.
        Następny problem, to AIDS. Istnieje kilka raportów rządów Trzeciego Świata, które wyraźnie oskarżają bogate kraje, jeśli nie o rozprzestrzenianie, to o niezapobieganie chorobie AIDS. Oskarżają USA i dawny Związek Sowiecki o spowodowanie tej choroby poprzez wspólne eksperymentowanie nad bronią biologiczną w czasie II wojny światowej w Afryce. Problem pociąga całą sferę następstw, przede wszystkim ludzkie tragedie. Jest to problem światowy, którego jedno państwo nie rozwiąże. Potrzeba wspólnego działania dla jego rozwiązania.
        Im łatwiej świat przemierzyć, im łatwiejsze są podróże dzięki postępowi, tym więcej problemów lokalnych będzie stawać się problemami światowymi. Warto zwrócić uwagę na dwa równoległe zjawiska. Pierwsze z nich to upodobniania się w skali świata różnych dziedzin życia ludzkiego, od techniki począwszy, a na modzie skończywszy. Łatwiej jest, jeżeli śruby mają jednakowy gwint na całym świecie. Do tego się dąży i jest to chyba już zrealizowane. Istnieje wiele systemów technicznych, co do których państwa lub przedsiębiorstwa porozumiały się, aby tworzyć je podobnie. Ułatwia to handel i przenoszenie techniki. Istnieją też inne rzeczy podobne na całym świecie, np. moda na dżinsy. Istnieje jeden typ muzyki, który podoba się lub jest narzucany, ale staje się powszechny. Upowszechniają się podobne sposoby bycia. Ale rzeczy te upowszechniają się do pewnych granic. Proces ten przebiega falami. Kończy się moda na dżinsy, zaczyna na inne ubiory. Ci, którzy często mówią o globaliźmie, mówią w ten sposób. - Zobaczcie sami. Wszystko na świecie staje się podobne. Wobec tego łatwiej będzie wyrównać mentalność ludzi i łatwiej będzie wprowadzić na przykład rząd światowy. I to jest jeden proces.
        Istnieje jednak drugi proces, o którym media raczej nie mówią. Proces odzyskiwania własnej świadomości przez różne ludy, szczepy, narody. Bo świat nie jest światem jednakowym. Jest światem pełnym sprzeczności. Co to znaczy? Jesteśmy świadkami wojny w Czeczenii. Byliśmy niedawno świadkami wojny w Jugosławii. Takich wojen toczy się na naszym globie cała seria. Bo ludzie chcą być sobą. Ludzie nie chcą, aby im ktoś narzucał sposób bycia, sposób myślenia, rozwiązywania własnych problemów. Bo te ich sprawy kształtowały się przez setki, a może tysiące lat. Są problemami specyficznymi dla danego środowiska z uwagi na warunki geograficzne, na sąsiadów, na przeszłość historyczną. Tych problemów nie da się centralnie rozwiązać. Czeczenów w XIX wieku podbijała wielka armia carska przez 42 lata. W Kosowie - starcie się dwóch świadomości, albańskiej i serbskiej, podsycone było z zewnątrz. Wojna nie rozwiązała żadnego z problemów. Wojska NATO są w Kosowie, ale ekstremiści albańscy mordują Serbów. Wojska NATO wiedzą o tym, że w Kosowie rządzi mafia narkotykowa i że NATO zaplątało się w mafię narkotykową, lecz nikt nie wie, jak z tego wybrnąć. Inna wojna, wojna w Zatoce. Znów radosne rozgłaszanie światu, jak to alianci pokonali Saddama Hussajna. I co z tego wyszło? Saddam Hussajn nadal jest u władzy, społeczeństwo Iraku ubożeje na skutek blokady i dwustronnego embarga, a sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej przypomina bombę zegarową. Problemy w tym rejonie nie zostały rozwiązane. A dlaczego? Bo nie starano się ich rozwiązać. Realizowano bowiem interesy mocarstw, a nie potrzeby społeczeństw.
        U nas przez wiele lat komunizmu nie wolno było pisać ani o Katyniu, ani o wojnie polsko-bolszewickiej, ani o rzezi Pragi, narastał głód prawdy. Prawda kształtuje sposób myślenia, nastawienie do sąsiadów i do własnych problemów. I nic nie było w stanie zahamować dążeń milionów Polaków do odrodzenia świadomości narodowej i oczyszczenia jej z fałszów i zniekształceń. A fałszowano naszą historię po to, by ją obrzydzić Polakom i uczynić z nich bezwolną masę, realizującą cudze interesy.
        Procesy emancypacyjne różnych ludów i narodów nasilają się z dnia na dzień. Ludzie chcą być sobą.
        Widzimy zatem, że równolegle z procesami unifikacji rozpoczynają się lub nasilają procesy dezunifikacji. Następują procesy odradzania się świadomości i kultur różnych narodów, co najlepiej widać na przykładzie dawnych republik Związku Sowieckiego, Czech, Słowacji, narodów Azji Południowo-Wschodniej itp. Te procesy będą sięnasilać i nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy im przeciwdziałać. Jest to normalna ludzka dążność.
        Ale też w tym miejscu uwidacznia się wyraźnie obłuda globalistów. Podsycają wszystkie działania zmierzające do rozbicia dużych państw, jak np. w byłym ZSRR, Jugosławii, Czechosłowacji i wielu rejonach świata po to, by łatwiej podporządkować sobie zatomizowane społeczeństwa. W Polsce nie udało im się rozbić państwa na 12 “małych ojczyzn” (zaplanowane przez “europejczyków” w początkach lat siedemdziesiątych), to próbują rozłożyć władzę państwową w inny sposób. Ma to na celu osłabienie, a następnie rozbicie państwa polskiego na małe jednostki - niesamodzielne i sterowane z zewnątrz.

Podsumowując, mamy dwa oblicza globalizmu. Jedno, omówione na wstępie, pozytywne, czyli wspólne rozwiązywanie światowych problemów, i drugie, negatywne, czyli chęć panowania nad światem.
        Kto chce nad światem panować? Nie będziemy zagłębiać się daleko w historię, ponieważ to zjawisko istnieje tak długo, jak długo istnieje ludzkość. Można wymieniać imperia faraonów, rzymskie i inne. Skoncentrujemy się raczej na współczesności, na XX, troszeczkę na XIX wieku.
        Chęć panowania nad światem była wyrażana w różny sposób. Różne ośrodki próbowały to panowanie uzyskać. Czasami była to władza państwowa, czasami były to zespoły ludzi mających wpływ na władzę, próbujących tą władzą manipulować, skłaniać do podejmowania wojny, wypraw, czy innego rodzaju eksterminacyjnych posunięć w stosunku do innych narodów. Jeden tylko przykład z XIX wieku. Był człowiek o nazwisku Cecil Rhodes, jedna z największych brytyjskich postaci kolonialnych. Zaplanował on, i właściwie udało mu się zrealizować ten plan w znacznej części, że Afryka będzie angielską, od Egiptu aż do Unii Południowoafrykańskiej. Anglicy zwyciężyli w starciu z Francuzami, którzy w XIX w. ustąpili. Ale Cecil Rhodes nie poprzestał na tym. Otóż jemu i jego doradcom zamarzyło się panowanie Wielkiej Brytanii nad światem. Osiągnięcie tego celu miało nastąpić w specyficzny sposób. Stworzona została specjalna tajna rada, która jako organy wykonawcze powoływała tzw. towarzystwa, komitety, czy rady okrągłego stołu, składające się z ludzi utytułowanych, bogatych, wpływowych. Był to pierwszy nowoczesny sposób zapanowania nad światem. Sposób ten oparty został na pewnej części filozofii Platona, tzw. idealnym społeczeństwie. Miało ono składać się z trzech warstw: rządzącej (elity), wojskowej (pilnującej w imieniu tej elity) i pracującej. Panowanie elity miało być rzeczą świętą. Każdy kto burzyłby się, byłby fizycznie unicestwiony przy pomocy warstwy wojskowej. Wszystko w państwie miało być wspólne. Zniesiona byłaby własność prywatna, zniesione małżeństwa, dzieci pozostawałyby na wychowaniu państwa. Tak zorganizowane społeczeństwo miało być na całym świecie.
        Inne konkretne działanie, które miało doprowadzić do rzeczywistego rządu światowego, rozpoczęło się w 1907 r. w Stanach Zjednoczonych. Wielcy bankierzy wywołali coś w rodzaju kryzysu finansowego, podobnego do kryzysów z XIX w. Jaki był cel tego kryzysu? Od razu ogłoszono, że jeśli nie powstanie bank centralny USA, wówczas dojdzie do straszliwego zamieszania finansowego w tym mocarstwie i skutki mogą być katastrofalne. Podjęto prace organizacyjne i w 1913 r. powstało Biuro Rezerw Federalnych, centralny bank. Bank o wyjątkowym znaczeniu. Bank tak wielki, jakiego nie znał do tej pory świat. Bank, któremu dano wolną rękę na kształtowanie stóp procentowych i któremu, co najważniejsze, pozwolono drukować pieniądze. Dosłownie, drukować pieniądze. Nie wydawać pieniądze, tylko drukować. I to Biuro Rezerw Federalnych stało się nagle potęgą. Potęgą, która podporządkowała sobie całe Stany Zjednoczone, i nie tylko. Trzeba najpierw wymienić nazwiska założycieli, ponieważ są one nadal znane w dzisiejszym świecie finansowym: Jakub Schiff, Kuhn, Loeb, Paul Warburg, Max Warburg (szef tajnej policji w Niemczech, który pojechał do USA, aby z braćmi Paulem i Felixem zakładać Biuro Rezerw Federalnych ), Rockefeller, Morganowie. Ta prywatna instytucja, prywatny bank, do dziś odgrywa zasadniczą rolę. Pozwolę więc sobie przeczytać dwie opinie na jej temat. “Doszliśmy do jednego z najgorzej sprawowanych i jednego z najpełniej kontrolowanych rządów w cywilizowanym świecie. Już nie rządu wolnej opinii, już nie rządu głosów większości, lecz rządu opinii i przemocy małej grupki najbardziej wpływowych ludzi” - Prezydent USA, Wilson. I druga opinia, bankowca Luisa McFaddena, który organizował amerykański system bankowy w okresie międzywojennym w czasach kryzysu. “Przyjęcie aktu Rezerwy Federalnej stworzyło superpaństwo rządzone przez międzynarodowych bankierów i międzynarodowych przemysłowców, działających razem dla zniewolenia świata dla własnej przyjemności”.
        Od czasu powstania, System Rezerw Federalnych (taka nazwa też jest używana w literaturze fachowej) stał się rzeczywistą potęgą. Na czym polegało jego działanie? Po pierwsze, doprowadzenie do wojny. Był to cel postawiony jeszcze przed pierwszą wojną światową przez nieformalne ośrodki polityczne, w których dominującą rolę odgrywali wielcy bankierzy. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że na wojnie elita finansowa dobrze zarobi. Po drugie, liczono, że będzie można dokonać zmiany świadomości narodu amerykańskiego. Okazuje się, że to nie bolszewicy pierwsi wpadli na pomysł, aby stworzyć “nowego człowieka”, ale wielki kapitał USA. Cel jednak był podobny - podporządkowanie społeczeństwa obłędnym ideom. Uznano bowiem, że naród amerykański jest za bardzo swobodny, za bardzo wierzący w pewne wartości, za bardzo ceniący te wartości. Trzeba było najpierw odebrać mu te wartości, aby stał się podatny na włączenie do ogólnoświatowego obiegu. Istnieje memoriał, skierowany do prezydenta Wilsona, właśnie przez grupę bankierów, po tym, gdy USA przystąpiły już do wojny, ażeby prezydent Wilson postarał się oto, aby wojna nie zakończyła się zbyt szybko. A dlaczego miała trwać, odpowiedź dają dwa przykłady. Bernard Baruch został szefem rady zbrojeniowej USA (w II wojnie też nim był). Zarobił na wojnie około 200 milionów dawnych dolarów. Milion dawnych dolarów to dziesiątki milionów obecnych dolarów. Podobnie Rockefeller zarobił około 200 milionów. Także wielu innych. Dlatego należało dbać, aby wojna nie zakończyła się zbyt szybko.
        Europa wyszła z I wojny światowej osłabiona. Była rewolucja sowiecka, zniszczenia. Wówczas wydawało się, że można będzie przejąć władzę. Stworzono Ligę Narodów, która miała być rządem światowym. Ale, jak w przyrodzie, gdy istnieje akcja, to następuje reakcja. Prezydent Wilson był twórcą Ligi Narodów. Rzeczywistym twórcą. Ale okazało się, że Stany Zjednoczone nie przystąpiły do Ligi! A dlaczego nie, skoro miały już prawie w ręku do władzy nad Europą i światem? Ponieważ stanął na drodze opór Amerykanów. Część Amerykanów odkryła, co może stać się, jeżeli działania pójdą w takim kierunku. Senat amerykański odmówił ratyfikacji i Stany nie zostały do Ligi włączone.
        Liga, która według założeń miała być namiastką rządu dla Europy, okazała się ogromnym niewypałem. Chociaż w Europie było wiele ośrodków, które dążyły do utworzenia czegoś w rodzaju wspólnego rządu, lecz okazało się to zupełnie niemożliwe w ówczesnych warunkach. W 1919 r. równolegle z Wersalem powstają dwa ważne takie ośrodki. Jeden w Wielkiej Brytanii, Królewska Rada do Spraw Zagranicznych, i drugi, w Stanach Zjednoczonych - Rada do Spraw Zagranicznych. Działały one na podobnych zasadach i miały ten sam cel i często z sobą współpracowały. Amerykańska Rada dotrwała do dziś jako Rada Stosunków Zagranicznych. (Nasi mali naśladowcy też stworzyli podobną Radę, w której uczestniczą takie osoby jak, jak Bronisław Geremek, Władysław Bartoszewski i inni.) Wracając do 1919 r., utworzyły się dwie agendy światowego rządu. Wprawdzie Biuro Rezerw Federalnych decyduje o obsadzie prezydentów, o obsadzie rządów w USA, ale musi mieć organa wykonawcze. Takim organem miała być Rada Stosunków Zagranicznych, ale w rzeczywistości stała się prawie równorzędnym partnerem. Zasiadali w niej ludzie z Biura Rezerw Federalnych i vice versa.
        Podobne stowarzyszenia zaczęły tworzyć się w okresie międzywojennym, np. Rada Trzystu w Wielkiej Brytanii z królową na czele, z ambicją kierowania światem. Ale Wielka Brytania po I wojnie światowej już nie była wielką, lecz państwem z mniejszymi wpływami i zdolnościami do agresji gospodarczej.
        Dokładnie w sześć dni po podpisaniu rozejmu w Compiegne, kończącego I wojnę światową, uaktywnili się nowi amatorzy panowania nad światem. 17 listopada 1918 roku Lenin wydał rozkaz Armii Czerwonej rozpoczęcia “czerwonego marszu” na Zachód w celu wywołania światowej rewolucji proletariackiej i stworzenia Światowej Republiki Rad. Jaki był finał tej awantury, dobrze wiemy i na dzisiejszym spotkaniu nie będziemy się tym zajmować.
        Nie udało się tym z lewej strony zapanować nad światem, niestrudzenie działali ci z prawej. Na początku lat dwudziestych pojawił się na widowni politycznej arystokrata Coudenhove-Kalergi. Stworzył on w 1923 r. Unię Paneuropesjką, która postawiła sobie za zadanie zjednoczenie Europy, oczywiście na własnych warunkach, ze stworzonym przez siebie centralnym rządem. Idea piękna, ale gdy przyjrzymy się bliżej - cierpnie skóra. Otóż pan Coudenhove-Kalergi, w napisanej przez siebie książce “Permanentna wojna o uniwersalny pokój” (pachnie tu Trockim) zażądał, aby wprowadzić w Europie jeden język i stworzyć jedną rasę. Jak w kilkusetmilionowej Europie, mającej kilkadziesiąt milionów analfabetów, wprowadzić jeden język, o tym mistrz nie napisał. Nie sprecyzował także, jak będzie tworzył jedną rasę. Sam był wielorasowy.
        Dochodzimy do pewnego wniosku. Do czego dąży ten zespół ludzi, który zaczyna uważać siebie za rząd światowy? Już powstaje literatura bogata, co to będzie za rząd, jakie będą korzyści z wprowadzenia światowego rządu. Najlepszy przykład mamy, gdy spojrzymy na Europę międzywojenną i na działalność tych ludzi. W Rosji wybucha rewolucja bolszewicka. Dużo o niej wiemy, ale nad niektórymi jej sprawami nie zastanawialiśmy się. Czym jest rewolucja bolszewicka? Czy to jest rozdanie majątku biednym? Nie. Jest to niebywała koncentracja majątku po odebraniu go wszystkim, za wyjątkiem małej elity. W całym okresie PRL, jak pamiętamy, pisało się o tzw. dekretach leninowskich, jak dekret o ziemi, co miało znaczyć “Lenin rozdaje ziemię”. W rzeczywistości nikomu nie dano niczego, tylko odebrano wszystko. Odebrano każdy kawałek ziemi każdemu, i wielkim obszarnikom, i średnim chłopom, i ubogim. Na tym rzecz polegała, tylko tego w PRL-u nie wolno było pisać, ale się pisało “dostali ziemię”. Dalej, mowa była o pokoju, leninowskim słynnym. “Pokój ludom!”, a jednocześnie idea rewolucji światowej i plan podboju Europy i świata.
        Dobrze, ale kto finansuje Lenina i Trockiego? Właśnie założyciele Biura Rezerw Federalnych. Pompują miliony za pośrednictwem banków szwedzkich, norweskich, szwajcarskich i innych neutralnych. Niemcy przywożą Lenina zaplombowanym pociągiem. Jakub Schiff dał 20 milionów dolarów. To była wielka suma na owe czasy. I tu pierwszy znak zapytania. Co się dzieje? Przecież komuniści chcą zniszczyć kapitalizm! Wyrzynają u siebie kapitalistów. Jak białe rączki to pod ścianę. Umiera Lenin, zaczynają się piatiletki Stalina. Zachód, szczególnie znani nam już kapitaliści, pompują w Stalina niebywałe sumy. Budują mu darmo fabryki, Ford za darmo daje dziesięcioletni okres gwarancji na wyroby tych fabryk. To Amerykanie budują komunizm? Wielki kapitał buduje komunizm?! Na scenie pojawia się Hitler. 1923 r. - zamach w Monachium. Potem siedzi, pisze “Mein Kampf”, wychodzi i zaczyna działać. Kto go finansuje? Znów ci sami ludzie. Kiedy pod koniec 1932 r. SA i SS żebrzą na ulicach na składkę dla Hitlera, ponieważ jego partia załamała się i groziła rewolucja wewnątrz partii, wielki kapitał doprowadza do zgody. W styczniu 1933 r. z Hitlerem spotyka się były kanclerz von Papen. Rozdzielają sobie stanowiska. U kogo się spotykają? U barona Kurta von Schroedera, jednego z założycieli Klubu Londyńskiego, w którym jesteśmy dziś zadłużeni. U jednego z tych, którzy finansowali to wszystko. Przyjeżdża do Niemiec John Warburg, przywozi ogromne sumy dla Hitlera. Oczywiście nie w walizce, lecz w postaci upoważnień dla banków niemieckich, aby te finansowały Hitlera. Co się dzieje? Amerykanie finansują faszyzm? System hitlerowski był systemem totalitarnym. Stalinowski system był systemem totalitarnym. System, który banki nam obecnie próbują narzucić, władzę światową, jest systemem totalitarnym. Właściciele banków, twórcy tej teorii, uważają, że jeśli się np. w Związku Sowieckim skoncentruje cały system bankowy, to się go przejmie. To samo, jeśli skoncentruje się go w totalitarnych Niemczech, to się go przejmie. Po co się bawić w różne drobne działania.
        Lecz znów działa zasada akcji i reakcji. Można sobie planować podboje, planować łatwe zwycięstwa, ale rzeczywistość jest trudniejsza. Psy potrafią się czasem urwać z łańcucha i pogryźć właściciela. Tak było z Hitlerem, tak było w pewnym sensie ze Stalinem. Nie udało się zrobić tego, co zaplanowano.
        Teraz dochodzimy do innej drastycznej sprawy. Wojna światowa I i II, Pearl Harbour. To, że do wojny przygotowywano się, wiedzieli wszyscy, którzy decydowali o polityce światowej. Wiedziały rządy, wiedzieli wysoko postawieni politycy. W Hitlera dosłownie pompowano pieniądze. Po wojnie IG Farben Industrie dostał od Johna Davida Rockefellera ogromne sumy, aby stanąć na nogi. Amerykański przemysł związał się z przemysłem niemieckim bardzo ściśle. Mały cytat: “Hitler uzbroił Niemcy w niewiarygodnym stopniu z niesłychaną szybkością. Wielkie mocarstwa zamknęły oczy na ten fakt. Czy naprawdę nie rozpoznały one niebezpieczeństwa? Czy też raczej chciały je zignorować.” Jest to uwaga o wymownym ciężarze gatunkowym, ponieważ wygłoszona przez Fritza Tyssena, twórcę niemieckiej potęgi metalowej. Tworzył hitleryzm do 1939 r., później z nim zerwał i wyjechał z Niemiec. To że powstaje potęga hitlerowska, że ona doprowadzi do wojny, wiedziały wielkie mocarstwa. 1939 r. - pakt Ribbentrop-Mołotow. Tego samego dnia prezydent Stanów Zjednoczonych i premier Wielkiej Brytanii wiedzą o tajnym załączniku. My nie wiedzieliśmy. Katyń: kiedy tylko sprawa wypłynęła okazało się, że prezydent Stanów Zjednoczonych, premier Wielkiej Brytanii itd. wiedzieli dokładnie o tym. Wcześniej i dokładnie. I podobnie jest ze wszystkimi innymi działaniami. Komuś zależało na tym, aby te sprawy ukrywać, aby doprowadzać do ich eskalacji. 7 grudnia 1941 r., atak japoński na Pearl Harbour. Klęska floty amerykańskiej. O tym dokładnie wiedział prezydent USA i naczelny dowódca sił zbrojnych G. Marshall. I nie tylko oni. Ostrzegani byli niejednokrotnie: - “Zbliża się flota japońska. Japończycy przygotowują uderzenie”. Co zrobiono w Pearl Harbour? Zmniejszono do 1/3 liczbę samolotów chroniących i wojsku wydano przepustki. Był po wojnie proces sądowy, który to wykazał. Nie są to jakieś nasze domysły. A dlaczego tak się stało? Aby doprowadzić Stany Zjednoczone do wojny. Tak samo jak doprowadzić w ogóle do wybuchu wojny w 1939 r. Bo tylko po zakończonej wojnie będzie można rekonstruować cały świat i wprowadzić jednolity rząd światowy. Znów mrzonki. Po II wojnie powstaje ONZ. W zamyśle ta organizacja ma być ramieniem wykonawczym rządu światowego. Mała dygresja: Polska, która od pierwszego dnia walczyła, nie została zaproszona na zjazd organizacyjny ONZ. Jedynym przedstawicielem był pianista Artur Rubinstein, który tam zagrał Mazurka Dąbrowskiego. Organizacja Narodów Zjednoczonych znów okazała się wielkim niewypałem. Dlaczego? Komuniści przecież podkreślali, że Amerykanie mają tam maszynkę do głosowania. Rzeczywiście Amerykanie mieli zdecydowaną większość potrzebną do przegłosowania wielu spraw. Znów nie udało się, ponieważ ci ludzie nie rozumieją społeczeństw, nie rozumieją procesów, jakie zachodzą na całym świecie. Wydawało się, że stworzy się armię ONZ, a tymczasem dzisiejsze błękitne hełmy to tylko daleka namiastka tego, co miało być. Jest to kolejna rzecz, która nie wychodzi w ramach rządów światowych.
        Aby skrócić wystąpienie, przejdźmy do naszych czasów. Co w naszych czasach się dzieje i czym to grozi, jak to wygląda? Przede wszystkim Biuro Rezerw Federalnych i Rada Stosunków Zagranicznych, czyli rząd światowy, tworzą wiele filii. Są to organy wykonawcze i nadzorcze. Co to są za filie? Pierwsza to jest Klub Bildelberga. W 1954 r. pewna tajemnicza postać, Józef Retinger (w czasie rewolucji meksykańskiej zwalczał Kościół Katolicki, był doradcą i “cieniem” generała Sikorskiego, ale w Gibraltarze nie wsiadł razem z nim do samolotu), zakłada Klub Bildelberga (nazwa hotelu). Jest to prywatna organizacja zrzeszająca od 50 do 150 ludzi, zbierająca się raz na rok. O czym mówią, nie wiadomo, bo wszystko jest tajne, ale wiadomo, że mają decydować o ważnych sprawach. Nie mówi się też, kto uczestniczy, ale jak zawsze są przecieki. W 1993 r. w czasie obrad klubu w Helsinkach nagle okazało się, że dwóch naszych pojechało: pan Olechowski jako minister i pan Geremek. Dziennikarze ujawnili przecieki, o czym były obrady: - Co zrobić z Rosją, która wtedy rozsypywała się i zaczynała się przekształcać. I ta grupka ludzi, zdając oczywiście sprawozdania tam, gdzie trzeba, rości sobie prawo do kierowania innymi narodami. Jest to klub prywatny, albo aby ładniej było, pozarządowy. Tylko na czyj koszt jechał pan Geremek z panem Olechowskim, tego nam nie powiedziano.
        Następną organizacją jest Komisja Trójstronna. Ameryka to jest jedna potęga, bogate państwa Europy to druga potęga i Japonia to trzecia. Wobec tego dogadajmy się tak w trójkącie, spotykając się raz na rok i poustawiamy sobie pionki na całym świecie.
        Kolejną organizacją jest Klub Rzymski. Również prywatny, do którego znowu należał pan Olechowski. Klub ten ustalił, że w Polsce będzie 15 milionów ludzi. Reszta powinna ... nie być. Jednak coś w tym klubie popsuło się, pokłócili się i klub osiadł na mieliźnie.
        Istnieje też nadal Klub Trzystu, którego szefem jest mąż królowej Elżbiety II-ej. Jest to instytucja konkurencyjna w stosunku do amerykańskiej, aczkolwiek współpracująca. Tu zaczynają się już pewne tarcia, już jednomyślność rwie się i zaczynają grać rolę ambicje. I takich instytucji jest więcej. Dla przykładu: prasa, radio i telewizja doniosły, że pan prezydent pojechał do Davos. A co to jest Davos? Prywatne spotkanie ludzi na wysokich stanowiskach. Prywatne. To nie jest żadna organizacja międzynarodowa w prawdziwym tego słowa znaczeniu. A po co są takie spotkania? Ano bo trzeba zrobić przegląd kadr. Trzeba złajać tych, co opóźniają się z wykonaniem swoich zadań, pogłaskać tych, którzy są grzeczni, a przy okazji powie się kilka referatów o potrzebie ratowania świata, nie mówiąc oczywiście przed kim. Prywatna organizacja. Tylko pytanie, za czyje pieniądze pan prezydent pojechał, rządowym samolotem, z obstawą i wyposażeniem? Ile za to domów dziecka mogłoby przez cały rok pokryć swoje potrzeby?
        To znowu dwa lata temu pan prezydent wraz z ekipą wsiadł w samolot i poleciał do Berlina, bo w Berlinie pan Bubis miał urodziny. Więc trzeba było uczcić urodziny pana Bubisa.
        Prywatną organizacją działającą w ramach rządu światowego jest Klub Siedmiu najbogatszych. Czemu ten klub ma służyć? Oficjalnie, aby ułożyć stosunki na świecie. Pomóc biednym. W rzeczywistości aby dbać o swoje interesy i dalej biednych grabić. Kto upoważnił tych siedmiu do stworzenia tej organizacji? Nikt. To jest organizacja pozarządowa, to nie jest organizacja oficjalna.
        Podobną organizacją jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Służy kontroli państw biednych, zmuszania ich do dyktowanych im rozwiązań. Jego działalność najlepiej podsumowuje powiedzenie południowoamerykańskie: - Pożyczyłeś 100, oddałeś 200, jesteś winien 300. Nieszczęście polega na tym, że to nie jest żart. Długi Ameryki Południowej wyglądają właśnie podobnie. Pożyczki daje się po to, tak tam, jak w Europie Środkowej, by wziąć za gardło gospodarkę kraju. Dla przykładu. W grudniu 1970 r. dochodzi do władzy Gierek. W pierwszej połowie stycznia 1971 r. już byli bankierzy z Wiednia, nie zapraszani, przywieźli pożyczki. Każda pożyczka obwarowana jest wieloma warunkami. Taka jest działalność Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
        Takich instytucji można by jeszcze więcej wyliczyć. Te które nie są związane z Narodami Zjednoczonymi, nie są organizacjami sensu stricte międzynarodowymi, lecz prywatnymi, służącymi ubezwłasnowolnianiu społeczeństw.
        Jest to charakterystyka w ogromnym skrócie. Spójrzmy na to teraz od innej strony. Czy to jest możliwe, aby tak wziąć nas “za twarz”, nas i inne społeczeństwa? Otóż zachodzą szybko pewne procesy, które są nawet dla nas niedostrzegalne, ponieważ tak szybko następują. Pierwszy etap - uderzenie w Polskę i grabież naszego majątku narodowego. To się udało. Ekonomiści obliczają, że przeliczając na dolary straciliśmy więcej, niż w czasie II wojny światowej. Nie umiem się do tego ustosunkować, nie jestem ekonomistą, mogę to za nimi jedynie powtórzyć. Rabunek trwa nadal. Nie będziemy wyliczać przykładów, bo to odbywa się masowo. Czy w związku z tym mamy jakiekolwiek szanse, aby z tego się wyrwać i ratować? Oczywiście tak. To jest to, co miałem na końcu powiedzieć:
        Po pierwsze. XIX i XX wiek to są rządy międzynarodowego kapitału spekulacyjnego. W obrotach światowych tylko 10 % ma pokrycie w wartościach materialnych. 90 % to tylko kapitał spekulacyjny. Nie ma on nawet pokrycia w banknotach. Jest to kapitał wyimaginowany. Ten system kapitału spekulacyjnego działał i rządził całym światem, zarówno Związkiem Sowieckim, i Niemcami hitlerowskimi, jak i późniejszymi naszymi krajami. Ale ... ten system pęka ... ten system się wali. To nie wielkie armie pokonały “niepokonany” Związek Sowiecki, tylko rozkład wewnętrzny; tak samo system spekulacyjny pęka we wszystkich częściach globu ziemskiego. Co i rusz błyśnie jakaś afera. To 1,5 miliarda ktoś sobie przelał na konto w Singapurze, lub coś innego. Takich afer jest dziesiątki tysięcy dziennie, tylko mniejszych. Banki tego nie ujawniają. Hakerzy grabią banki, ale to jest produkt uboczny, to nie jest istota sprawy. Sam kapitał spekulacyjny i jego władza przeżyła się. A dlaczego? Mówi się np. o wolnym rynku. A wolny rynek to jest zapotrzebowanie na towar i jego podaż. Jak ktoś potrzebuje czegoś, to się to coś produkuje. Jeśli coś przestaje być ludziom potrzebne, to się przestaje produkować. I to jest naturalne. A tego na świecie w tej chwili nie ma. Zasada handlu jest oparta na spekulacji. Przy komputerze można obalać wielkie przedsiębiorstwa, można je kupować nie mając pieniędzy, i można je stracić, choć się ma banki pełne pieniędzy. Jest to nienaturalne i prowadzące donikąd. Dobrze, ale skoro tak długo się utrzymało, widocznie jest potrzebne. Jednak spójrzmy, czy ten wielki kapitał spekulacyjny rozwiązał jakiś problem światowy? Żadnego. Ani wojen, ani głodu, który jest coraz większy, nie tylko na południu, ale nędza i w Polsce obejmuje już ponad 40 % społeczeństwa. Nic nie jest rozwiązane, ani wysoka śmiertelność, ani walka z chorobami, epidemiami. Nic. Kapitał spekulacyjny i władza tych ośrodków, które miały ludzkości przynieść szczęście, nie rozwiązały tych problemów.
        A jakie jest z tego wyjście? Gdybyśmy uważniej czytali przesłania Ojca Świętego, to byśmy dobrze wiedzieli, co tam jest napisane i że tam właśnie podano jest jedno z wyjść. Powrót do gospodarek narodowych. O tym coraz częściej zaczynają mówić ekonomiści. Dalej: Ojciec Święty od dawna postulował zniesienie długów. Bo to nie są normalne długi, lecz cały system niszczenia narodów. I co się dzieje? Przedstawiciele wielkiego kapitału, czyli Sachs i Soros zaczynają mówić o zniesieniu długów. O likwidacji długów światowych. Skąd takie wielkie serca się wzięły? Stąd, że cały system spekulacyjny może im się przewrócić, jeśli tego nie zrobią. A dlaczego mówimy o gospodarkach narodowych? Do tej pory mówiło się o likwidacji narodów, nacjonalizmów, a tu nagle mówi się o systemach narodowych. Bo systemy narodowe oparte są na pewnych zdrowych zasadach. Jeżeli na Ukrainie jest czarnoziem, na którym można produkować pszenicę, to tam trzeba pszenicę produkować, a nie coś innego robić. Jeśli ludy bałkańskie odżywiają się inaczej niż my, to wynika z warunków naturalnych. Tam są góry, hodowle owiec, cieplejszy klimat. Każdy region ma własną specyfikę. To nie u nas uprawia się winnice i pomarańcze, tylko w pasie śródziemnomorskim. A u nas ziemniaki dobrze obradzają i inne rośliny. I dlatego na gospodarkach narodowych trzeba się oprzeć. Bo tutaj będzie się wytwarzać to, co jest potrzebne zarówno nam, jak i im, w ramach wzajemnej wymiany. I w związku z tym musi być organizacja, która tym kieruje. A organizacja już jest - państwo. I nie wolno walczyć z państwem, bo to jest zwyczajne przestępstwo, to jest antydziałanie, lecz należy państwo wzmacniać, aby dobrze funkcjonowało. Czy to nam się uda? Oczywiście, że uda się. A dlaczego? Dlatego, że jest tak wielki opór wielkich społeczeństw i to nie tylko naszych. Coraz wyraźniej widać bezsens tego wszystkiego, coraz jaśniej widać bolszewizm tych dążeń. Pewien “zacny” człowiek napisał książkę. Co za wielkie wydarzenie. Stwierdza w niej: - “Państwo nieuchronnie będzie słabnąć. W niektórych dziedzinach obumierać. W innych dziedzinach zastępować je będą inne instytucje. Jeśli całkowicie utożsamiać się będziemy z państwem, jeśli traktować je będziemy jako jedyną swoją instytucję, i my będziemy słabnąć i obumierać wraz z nim. Takiej przyszłości musimy uniknąć”. I kto to pisze? Minister spraw zagranicznych państwa, pan Olechowski. [spontaniczny wybuch śmiechu na sali] On chce likwidować państwo. Czym on je tu zastąpi? Już mamy Niemców w Szczecinie. Loża masońska jest za słaba. Loża może być pasożytem, ale nie może być drożdżami. Oto jedna z jego recept. - “Ponieważ globalizacja jest nieuchronna, trzeba się z tym pogodzić i nie stawiać oporu”. Jedyną kwestią jest tempo likwidacji, albo jak chce ten autor, obumierania państwa. I w tym miejscu aż do bólu szczerze pisze. -“W obszarze, w którym utraciliśmy zdolność do samodzielnego rządzenia się, a jednocześnie nie ma perspektywy na powstanie ponadnarodowej wspólnoty, musimy udawać, z że jesteśmy suwerenni”. Autora trzeba w tym miejscu uspokoić. Polska od wielu lat udaje suwerenność, czekając na ten wymarzony przez wielu moment, kiedy nie tylko nas ostatecznie wykupią, to w dodatku będą nami rządzić, zdejmując z biednych polskich polityków nieznośny ciężar sprawowania władzy. [Śmiech na sali] To jest nasza rzeczywistość. Tacy ludzie są u nas eksponowani. Jest to ponury dowcip, że pan Olechowski chce kandydować na prezydenta państwa, które chce zlikwidować. Taki jest pan Geremek, który pojechał gdzieś tam i co umiał najmądrzejszego to powiedział: - “No tak, mamy 2,5 miliona gospodarstw rolnych. Musimy szybko zmniejszyć tę liczbę do 700 tysięcy”. Józef Wissarionowicz pewnie podskakuje w grobie, jak to słyszy. Takiego kolektywizatora to nawet Wissarionowicz z jego “osiągnięciami” w latach 1929-1933 nie potrafił odgrywać. Albo z AWS-u pan Płażyński, jedzie na Zachód i z troską mówi, że najważniejsza dla Polski sprawa to likwidacja państwa i stworzenie euroregionów. [pomruk oburzenia na sali, m.in. słowa starszego mężczyzny o powieszeniu]

        Co dzieje się dalej? Mówiliśmy, ze zaczyna walić się system spekulacyjny. Właśnie Biuro (czy System) Rezerw Federalnych, według prof. Zawiślaka, wydało, jak mówiliśmy, ogromne sumy, aby tego trupa reanimować. Trup jeszcze drga, i to szkodliwie. Ale jest jeszcze następna sprawa. Kiedy 2,5 roku temu mówiliśmy o tych rzeczach, to wydawało się, że jest to daleka przyszłość. Mówiliśmy, że niektórzy nasi politycy twierdzą, iż wolny rynek będzie lekarstwem na wszystkie bolączki. I że jest to absolutna konieczność wprowadzenia takiego systemu w Polsce. Kłopot w tym, że systemu wolnorynkowego nie ma nigdzie na świecie. Nigdzie. Każdy broni swojego. Amerykanie mają bariery celne, Niemcy mają, itd. I czego byliśmy świadkiem w grudniu? Był zjazd organizacji wolnego handlu. I co się okazało ku zaskoczeniu wszystkich? Okazało się, że społeczeństwa połowy świata mają dosyć tego bełkotu o wolnym rynku i wolnym handlu. Dosyć organizacji “wolnego” handlu, która jest po to, aby bogatym napychać kieszenie, a biednych rabować.
        Kolejną sprawą jest coraz bardziej widoczne fiasko narzucanych nam pod przymusem rozwiązań. Realizacja ich po prostu jest szkodliwa. Narobiono wiele krzywd i nie rozwiązano problemu. Jaskrawym tego przykładem są nasze PGR-y, zlikwidowane przez p. Balcerowicza w toku jego pierwszej “reformy”. Ludzie zostali bez pracy, ziemia leży odłogiem. A w tym czasie, gdy intensywnie likwidowano wielkie gospodarstwa rolne oparte na kolektywnej pracy, telewizja wyświetliła wiele filmów reklamujących kolektywne gospodarstwa w Izraelu - kibuce. Miliony ludzi w Polsce miało podziwiać, jakie to wspaniałe rozwiązanie, jeżeli zespół pracowników uprawia z radością nie swoją ziemię.
        I proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną niedorzeczność. P. Geremek obiecuje komu trzeba, że w Polsce szybko zlikwiduje się gospodarstwa rodzinne, a stworzy wielkie ...Co? Nowe kołchozy i sowchozy? Kibuce? Czy jakiś nowy rodzaj bolszewickich struktur? Tylko tym razem nie będzie ich nadzorował sekretarz rejkomu, tylko przedstawiciel jakiegoś Gross-Banku. Metody będą nieco bardziej eleganckie, ale realizacja ostatecznego celu również bezwzględna.

        I teraz spróbujmy sobie porównać globalizm z bolszewizmem:
        1. W bolszewiźmie cel, to Światowa Republika Rad i zniewolenie społeczeństwa w sposób nam doskonale znany z praktyki; w globaliźmie - rząd światowy lub “nowy porządek świata”, bo oni tak to określają. Pełne zniewolenie społeczeństw za pomocą systemu bankowego, PIN-ów, kredytów, kart bankowych itp.
        2. W bolszewiźmie do zniewolenia służyło wojsko i służby bezpieczeństwa, a gdy buntował się jakiś satelita, wówczas stosowano doktrynę Breżniewa o ograniczonej suwerenności państwowej na rzecz “wspólnoty socjalistycznej” i następowała “braterska pomoc”.
        W globaliźmie (czytaj: Unia Europejska) już się mówi wyraźnie o ograniczonej suwerenności państwowej, ale porządek wśród niezadowolonych będą wprowadzały armie najemne, nie związane z żadnym społeczeństwem, a uzależnione jedynie od tego, kto im płaci.
        Niedawno obradowała młodzież z Unii Wolności. I co te chłopięta mówiły w naszej telewizji? Pierwsza rzecz to likwidacja normalnego wojska, a tylko wojsko zawodowe. A dlaczego? Bo żołnierz zawodowy jest najemnikiem. Kogo będzie słuchał? Tego, kto mu płaci. A kto mu płaci? Bank. A czyj bank jest? Niepolski. Koniec, krótko! Ale to już, już nie wychodzi. Próbowano stworzyć międzynarodowe siły. Namawiano Stany Zjednoczone, aby miało wojsko takie, które będzie interweniować, gdzie ktoś poprosi, a więc na zasadzie ONZ, ale jako policja. I co się okazało? Od 1952 r. od lądowania pod Puzan w Korei, Stany Zjednoczone ponoszą same klęski albo porażki wojskowe. Najlepsza armia, najlepiej wyćwiczona, po zęby uzbrojona, wyposażona w najnowocześniejszą elektronikę, we wszystko, co jest najlepsze na świecie. I co? I lanie, na każdym kroku lanie. Może ktoś powiedzieć: - Ale w Zatoce ... W Zatoce było wielu sojuszników. W Zatoce nie osiągnięto celów politycznych, Saddam jest nadal. Równowaga nie zachwiana. Amerykanie stracili większość swoich żołnierzy, którzy brali udział w Zatoce. Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych umierali na nieznaną chorobę. Żadne inne, tylko takie właśnie - to jest jedyne ich “zwycięstwo”.
        Co było w Jugosławii? Jaki charakter miała tam wojna prowadzona rzekomo o prawa człowieka? Zwyczajny bandycki, ludobójczy. Masakrowano ludność cywilną, niszczono szpitale, szkoły, elektrownie, mosty, bombardowano “przez pomyłkę” uchodźców. I co przez to osiągnięto? Miloszewicz pozostał, a nienawiść Serbów (i nie tylko Serbó) doszła do zenitu, umocnił się nacjonalizm po obu stronach, a żadna ze spraw nie została rozwiązana. Mafia narkotykowa rządzi Kosowem, siły ONZ stają się coraz bardziej bezradne, problemy się wyostrzają. A dzieje się i dziać się będzie coraz gorzej, ponieważ cała ta operacja nie była przeprowadzona dla dobra któregokolwiek ze społeczeństw, ale miał zrealizować interesy międzynarodowe globalistów. Serbia jest oporna, Serbia nie pada na kolana przed najeźdźcami i dlatego trzeba ją spacyfikować. Co za radość mieli “bohaterscy chłopcy z Luftwaffe”, kiedy wrócili na szlak ich ojców z lat 1941-1945 i mogli bezkarnie bombardować pozycje serbskie.
        3. Ateizacja. Bolszewizm zaprogramował ateizm u siebie. Ateizm stał się “religią”, nową “wiarą”, ideologią bolszewizmu. Rządy światowe robią to samo. New Age, czyli Nowy Wiek (jest i organizacja, i pismo o takiej nazwie, finansowane przez Biuro Rezerw Federalnych), propaguje wojujący ateizm. “Bóg nie istnieje”. Jeżeli się wspomina, to z użyciem innych nazw. A z tym wiąże się cały system postępowania. Cały system demoralizowania społeczeństw, aby je rozmiękczać. Cały system degeneracji. To też długo nie może trwać. Rewolucja seksualna lat 60-tych w Stanach Zjednoczonych już się w samych Stanach czkawką odbija. I w oświacie, i nie tylko w oświacie. Przeniesiona do innych krajów zaowocowała podobnymi skutkami. Już napotyka na coraz większy opór i na żądania różnych społeczeństw uregulowania tych spraw tak, aby społeczeństwa mogły być społeczeństwami normalnymi. Aby nie było jak z Saszką Morozowem, który na rodziców swoich donosił, i młodzież dzisiejsza nie będzie donosiła na swoich rodziców do jakichś, rzekomo swoich, rzeczników. Rozpoczyna się przeciwko temu opór, zdrowy opór normalnych ludzi. I te procesy zaczynają i u nas już być widoczne. I my nie jesteśmy tu sami. Gdyby Stowarzyszenie Patriotyczne walczyło samo, byłoby na straconej pozycji. Ale takich grup i instytucji (może nie tak dobrych), jest w Polsce tysiące. Działają osobno, jeszcze nie są zintegrowane. Ale każda z nich stanowi cegiełkę. I tu jest początek odradzania się. Dlatego, abyśmy wygrali, i to jak najszybciej, najważniejsze jest odrodzenie moralne. Jak się dzisiaj słyszy, że naszych ekskluzywnych jednostek nadwiślańskich pilnują agencje ochrony [wybuch śmiechu na sali] ... Dwa lata służyłem w wojsku. Wiem, co to jest wojsko. I wiem, jak powinno się służyć. Ale to nie jest odosobniony przykład, takich rzeczy mamy więcej. Rzeczy zaskakujących. To jest rozkład, to jest upadek. Musimy się z niego wydobywać. Jeżeli jest odczyt o honorze i po skończonym odczycie, bo wcześniej nie chciał przeszkadzać, zrywa się pan redaktor Diatłowicki: - E tam honor, po co mi honor! Ja tam honor to mam w ... Nie zdążył powiedzieć, bo już był za drzwiami. Jeżeli tak się traktuje pewne sprawy ... To jest celowa działalność, cały system demoralizacji, począwszy od odbierania religii.
        Dorzucając z prywatnego podwórka, trzeba stwierdzić, że wzajemny stosunek ludzi do siebie zmienia się powoli. Wzrasta wartość słowa. Wśród moich najbliższych znajomych znam przykłady, gdy ludzie dają sobie pieniądze w wysokości 5000 zł i podobne, nie biorąc nawet żadnych pokwitowań. I to nie z najbliższej rodziny, lecz zawierając nawet umowę handlową. Bo słowo dla nich się liczy. Słowo jest ważniejsze od tych 5000 zł.
        Rozpoczęliśmy reformę szkolną. Są dwa człony tej reformy. Jeden człon to sama techniczna strona przeprowadzenia reformy. Tworzenie gimnazjów itd., itd. Nie wiem jak to wyjdzie. Ale jest drugi człon - treści, jakie zaproponowano nam w tej reformie. Treści te są zupełnie przyzwoite, tylko musimy dopilnować, aby były realizowane.
        A teraz inna sprawa. Gdy rozpoczynałem pracę nauczycielską, lansowano tzw. regionalizm w nauczaniu, czyli kształtowanie więzi z regionem, w którym się mieszka. Region zaś był traktowany jako integralna część dużej Ojczyzny.
        Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęto lansować nauczanie o “małych ojczyznach”, ale te “małe ojczyzny” miały być przeciwstawieniem dużej Ojczyzny i kształtować wszelkie możliwe separatyzmy. To trochę tak, jak było w Generalnej Guberni Goralenvolk, Kaschubenvolk i parę innych “volków”, mających rozsadzać spójność narodową. Władze polityczne, nie zważając na trudną finansową sytuację szkół, wpakowały w tę imprezę masę pieniędzy. Zachęcano do pisania programów, podręczników i wielu innych rzeczy. Efekt tego działania jest raczej mizerny. Nauczyciele co prawda zrobili w tej dziedzinie dość dużo, ale okazało się, że nie dążą do separatyzmu, ale traktują “małe ojczyzny” tak, jak kiedyś regionalizm - jako część dużej Ojczyzny.
        Jedno drugiemu nie przeczy wcale. I te pieniądze nasi wrogowie utopili raczej w błoto. Ile takich rzeczy dzieje się wokół nas i je dostrzegajmy. Bo przyszłość należy do nas. Jesteśmy u siebie, jesteśmy we własnym kraju, ale nie możemy się lenić. Na sali jest dużo osób, które znam osobiście, a które robią dobre i naprawdę ciekawe rzeczy. Przykładem jest siedzący skromnie kolega. Rok temu odtworzone zastało Bractwo Strzelców Kurkowych. Koledzy mają kontusze, występują, kardynał poświęcił tablicę pamiątkową ku czci Braci, którzy zginęli w Powstaniu Kościuszkowskim. A tu jest szef tegoż Bractwa naszego.
        Każdy z nas może dorzucić małą cegiełkę. I tym chciałbym zakończyć. A może jeszcze za Mickiewiczem raz powiem, trzeba go powtarzać, bo często przestajemy wierzyć w siebie:

        Nasz naród jak lawa,
        Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
        Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
        Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

        Posumowanie. Globalizm, wprowadzany stopniowo, w miarę potrzeb i możliwości lokalnych, może okazać się korzystny dla rozwiązywania trudnych problemów światowych. Nie może on jednak naruszać suwerenności państw ani niszczyć regionalnych kultur i cywilizacji.
        Globalizm, jaki lansują nam obecnie różne ośrodki światowe i próbują go realizować agenci zakorzenieni w różnych państwach, jest nową odmianą utopijnego bolszewizmu. Dąży do podporządkowania świata małym grupom oligarchii finansowej i ma doprowadzić do zniewolenia społeczeństw, rozbicia państw narodowych i likwidacji kultur opartych na tradycjach narodowych. Natomiast plany drastycznego zmniejszenia populacji niektórych narodów (Polska do 15 milionów), to już hitlerowski obłęd, realizowany za pomocą “uzdrawiania gospodarczego” typu reform Balcerowicza.
        Globalizm lansowany od wielu lat, a szczególnie po II wojnie światowej, nie rozwiązał żadnego z istniejących wielkich problemów ludzkości, a przeciwnie, zaostrzył każdy z nich. Globalizm tego typu jest zaprzeczeniem praw narodów i próby jego realizacji mogą skończyć się bardzo tragicznie. Na szczęście wzrasta ludzka świadomość i opór przeciwko zbrodniczym planom.

Dziękuję.

Zebrani podziękowali dr Szcześniakowi długimi brawami.

        Powitany głośnymi brawami, głos zabrał Kazimierz Świtoń: - Wobec takiego referatu, takich wielkich spraw, czuję się malutki. Jestem szczęśliwy, że jesteście ze mną, że jesteście tej samej myśli. “Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym Znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. [Silne brawa zebranych]. Jeżeli nie obronimy Krzyża w ojczyźnie naszej, nie mamy prawa nazywać siebie Polakami. [Brawa]. Bohaterom, którzy oddali życie, im trzeba złożyć hołd. A my mamy pracować. Żeby Polska była Polską. Żeby nasze dzieci, nasi wnukowie, byli wolnymi obywatelami tej ziemi. Od tysiąca lat ściśle związanej z Krzyżem Świętym. I to jest nasze zadanie. Ja myślę że ten rok na pewno przyniesie nam ogromnie dużo satysfakcji. Ogromnie dużo nowości, które będą sprzyjały, aby Polacy zaczęli dostrzegać, że muszą o swoją wolność, o swoją tożsamość walczyć. I aby jak najszybciej Opatrzność otworzyła mojemu kochanemu Polskiemu Narodowi oczy na to zagrożenie i aby cały Naród stanął w obronie Krzyża. Bo tylko człowiek, który broni Krzyża, jest godny bycia Polakiem. Dziękuję.

Zebrani podziękowali oklaskami.

        Organizator podał ogłoszenia związane z zebraniem - o możliwości zakupu książek na sali i w siedzibie Stowarzyszenia (w tym książek dra Szcześniaka), o możliwości pobrania informacji Komitetu “Maria Vincit”, także wydruku sejmowego imiennych głosowań posłów w sprawie odwołania ministra Wąsacza, o częstotliwości radiowej Polskiego Radia Armii Krajowej “Jutrzenka” - Głos Wolnej Polski, wynoszącej 99,5 MHz i nadawaniu w godzinach 1000-1200, 1600-1900 od poniedziałku do czwartku, oraz że przyjmuje też ono materiały do audycji.
        W ramach przerwy w spotkaniu organizator zaproponował rodzaj relaksu, sondaż - prawybory prezydenckie wśród uczestników spotkania. - Bo nie wiemy, kto co myśli. Kłócą się, nie wiedząc, co myślą ludzie. Sondaż ten chcielibyśmy przeprowadzić według zasad ordynacji wyborczej Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”. Ordynacja nasza była doskonalona w praktyce - w kolejnych wyborach do władz Stowarzyszenia i sprawdziła się - nikt nie może zarzucić tej ordynacji, że jest korupcjogenna. Uważamy, że gdyby prezydent w taki sposób był wybierany, nie byłoby żadnych kłopotów z wyborem prezydenta, prawdziwego przedstawiciela narodu. System ten zakłada wybranie najpierw Komisji Skrutacyjnej, do której ludzie mają zaufanie, tutaj wystarczy 3 lub 4 osoby do policzenia głosów i odczytania wyników. Każdy z osób uczestniczących w spotkania dostanie jedną kartkę i na tej kartce napisze imię i nazwisko jednego kandydata, który według osoby głosującej powinien być prezydentem. Bez żadnego uzgadniania, czy on się zgadza, czy nie. Czy już się sam zgłaszał na kandydata, czy nie. Każdy po prostu podaje kandydata tak, jak sam uważa, zgodnie z poczuciem własnej wolności i wartości.
        Po aprobacie uczestników, przeprowadzono prawybory. W czasie czynności wyborczych i liczenia głosów kontynuowano spotkanie. Poproszony o wypowiedź,

        JE Ksiądz Biskup Kraszewski stwierdził: - Jestem z Wami serdecznie związany i Wam błogosławię. Wykład pana Profesora podobał mi się, ponieważ miał wydźwięk bardzo pozytywny. Także uważam, że sprawa nie jest przegrana. Globalizm globalizmem, a my mamy swoje własne potrzeby. Od globalizmu i jego systemu finansowego odwracają się najwięksi finansiści. Soros napisał nawet książkę przeciwko temu systemowi, który z punktu widzenia katolickiego, jest absolutną lichwą. To wszystko jest oparte na lichwie. Procenty składane to jest lichwa. Dlatego powstały już ośrodki w Kanadzie, które rozpowszechniają ideę kredytu socjalnego. Uważają oni, że Kanada jest na tyle bogata, iż ludzie nie tylko nie powinni płacić podatków, lecz dostawać dywidendę od rozwijającej się gospodarki, około 600 dolarów miesięcznie. Jeśli idzie o nasze zasoby materialne Polski, jesteśmy krajem samowystarczalnym, bogatym, tak pod względem rolniczym, jak i przemysłowym, że dobrze, iż wreszcie ktoś mówi pozytywnie o naszych możliwościach. I może wzorem dążeń Kanadyjczyków, nie powinniśmy płacić podatków, lecz otrzymywać dywidendę od gospodarki, którą całe życie rozwijamy i rozwijało tyle polskich pokoleń. Przecież jesteśmy Europejczykami, ludźmi na pewnym poziomie, i jeżeli Polacy potrafią budować wspaniałe wieżowce i autostrady w Ameryce i innych miejscach, dlaczego wmawia się nam tu, w kraju, że nic nie potrafimy. Jest oczywiste, że takie wmawianie nam nieprawdy jest szkodliwe. Dlatego bardzo Panu dziękuję za pozytywny wydźwięk wykładu. A teraz błogosławieństwo:

        - Pan z Wami!
        - I z duchem Twoim!
        - Niech Imię Pańskie będzie błogosławione!
        - Teraz i na wieki.
        - Wspomożenie nasze w Imieniu Pana!
        - Który stworzył Niebo i Ziemię.
        - Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący Ojciec, i Syn, i Duch Święty!
        - Amen!
        - Bóg zapłać. Dziękuję.

        - Dziękujemy bardzo. Bardzo dziękujemy Jego Ekscelencji Księdzu Biskupowi Kraszewskiemu, mając nadzieję, że Ksiądz Biskup zostanie jeszcze z nami?
        Biskup Kraszewski: -Tak!

Pytania do dra Szcześniaka

        - Przechodzimy do pytań, które nadeszły do naszego stolika na kartkach. Pierwsze pytanie:

        - Czy Klub Bildelberga, Klub Rzymski, Komisja Trójstronna itp. to organizacje masońskie? - Czy NATO i Unia Europejska to owoce globalizmu, przy czym NATO to zbrojne ramię globalizmu, a Unia Europejska to globalna gospodarka?

        Dr Szcześniak: - Z masonerią nie jest sprawa taka prosta. Należałoby od początku wyjaśniać, co to jest, dlaczego tak jest, kto rzeczywiście jest masonem, a kto nie. Mamy przykłady ludzi na wysokich stanowiskach, którzy nawet dobrze nie wiedzą, że oni są masonami. A są w rejestrze masońskim. W pewnym momencie wciągnięto ich do tego. Nie przechodzili wszystkich obrzędów. Mniej więcej tak, jak niepartyjnego Balcerowicza zrobiono szefem Unii Wolności. Często jest tak, że mason, któremu się wmawia, jaki jest ważny, nie znaczy nic. Dla przykładu Stanisław August Poniatowski. Był masonem trzeciego stopnia wtedy, kiedy były 33 stopnie wtajemniczenia. Trzeci to był bliski zeru, a wmawiano w niego, że był najważniejszym z masonów. Tacy też są. Jest to sprawa zbyt skomplikowana, aby można było odpowiedzieć jednym słowem. Niewątpliwie w tych klubach znajdują się ludzie powiązani z lożami masońskimi. Niewątpliwie też próbują swoje działania masońskie przenosić na teren tych klubów. Ale czy cały skład tych klubów, nie możemy odpowiedzieć, gdyż nie znamy wszystkich nazwisk ich członków.
        Drugie pytanie. NATO powstało w czasie kryzysu berlińskiego w 1949 r., kiedy Sowieci zablokowali dojazd do Berlina Zachodniego. Był on wtedy zaopatrywany mostem powietrznym. W momencie powstania, NATO było organizacją czysto obronną dla zrównoważenia potęgi sowieckiej, która szykowała się do III wojny. Dzisiejsze NATO jest zupełnie czymś innym. Przed atakiem na Serbię wystąpił prezydent Stanów Zjednoczonych -pokazywała to nasza telewizja - i w zdenerwowaniu powiedział, że jeśli tak dalej Serbowie będą rozrabiać, to on wyśle NATO. Prezydent Stanów Zjednoczonych wyśle NATO. Czyli NATO przestało być paktem obronnym, a stało się policjantem. I jest nadal taka tendencja, aby zamieniać w policję, w płatną policję. Lecz sprawy nie zostały rozwiązane. Kosowo odsłania się po raz drugi, z bandytyzmem, z ludobójstwem. Zmienił się charakter NATO. Weszliśmy chyba w najmniej odpowiednim momencie. Wejście jest może jedynym rozwiązaniem dla nas, ale wchodząc i widząc wojnę w Serbii, nasi tzw. politycy powinni się trochę inaczej zachować. Zachować odrobinę godności ludzkiej i odrobinę człowieczeństwa, wiedząc, co się dzieje. [Brawa na sali].
        Natomiast Unia Europejska jest to z jednej strony wytwór globalizmu, a z drugiej strony pewna potrzeba istnienia takiego ciała, jakie powstało. Zaczęła się kształtować od czasów wojny. Stopniowo Zjednoczenie Węgla i Stali dorastało do potrzeb. Potem zaczęło się znoszenie wiz między państwami, ujednolicanie wielu aktów prawnych. Stopniowo rozwijało się aż doszło do Maastricht - ostatecznej umowy o Unii Europejskiej. I ta ostateczna umowa, okazuje się, wzbudza tak wiele kontrowersji, że grozi, może nie rozpadem w tej chwili, ale dużymi trudnościami wewnątrz samej Unii. Wielka Brytania nie chce przyjąć waluty wspólnej, we Francji są opory dotyczące kultury, bo Francja zaczyna się gubić, Austria też nosem kręci, w innych krajach podobnie. Znaczące są wydarzenia w ostatnich dniach - zjazd “międzynarodówki” w Szwecji potępił fakt, że w Austrii ma tworzyć się rząd koalicyjny. Ludzie z wyborów, wybrani przez Austriaków, a ktoś miesza się w ich wewnętrzne sprawy, bo mu się nie podoba, że przywódca jednej z partii ma inne poglądy. To teraz już wybranemu przez naród człowiekowi nie wolno mieć poglądów, jeśli nie podobają się pewnym panom. Unia Europejska przeszła dużo przekształceń i w tej chwili stanęła w takim momencie, że nie wiadomo, w jakim kierunku pójdą dalsze działania. Po prostu ludzie zobaczyli, że zaczyna się ograniczać im wolność, ich samodzielność, że zaczyna się występować przeciwko ich państwu, przeciwko ich narodowi. Ten pan, o którym tu mówiliśmy, jedna z naszych marionetek, która by chciała czym prędzej państwo polskie rozbić, niech spróbuje pojechać do Niemiec i zaproponować to Niemcom, niech pojedzie do Izraela i taką teorię wygłosi. To by kije na grzbiecie przywiózł [Śmiech i brawa na sali]. To tylko my jesteśmy tacy tolerancyjni. 10 lat temu wiosna ludów, Niemcy się jednoczą, rozwala się Czechosłowację, rozwala się Związek Radziecki, próbuje się teraz Polskę rozwalać i inne kraje. Ale tak jak mówiliśmy, te rzeczy nie przejdą. Nie przejdą. Coraz więcej u nas ludzi myśli, coraz więcej zaczyna podnosić głowę. Coraz więcej jest świadomych.

        - W świetle różnych prywatnych komisji chcących przekształcić świat, pominął Pan naszych “braci masonów”. Czy można by ich bliżej scharakteryzować? Co Pan sądzi o Fundacji Jedności Słowiańskiej?

        Dr Szcześniak: - Z masonerią jest taka sprawa, jak powiedziałem wcześniej. Jest to zbyt duży temat, aby go można skwitować krótko. Od początku, od Templariuszy, przez XVII wiek itd. Niektóre organizacje założone w XII wieku w Ziemi Świętej, ciągle egzystują i dzisiaj nagle się ujawniają. Jedno jest pewne. Masoneria ma inne wyobrażenie świata, niż nasz Kościół. Odnośnie XV wieku pisaliśmy dużą literą Odrodzenie, Humanizm, bo człowiek poczuł się człowiekiem i że jest miarą wszechrzeczy. A zwykle w podręcznikach nie mówiliśmy o drugiej stronie tego zjawiska, jaką straszną destrukcję w społeczeństwach wywołały te teorie. Odejście od religii, przyjęcie różnych teorii o człowieku jako wzorcu wszechrzeczy.
O wspomnianej fundacji nic nie wiem. Natomiast warto podkreślić, że u nas, gdy się chce odwieść ludzi od tego, w co cały naród wierzył, stosuje się różne sztuczki. Najpierw pojawiają się bojownicy o wolność różnej maści, wśród których pół na pół są agenci bezpieki. I we wszystkich takich wzniosłych ruchach można założyć z góry, że są penetrowane przez służbę bezpieczeństwa. Proponowano mi wstąpienie do jednej z takich organizacji, która miała na celu obronę dobrego imienia Polski. No jak tu nie wstąpić. Akurat nie wstąpiłem. Okazało się, że była to organizacja, która chciała powyrywać pewnych ludzi mówiących głośno i zneutralizować ich. Zająć ich czymkolwiek, nawet pensje zapłacić, aby siedzieli cicho. I takich organizacji jest dużo. Stosuje się różne sposoby manipulowania ludźmi. Jakkolwiek z krwi i kości jestem Słowianinem, nie wiem, jakiego typu organizacją jest ta fundacja.

        - Skoro jest alternatywa dla globalizmu, to która organizacja jest antyglobalistyczna?

        Dr Szcześniak: - Tu chodzi nie o pojedyncze organizacje, ale o powszechne przeciwstawienie się globalizmowi. Natomiast jeśli już mówić o jakiejś zorganizowanej instytucji antyglobalistycznej, to chyba moglibyśmy wskazać tylko na Kościół. Bo co innego jest uniwersalizm któremu Kościół służy, a co innego globalizm. Niemniej istnieje cała masa różnych instytucji, które walczą z globalizmem lokalnie i lokalnie odnoszą sukcesy. Być może wyłoni się duża organizacja o zasięgu światowym, jednak w tej chwili ja takiej organizacji nie znam. Dotychczasowe protesty powstawały samorzutnie, czy z drobną pomocą, ale sprzeciw narasta i ludzie przestają się bać. Przestają wierzyć w propagandowy bełkot o wolnym handlu, o wolnym rynku. Stwierdzenie przez ludzi, że wolny rynek i wielkie grupy kapitałowe służą do rabowania, jest początkiem dalszych wydarzeń.

        - Można uzupełnić, że na czele Biura Rezerw Federalnych stoi obecnie Alan Greenshpan.

        Dr Szcześniak: - Dziękuję za informację. Można dodać, że jest to jeden z wielkich bankierów.

        - Kto jest mentorem Balcerowicza?

        - Dr Szcześniak: Mentorem, czyli przewodnikiem i nauczycielem Balcerowicza jest Soros. Bo Sachs jest tylko doradcą, który popsuł coś w Rosji, popsuł w Ameryce Południowej, namieszał na całym świecie, teraz chyba znajduje się gdzieś w Afryce. Po prostu ludzie kierujący państwami czasami są podporządkowani rządowi światowemu. Tacy godzą się, aby mu Sachsa przysłali, tacy przytakują i wykonują rozkazy. Soros, jak się mówi, dorobił się na giełdzie. Niewątpliwie tak, bo te machinacje giełdowe można różnie określać. Ale już się na nim poznało bardzo wiele narodów i już go nie chcą. Ale nawet z telewizji i prasy widać, że Sorosowi i jemu podobnym coraz trudniej o sukcesy. Rośnie opór społeczny.

        - Pewną formą globalizmu jest także chrześcijaństwo. Uprzejmie proszę o skontrastowanie globalizmu chrześcijaństwa z globalizmem rządu światowego.

        - Dr Szcześniak: - Z chrześcijaństwem jest troszkę inaczej. Mówimy nie o globaliźmie, lecz o uniwersalizmie. Jak chrześcijaństwo przechodziło przez te okresy? Pierwsze trzy wieki to są trzy wielkie fale prześladowania chrześcijan, organizowane przez Rzymian i Żydów. Rzymian dlatego, że chrześcijanie uderzali w podstawy religii rzymskiej, nie oddawali czci bogom rzymskim, i jednocześnie uderzali w podstawy społeczeństwa twierdząc, że każdy człowiek jest miłowany przez Boga, że każdy człowiek jest równy. To była na owe czasy absolutna nowość. Potem chrześcijaństwo staje się religią panującą. W okresie wczesnego średniowiecza, czyli mniej więcej w V wieku (upadek cesarstwa rzymskiego), przez pewien okres czasu chrześcijaństwo jest jedyną siłą moralną i trochę fizyczną, łączącą Europę i wprowadzającą pewien ład i porządek. Nieco później (ok. 1040 r.) powstaje tzw. Treuga Dei, czyli Pokój Boży, zaprowadzony przez chrześcijan, który zabraniał walki w określone 230 dni roku. Miało to ogromne znaczenie dla porządkowania spraw europejskich. Potem następuje wzrost potęgi świeckiej (początki już od Karola Wielkiego) i władza świecka zaczyna walczyć z władzą duchowną. Walczy o inwestyturę, czyli nadawanie przywilejów, mianowanie biskupów, walczy o wpływy. Ale jest to jednocześnie okres rozwoju tzw. uniwersalizmu chrześcijańskiego, czyli czegoś, co łączy całą Europę. I tu pojawiły się dwie ścieżki. Jedna, to jest ideologia chrześcijańska, druga, równoległa, to są dawne obyczaje pogańskie, które zostają zaakceptowane przez chrześcijaństwo. Z tego wspólnie tworzy się jedna wielka kultura. Dla przykładu Święto Zmarłych. I to bardzo uroczyście obchodzone. To jest święto pogańskie, “dziady”, objaty. Mamy też pisanki wielkanocne, noc Kupały. Tradycje chrześcijańskie zostały wzbogacone tradycjami pogańskimi. Widać to szczególnie w Polsce, bo kultura ludowa była bardzo bogata. Dzięki uniwersalizmowi w całej Europie można było się porozumieć, bo panowała łacina. W całej Europie jest ta sama symbolika chrześcijańska. Do tego dopasowuje się mentalność rycerska, i kupiecka, i ludowa. Trwa to do reformacji, kiedy uniwersalizm chrześcijański zaczyna pękać na rzecz spraw narodowych. Luter tłumaczy Biblię na niemiecki, do liturgii wprowadzane są języki narodowe i wtedy następuje nowy etap chrześcijaństwa.
        Czy chrześcijaństwo jest globalizmem? Nie. Są to dwie rzeczy o różnym wymiarze. Gdy mówimy o globaliźmie, to mówimy o rządzie, o kimś, kto będzie miał wojsko, kto będzie posługiwał się siłą. W tej chwili widzimy w chrześcijaństwie tzw. trend ekumeniczny, czyli próbę pogodzenie wszystkich religii. Nie wszystko się uda, bo niektóre religie z założenia nie są reformowalne i tylko ustępstwa ze strony chrześcijaństwa wchodzą w rachubę, a to jest nie do przyjęcia. Lecz to zjawisko to nie globalizm, lecz też w pewnym sensie uniwersalizm, oparty na innych zupełnie zasadach. Oczywiście Kościół przechodził różne okresy, była i święta inkwizycja, święte oficjum, antyreformacja, ale to jest osobny temat.

        - Rozumiem, że masoneria jest organizacją pomocniczą. Dla kogo? Czy dla tajnego rządu oligarchii finansowej, głównie żydowskiej? Dlatego, że ma ona swoją kolumnę praktycznie wszędzie i jest przekonana, że podporządkuje sobie wszystkie narody?

        Dr Szcześniak: - Problem też jest złożony, bo wiąże się z zagadnieniem Protokołów Mędrców Syjonu, z pewnymi dążeniami, które przypisuje się Żydom, dalekosiężnymi dążeniami politycznymi. Temat jest wielki i przedstawię go w olbrzymim skrócie. Jeżeli mówi się, że masoneria jest podporządkowana organizacjom żydowskim, to najczęściej ma się na myśli organizację B’NAI B’RITH. Jest to najwyższa organizacja żydowska, która stoi ponad wszystkimi związkami żydowskimi, ale która podobno, bo tylko tak można powiedzieć, jest nad masonerią. Skład tej organizacji jest nieznany, podobno jest to kilku ludzi. W każdym razie powiązania z masonerią są. Ale też organizacje masońskie są różnego rytu, o różnych obyczajach, o różnym stopniu zaangażowania. Dla przykładu: XIX wiek, Królestwo Kongresowe. Stworzone przez Aleksandra I, najpierw jest dobrze w tym Królestwie, konstytucja, potem konstytucja pod ławkę, bat na ławkę i zaczynają się spiski przeciwko władzy. W spisku uczestniczy polska masoneria, Wolnomularstwo Narodowe Łukasińskiego. Ale polska masoneria w Królestwie Kongresowym nie jest masonerią. Jest polską organizacją niepodległościową. Masoneria polska, która była za Stanisława Augusta i później, zmieniła swój charakter. Ci najbogatsi gdzieś po drodze poodpadali. Został trzon oficerów napoleońskich, którzy byli stuprocentowymi spiskowcami Polakami i tylko w nazwie mieli wolnomularstwo. I to jest charakterystyczne wyłącznie dla Polski. Dlatego nazwa nie zawsze odpowiada rzeczywistości.

        - Rządy globalne, ich rodowód, to swoistego rodzaju europocentryzm. Które z sił światowych mogą być dla tych rządów konkurentem?

        Dr Szcześniak: - Rządy globalne to nie tylko europocentryzm. Faraonowie próbowali zapanować nad całym światem. Aleksander Macedoński już miał prawie w ręku wszystko, tylko mu się za wcześnie zmarło. Imperium mongolskie, itd. Takie próby istniały cały czas. Natomiast współczesny globalizm jest narzucany ze Stanów Zjednoczonych. Europa jest za nim trochę z tyłu. A jakie są przeciwwagi? Jest ich dużo. Choćby Chiny. Już tutaj wszystkie globalizmy są bezsilne. Japonia siedzi na razie cicho. Ale jak długo? Japończycy nie należą do ludzi, którzy pozwolą sobie cokolwiek narzucać nawet przez Komisję Trójstronną. Powstają nowe ośrodki typu Indie, Pakistan, czy Irak, ośrodki o starych kulturach, które zaczynają odzyskiwać swoją tożsamość narodową. Tak samo świat muzułmański. Są próby wdarcia się do tego świata, ale z każdym rokiem Amerykanie, Francuzi, Anglicy robią coś takiego, co wzbudza coraz większą nienawiść do Europejczyków. Niestety, to się odbije w sposób niesympatyczny w następnych latach. Tak więc przeciwwagi jest bardzo dużo.

Pytania do Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”:

        - Kiedy zniesiecie ten fałszywy system kartek z pytaniami? Boicie się jasnej odpowiedzi?

        - Otóż nie zniesiemy kartek z pytaniami z sali, a to z tej przyczyny, że zależy nam na tym, aby jak najwięcej pytań zostało zadanych i aby prelegent mógł odpowiedzieć na największą ilość pytań. Natomiast wtedy, gdy próbowaliśmy, aby pytania były zadawane ustnie, były wygłaszane półgodzinne przemówienia. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoba, która ma te zastrzeżenia, zorganizowała spotkanie i prowadziła według własnego systemu.

        - Dlaczego nie otrzymałem odpowiedzi do dnia dzisiejszego ze spotkania na Politechnice?

        - My na Politechnice nie organizowaliśmy żadnego spotkania.

        - Jak reagujemy na oddanie Szwedom elektrociepłowni warszawskich?

        - Dlaczego nie rozszerzacie działalności na inne dzielnice Warszawy?

        - My na każdym spotkaniu zachęcamy Państwa, że możecie do nas przystąpić. Nie ograniczamy przyjęć do terenu Woli i Bemowa. To jest tylko nazwa z historii naszej organizacji. Mamy obwody w innych dzielnicach i każda osoba przystępująca może taki obwód organizować w swojej dzielnicy. To przecież wszystko jedno, gdzie w Warszawie Stowarzyszenie jest formalnie zarejestrowane. Przecież gdzieś być musi. A wypadło na Woli, bo tak potoczyła się historia.

        - Czy można będzie dostać tekst lub nagranie z odczytu dr Szcześniaka? Jeśli tak, to gdzie i kiedy?

        - Radio “Jutrzenka” odtworzy całość. Po drugie, my też prowadzimy dokumentację magnetyczną spotkania, po którym postaramy się sporządzić raport, który damy do autoryzacji. Czyli będzie to książeczka z kolejnym naszym numerem. Poprzednia nosi numer 4 i jest sprawozdaniem ze spotkania z Jego Magnificencją Biskupem Kraszewskim. Kilka spotkań nie zostało udokumentowane z różnych powodów. Albo były to spotkania robocze, albo prelegenci. którzy dostali tekst do autoryzacji, w ogóle go nam nie oddali. Wracając do braku działania w innych dzielnicach, chętnie byśmy podziałali, nic nie przeszkadza. Np. do Śródmieścia wchodzimy bardzo często, choćby i dzisiejsze spotkanie. Jednak w innych dzielnicach jest problem chętnych do pracy i istnieje ryzyko, że pozostaniemy sami, a ponadto słuchacze-uczestnicy spotkania musieliby dojeżdżać do odległych dzielnic.

        - Ale dlaczego nie ma takiego stowarzyszenia na całą Warszawę?

        - Muszą być chętni do założenia i prowadzenia. Przecież naszego stowarzyszenia nikt nam nie założył. Dobrze, że Pan tę sprawę poruszył, bo te inne dzielnice to teren nie zagospodarowany. Zachęcamy. Mogą Państwo zakładać inną organizację, albo jeśli nasza państwu odpowiada, to zapraszamy do nas, chętnie rozszerzymy naszą działalność.

        Proszę Państwa! Mamy już wyniki prawyborów. Prosimy o ich odczytanie przez Komisję Skrutacyjną.

        - Na pierwszym miejscu jest prof. dr hab. Piotr Jaroszyński - 23 głosy; na drugim miejscu - generał Tadeusz Wilecki - 22 głosy, dalej pan Kazimierz Świtoń - 7 głosów, prof. Jerzy Nowak - 7, poseł Jan Łopuszański - 6, Lech Wałęsa - 3, Marian Krzaklewski - 3, Rybicki - 2, pan Jan Wysokiński, obecny tu przewodniczący Stowarzyszenia - 2, Jerzy Buzek - 2, Alicja Grześkowiak - 2, Jan Olszewski - 2, Andrzej Lepper - 1, Romaszewski - 1, Bachleda-Curuś - 1, Heda-“Szary” - 1, prof. Zoll - 1, Tadeusz Wójcik - 1, Andrzej Chorodecki - 1, Słomka - 1, Korwin-Mikke - 1, Dariusz Grabowski - 1, Podkowiński - 1, prof. Staniszkis -1, pięciu głosujących nikogo nie wskazało, w tym jeden napisał: - “Na miłość Boską nie mam kandydata!”.

        Po ogłoszeniu wyników, kontynuowano pytania do dra Szcześniaka:

        - Bank polski (Gronkiewicz-Waltz) przekazał do Banku Światowego ok. 22 miliardy zł na niski procent, a rząd zapożycza się na wysoki procent. Czy to nie sabotaż, nie zbrodnia gospodarcza?

        Dr Szcześniak: - Bank polski? Nie ma polskiego banku. Jest tylko nazwa. Zrobiono coś, czego jeszcze nie było w historii świata. Po prostu oddano bank w obce ręce. Krótko! O ile kiedyś mieliśmy przed wojną bank, który potrafił zaradzić sytuacji gospodarczej, który potrafił wspomóc wymianę waluty w 1924 r. (dzieło Grabskiego), i to w oparciu o zaufanie społeczeństwa, nie na rezerwach, to w tej chwili nie mamy banku. Mamy takich ludzi jak pani Gronkiewicz-Waltz, pan Olechowski, pani Suchocka - stypendystów. Co to są stypendyści? Są to ludzie, których bezpieka przejrzała dokładnie i puściła z Polski na obce stypendia. Tam wiedzieli już, że są to stypendyści sprawdzeni, więc zwerbowali ich do swoich ośrodków i wszystko w porządku. Ludzi działających na dwie strony. Nie było stypendysty, który wyjechałby bez penetracji naszej bezpieki. I tak samo nie mamy banku - będziemy go musieli z powrotem ożywić. Nie będziemy budować. Poczekamy i upaństwowimy, względnie w innej formie. [Mocne brawa] A czy te depozyty i pożyczki na wyższy procent to jest zbrodnia gospodarcza? Oczywiście, że tak. I przyjdzie czas, że za to będzie ktoś odpowiadał. Jedna prośba do Państwa! Rejestrujmy wszystkie nieprawidłowości. Każdy z nas ociera się o jakąś sprawę. Często jakieś sprawy uchodzą z pola widzenia. Rejestrujmy te rzeczy. Nawet wycinając z gazety, jeśli nie dotrzemy do oryginalnych dokumentów. To się nam przyda na przyszłość przy odbieraniu naszej własności. Istnieją w Polsce komitety, które tym zajmują się fachowo, ale trzeba je wspomóc. Tak jak w czasie wojny wywiad Armii Krajowej nie miał sobie równego, ale byli to wszystko ludzie amatorzy, rejestrujący to, co działo się dookoła i korzystający z informacji innych amatorów. A wywiad w sumie był cudowny. I druga rzecz - rejestrujmy też rzeczy pozytywne. To, co nam się udało. Dla przykładu, jest uchwała o armii zawodowej, ale jest i uchwała o samoobronie terytorialnej. Jeżeli tę drugą zrealizuje się właściwie, to będziemy spokojnie spali, i nasze dzieci też. Dobrym przykładem są wspomniane “małe ojczyzny”. Chciano inaczej, wyszło na nasze.

        Rejestry nieprawidłowości można składać np. w Stowarzyszeniu. Może z tego powstać naprawdę ciekawa rzecz. Po roku będziemy mieli przepiękny materiał do działań. A przede wszystkim rejestr zbrodni gospodarczych.

        Głos z sali: - Polska oddała 22 miliarda na 1 %, a pożyczyła na 16 %. To jest zbrodnia!

        Dr Szcześniak: - Takich zbrodni jest więcej. Trzeba zrobić dokumentację i w swoim czasie będziemy się upominali o nasze. Żydzi po 50 latach się upominają, nawet o to, co im się nie należy. Więc tym bardziej my mamy prawo upomnieć się o to, co się należy. [Wielkie brawa] Następna sprawa - wejście do NATO i do Unii, czy to dobrze, czy źle. To tak jak z ogniem - może być dobrodziejstwem i może niszczyć. Jeżeli będziemy wchodzić do Unii przy tych politykach, jak obecnie, będzie to katastrofa. Natomiast jeżeli połączymy się z Unią mając mądrych i odpowiedzialnych ludzi, to może to być rzecz dobra. Wtedy nie będziemy potrzebowali Niemców w Szczecinie, garnizonu niemieckiego i Bundeswehra nie będzie robić nam porządków. To tylko zależy od ludzi. To, co się w tej chwili dzieje, to przekracza przyzwoitość i zdrowy rozsądek. Po pierwsze, nie mamy rządu. Mamy marionetki do przytakiwania. To żenujące, jak się patrzy na poczynania pana premiera, pana prezydenta i innych panów. Pan prezydent pojechał do Stanów Zjednoczonych, nie spotkał się z Polonią, a spotkał się z trzema stowarzyszeniami żydowskimi. Teraz pojechał do Sztokholmu, znów lizać, mówić o holokauście, że musimy się kształcić ... Tak musimy. Polecam zacząć od drugiego tomu naszej Encyklopedii Białych Plam, hasło Auschwitz, a potem hasło Generalny Plan Wschodni ... [zmiana taśmy ...]
        Za przykładem Chińczyków oczyścimy się z różnych takich, co jeżdżą, rzekomo w naszym imieniu coś tam klekoczą, odzyskamy godność, bo godność jest przyrodzona. Nie ma żadnych podstaw prawnych, po pierwsze, abyśmy oddawali, co Niemcy komuś wzięli, bo Niemcy nie oddali nam tego, co zabrali, tym bardziej, że pokrzywdzonymi byli obywatele polscy i to jest majątek państwa polskiego. Po drugie, jest pewna grupa ludzi, która nie zna żadnych zasad, żadnej moralności, idzie bezwzględnie do przodu, po trupach. I tu jest sprawa religii ateistycznej holokaustu. W pierwszych latach po wojnie, kiedy powstało państwo Izrael, Żydzi, którzy byli z Europy Środkowej dostali się do Izraela, byli tam pogardzani. Wyśmiewano ich i nazywano “mydłem” za to, że nie podjęli walki.. Kiedy nastąpił w Izraelu proces Eichmana (Żyda w służbie Hitlera od spraw żydowskich), sytuacja się odwróciła o 1800. Okazało się, że nagłaśniając na cały świat pewne sprawy, można na tym ubić świetny interes. I od tego czasu zaczęła się ateistyczna religia holokaustu. Wyjątkowość holokaustu. Planowanego od dawna, co jest nieprawdą, ani że wyjątkowo brutalnego. Zaczyna się fałszować wszystko dookoła, w historiach, w encyklopediach. Kiedy zaczęliśmy tworzyć Encyklopedię Białych Plam, niektórzy pytali: - Po co? Przecież wszystkie sprawy są już wyjaśnione. Mówię: - Dobrze, jeżeli na 100 osób jedna zna prawidłową nazwę obozu w Birkenau-Brzezince, to niepotrzebna jest Encyklopedia Białych Plam. Kto z osób tu na sali zna może tę nazwę?
        Cisza. Tu i ówdzie ktoś snuje półgłosem domysły. Jeden ze słuchaczy mówi - “Auschwitz Zwei”.

        Dr Szcześniak: - Pomijam nazwę “Auschwitz Zwei”, czyli “Oświęcim 2”.

        Ktoś inny mówi: Konzentrationslager Birkenau. Inni mają inne domysły. Nikt z zebranych nie wymienia prawidłowej nazwy.

        Dr Szcześniak: - Widzicie Państwo. Nikt nie wie, bo od stóp do głów zafałszowano wszystko, co nie pasuje do pewnych teorii. Obóz ten nazywał się “Kriegsgefangenenlager” - “Obóz Jeniecki”. Bo to było w ramach generalnego planu wschodniego, a nie zagłady Żydów, nie holokaustu. Hasło to już jest w naszej encyklopedii. I to fałszowanie historii jest straszliwe. Idzie tak daleko, że nie zdajemy sobie sprawy. A my niestety nie zwracamy uwagi na szkołę, na podręczniki. Nasi przeciwnicy zaś bardzo tym się interesują. Dam przykład, jak rozwiązuje się sprawę holokaustu w podręcznikach w Europie Zachodniej. W rozdziale o dojściu Hitlera do władzy najpierw wykazuje się jego grzechy, później przechodzi się do prześladowania Żydów aż do obozów zagłady. Potem następuje wyzwolenie Auschwitz. Koniec rozdziału. Następny rozdział nosi tytuł “II wojna światowa”. Nie ma słowa o obozach, ani o generalnym planie wschodnim. A ofiary? Tak, były, ponieważ walka partyzancka pociągała ofiary wśród ludności. Jest to upadek edukacji zachodniej. I ten skandal zaczyna być przenoszony do naszych podręczników. I jest nie do przełamania. Aby to zakłamanie pokonać, trzeba podjąć zróżnicowane metody walki. Zwróćcie Państwo uwagę na obecne podręczniki. Przeczytajcie niektóre z nich. To się włos na głowie zjeży. Kiedy się pisze jak gdyby nigdy nic o narodzie wybranym, czyli lansuje szowinistyczną, rasistowską teorię, bezprzykładną w historii świata. I stąd potem biorą się takie żądania, że jakiś adwokacina ze Stanów Zjednoczonych pozew Państwu Polskiemu tu przysyła. I na to nie może być normalnej reakcji grzecznościowej, lecz trzeba odpowiedzieć po warszawsku. [Brawa na sali]
        - Przykładem takiej manipulacji są ostatnie imprezy, m.in. wczoraj w Auschwitz. Czemu nikt nie wspomina, jako rolę odegrał rotmistrz Pilecki, delegowany przez wywiad AK do Oświęcimia, gdzie był osobiście był i go przeżył, później pojechał na Zachód, zdał relację i że nie było żadnych skutków tej relacji? Nawet do tego stopnia, że po przekazaniu jej rabinowi Nowego Yorku (i nie tylko) również rabina nikt nie chciał słuchać, aż rabin popełnił samobójstwo.

        Dr Szcześniak: - Rotmistrz Pilecki jest w naszych podręcznikach, nie we wszystkich oczywiście, tylko w polskich. Jest też w haśle Auschwitz Encyklopedii Białych Plam. Zachęcam Państwa do poszukania książeczki “Kto ratuje jedno życie” Iranka Osmeckiego. Ta książeczka wyszła tylko w konspiracji polskiej. Nie było jej dane wyjść ponownie po roku 1989. Jest to wspaniała rzecz. Między innymi jest tam podane 38 prób, jakie Rząd Rzeczpospolitej podjął dla zwrócenia uwagi na los Żydów. Do rządu USA, do rządu Wielkiej Brytanii, do organizacji żydowskich. Wszyscy odwracali się tyłem. Jedyna pomoc, jakiej udzielono, to nasi skoczkowie, cichociemni, którzy w pasach przewozili pieniądze dla zasilania tych ludzi. Polacy prosili o pięć samolotów do zrzutów. Bernard Baruch (o którego udziale w I i II wojnie mówiliśmy), mógł jednym podpisem to załatwić. Samolotów było dużo, lotnicy byli. Jednak Baruch nie złożył podpisu. Na koniec także poruszony przez Pana inny problem - zdrada aliantów. W moim podręczniku do VIII klasy jest cały rozdział, “Widziałem Polskę zdradzoną”. W cudzysłowie, ponieważ jest to tytuł broszury Arthura Bliss Lane’a , Pierwszego Ambasadora USA, którą napisał po wyjeździe z Polski (w podtytule jest “Polska w dobie komunizmu”). Wyszczególniona jest tam w punktach zdrada Aliantów. Rozbudowane zostało to w Poradniku dla nauczyciela. Tak więc piszemy o tych sprawach, a pisząc o nich zawsze wywołuje się burzę.

        - Niezrozumiały jest fakt wymordowania Żydów w czasie II wojny światowej. Dlaczego Żydzi mieszkający w wolnych krajach na ten temat milczeli?

        Dr Szcześniak: - Przede wszystkim tak: kwestia holokaustu, albo inaczej Endlösung (używa się często pewnych słów w brzmieniu oryginalnym, ponieważ wtedy najlepiej oddaje się istotę problemu), jest inaczej naświetlona w naszej encyklopedii, a przy tym bardzo szeroko. Bo sprawa wcale nie jest łatwa ani prosta, jak ją próbują przedstawić. Mówi się: w 1933 r, przyszedł Hitler do władzy, 1935 r. ustawy norymberskie przeciw Żydom, 1938 r. Kristalnacht, budowanie obozów koncentracyjnych od 1933 r. (w rzeczywistości było to na małą skalę - w momencie wybuchu wojny w obozach tych przebywało 23 000 więźniów). A teraz problem zagłady Żydów: kiedy, co i jak. 25 listopada 1939 r. na zlecenie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy dr Hecht i Wenzel opracowali memoriał o traktowaniu ludów Wschodu. Na kilkudziesięciu stronicach przedstawiono dwa sposoby rozwiązania kwestii żydowskiej. Jeden, to jest potraktować ich tak jak Polaków, czyli zabrać wszystkie prawa. Drugi sposób to uprzywilejować Żydów, aby wykorzystać ich do walki z Polakami. Zakaz wyjazdu Żydów z Rzeszy nastąpił dopiero w październiku 1941 r. Do 1941 r. mogli wyjeżdżać. Do 1942 r. istniał projekt stworzenia rezerwatu żydowskiego w rodzaju państwa na terenie Lubelszczyzny, ze stolicą w Lublinie. Zachowały się mapy tego projektu. To państwo miało odegrać odrębną rolę gospodarczą i polityczną dla tych terenów, podobną, chociaż w mniejszej skali, jak kolonie w I wojnie światowej. Endlösung den Judenfrage to jest styczeń 1942 r., kiedy grupa ludzi z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy na konferencji podejmuje decyzję o likwidacji Żydów.
        Jednak i tu występują dziwne zagadki, bowiem jeszcze w kilka miesięcy po podjęciu przez RSHA decyzji o masowym mordowaniu Żydów, John David Rockefeller i jego amerykański Standard Oil Company w Auschwitz-Birkenau, dostają pieniądze za pracę więźniów, natomiast instytuty amerykańskie opracowują plany wielkich pieców, a banki Prescotta Busha finansują działania hitlerowców. Sprawę tę odkrył i przekazał do sądu amerykańskiego ówczesny senator Harry Truman. Zapadły wyroki skazujące. Jednak Standard Oil Company miał już ponad cztery tysiące takich wyroków i wszystkie je lekceważył. Był ponad prawem. Ukarano Prescotta Busha rekwirując mu bank. Ojciec przyszłego prezydenta gorzej na tym wyszedł. Jesienią 1999 r. prasę obiegła wiadomość, ze ponad 500 niemieckich i międzynarodowych przedsiębiorstw wykorzystywało pracę więźniów. “Gazeta Wyborcza” narobiła wrzawy, że to “Ford” współpracował z hitlerowcami, a właśnie “Ford” został przez nich przejęty siłą. “Gazeta” nie wspomniała natomiast o Johnie Rockefellerze.
        Stosunek bogatych Żydów do holokaustu był bardzo dwuznaczny. Dało to powody historykom-rewizjonistom do wysnucia tezy, że bogaci Żydzi byli zainteresowani holokaustem. Nie potrafię ustosunkować się do tego zarzutu, ale gwoli ścisłości podaję, że istnieje i taka interpretacja wydarzeń.
        Jest natomiast faktem, że wiele organizacji żydowskich współpracowało z hitlerowcami. Jestem w posiadaniu kopii umowy o współpracy między organizacją Irgun Cwai Leumi i gestapo z 11941 r. Dzieją się rzeczy, o którym nie śniło się filozofom.
        A teraz sprawa rzekomej wrażliwości żydowskiej. Siostry usunięto z klasztoru znajdującego się poza obrębem obozu w Auschwitz, bo rzekomo ich modlitwa bezcześciła pamięć pomordowanych i wrażliwi Żydzi nie mogli tego znieść. Gdy były obchody 50 rocznicy powstania w Getcie Warszawskim, duża grupa duchownych katolickich modliła się za zmarłych Żydów pod Pomnikiem Obrońców Getta i to dziwnym trafem nie przeszkadzało i nie bezcześciło pamięci zmarłych. Podobnie było z modlitwą Ojca Świętego na Umschlagplatzu. Modlił się znienawidzony przez ortodoksów Papież, głowa Kościoła katolickiego.
        Jak można pogodzić takie rzeczy? Gdzie się podziała owa wielka wrażliwość Żydów? Czy tu rzeczywiście chodziło o godność ludzką, czy o ubijanie politycznego interesu? Czy przypadkiem nie chodziło o sprawdzenie, ile można tym polskim marionetkom dawać po twarzy i pokazanie, kto tu ma rzeczywistą władzę [Brawa na sali]
        Jedną z najważniejszych obecnie rzeczy jest zachowanie własnej godności, tak bardzo narażonej na nadwyrężenie przez międzynarodowych gangsterów i tak mało szanowanej przez rząd posłusznych marionetek. Tu trzeba reagować ostro i nie pozwalać na jakiekolwiek uchybienia.
        Nie straciliśmy naszej godności w czasie II wojny światowej, gdy traciło ją tylu “wielkich” i tyle narodów. Sołżenicyn napisał wyraźnie, że poznał, co to jest godność ludzka, gdy zetknął się w obozie koncentracyjnym z Polakami. Walczyliśmy. Jako jedyni nie stworzyliśmy rządu kolaboracyjnego, ani żadna z naszych partii nie poszła na współpracę z Niemcami. Ratowaliśmy innych, choć oni nie chcieli ratować siebie. “Z wdzięczności” zrobiono błoto z naszej historii i nadal się ją zniekształca, zgodnie z zaleceniami nowych mocodawców. Mamy już podręczniki dla maturzystów, w których podaje się masę nieistotnych szczegółów, a brak miejsca na podanie strat polskich w okresie II wojny światowej.
        Nie mamy rządu, który w odpowiedni sposób potrafiłby dbać o nasz interes narodowy i o naszą godność. Musimy się o to zatroszczyć sami.

        - Pytanie do Kazimierza Świtonia: - Jaka była rola episkopatu w obronie Krzyża?

        K. Świtoń: - Chciałbym tylko odpowiedzieć jedno: - Róbmy swoje. My róbmy swoje. To, co do nas należy. A Opatrzność reszty dokona i pomoże nam zwyciężyć.

        - Pytania do dr Szcześniaka, c.d.:

        - Jaką rolę odgrywała polityka Piłsudskiego w żydowskich planach budowy Judeopolonii podczas I wojny światowej?

        Dr Szcześniak: - Pomysł Judeopolonii powstał w 1910 r. - Litwacy, Żabotyński. Litwacy to są Żydzi przesiedleni z głębi Rosji na ziemie polskie, nie znający języka, kultury, rozsadzający naszych Żydów (dywersja caratu). W 1914 r. w Berlinie powstał Związek Wyzwolenia Żydów Wschodu (lub Żydów Rosyjskich, druga nazwa) i zaproponował twór państwowy w tzw. Mitteleuropie, czyli Europie Środkowej, który miał rozciągać się od Morza Bałtyckiego, od Estonii aż do Morza Czarnego, wydłużony, ze stolicą w Lublinie, Niemcy mieli kierować, Żydzi byliby ich pełnomocnikami, bez względu na ich pochodzenie, rosyjskie, czy nierosyjskie, byliby tu też Polacy z zaboru rosyjskiego, odcięci od Polaków pozostałych zaborów. Oprócz tego byłoby parę milionów Ukraińców, Litwinów, Białorusinów, którzy by znaturalizowali Polaków. I to miało być dobicie polskości. Przez pierwszy okres zachwycano się tym. W Stanach Zjednoczonych ambasador niemiecki powiedział, że Żydzi będą mieli coś, czego jeszcze nigdzie nie było (USA przystąpiły do wojny dopiero w 1917 r.). Ten pomysł rozwijał się, do kiedy Niemcy nie zaczęli ponosić wielkich strat na froncie. Widząc wtedy, jak maleńkie Legiony Polskie potrafią walczyć, kim są Polacy, po raz któryś w historii, zmienili koncepcję. 5 listopada 1916 r. powołali tzw. Królestwo Polskie, tworek przypominający państwo polskie, a jednocześnie bez granic, rządzony przez dwóch gubernatorów austriackiego i niemieckiego. Wprowadzono polskie instytucje. Po co? Po to, aby stworzyć precedens. Aby móc z tych terenów pobierać rekruta. Dawniej jeszcze przestrzegali praw. Nawet Niemcy i Rosjanie jeszcze ich przestrzegali. A stworzenie takiego tworu dawało możliwość brania mięsa armatniego. Jednak całkowicie nie wypaliło. Polacy nie rwali się do walki. Ale koncepcja Judeopolonii w łeb wzięła.

        Natomiast jeśli chodzi o Piłsudskiego, to nie miał absolutnie nic z tym wspólnego.

        - Co się aktualnie dzieje ze starym żydowskim sanhedrynem?

        Dr Szcześniak: - Sanhedryn to jest coś w rodzaju duchownego zarządu gminy. I sanhedryny istnieją nadal. Duchowni żydowscy mieli władzę świecką. Do XIX wieku wykonywali wyroki śmierci. Po ostatnim na Ukrainie car zlikwidował to uprawnienie, sądząc jednocześnie tych, co topili we wrzątku swojego pobratymca.

        - Co oznacza wydalenie przez Geremka rosyjskich dyplomatów, a w następstwie odwet rosyjski? Czy ktoś nas pcha do wojny z Rosją? I w czyim ona będzie interesie?

        Dr Szcześniak: - Jeżeli chodzi o dyplomację i szpiegostwo tak się utarło, że co najmniej od II wojny światowej są to rzeczy nierozerwalnie złączone. W zasadzie pierwszy sekretarz jest szefem służb specjalnych. Na pewnych placówkach może być nieco inna organizacja. Trzy czwarte dyplomatów jest szpiegami. O tym wiadomo, do pewnych granic toleruje się ich, wiedząc o ich działalności. Ostatnie wydalenie wzięło się stąd, że za bardzo zaczęli ujawniać się. Wydalenia miewały miejsce szczególnie w latach 70- i 80-tych na Zachodzie. Raz z Wielkiej Brytanii wydalono kilkudziesięciu z ambasady sowieckiej. Sowieci w odwecie również wydalali. Jest to normalna procedura, nie rewelacja. O tyle może, że to Polacy zrobili pierwszy raz. A że uprawiane jest szpiegostwo, nie ma wątpliwości. KGB zmieniło tylko skórę. Na Cyprze jest ponad trzy tysiące instytucji “gospodarczych” KGB. A u nas ile ich jest? I handel materiałami rozszczepialnymi, bronią, bombami atomowymi. To wszystko jest załatwiane przez KGB.

        - Dlaczego Żydzi opanowali wszystkie najważniejsze punkty Państwa Polskiego? Wiadomo że za komuny byli w NKWD, mordując Polaków, najlepszych synów Ojczyzny.

        Dr Szcześniak: - Stalin stosował zasadę: “dziel i rządź”, dlatego stanowiska w podbitych krajach obsadzał mniejszościami narodowymi. W przypadku Polski dość liczebną mniejszością byli właśnie Żydzi, na dodatek komuniści. Mógł więc im zaufać, że będą gorliwie niszczyć “polski nacjonalizm”. Natomiast nie jest proste wyjaśnienie problemu, skąd się Żydzi w Polsce wzięli, skoro zostali wymordowani przez Niemców. Według oficjalnych statystyk, przed wojną w Polsce było ok. 3,5 mln. Żydów; zginęło w czasie wojny ok. 2,7 mln, czyli pozostało ok. 800 tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Polacy uratowali od zagłady, według różnych szacunków, od 130 do 300 tysięcy Żydów. Reszta była w ZSRR, w Niemczech, w obozach i zakładach pracujących dla Niemców. Po wojnie wielu Żydów emigrowało na Zachód i do Izraela, wielu wracało do Polski z zagranicy, szczególnie z ZSRR. W każdym bądź razie osób pochodzenia żydowskiego do obsadzania kluczowych stanowisk w Polsce mieli Sowieci dostateczną ilość.

        - Jaka opcja polityczna w Polsce najbardziej zagraża naszej suwerenności i patriotyzmowi? Czy Unię Wolności można w szerokim pojęciu traktować jako partię globalistów? Jeśli tak, to jest to najbardziej zagrażające Polsce ugrupowanie. Proszę o komentarz.

        Dr Szcześniak: - Bez komentarza. Tu jest prawda cała. Unia Wolności to jest lobby żydowskie niezależnie od etnicznego pochodzenia jej członków. Zgromadziła ona ludzi, którzy w zdecydowanej większości byli sami stalinowcami, bądź są dziećmi stalinowców. Większość prominentnych działaczy tej partii może “poszczycić się” rodzicami, którzy przed wojną odbywali kary więzienia za działalność antypaństwową, a po wojnie brali aktywny udział w sowietyzacji Polski i mordowaniu członków organizacji niepodległościowych. Dopóki ZSRR stanowił potęgę, byli gorliwie prosowieccy, gdy się rozpadał, stali się nagle proamerykańscy i proeuropejscy. Zawsze jednak antypolscy i zawsze skorzy do tępienia polskiego “nacjonalizmu, antysemityzmu, szowinizmu, antygermanizmu, antysowietyzmu, ksenofobii, klerykalizmu”, itp.

        Unia Wolności zdecydowanie preferuje wyprzedaż polskiego majątku narodowego, niszczenie polskiego przemysłu, likwidację państwa polskiego i zastąpienie go euroregionami; jest gorącą zwolenniczką wszelkich form globalizmu i głosi konieczność jego wprowadzenia z takim samym zapałem, jak jej starsi członkowie głosili ongiś konieczność sowietyzacji Polski. “Gdzie koryto, tam idea”.
        Oczywiście, Unia Wolności to sami “intelektualiści”, to “autorytety moralne”. Dla wyjaśnienia, jeśli ktoś z Państwa nie wie, co to są “intelektualiści”, to może to najlepiej wyjaśni cytat z francuskiej gazety “l’Humanité”, gdzie stwierdzono kilka lat temu, że “Kuroń i Wujec, to dwaj czołowi intelektualiści katoliccy”. Czy w kontekście tego cytatu ma ktoś wątpliwości? A co dotyczy “autorytetów moralnych”, to jednym z głównych ich zadań jest obrona zbrodniarzy stalinowskich, jak choćby Wolińskiej i Michnika (Stefana), ale pod warunkiem, że ci zbrodniarze mają odpowiednie pochodzenie etniczne.

        - A Bartoszewski Władysław? Ten “AK-owiec”?

        Dr Szcześniak: - Pan Bartoszewski jest dla mnie postacią dość zagadkową. Był rzeczywiście w AK, pracował w Biurze Informacji i Propagandy KG AK, aresztowany przebywał w Oświęcimiu, skąd go zwolniono, ale jakie były powody tego zwolnienia, nie wiem. Po wojnie napisał wiele wartościowych artykułów i opracowań, ale od kilku lat stał się jadowicie antypolski. Wiele jego wypowiedzi jest naprawdę szokujących. Pomijam tu fakt, że gorliwie służy nowemu panu i znajduje się wśród ludzi, którzy dążą do likwidacji państwa polskiego, ale czasami w swych wypowiedziach zagalopowuje się zbyt daleko. Dla mnie szczególnie odrażającą była jego wypowiedź na temat obozu koncentracyjnego KL WARSCHAU, w którym zginęło ok. 200 tysięcy ludzi. Być może, że jako członek Unii Wolności nie chce, aby pisano o tym obozie, ponieważ w latach 1945-54 był to obóz NKWD, w którym również mordowano Polaków. Obecnie jest to postać żałosna, sprawiająca wrażenie kogoś szantażowanego, kto musi się wykazać ogromną gorliwością.

        - Cynizm UW przekracza wszelkie granice. Zarzucają profesorowi Chwalbie, że należał do PZPR, chociaż wszyscy ich przywódcy pełnili funkcje w PZPR. Uważam, że tak, jak PZPR była partią antypolską, agentką Moskwy, tak UW jest antypolską, agentką Brukseli. Czy przynależność do Unii Wolności powinna być tak samo karana jak przynależność do PZPR?

        Dr Szcześniak: - Tutaj Państwa zbulwersuję trochę, chociaż część już zbulwersowałem wcześniej. Ja byłem w PZPR. Byłem 6 lat lektorem Komitetu Centralnego. Całe życie postępowałem tak, jak postępuję dzisiaj. Najlepszym dowodem jest obroniona w 1973 r. pierwsza w Polsce dysertacja o Armii Krajowej. 754 strony. Pisałem ją bardzo długo, bowiem wtedy nie było literatury na ten temat, może cztery lub pięć książek. Ani jednego zdania nie muszę zmieniać po upływie lat. Są moje podręczniki z różnego okresu, które nie były pisane pod kątem przypodobania się komuś, a już na pewno nie komunistom. I nie wierzcie Państwo, że 3 miliony członków partii to były same łobuzy. Bo ja znam takich, którzy ze mną pracowali, chwalili się swoją niezłomnością i nienależeniem do partii. Gdy przyszli “nasi”, wysyłano ich na odpowiedzialne placówki dyplomatyczne i kąpali się w chwale działaczy opozycyjnych. Dopiero gdy w sprawę wdała się niemiecka Służba Ochrony Konstytucji z Bonn, okazało się, że byli agentami służb bezpieczeństwa. Ot tacy mili “bezpartyjni bolszewicy”. Wszystkie organizacje opozycyjne w Polsce, jak “Solidarność”, KUL, i inne były przesycone agentami bezpieki. Na wskroś. Co trzeci prawie był wtyczką. A możliwe to było dlatego, że bardzo często organizatorami opozycji były służby bezpieczeństwa. Mamy Milewskiego, który z Brukseli przesyłał dla ”Solidarności” komputery, które mogły służyć do sterowania rakietami, a które przejmowała bezpieka, mamy Tomaszewskiego i wielu, wielu innych “bezpartyjnych”.

        Kiedy zbliżał się stan wojenny, kiedy zbliżało się zagrożenie, pracowałem w Ministerstwie Edukacji Narodowej. I wtedy pułkownik bezpieki, przychodził i ostrzegał przed wszystkim. Pomagał usunąć pewne dowody, pomagał ratować ludzi. Dlatego nie osądzajmy w ten sposób, że ludzie należący do partii byli naszymi wrogami, wrogami Polski. Część na pewno była. Ale większość próbowała coś robić. I twierdzenie, że w PZPR byli łajdacy, a poza PZPR ich nie było, jest zupełnie nieprawdziwe. Byłoby to odrzucenie wielu ludzi, którzy cały czas pracowali dla Polski.

        Wracając teraz do Unii Wolności. W Unii Wolności są ludzie, którzy kiedyś byli w PZPR, ale im się od razu przebacza. Pan Geremek z pistoletem po Uniwersytecie biegał. Potem wyjechał na placówkę do Francji, placówkę PAN, którą kierował. Cała masa tych ludzi ma podobną przeszłość. Z Unii Wolności jest np. pan Artur Hajnicz, pseudonim “Grisza”. Po 17 września 1939 r. eksterminował Polaków we Lwowie. Dziś jest od spraw niemieckich, jakkolwiek bardzo leciwy. Ilu takich z piętnem współpracy, nawet tacy, którzy podpisywali wyroki śmierci na Polaków. Ale w tej chwili nie egzekwuje się tego.

        Z tym podziałem jest tak, jak z fałszywym podziałem na prawicę i lewicę. Służy to tylko ogłupianiu ludzi. Prawdziwy podział jest jeden: albo ktoś jest propolski, albo antypolski. Mówi się, SLD to jest lewica. Jaka ona lewica? Przecież to są najwięksi kapitaliści, drapieżni, jak w XIX wieku. Bezwzględni, którzy rozkradali majątek narodowy.

        Dwa lub trzy lata temu, generał Jaruzelski, gdy poczuł się zagrożony, powiedział, że może ujawnić wiele ciekawych rzeczy. I cisza się zrobiła, nikt go nie rusza. Groziłoby to ujawnieniem pracy w bezpiece wielu ważnych dziś osób. A Unia Wolności jest zdecydowanie partią globalistów, zdecydowanie antypolską. To można z całą świadomością powiedzieć.

        - Czy byli to członkowie “Solidarności”?

        Dr Szcześniak: - To byli jej doradcy. Jeździli do Gdańska. Najpierw wstępowali do Komitetu PZPR, a potem szli do Stoczni strajki robić. To nie jest forma żartu.

        - Ich nigdy nie łapali?

        Dr Szcześniak: - Z prawdziwej “Solidarności” zginęło w czasie stanu wojennego około dwustu ludzi, w tym wielu księży. Mordowano ich w bestialski sposób, ale dochodzenia w tej sprawie były jakieś dziwnie niemrawe i nie przynosiły żadnych rezultatów. Dziś w tej sprawie panuje milczenie. Głośno jest tylko na temat morderstwa dwu ludzi ale związanych ze środowiskiem obecnej Unii Wolności - Pyjasa i Strzeleckiego. O reszcie cicho. Jakoś dziwnie przypomina to sytuację z traktowaniem pamięci ofiar z okresu drugiej wojny światowej. Ofiary muszą mieć odpowiednie pochodzenie, aby zasłużyć sobie na pamięć. Jest to straszne zjawisko.

        - Antoni Macierewicz wystąpił w obronie Wąsacza. Najprawdopodobniej ratował jego głowę. Poprzednio głosował przeciw odwołaniu Balcerowicza. Broniąc Wąsacza wykazał się ogromnym cynizmem, używając do tego celu uwłaszczenia. To doskonały przykład, że Unia Wolności ma konie trojańskie wszędzie, nawet wśród niezależnych. Każdy z nich używa innego języka, lecz atakują razem. Dlatego nie ulegajmy manipulacji i przestańmy dzielić na lewicę i prawicę. W Polsce podziały przebiegają inaczej. Pan Macierewicz tylko udaje narodowca. Fałszywa jest także jego gazeta “Głos”. Czy tacy jak on nie są bardziej niebezpieczni od SLD? Ukryty wróg jest gorszy od jawnego. Demaskujmy konie trojańskie Unii Wolności. [Brawa]

        Dr Szcześniak: - Tu jest wszystko zawarte. Na czym polegała ta cala manipulacja? To, że jak się tworzy organizacje opozycyjne, daje się agentów i oni ujawniają się w odpowiedniej chwili. Nie od razu. Czasami działają długo tak, jakby byli jednymi z nas. A dopiero kiedy trzeba szalę na wadze przechylić, dopiero wtedy atakują. I dopóki nasze ugrupowania nie oczyszczą się z takich ludzi, będą różne niespodzianki. I tu jest bardzo słuszna uwaga. Jak tworzył się AWS, niektórzy odrywali się od UW i przechodzili do AWS. Potem weszło Centrum, również dziwnie ciążąca do Unii. A po wyborach bierze się Unię do koalicji i wszystko załatwione.

        - Podobną rolę odegrało kierownictwo ROP-u w odpowiednim czasie.
        - Proszę o ocenę odnowy ruchów narodowych w Europie na przykładzie Austrii. W jakim ruchu polskim widzi Pan siłę i odrodzenie prawdziwej Polski?

        Dr Szcześniak: - Austria nie pierwszy raz płata figla. W Sztokholmie “międzynarodówka” potępiła poglądy przywódców jednej z austriackich partii. Nie działalność, tylko poglądy. Jeżeli ktoś np. będzie pisał źle, będzie szerzył “kłamstwo” oświęcimskie, to może iść do więzienia. Tego nie było nawet za bolszewizmu. Po prostu nie przepuściła cenzura. Ale nie było ustawy, że za napisanie prawdy można iść do więzienia. Mamy tutaj pierwszą próbkę. Druga próbka z tej samej branży to jest fakt, że sejm uchwalił, iż obozy, w których mordowano Żydów to są obozy pod specjalną opieką. To są obozy nietykalne. Tam gdzie NKWD i bezpieka mordowali Polaków, niczego się nie chroni. I takich rzeczy mamy coraz więcej.
        I teraz ruchy narodowe. To co mówiliśmy. We wszystkich krajach następuje pewnego rodzaju otrzeźwienie. Tylko nam się o tym nie mówi. Kto np. z Państwa wie, co się dzieje z młodzieżą w Serbii? Teraz, po wojnie? [Cisza na sali] Ja nie jestem mocny w nowych stylach muzycznych, dlatego nie powtórzę nazwy tego stylu. Rozwinął się samorzutnie pewien rodzaj muzyki podobnej do rapowej. Jest ona oparta na muzyce współczesnej, ale w 100 % patriotyczna. I to się liczy. Liczą się treści. Liczy się wielka ekspresja przy śpiewaniu. I to nie według nakazu, lecz cała młodzież Serbii to śpiewa. A u nas cicho sza, nic się nie mówi, bo to Serbia. Tego rodzaju ruchy są odpowiedzią na chłam anglosaski. I nie dotyczą tylko Europy, lecz dotyczą całego świata. Byłem przez dwa tygodnie w Meksyku. Nie słyszałem ani jednej melodii amerykańskiej z radiostacji meksykańskich. Dbają o swoją kulturę. W programach szkolnych, bo to było celem mojego wyjazdu, jako punkt nr 1 jest tworzenie narodu meksykańskiego. Zarówno ci biedni Indianie z dalekich pueblo, jak potomkowie konkwistadorów scalają się w jeden naród, z własną przeszłością, tradycją, kulturą i własną godnością. I dlatego tam chłamu anglosaskiego się nie uświadczy. Co się we Francji zaczyna dziać? Czasami coś przecieka, chociaż nasze publikatory starają się to przemilczeć. Zaczyna się podobny trend, ratowania francuskiej kultury. Ludzie mają dosyć obczyzny i jednakowego łomotu. Chcą czegoś więcej. Europa stworzyła wielką kulturę. Jest z czego czerpać. Tak jak chrześcijaństwo wchłonęło kultury ludowe i stworzyło syntezę, tak samo te kultury zaczynają się odradzać i tworzyć nowe wartości. Podobnie z tych powodów Słowacy oddzielili się od Czechów. Przecież pokrewny naród, lecz chcą odzyskać własną tożsamość, a potem się chyba znów połączą z Czechami. To się dzieje wszędzie. Co Litwini robią? Do nas docierają pewne rzeczy tylko zewnętrzne, że Polakom jakąś krzywdę zrobili, ze źle podzielili okręg, że wydali jakieś zarządzenie. Znam troszkę od drugiej strony te sprawy, bo z Litwinami utrzymywaliśmy współpracę. Oni się boją kultury polskiej. I sami to przyznają. Kultura polska jest tak wysoka, że ich kiedyś zniewoliła i po I wojnie oni się chcieli oderwać za wszelką cenę. Ta sztuczna nienawiść do Polaków była dlatego, aby nie mieć styczności z polską kulturą. Ratować swoje korzenie historyczne. To samo na Ukrainie. Tam trudniej, bo Ukraina galicyjska, Ukraina wołyńska to dwie różne Ukrainy. Ukraina naddnieprzańska jest jeszcze inna. Często nam się pewne rzeczy nie podobają, bo są brutalne, jak niszczenie grobów Orląt Lwowskich. Ale są to skrajne metody ratowania własnej tożsamości. To jest we wszystkich krajach i to będzie się z roku na rok nasilać. Stanowi to antidotum na globalizm. To jest zjawisko, która nie pozwoli na globalizm. I to właśnie jest w Austrii. Dlaczego tutaj, właśnie akurat Austria? ... [zmiana taśmy...] Trzeba wrócić do okresu przedwojennego. Początkowo akceptowano Hitlera. Dopiero potem, gdy Austria spostrzegła się, że w hitleryźmie nie jest tak różowo, zaczął się ruch oporu. A wiecie Państwo, na czym to polegało? Powtarzam za austriackimi podręcznikami dla młodzieży. Austria to się pisze Österreich. Ta litera Ö jest któraś w alfabecie. I numer tej litery był na murach wypisywany. To Austriacy uważają za swój straszny opór. [Śmiech na sali] Podobnie w Niemczech całe strony są o organizacji “Weiße Rose”, czyli “Biała Róża”. Byli w niej bliźniacy brat i siostra, jakiś docent i jeden żołnierz z frontu. Rozrzucili ulotki i zaraz ich złapali i zamordowali. Ale pisze się o tym więcej, niż my o Armii Krajowej. Ratują ludzie swoją godność nawet i w ten sposób. I Austria teraz zaczyna się oczyszczać. Najpierw był problem z Kurtem Waldheimem, już go chcieli wyrzucać, już mu coś znaleźli, okazało się, że to nie on. Uspokoiło się. Teraz znów boją się, że im się wszystko wysunie z rąk, że zaczną ludzie inaczej w podręcznikach pisać, inaczej myśleć. Podjęto więc próbę przypilnowania Austriaków, czego dowodem był wczoraj Sztokholm. Ale te procesy będą się nasilały, i to bardzo. Po prostu taka jest ludzka mentalność. Dbamy o to, co nasze. I jeżeli coś się tworzy na danym terenie, to nie dlatego, że spadło z nieba. Dlaczego w muzyce Chopina są wierzby i muzyka ludowa? Wiadomo, stąd właśnie jest Chopin. A to, że na Majorce potem przebywał, to już na niego nie wpływało. Powrót do korzeni to jest naturalny proces, który będzie się nasilał.
        Jeśli chodzi o wskazanie partii, która może stać się ostoją odrodzenia, to sądzę, że zjawisko to wystąpi w wielu różnych partiach. Oczywiście w jednych bardziej w innych mniej. Bowiem w każdej z działających u nas partii są zarówno ludzie uczciwi, jak i bezwzględni karierowicze. W partiach wywodzących się z dawnej opozycji jeszcze do dziś są na stanowiskach agenci różnych obcych sił, ujawniający się w miarę potrzeb, a w partiach które uważamy za wrogie, znajdują się ludzie uczciwi, myślący po polsku i chcący zrobić coś dobrego. I dlatego nie umiałbym wskazać, jak partia. W każdej partii, nawet w SLD znajdziemy ludzi przyzwoitych. [ głos z sali: - 20 % w SLD nie chce do Unii Europejskiej.] - To już jest coś. I dlatego proszę Państwa, nie dzielmy w ten sposób. Tak jak tu ktoś napisał. Albo za Polską, albo przeciw. Szukajmy wokół siebie, zawsze znajdziemy ludzi porządnych, życzliwych. Niektórzy z nich pobłądzili. Np. kiedy mówimy że Fundacja Batorego ma swoje interesy. Wśród ludzi, którzy tam pracują, mogą być tacy, którzy nie zdają sobie sprawy, do czego ta organizacja dąży. Dali im pieniądze, wykonują jakąś pracę, rachują, komuś paczki wysyłają itp. Dlatego jak najwięcej przeciągajmy ludzi na naszą stronę, a zobaczymy, że nasze dzieło jest pravoje. Użyłem tutaj celowo rosyjskiego zwrotu. Ostatnio jak byłem w Berlinie, pod Bramą Brandenburską stal szereg sprzedawców. Sprzedawali ordery z Wielkiej Wojny Narodowej. Jest to straszna rzecz. Zginęło ponad 20 milionów ludzi radzieckich. 3 400 000 z głodu w obozach jenieckich u Niemców. Jest to przerażające, że są tacy, którzy te medale sprzedają. Użyłem tego zwrotu, bo w imię słusznej, pravoj, sprawy walczyło wielu żołnierzy. My walczymy też o słuszną sprawę.

        - Czy jest możliwe, aby historia zniknęła z programu nauczania szkolnego? Sądzić tak można po wypowiedzi premiera Izraela, który niedawno podczas wizyty w Polsce stwierdził, że historia nie jest potrzebna w programie nauczania szkolnego.

        Dr Szcześniak: - Zacznę od tyłu. Przymierzam się od dłuższego czasu do opublikowania mojej recenzji Zaleceń Polsko- Izraelskiej Komisji Podręcznikowej. Napisałem chyba ze cztery lata temu, jak ta Komisja działała tu jeszcze. Z Izraela byli w tej Komisji Żydzi izraelscy. Z Polski byli Żydzi polscy. [Śmiech na sali] Żaden z polskich Żydów nie zna języka hebrajskiego. Podsunięto im teksty w języku angielskim jako rzekome tłumaczenia z hebrajskiego. Mogli przetłumaczyć na polski, bo ci co przyjechali, jak się okazuje, znają polski. Po drugie, podkreślono, że jest to na zasadzie wzajemności. Oczywiście wzajemności żadnej nie było. Zalecenia są jednym wielkim skandalem, świadczącym już nie tylko o podłożeniu się tej “polskiej” strony, ale i o głupocie niektórych jej członków. Np. znany wojujący profesor Jerzy Tomaszewski, z Uniwersytetu Warszawskiego napisał: - “Kiedyś to Kościół oskarżał Żydów, że zamordowali Chrystusa, a teraz jest odwrotnie”. [Śmiech na sali] Jak to zrozumieć? To znowu nam, się zdawało, że my mamy utwór “Pan Tadeusz”, że to epopeja narodowa. A tu utwór jest jeden: Adam Mickiewicz - “Koncert Jankiela”. I tego mają się dzieci uczyć. Bo to, że Mickiewicz pięknie koncert odmalował (jak wszystko zresztą), to już jest ustawiony w odpowiednim miejscu.

        Z przedmiotem historii są różne manipulacje. Gdy tworzono gimnazjum, był pierwszy podmuch Wiatrowy. Tzn. przygotowano 300 czy 500 programów Wiatrowych i gorliwcy zaczęli je realizować. Chłam od początku do końca. Potem zaczęła się reforma, która ma dwa piony, jak mówiliśmy: organizacyjny, którego się boję, i ideowo-programowy, czyli duch programu. Ten duch programu jest naprawdę dobry. Chcemy tego ducha zachować. Chcemy pokazać, jak głęboko kultura polska sięga korzeniami do innych kultur. Jak wiele ciekawych rzeczy my przyjęliśmy i jak wiele daliśmy innym. Czy zlikwiduje się historię? Kiedy próbuje się wprowadzić nową religię, wtedy likwiduje się starą. Są takie fale, że historia rozwija się, to znów jest jej coraz mniej. Dla przykładu, po roku 1968 (zwracam uwagę na datę) zaczęliśmy tworzyć programy polskie do historii. W 1969 r. wprowadziliśmy historię do IV podstawowej, do IV licealnej (wcześniej już tam jej nie było), do zasadniczych szkół zawodowych i innych. Potem znowu ją ograniczano. Historii nie powinniśmy sobie dać wydrzeć. A co pan premier Izraela mówi, niech sobie mówi. My mu należycie odpowiemy. Oczywiście dzieją się skandale. Lecz my te skandale wyprostujemy, m.in. w naszej Encyklopedii Białych Plam. Dlatego gorąco Państwu polecam hasło “Generalny Plan Wschodni”. Będzie to wywrócenie do góry nogami pewnych sloganów. Polecam hasło “Auschwitz”. Birkenau jest w nim zawarte. I kilka innych haseł kompatybilnych. Polecam ogromne hasło “Antysemityzm”. Ale w innym znaczeniu zupełnie. Bo słowo “antysemityzm” jest jednym z najgłupszych słów, jakie się używało w XX wieku. Bo po pierwsze jakim prawem 7 % ludności semickiej przywłaszcza sobie prawa do wszystkich ludzi pochodzenia semickiego? Semitami są Arabowie, Aramejczycy, Haldejczycy, Etiopczycy i inni. Żydów jest 7 %. Po drugie słowo “antysemityzm” ma wydźwięk rasowy. W Polsce rasizmu nie było. Nie mogło być. Były spory na tle religijnym, politycznym, gospodarczym, ale nie rasowym. Bo my jesteśmy wieloetniczni, wielonarodowi. A polskość, to jest kultura nasza. To nie jest pochodzenie. Pewien typ kultury, który scala, który przyciąga, również obcych. Czytajcie tam Państwo, kto pierwszy chciał dokonać zagłady Żydów. Proszę, zgadujmy. [słychać z sali sprzeczne opinie] Więc zajrzyjcie Państwo do Encyklopedii.

        - Do partii zapisywali się ludzie dorośli dla kariery i innych niskich celów. Jak można stawiać znak równości między nimi i ludźmi powstającej “Solidarności”? Zaczyna się motto: “Wszyscy jesteśmy umoczeni”.

        Dr Szcześniak: - Jeżeli Malinowski ukradł kurę, a Kowalski zabił kogoś, to obaj są przestępcami, ale to nie jest to samo. Jeśli chodzi o karierę i niskie cele. Oprę się na swoim przykładzie. Liceum pedagogiczne na cienkich zupkach, bo nie było funduszy. Potem bezpośrednio służba Polsce, 39 Brygada, budowało się Nową Hutę (czego teraz Krakowiacy nie mogą mi darować). Potem zakaz studiów. Aby przekroczyć ten zakaz, trzeba było kombinować. Potem służba czynna w wojsku dwa lata, bez uników. I wtedy w wojsku zapisałem się do partii. I nie dla kariery. Co może żołnierz zyskać na zapisaniu się do partii. Szeregowy żołnierz, którym byłem do końca. Po prostu to były inne czasy. W Nowej Hucie wyrabialiśmy 360 % normy. Wariowaliśmy, bo nam mówiono, bo ona będzie większa od wszystkich polskich hut. Że my Polskę postawimy na nogi. Że my te zniszczenia wojenne naprawimy. I tak pracowaliśmy. Gdzie u gówniarzy 17-18 letnich była kariera? Wtedy to były rzeczy zupełnie inaczej traktowane. Wtedy się nie rozumiało polecenia, które mi brat przysłał przez znajomego, aby popalić wszystkie jego dokumenty. Traktowało się to zabawowo, jak się te dokumenty paliło. I dokumenty ojca, którego bezpieka ścigała. Nie rozumiało się nawet tych rzeczy. I w ZMP byłem również w pewnym momencie. I prowadziłem harcerstwo, drużynę. To się zupełnie z innej pozycji robiło. Pracowaliśmy społecznie od świtu do nocy. Człowiek uczył się w liceum i prowadził kursy dla analfabetów, pompował szambo itd. Właśnie mówię o szambie, bo to był przydział mojej pracy w liceum. Nie da się tych rzeczy traktować w kategoriach kariery. To były te przywileje, jak szambo, zakaz studiowania. Trzeba się było podstępem dostać na studia zaoczne. Aby było śmieszniej, trzy razy należałem do partii. Inne czasy, o czym innym myślałem. A w doktoracie nie ma jednego zdania, którego mógłbym się dzisiaj wstydzić.

        - A kto był Pana promotorem?

        - Dr Szcześniak: - Świętej pamięci Profesor Stanisław Herbst. Człowiek bez skazy. Delikatny jak gołąbek, ale o kręgosłupie moralnym ze stali. Recenzentami byli Prof. Aleksander Gieysztor, Prof. Mańkowski i Prof. Szaflik.

        - I takich ludzi jak Pan podsuwa nam Unia Wolności, abyśmy się od nich odwracali.

        - Proszę Państwa! Wpłynęła propozycja uchwały uczestników spotkania o dezaprobacie dla rządu, który demontuje naszą Rzeczpospolitą. Jest też kartka z pytaniem retorycznym: - Czy warto karmić taką władzę jak teraz? Moje zdanie jest zmienić władzę, jak Ghandi to zrobił. I wybierać właściwych, nie telewizyjnych.- Przeczytamy tekst rezolucji:

REZOLUCJA

        My, uczestnicy spotkania z dr-em Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem, zorganizowanym w dniu 29 stycznia 2000 roku przez Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo”, nt. “Rządy światowe – dwa oblicza globalizmu”, oświadczamy, co następuje:

        1. Polska jest krajem rozkradzionym przez globalistów za pomocą przestępstw bankowych, a organa państwowe – zdemoralizowane.
        Kulminacyjnym punktem kradzieży był październik 1989 roku, kiedy to inflacja, czyli wydruk pieniędzy dla “swoich” wyniósł 16000%.
        2. Wybory, podobno wolne, przeprowadza strona w sprawie (Państwowa Komisja Wyborcza) i niejednokrotnie, pod byle pretekstem, usuwała już z listy kandydatów osoby, które mogły te organa przywołać do porządku. Skutek jest taki, że wyborcy nie mają po co w takich wyborach uczestniczyć.
        3. Szczególnym uosobieniem zła i korupcji jest tzw. Sejm, który w zasadniczej swojej masie od 300 lat zachowuje się jak okupant, bez względu na skład osobowy, i tworzy najczarniejsze karty historii Polski takie, jak:
        - uchwalenie rozbiorów Polski w końcu XVIII wieku;
        - zatwierdzenie stanu wojennego (wojny z Narodem Polskim) w grudniu 1981 roku;
        - uchwalenie de facto profanacji krzyży na Żwirowisku w Oświęcimiu oraz nadawanie uprawnień fałszywym przedstawicielom Narodu Polskiego do przekazania terenów niektórych byłych obozów zagłady w nieokreślone “ręce międzynarodowe”;
        - uchwalenie wyprzedaży polskiej ziemi i innego majątku narodowego tworząc destrukcję Państwa, bezrobocie, bezdomność.
        4. Nikczemna działalność posłów i senatorów, prześcigających się w zdradzie swoich wyborców, przenosi się na niższe szczeble wykonawcze, nawet na osoby duchowne.
        5. Źaden z posłów nie wykonał swojego programu wyborczego, czyli nie sprostał zadaniom, do których się zobowiązał. I, jeżeli nawet nie usiłował tego uczynić, musi go dosięgnąć ręka sprawiedliwości Narodu.
        Wobec tak fatalnego stanu organizacyjnego naszego Państwa, zobowiązujemy każdego kandydata na Prezydenta, który chciałby uzyskać nasze poparcie, do:

        1. Konfiskaty zagrabionego Narodowi Polskiemu mienia i uwłaszczenia nim Narodu Polskiego.
        2. Dokonania zasadniczej reorganizacji zarządzania Państwem, polegającej głównie na:
        - likwidacji całkowitej Sejmu, jako raka na polskim organiźmie państwowym, z przestrogą dla potomnych, aby więcej tak beznadziejnego “ciała” nie powoływali;
        - powołanie innego ciała wybieranego, ale działającego społecznie, którego zadaniem będzie przeprowadzanie wyborów, aby nie robiła tego strona w sprawie (rząd), oraz przeprowadzanie cyklicznych kontroli wszystkich stanowisk wybieralnych (czyli tzw. sondaży popularności), a także usuwanie osób, które sprzeniewierzyły sięswoim wyborcom (w tym także Prezydenta);
        - przyjęcie na siebie obowiązku wydawania dekretów z mocą ustawy, które w sprawach porządkowych zweryfikuje Senat, a w sprawach strategicznych ogólnonarodowe referendum.
        Wyżej wymienione referendum powinno też rozstrzygać ewentualne spory Prezydenta z Senatem.
        3. Złożenia, jeszcze jako kandydat, przysięgi wierności przed Narodem, a nie skorumpowanym Sejmem, oraz publicznego zobowiązania się do opuszczenia stanowiska w razie niewypełnienia zadań strategicznych prezydentury.

UCZESTNICY SPOTKANIA

        Czytanie projektu rezolucji przerywane było spontanicznymi brawami, które także rozlegały się długo na koniec czytania. Po przedyskutowaniu kwestii, czy Oświęcim był obozem zagłady, czy koncentracyjnym i wyjaśnieniu, że był jednym i drugim, zebrani przyjęli rezolucję przez aklamację.
        Przedstawiciel Radia “Maryja” podał ogłoszenie bieżące o spotkaniu w Kościele przy ul. Karolkowej w sprawie ordynacji wyborczej. Przedstawicielka rodzin więźniów obozów hitlerowskich złożyła skargę na władzę w związku z selektywnym wybieraniem osób do odszkodowań. Z kolei przedstawicielka Tatrzańskiego Parku Narodowego podał komunikat: Dyrektor Parku Godzinka ma być wyrzucony za to, że nie chce się zgodzić na nowe wyciągi narciarskie, zjazdy, nowe ośrodki sportowe, jednym słowem na projekt zagospodarowania Tatr pod kątem businessu. To są rzeczy nie do przyjęcia, ponieważ Tatry mamy maleńkie i już zniszczone. Zamiast zarabiania pieniędzy powinno się konserwować Tatry. Dlatego dyrektor nie może być usunięty, bo rzeczywiście się na tym zna i wie, jak Tatry należy chronić. Broni Tatr naprawdę w sposób heroiczny. Trwa to co najmniej od roku. W tej chwili sprawa jest ogromnie zaostrzona. Prosimy Państwa o wsparcie.
        Organizatorzy podziękowali dr Andrzejowi Leszkowi Szcześniakowi, że zechciał tyle godzin poświęcić. [Rozległy się długie brawa]. - Życzymy Panu wytrwałości w walce o polskość, o nasz kraj. Życzymy dużo zdrowia i siły!
        Na koniec spotkania uczestnicy odśpiewali końcowe zwrotki pieśni “Jak długo w sercach naszych ”.

A. L. Szcześniak, Aneks, materiał na okładkę Raportu

“Klub Rzymski”. Jest on – wg wypowiedzi Ovina Demarisa (“Dirty Business”) – grupą międzynarodowego “Establishmentu”, który gromadzi członków z 25 krajów. Założony został przez klan Rockefellera w prywatnej posiadłości w Bellago we Włoszech i jest finansowany przez ten klan. Celem działania Klubu jest dążenie do stworzenia przez tę elitę rządu światowego, zapobieżenie kryzysowi energetycznemu i walka z przeludnieniem Ziemi. Według badacza Williama Coopera (“Behold a Pale Horse”) Klub przygotował wielki program “czystki rasowej”, aby umożliwić światowej elicie objęcie władzy. Ze strony “polskiej” w obradach Klubu uczestniczyli: Kazimierz Secomski, Józef Pajestka, Adam Schaff, Zdzisław L. Sadowski, Andrzej Olechowski i Bronisław Geremek.

        W roku 1969, na prośbę Henry Kissingera z Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Departamentu Stanu, prezydent Nixon utworzył Komisję ds. Wzrostu Demograficznego. W 1972 r. Ta komisja opublikowała raport, w którym zalecała zerowy przyrost na świecie.

        W tym samym roku bankier Aurelio Peccei, kierownik Klubu Rzymskiego, opublikował dzieło: “Granice wzrostu”. Ta praca zalecała hamowanie postępu technologicznego oraz ograniczenie produkcji w celu zahamowania populacji i ograniczenie liczby ludności Ziemi do 3 miliardów. Dalej poszedł dr Aleksander King, współzałożyciel Klubu Rzymskiego, dyrektor IFAS (Międz. Feder. Instytutów Stud. Zaawans.) i chciał po prostu wyeliminować rasy inne niż biała. Stwierdził, że Ziemia winna być zamieszkiwana w 85% przez rasę białą, a nie w 15%, jak jest obecnie. Wyraził on obawy, że wzrost “kolorowych” zagrozić może wyższości rasy anglosaskiej. Jego argumenty: “nie ma dość miejsca dla naszych małych przyjaciół – żółtych, czarnych i brązowych, to wszystko”. Wkrótce mianowano go na dyrektora OECD, czyli organizacji państw rozwiniętych!!!

        Anna Kaczor napisała w “Nowej Solidarności” nr 3 ze stycznia 1994: ”Jest to otwarty apel o politykę ludobójstwa wobec ludzi o ciemniejszym kolorze skóry”. Ona również cytuje artykuł z 1974 r. zamieszczony przez “Kulturę Warszawską”, gdzie Denis Meadows, członek Klubu Rzymskiego, ujawnił, IŹ LUDNOŚĆ POLSKI POWINNA BYĆ OGRANICZONA MAKSYMALNIE DO 15 MILIONÓW!!!

        Amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa przyjęła filozofię Klubu Rzymskiego i opublikowała w 1974 r. raport zatytuowany National Security Study Memorandum 200 (NSSM 200) z podwójnej inspiracji – pod nadzorem Henry Kissingera i jego partnera Brenta Scowcrowta. Przedstawiał on, iż wzrost demograficzny jest zagrożeniem Stanów Zjednoczonych w dziedzinach: bezpieczeństwa i zaopatrzenia w surowce. Oto prawdziwy powód, dlaczego trzeba ograniczyć populację ludności, dlaczego pomoc żywnościowa staje się orężem, aby wybierać, który naród ma prawo do istnienia, a który nie jest tego godny!... Pierwszym członkiem Komitetu Wykonawczego był ideolog komunistyczny, więziony przed wojną za działalność antypolską, po wojnie zasłużony “sowietyzator” Polski – Adam Schaff.

        Ten raport przewidywał uzależnienie wszelkiej pomocy od zastosowania kontroli urodzin przez państwa korzystające z niej. Konferencja w Kairze, która odbyła się we wrześniu 1994, była widownią prób narzucenia polityki depopulacji, ale przeciwstawiła się temu ostra opozycja papieża Jana Pawła II i Instytutu Schillera. Walka trwa nadal.

Andrzej Leszek Szcześniak

Literatura:

  1. Maciej Giertych “Nie przemogą. Antykościół. Antypolonizm. Masoneria”. Wrocław 1995,

  2. Mathis Bortner “W drodze do upadku ekonomii światowej. Jak dobija się gospodarkę polską od1989 roku”, Nicea – Francja 1995,

  3. Jan van Helsing “Geheim Gesselschaften und ihre Macht im 20 Jahrhundert”, Gran Canaria 1995,

  4. William T. Still “Nowy porządek świata. Odwieczny plan tajnych towarzystw”, Poznań 1995.

Poprzednia stronaPełny ekran