L

Za biuletynem Woli i Bemowa “Nasza Nadzieja” Nr 3 z 1997.01.30.:

REPRYWATYZACJA I PRYWATYZACJA
"WŁASNOŚCI SPOŁECZNEJ" W POLSCE

PROPOZYCJE PROGRAMU POLITYCZNEGO

Wstęp

        Wzorem poprzedniej edycji "Naszej Nadziei", publikujemy kolejne opracowanie sprzed kilku lat, równie kompletnie i solidarnie zamilczane na śmierć przez media i samozwańcze elity polityczne. Tekst, opracowany w październiku 1989 r. przez Jana i Zofię Wysokińskich, uderza aktualnością tematyki i ściśle łączy się z artykułami w ubiegłym numerze biuletynu oraz zamieszczoną tutaj relacją ze spotkania z przedstawicielem Ruchu Uwłaszczeniowego. Zalecamy studiowanie obecnego tekstu w powiązaniu z tymi artykułami.
        Późniejsze studia i powstawanie faktów dokonanych wskazały na możliwość zastosowania nowszych wersji niektórych rozwiązań. Takimi są proponowane operacje na majątku narodowym - nie mogą być dokonywane z użyciem pieniądza, w tym nie mogą to być akcje, lecz powinny polegać na fizycznym przekazywaniu parcelowanych dóbr. Podobnie nie udałoby się zwrócić byłym właścicielom wszystkiego, np. prawie całych miast zagarniętych inflacją w PRL-u. Nawet sam termin "prywatyzacja" został później zastąpiony terminem "uwłaszczenie". Sygnalizując potrzebę aktualizacji tych elementów, przedstawiamy tekst w oryginalnym brzmieniu dla czytelności spustoszeń polityki lat 90-tych, dla podkreślenia kontrastu pomiędzy szansami, jakie stały przed Polską , a stanem kraju, który każdy z nas zna, lecz wielu już się doń przyzwyczaja. Tymczasem prawie wszystko można jeszcze odwrócić. Potrzebna jedynie świadomość i wola większości.

        Komunizm - definiuje się jako wspólną ("społeczną") własność majątku narodowego. Miarą komunizmu jest stosunek własności "społecznej" do całkowitej. W Polsce wynosi on ok. 80%, a w innych krajach komunistycznych nawet więcej - 90-95%.
        Totalitaryzm
- definiowany jest jako stosunek sił i środków dysponowanych przez dyktatora (partia, rząd lub ktokolwiek inny faktycznie nimi dysponujący) do wszystkich sił i środków dysponowanych przez naród.
        Zauważmy że powyższe definicje są prawie identyczne, a co za tym idzie, bez zmiany (parcelacji) własności "społecznej" nie można zlikwidować dyktatury. Można jedynie dokonywać reform języka polskiego, co czyniono przez 45 lat (np. rząd Mazowieckiego do nazw zjawisk negatywnych wprowadził przedrostek post-).
        Termin prywatyzacja wprowadzony został jako czynność przeciwstawna nacjonalizacji, a więc jako bezpłatne oddanie narodowi znacjonalizowanego (również bezpłatnie) majątku. Tu warto wyjaśnić, że sprzedaż przez państwo majątku nie zmienia stosunku własności państwowej do prywatnej, a więc nie jest prywatyzacją lecz zwykłą operacją handlową (nie zagraża komunizmowi). Na Zachodzie nacjonalizacja i prywatyzacja odbywają się zawsze drogą kupna i sprzedaży, a więc znaczą zupełnie co innego (u nas zamierza się sprzedać to, co zostało zabrane bezpłatnie).

        W Polsce prywatyzacja powinna stać się podstawowym narzędziem reformatorów politycznych, bowiem z komunizmu nie ma innej drogi wyjścia. Nie można też liczyć na pomoc specjalistów z Zachodu, ponieważ taki problem akurat tam nie występuje i nikt się nim nie zajmuje.
        Polska jest najbardziej zrabowanym krajem świata przez 200 lat obcej niewoli. Zaborcy rabowali corocznie pod różnymi postaciami do 1/3 wytworzonego przez Polaków dochodu. Rabunek ten jest porównywalny z kosztami całej drugiej wojny światowej (ok. 1 biliona dolarów według cen z 1945 r.). Niezależnie od tego, po II wojnie światowej ZSRR narzucił Polsce system komunistyczny oraz nie dopuścił do skorzystania z planu Marshalla, co spowodowało względny spadek dochodu narodowego w przeliczeniu na 1 mieszkańca z wielkości porównywalnej z Europą Zach. w 1945, do 5-6 razy niższej w końcu lat 80-tych (w 1985 r. Polska - 1600, Europa Zach. - 8760 dol./1 mieszk.). Orientacyjnie z tych danych licząc, straty spowodowane komunizmem przez 45 lat w Polsce to kwota około 2 bilionów dolarów według cen z 1985 r.
        Ekonomia rynkowa nie zajmuje się w ogóle stosunkami własnościowymi (to sprawa polityczna). Oparta jest na nienaruszalności prawa własności i jej zakres działania rozpoczyna się dopiero od badania popytu na rynku, czyli inwentaryzacji zamożności ludności. Stanowi to nienaruszalny fundament pracy ekonomistów. Marksistowska ekonomia polityczna narusza ten fundament, co czyni bezsensownymi dalsze poczynania ekonomistów. Stąd żadne ekonomiczne reformy komunizmu nie powiodły się nawet w najmniejszym stopniu i powieść się nie mogły (komunizm podlega tylko reformom politycznym czyli likwidowalności). Naruszenie prawa własności, choćby na pewnym wycinku życia społecznego, wywołuje całą lawinę takich naruszeń i prowadzi do złodziejskiego systemu zarządzania krajem, zwanego kleptokracją. Dalszą konsekwencją państwowej kleptokracji jest odwetowa kleptomania społeczna i zjawiska te coraz bardziej się kumulują. Ludzie nie chcą pracować, bo nie ma po co, a państwo może coraz mniej płacić i skutek tego sprzężenia jest doskonale znany wszystkim społeczeństwom komunistycznym (coraz większa i nieodwracalna pauperyzacja kraju).
        Naprawa powyższego stanu rzeczy nie należy do ekonomistów, lecz polityków, a dokładniej do organów ścigania przestępstw. Jeżeli "prawo" zezwala na kleptokrację, to system jest niereformowalny.
        W krajach komunistycznych, a szczególnie w Polsce, kilkakrotnie już próbowano reform powierzając je ekonomistom (bardzo istotny błąd ) i nie ma do tej pory choćby najmniejszych przykładów powodzenia. Destabilizują one tylko gospodarkę i zwiększają dyktaturę. Najlepiej jeszcze wychodzą te kraje, które w ogóle nie reformują się (np. Czechosłowacja). Nikt nie rodzi się komunistą, lecz staje się nim z chwilą przejęcia we władanie własności "społecznej". To dość istotnie przeczy propagandzie obecnego rządu, który twierdzi, że nie jest już komunistyczny (ale też nie wie, jaki jest) (chodzi o rząd Mazowieckiego; jak widać po 7 latach sprawa jest aktualna - przyp.red.).
        Gdyby prywatyzacja powiodła się, inne reformy jak np. "wprowadzanie gospodarki rynkowej" nie będą potrzebne. W świetle powyższych zasad nie ma innej alternatywy, jak powrót do nienaruszalności prawa własności. Ale trzeba też zlikwidować skutki, jakie jego zaburzenie przez 45 lat przyniosło. Trudność polega jednak na tym, że nienaruszalność prawa własności nie pozwala reformatorom dowolnie ustalić rozkładu własności w społeczeństwie, a jeżeli ustali się teraz sam, może nie być optymalny. Głęboka inżynieria społeczna, a więc traktowanie innego człowieka jako materiał do obróbki, jest niedopuszczalna. Uprawnienia takie przysługują wyłącznie Panu Bogu. Pozostaje tylko jedno wyjście - potępić komunizm jako zbrodnię przeciwko ludzkości i likwidować wszystko, co on wprowadził. Zachód również jest odpowiedzialny za komunizm w Europie Środkowo-Wschodniej (porządek pojałtański) i w zakresie likwidacji komunizmu nie udzieli żadnej pomocy. To muszą zrobić same narody okaleczone komunizmem, a dokładniej Polacy, ponieważ inni tylko na nich się oglądają. Likwidacja komunizmu to cofnięcie wskazówek zegara do 1945 roku i przywrócenie naturalnie rozwiniętego społeczeństwa, natomiast późniejsze inżynierie społeczne muszą być zweryfikowane. Zatem powinno się zwrócić byłym właścicielom zagrabiony im majątek (reprywatyzacja - zasady patrz niżej), natomiast majątek wytworzony później powinien zostać rozparcelowany (prywatyzacja).
        Co powinniśmy osiągnąć prywatyzacją? Wytworzenie dużej warstwy średniej posiadaczy prywatnych. Własność państwowa, pozostawiona w dyspozycji rządu, nie powinna przekraczać 3-5% majątku narodowego. Aby społeczeństwo było w równowadze (zdolne do gospodarki rynkowej), rozkład zamożności w społeczeństwie winien być zgodny z tzw. rozkładem normalnym, którym tłumaczy się równowagę sił w przyrodzie. Rozkład normalny jest terminem matematycznym, którego wywód przedstawiamy w osobnym opracowaniu. Trzeba też zwrócić uwagę, że chodzi o faktyczne, a nie tylko formalne dysponowanie własnością, ponieważ majątek kraju komunistycznego znajduje się w faktycznej dyspozycji dyktatora (formalny akt własności nie ma praktycznego znaczenia). Stąd też wniosek, że uwłaszczenie nomenklatury niczego fizycznie nie zmienia i kraj w dalszym ciągu pogrążałby się w chaosie jak dotychczas, a może jeszcze gorzej, ponieważ dotychczasowe poczynania nomenklatury zostałyby uznane za kroki prawne.
        Wykonanie prywatyzacji może się wiązać z pewnymi trudnościami. Zrabowany narodowi majątek pilnowany jest przez ogromne komunistyczne siły zbrojne i konflikt narodu z nimi jest całkiem prawdopodobny. Siły te mogą też "unieważnić" wybory, tak jak to robiły przez 45 lat. Powtarzamy: nikt nie rodzi się komunistą, ale staje się nim z chwilą zawładnięcia tzw. "własnością społeczną". Atrakcyjność władania bez żadnej kontroli majątkiem narodowym jest tak wielka, że do tej pory nie jest znany żaden przypadek, aby ktoś dobrowolnie przestał być komunistą, a odsunięty siłą od władzy nie stawał się dysydentem. Zakładając jednak, że komuniści (ci, którzy władają zagrabionym narodowi majątkiem) oddadzą majątek narodowy drogą wyborów (określane przez niektórych "drogą pokojową") można wykonać prywatyzację (likwidację komunizmu) w sposób jak niżej (przykład):
        Po wygranych wyborach przez partię głoszącą niniejszy program, sejm musi unieważnić nacjonalizację z 1945 r. Jednak Polska jest krajem niewypłacalnym i w zakresie zwrotu zagrabionego majątku może oddać tylko to, czym dysponuje fizycznie (wypłaty z budżetu, a więc finansowanie jednych obywateli przez drugich jest niedopuszczalne). Dlatego stosowne byłyby następujące działania:
        1. Powołać niezależny od rządu organ odbudowy sektora prywatnego pod nazwą np. Zarząd Majątku Narodowego przedstawiony w Planie Trzeciakowskiego, wybierany i podlegający obowiązkowej rotacji np. co 2 lata. Organ ten jeszcze przed powołaniem rządu (może to być tymczasowo jakaś komisja sejmowa) musi przejąć prawie cały majątek (oprócz około 3-5% majątku pozostawionego nadal w dyspozycji rządu), a następnie jak najszybciej rozdysponować go (bezpłatnie) w ręce prywatne.
        2. Wszystkie zagrabione nieruchomości hipoteczne zwrócić właścicielom lub spadkobiercom (bez wyposażenia, na które według założeń programu nie ma pokrycia). Zwrotu dokonać w granicach nacjonalizacji z 1945 roku, a więc bez odszkodowań wojennych, których Polska nie otrzymała. Niemożliwe do zwrotu tereny można zastąpić innymi albo odszkodowaniem pieniężnym. Każdy spór winien być zakończony ugodą lub wyrokiem sądowym.
        3. 50% wartości majątku narodowego (obecnie zakładów państwowych, domów itp.) powstałego po wojnie przekazać dorosłym obywatelom polskim w postaci certyfikatów (na zakup akcji, mieszkań itp.). Według danych szacunkowych chodziłoby więc o wręczenie certyfikatu każdej dorosłej osobie na kwotę ok. 2000 dolarów (wynika to z wyceny netto środków trwałych w gospodarce uspołecznionej oraz liczby dorosłych obywateli).
        4. Dokonać sprzedaży zamkniętej akcji i nieruchomości za certyfikaty (ma to na celu umożliwienie wyboru akcji lub nieruchomości np. mieszkań zamiast sztywnego przydziału) na przetargu ograniczonym (bez podmiotów zagranicznych; dopuszczenie ich do tej operacji spowodowałoby bardzo duże zaniżenie cen akcji i nieruchomości, ponieważ sprzedaży nie dokonuje właściciel).
        5. Spółki sektora prywatnego z kapitałem zagranicznym lub ewentualna sprzedaż otwarta, mogą być dokonywane bez ograniczeń po prywatyzacji przez prawowitych właścicieli (obywateli polskich, a nie rząd).
        Wszystkie powyższe operacje nie powinny trwać długo. W ciągu 1 roku powinno być rozparcelowane ok. 3/4 majątku narodowego. Reszta pozostanie jeszcze przez jakiś czas w rękach Zarządu Majątku Narodowego, który będzie dalej reprezentował właściciela "per prokura". Przejmie on odpowiedzialność za wszystkie nieuregulowane zobowiązania takie jak: długi państwowe, zagrabiony inflacją fundusz emerytalny, ochronę środowiska itp. Z czasem reszta majątku też powinna być sprywatyzowana. Budżet państwowy musi być zmniejszony co najmniej 2-krotnie (najlepsze byłoby ograniczenie do 10-15% dochodu narodowego, tak jak to jest w przeciętnym kraju zachodnim), ale rząd pozostanie jednocześnie wolny od długów krajowych i zagranicznych.

        PS.
        Reprywatyzacja i prywatyzacja ma na celu likwidację komunizmu. Powinno to usunąć kompleksy i wzmocnić pozycję narodu (kreacja popytu). Poszczególni właściciele certyfikatów mogą odsprzedać je (notarialnie) innym osobom, albo kupić akcje lub nieruchomości od Zarządu Majątku Narodowego. Tak wzmocniony naród powinien przystąpić do tworzenia firm, spółek itp. według własnego uznania, co pozwoli zaspokoić popyt rynkowy i kreować go na nowo. Jeżeli te posunięcia utworzą liczną warstwę średnią, to przy położeniu Polski na szlaku między Wschodem a Zachodem powinien nastąpić szybki rozwój kraju. Trzeba podjąć starania, aby kapitał obcy w Polsce był równoważony kapitałem polskim za granicą.
        Gdyby prywatyzacja odbyła się drogą sprzedaży otwartej (jak to głosi program Balcerowicza) przez pasera (rząd), a nie właściciela (naród), to odbędzie się ona po cenach równych około 1/20 ceny światowej i tylko na niewielką skalę (prawdopodobnie po prostu nie uda się, ponieważ potencjalni nabywcy wiedzą, że umowa kupna-sprzedaży z paserem jest z mocy prawa nieważna). Gdyby zaś udało się jakoś sprzedać nawet po tak niskich cenach, to zapewne nastąpi ponowna nacjonalizacja (za darmo) i "prywatyzacja" (za pieniądze). Głupi byłby rząd, gdyby tego nie zrobił, razem z odwołaniem nieważnych umów.

Przypominamy nasz KONKURS z porzedniego numeru: Co zrobić, aby stworzyć w Polsce klasę średnią?

Poprzednia stronaPełny ekran