STOWARZYSZENIE PATRIOTYCZNE
“WOLA-BEMOWO”

L
Jan Wysokiński
PRAWO
WŁASNOŚCI

na wykresach
3
WARSZAWA, 1999

 

Od Redakcji
        Prawa naukowe mają to do siebie, że są wieczne. To nie jest za późno poznawać Prawo własności teraz, gdy majątek wielu narodów został już przejęty. Doświadczenia te będą pomocne w zrozumieniu tekstu. Z  Prawa własności wynika ponadto dalszy ciąg zdarzeń. Raz uruchomiona koncentracja własności nieuchronnie będzie postępować, aż osiągnie próg, za którym jest już tylko śmierć systemu. Obecnie 90% obrotu światowego pieniądza to pieniądz spekulacyjny, bez pokrycia w produkcji. Czy ten próg patologii już został przekroczony, czy dopiero po osiągnięciu 95%? Czyli za rok lub dwa? Prawo własności podaje, jakie są objawy stanu krytycznego. Głównym z nich są reakcje właścicieli. O ile w systemie równomiernej własności właściciele współpracują jako partnerzy, to w   systemie jej patologicznej koncentracji walczą ze sobą. Im więksi właściciele, tym więcej krajów ogarnia wojna. Czytajmy więc Prawo własności i obserwujmy wydarzenia.

PROLOG

        Istnieje wiele definicji ustroju politycznego. Były one sformułowane dla doraźnych celów. Inne aspekty ustroju podkreślają ekonomiści, inne politycy, historycy, wojskowi, filozofowie, inne socjolodzy. Definicje te służą wyjaśnieniu określonych problemów. Jeśli jednak połączyć je razem, aby podać definicję wspólną, trzeba oprzeć się na istocie życia społecznego, fundamencie funkcjonowania społeczeństw, to jest na własności. Nie może rozwijać się społeczeństwo, nie może żyć, jeśli jego obywatele nic nie posiadają. Aby przeżyć, takie społeczeństwo musi otrzymywać wszystko od małej grupy wielkich właścicieli - pracę, emeryturę, zasiłki, prawa obywatelskie. Z  kolei wielcy właściciele nie ustają w powiększaniu bogactwa kosztem ubogich. Wreszcie przestają inwestować, gdyż szybsze zyski przynoszą spekulacje finansowe. Pieniądz rodzi papierowy pieniądz, a masy pozostają nie tylko bez własności, ale i   bez pracy.
        Natomiast społeczeństwo tym szybciej rozwija się, im bardziej równomiernie własność jest rozmieszczona między ludźmi. Stosunkowo najbliżej takiego ustroju były Japonia i Niemcy Zachodnie.
        Ustrój, to rozkład własności.

L

Jan Wysokiński
PRAWO WŁASNOŚCI
- WARUNKI RÓWNOWAGI SPOŁECZNEJ
(Wywód matematyczny)

        Stan równowagi sił w przyrodzie w zdecydowanej większości przypadków tłumaczy się tzw. normalnym rozkładem sił i środków, a to oznacza, że największa ilość nośników jakiegoś zjawiska jest nośnikiem średniej wartości tego zjawiska. Jest to określenie matematyczne (funkcja gęstości rozkładu normalnego zmiennej standaryzowanej) o wzorze:

                        

gdzie “z” jest wartością zjawiska, a “f(z)” liczbą nośników tego zjawiska. W przypadku prawa własności, “z” będzie zamożnością danej warstwy ludności, a “f(z)” liczebnością tej warstwy. Wykres tego zjawiska przedstawiono na Rys. 1 (krzywa Gaussa; w obecnym zastosowaniu zwana wykresem ustroju politycznego "1", lub krócej - ustroju):


zamożność obywateli np. w tys. $

Rys. 1. Wykres ustroju optymalnego

        Jeżeli na tym wykresie oznaczymy przedział średniej zamożności społeczeństwa pomiędzy np. 10 do 60 tys. dolarów, to liczebność warstwy z tego przedziału jest znacznie wyższa niż warstwy uboższej (lewa część wykresu) i warstwy bogatszej (prawa część). Jest to tzw. warstwa średnia. O warstwie średniej możemy mówić, gdy średnio zamożni obywatele stanowią ok. 80 % społeczeństwa i posiadają ok. 80 % majątku narodowego.

        Taki rozkład własności jest podstawą szybkiego rozwoju społeczeństwa. Jest to oczywiście rozkład idealny i żaden rzeczywisty rozkład takim nie jest. Ale to, że jedne narody rozwijają się szybciej i łatwiej, a drugie gorzej lub wcale, ma bezpośredni związek z rozkładem majątku, a więc dysponopowalności sił i środków. Nikt nie musi przeglądać się w lustrze i doszukiwać się jakichś wad narodowych nie pozwalających mu na rozwój, bo nie to jest przyczyną niepowodzeń. Przy prawidłowym rozkładzie większość obywateli mieści się w warstwie średniej i są oni dla siebie partnerami równorzędnymi, co jest podstawą istnienia gospodarki rynkowej. Warstwie średniej nikt nie jest w stanie zagrozić (jest zbyt silna), a już w żadnym razie niemożliwa jest wojna rządu z narodem. Warstwa ta decyduje o kulturze i gospodarce narodu.

        Rzeczywiste rozkłady sił i środków w społeczeństwie są zawsze gorsze od równowagi teoretycznej, ale od skali tej nierównowagi zależy tempo rozwoju i stosunki społeczne, bardziej lub mniej zdrowe. Naturalną przyczyną powstawania nierównowagi jest polaryzacja własności - biedni stają się coraz biedniejszymi, a bogatsi coraz bogatszymi (biedni niczego od bogatych nie dostaną, ani nie są na tyle zorganizowani, aby bogatym odebrać dobra, które dla nich wypracowali, zaś bogaci dysponując pieniądzem i zakładami pracy, dysponują też środkami manipulacji i nacisku - propagandą, groźbą zwolnienia lub braku awansu itd.). Proces polaryzacji prowadzi do tzw. bimodalnego rozkładu własności (o dwóch maksimach, Rys. 2).

        Drugie maksimum jest niższe, bowiem warstwa bogata jest z reguły znacznie mniej liczna. Takim rozkładem własności cechuje się większość krajów Ameryki Łacińkiej, Afryki, była Rosja carska itp. Kraje te opanowała chroniczna impotencja rozwojowa, silne i niespłacalne zadłużenie.


zamożność obywateli np. w tys. $

Rys. 2. Wykres ustroju “republik bananowych”

Wreszcie system komunistyczny cechuje się brakiem warstwy średniej w ogóle (poza podziemiem gospodarczym). Brak dobrych podkładów statystycznych utrudnia zobrazowanie komunistycznego zła na wykresie. Dane szacunkowe określają liczbę niczym nie kontrolowanych prominentów na 1-3 % ludności krajów bloku komunistycznego. Dysponowali oni majątkiem "uspołecznionym" mniej więcej tak, jak właściciele (stąd reforma polegająca na ich uwłaszczeniu niczego nie zmieniłaby). W Polsce dysponowali oni ok. 80 % majątku kraju, a w innych krajach komunistycznych jeszcze wyższym procentem (aż 95-97 %). Z liczb tych wynika, że dysponowalna zamożność tej warstwy w stosunku do reszty ludności była co najmniej 100-krotnie wyższa. Przybliżony rozkład zamożności w Polsce do 1989 roku z naniesieniem szacunkowych danych przedstawia wykres na Rys. 3:


zamożność obywateli np. w tys. $

Rys. 3. Wykres ustroju komunistycznego

        W takim ustroju, wartość średnia zamożności (oczekiwana przez biednych i niezbędna do rozwoju gospodarczego) jest de facto zakazana - blokowana przez bogatych, niezdolnych do podzielenia się własnością. Tymczasem w wyniku takich stosunków własności, obiektywna zamożność warstwy posiadaczy ciągle spada, jest równana zawsze w dół do poziomu biednych. Najbogatsi (pierwsi sekretarze komunistycznej partii) Związku Sowieckiego bardzo byli zdziwieni, że są biedniejsi od średnio zamożnych obywateli krajów rozwiniętych. Ponieważ bogaci zabierają ciągle cały zysk, warstwa biedna wytwarza go coraz mniej, bo nie produkuje go dla siebie.

        Społeczeństwo tak silnie spolaryzowane jest w stanie wojny ze sobą. Niezwykle zmęczone na co dzień, chore, nawet irracjonalne. Równanie równowagi bimodalnego społeczeństwa komunistycznego można zapisać następująco:

Zl x Ll = Zp x Lp

        gdzie    Zl - zamożność ludności kraju (bez prominentów)
                    Zp - zamożność prominentów,
                    Ll - liczba ludności (bez prominentów),
                    Lp - liczba prominentów.

        To równanie wyjaśnia, dlaczego w okresach kryzysów wzrastają wydatki zbrojeniowe, a jeżeli to nie wystarcza, narodowi funduje się wyniszczający kraj stan wojenny albo reformę Balcerowicza.

        Regulacja niewielkiej polaryzacji odbywa się powolną polityką rządu. Najlepszym sposobem jest ciągłe wyszukiwanie młodych talentów i finansowe wspieranie zakładanych przez nich firm. Młodzi nie są skażeni i najlepiej chwytają nowości i w ten sposób mogą zapewnić ciągłą reformowalność systemu. Duże regulacje drogą pokojową do tej pory nie są znane. Raczej zbyt silne spolaryzowanie było przyczyną wojen (niemożliwość uregulowania sporów).

Stosunki własnościowe to fundament działalności gospodarczej (ekonomii). One wymuszają zachowanie się podmiotów gospodarczych na rynku. Po nacjonalizacji majątku narodowego zniknie w naturalny sposób gospodarka rynkowa i sama już nie wróci. Powinna ona sama się pojawić po prywatyzacji, ale nie jakiejkolwiek. Musi ona zapewnić równowagę społeczną, co opisano wyżej. Uwłaszczenie nomenklatury nie zmienia kompletnie nic! Ustrój, czyli rozkład własności, pozostaje ten sam (Rys. 4).


zamożność obywateli np. w tys. $

Rys. 4. Wykres ustroju oligarchicznego jako wynik “reformy“ ustroju komunistycznego dokonanej przez Sorosa-Balcerowicza, czyli drogą prywatyzacji kapitałowej

        Rząd danego kraju nie powinien zajmować się warstwą średnią, lecz być jej reprezentantem, a także być przez nią wybieranym. Jego ingerencja powinna skupić się raczej na małej części społeczeństwa (części zbyt ubogiej i zbyt bogatej). Nikt nie może zreformować sam siebie. W komuniźmie najpierw naród "reformuje" prominentów, a następnie prominenci naród (stan wojenny, reforma Balcerowicza). Nie oznacza to nic innego, tylko wojnę dwóch spolaryzowanych warstw, a wyniki reform - to zwykłe spustoszenia wojenne.

Co zmieniło się w Polsce po upływie dekady?
        Pomimo zapewnień propagandy, rozkład własności, czyli ustrój niewiele zmienił się (Rys. 4). Nadal na wykresie zamożności dominuje kulminacja warstwy biednych, a własność skupiona jest w rękach małej grupy, zresztą w większości tych samych osób, co w 1989 r. Do warstwy zamożnych dołączyła “opozycja okrągłego stołu” i właściciele zagraniczni. Od początku zaś zapewniano o potrzebie utworzenia warstwy średniej. Warstwa ta miałaby utworzyć się na dwa sposoby (Rys. 5):


zamożność obywateli np. w tys. $

Rys. 5. Wykres reformowania ustroju komunistycznego
drogą częściowego uwłaszczenia społeczeństwa

        Pierwszy sposób to odstąpienie przez czerwoną burżuazję od pełnej dominacji w gospodarce i poszerzenie warstwy zamożnych ich kosztem (strzałka skierowana w lewo). Jednak historia, poza pojedynczymi osobami, nie zna dobrowolnej masowej akcji zrzekania się majątku na rzecz konkurencji. Drugi sposób to wzbogacenie się warstwy biednych (strzałka w prawo). Nie wiadomo, jakie mechanizmy do tego miałyby doprowadzić. Załóżmy jednak, że propaganda mówi prawdę o udanej transformacji ustrojowej i w wyniku reform wzbogaciła się warstwa ubogich (linia przerywana), a warstwa bogatych uległa zubożeniu i poszerzeniu (wykres cienką linią). W efekcie otrzymujemy wykres ustroju “republik bananowych”, typowy dla krajów z całkowitą niezdolnością do rozwoju gospodarczego, jak omówiono przy Rys. 2, ale potrzebnych krajom rozwiniętym jako źródło surowców i taniej siły roboczej.
        Trzeba tu zaznaczyć, że wielu polityków, także opozycyjnych, nie wiadomo dlaczego tworzy wokół definicji warstwy średniej wieżę Babel, rozgłaszając często natrętnie, że warstwa średnia - to rekiny rynkowe i Polskę na razie na taką warstwę nie stać. Tak określona warstwa w rzeczywistości byłaby warstwą górną lub jej środkową częścią, a po definicję słowa “średni” odsyłamy tych polityków do “Słownika języka polskiego”. Bogactwo kraju nie ma tu najmniejszego znaczenia.

        Wspomniani politycy robią to najprawdopodobniej celowo lub wręcz na zlecenie, bo jeżeli definicje celów zostaną pomylone lub zniekształcone - to cele te nigdy nie zostaną osiągnięte. I o to chyba chodzi.

        W kontekście prawdziwej definicji warstwy średniej mogą być zrozumiałe efekty Planu Marshalla w Europie po II wojnie światowej, który zastosowany do całej Europy Zachodniej udał się wyłącznie w Niemczech Zachodnich (a pieniądze dostało 17 państw). A więc czy na pewno Plan Marshalla stworzył z Niemiec potęgę gospodarczą, czy też może to inne wydarzenie wytworzyło warstwę średnią w tym kraju powodując, że wzrost gospodarczy był już tylko kwestią czasu?

        Dlaczego np. Japonia, która w ogóle nie miała żadnego Planu Marshalla, ani innej znaczącej pomocy zagranicznej, osiągnęła rozwój jeszcze większy niż Niemcy Zachodnie? A jedynym wydarzeniem politycznym w Japonii po podbiciu jej przez USA była militarna likwidacja faszystowskiego “Stowarzyszenia Kwiatu Wiśni” (“Sakura-Kai”, które trzymało wszystkie środki w swoich rękach) oraz uwłaszczenie narodu japońskiego na dzierżawionych przez niego działkach rolnych (przemysł został zniszczony) przez generała Douglasa MacArthura. Nie był on na szczęście ekonomistą, więc nie napisał jakiegoś programu gospodarczego dla Japonii i harmonogramu jego realizacji, tylko zrobił to, co polityk uczynić powinien, a resztę wykonał naród japoński, uwolniony od przekleństwa polaryzacji własności.

        Ten fenomen wzrostu ciągle peszy nawet największych ekonomistów, którzy zachwalają różne mniejsze reformy w wielu krajach, m.in. “tygrysach” Dalekiego Wschodu, lecz w najgrubszych książkach tych ekonomistów brak wyjaśnienia przypadku Japonii.

        Można więc postawić pytanie, czy dla Niemiec Zachodnich istotny okazał się Plan Marshalla, czy raczej militarna likwidacja przez generała Davida Eisenhowera Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników NSDAP, której rola była taka sama jak “Sakura-Kai” w Japonii?

        Wracając do Polski, skoro reform u nas nie ma (rozkład własności pozostaje wciąż komunistyczny), a jeśli nawet udałaby się częściowa reforma, nie może to doprowadzić do istotnego wzrostu gospodarczego (popadnięcie w marazm “republik bananowych“), to co trzeba zrobić, aby powstała warstwa średnia? Jak przeprowadzić uwłaszczenie wszystkich obywateli naszego kraju całym jego majątkiem i dokonać prawdziwej reformy, zgodnie z Rys. 6?

zamożność obywateli np. w tys. $

Rys. 6. Prawdziwa likwidacja ustroju komunistycznego
drogą powszechnego uwłaszczenia

        Na to pytanie, drogi Czytelniku, spróbuj odpowiedzieć sam. Ogłaszamy konkurs na rozwiązanie powyższego problemu. Zwięzłe wnioski prosimy przesyłać pocztą lub doręczać osobiście do naszej siedziby.
        Nasz adres: Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo“, 01-149 Warszawa, ul. Żytnia 83 m.1; fax /+48 22/ 632-94-13, nr tel. jak nr faxu, w godz. 15.00-18.00, oprócz niedziel.

L

        Przyjacielu! Jeśli uważnie przeczytałeś tekst Prawa własności, sam bez trudu odpowiesz na dręczące Cię pytania:

L

        Komentarz redakcyjny

        Absolutna rewelacja naukowa o bezpośrednim przełożeniu na życie każdego człowieka.

        Prawo własności jest prawem równowagi społecznej. Jeśli nie skorzystamy z  jego odkrycia, jako prawo naturalne nadal działać będzie samoczynnie, ale osiągnięcie naturalnego rozkładu własności, warunku przetrwania, potrwa dłużej i  pochłonie więcej ofiar - zagładę kolejnych grup i  narodów uprzywilejowanych.

        Niech nie zwiedzie Cię prostota wykładu. Nie machaj ręką, że to takie oczywiste rzeczy. One stały się proste po odkryciu. Najtrudniej o  sedno sprawy, o słowo, z którym każdy się identyfikuje, ponieważ nosi je w sobie od urodzenia, ale nieuświadomione.

        Wracaj do tekstu wielokrotnie, aż zrozumiesz związki przyczynowe i stan Twojego otoczenia, i swoje samopoczucie, i    zakupy, i    politykę. Aż   przenikniesz utopię, że jakiekolwiek wybory mogą wygrać biedni lub chociaż wyprosić reformy.

        Aż zrozumiesz, że mieć, posiadać dobra przynoszące korzyść, to nie tylko prywatna sprawa, Twoja ambicja i   marzenie, które już często wybito Ci z  głowy. Powszechna własność, harmonijnie rozłożona, to także warunek rozwoju kraju. To prawdziwy wzrost płac bez inflacji, prawdziwa koniunktura i likwidacja bezrobocia, prawdziwy spokój społeczny. Że to właśnie jest demokracja.

        Aż przekonasz się, że powszechna własność jest przeciwieństwem komunizmu, który był po to, aby ją zastąpić tzw. własnością społeczną, to jest własnością partii.

        Aż pojmiesz bezdroża kapitalizmu, nie mającego z  demokracją nic wspólnego, w którym z jednej strony stają zadufani w swoje papierowe bogactwo papierowi miliarderzy, z drugiej miliardy niepapierowych ludzi, pozbawionych możliwości utrzymania się.

        Aż zrozumiesz, że kto działa przeciwko własności powszechnej, ten gotuje wybuch rewolucji.

Redakcja

"1" Przedmiot wykresu potocznie nazywa się strukturą socjalną lub społeczną. Jednak przy syntetycznym podejściu musimy wyjść z obiektywnej definicji polityki jako wszechstronnego działania dla dobra powszechnego (patrz “Polityka” Arystotelesa; z greckiego: polys - liczny, polites - obywatel). Termin ustrój polityczny jest bardziej adekwatny, ponieważ największą troską każdego człowieka, a więc troską powszechną, jest zapewnienie sobie warunków przeżycia. Odruch powiększania bezpieczeństwa, głównie materialnego, jest prawem naturalnym, zapisanym genetycznie. Jednak w genach, jako warunek przetrwania zapisany jest także równorzędny, kompensacyjny zmysł społeczny nie bogacenia się poprzez kradzież i kosztem życia innych. Przy wynaturzeniach zmysł ten jest tłumiony. Może to być wynikiem niedorozwoju jednostek, wzmocnionego zdeformowanym przekazem religijno-kulturowym w kierunku rasizmu i  utrzymującym się zbyt długo brakiem własnego organizmu państwowego. Tłumiony jest także u okupantów i w innych formach dominacji człowieka nad człowiekiem.

Poprzednia stronaPełny ekran