L

Za biuletynem Woli i Bemowa “Nasza Nadzieja” Nr 6 z 1997.07.01.:

KRÓTKI RAPORT O STANIE PAŃSTWA POLSKIEGO A.D. 1997

        Niniejsze opracowanie otwieramy Krótkim raportem o stanie państwa, sporządzonym w kwietniu 1993 r., dokumentującym przewrót 1989 roku i jego skutki w następnych trzech latach, kiedy rozstrzygnęły się losy Rzeczypospolitej. Cytujemy go w oryginale, ponieważ ma wartość dokumentu historycznego. Został przemilczany przez media i rządy pseudo-solidarnościowe, ponieważ pokazuje źródła finansowe neo-PRLu, nad którymi rządy te utrzymywały parasol ochronny. Druga część opracowania przedstawia efekty rządów 1993-97 r.

 KRÓTKI RAPORT O STANIE PAŃSTWA POLSKIEGO A.D. 1993

        Nasz kraj przeżył już ponad 50 lat niewoli i nadal ją przeżywa. Narzędziem wykonawczym zniewolenia była grabież ok. 80 % majątku narodowego poprzez tzw. nacjonalizację. 45 lat uknutego w Jałcie PRL-u kosztowało naród polski ponad 2 biliony dolarów USA (wycena degradacji cywilizacyjnej). Niemały też udział w degradacji naszego kraju miał towarzysz Jaruzelski, który stanem wojennym w 1981 roku zniszczył ok. 1/3 ówczesnego potencjału ekonomicznego Polski, co owocuje do tej pory coroczną stratą ok. 20 mld dolarów USA.

        Komunizm został odcięty większym od niego przestępstwem - hiperinflacją w drugiej połowie 1989 roku i od tej pory mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją, praktycznie nie związaną z komunizmem. Inflacja miała wysokość ok. 2000 %, co oznacza, że finansjera przywłaszczyła sobie teoretycznie 95% polskiego majątku narodowego (w praktyce trochę mniej, gdyż wydrukowanymi przez siebie pieniędzmi gospodarowała trochę rozrzutnie). Dobrze byłoby tutaj dodać, że nie istnieje inflacja, która nie byłaby kradzieżą, gdyż ilość pieniądza w obiegu i ilość towarów na rynku w danym czasie są zawsze sobie równe i podniesienie cen jest tylko wtedy możliwe, jeżeli wcześniej nastąpi przestępstwo bankowe, czyli wypuszczenie na rynek pieniędzy bez pokrycia, a nigdy odwrotnie. To proste prawo obiegu pieniądza można zadedykować nie tylko establishmentowi, który w kłamstwie jest zainteresowany, ale także niektórym partiom opozycyjnym, choćby takim jak KPN. Podstawowym złem, jakie niesie ze sobą inflacja, jest jej demoralizujący wpływ na społeczeństwo, ponieważ kwoty wydrukowane trafiają zawsze w ręce tych, którzy z wytwarzaniem nie mają nic wspólnego. Bogactwo finansjery pochodzi nie z jej pracy, lecz z niedouczenia społeczeństw o mechanizmie inflacji.
        Z inflacji powstały spółki nomenklaturowe zrzeszające 1,5 do 2 mln ludzi, przeważnie różnych funkcjonariuszy, którzy tylko wtedy przywłaszczyli sobie średnio na osobę 60 do 70 tys. dolarów. Ograbiono zakłady państwowe i prywatne ze wszystkich aktywów - maszyn, kanałów zbytu, a nawet lepiej przeszkolonego personelu tworząc z polskiego majątku narodowego bezużyteczne złomowiska (komunizm nie budował złomowisk, lecz mało wydajne zakłady, a złomowiskami stały się one wszystkie naraz w 1989 roku od hiperinflacji).
        Głównym sprawcą hiperinflacji był rząd Mazowieckiego - Balcerowicza, który już w pierwszych dniach swojego istnienia we wrześniu - październiku 1989 roku przystąpił do realizacji jakiegoś szatańskiego planu zniszczenia naszego państwa, pochodzącego prawdopodobnie z Magdalenki lub bezpośrednio z Moskwy i wydrukował sobie ok. 3/4 całej pustej masy pieniądza. Komuniści Rakowskiego, pod pozorem "urynkowienia rolnictwa" w lipcu 1989 roku wydrukowali sobie co najwyżej 1/4 tej masy. Należy nadmienić, że 70 % tej masy nie weszła w ogóle do budżetu, czyli wydrukowana została "na lewo".
        Zaprojektowanie "zupek pana Kuroniowych" było dowodem jakichś złych zamiarów ówczesnego rządu, który przewidywał nagłe zubożenie narodu na skutek działań rządowych. “Jądro" zła tego rządu niosło się później przez organizację ROAD do dzisiejszej Unii Demokratycznej i jest wszędzie tematem "tabu", tak samo jak dotychczas sowiecki imperializm. Byli nawet naiwni, którzy wysyłali Mazowieckiemu złote obrączki, a Balcerowicza uznawali nie za sprawcę inflacji, lecz wybawiciela od niej.
        Powstały z inflacji polski biznes, którego cała filozofia polega na dysponowaniu środkami przewagi i nie wymaga praktycznie żadnych umiejętności, jest prowadzony przez byłych funkcjonariuszy MO, SB, PZPR i wałęsowskiej "Solidarności".
        Głoszone przez niektórych hasło "komuno wróć!" potwierdza jedynie fakt, że przestępstwo komunizmu czyli nacjonalizacji było jednak mniejsze niż przestępstwo hiperinflacji, ale jest hasłem naiwnym, nawołującymi do wyboru tylko pomiędzy przestępcami.

        Następstwami hiperinflacji są m.in.:
        - ogromne bezrobocie sięgające realnie blisko 1/3 ogółu zatrudnionych (aby powstało bezrobocie, musi najpierw zaistnieć hegemonia człowieka nad człowiekiem czyli zły ustrój, natomiast kiedy istnieje warstwa średnia bezrobocie nie istnieje i to bez względu na zamożność kraju);
        - powszechny upadek firm, bo wszystko stało się nagle nieopłacalne;
        - powszechne afery gospodarcze i terroryzm;
        - powszechne sztuczne długi, czasami na kilka pokoleń naprzód;
        - uniemożliwienie wolnych wyborów i to bez względu na ordynację wyborczą, bo takie odnoszą się tylko do demokracji, czyli warstwy średniej. Kto kontroluje finanse, kontroluje również wybory, a nawet sumienie obywateli. Na wybory dawno już są zastawione różne pułapki, jak np. wykreślanie niewygodnych kandydatów bez zgody wyborców jeszcze przed wyborami (np. Morawiecki, Partia "X") nie mówiąc już o tym, że nikogo nie da się zmusić do realizacji programu wyborczego, ani złożenia legitymacji poselskiej, jeżeli go nie realizuje. To dowodzi, że dotychczasowe wybory były kompletnie bezużyteczne, a prezydent i parlament są z mocy prawa nielegalni;
        - niemożliwość uregulowania problemów mieszkaniowych, oświaty, służby zdrowia, kultury i pewno nie znajdzie się żadna dziedzina życia, która by wtedy nie została wywrócona "do góry nogami".

        Polska wówczas została rozkradziona do głębokości ok. 90 % majątku i już wtedy nie nadawała się do żadnej prywatyzacji (bo co zrobić z majątkiem już ukradzionym), czy też innych "transformacji ustrojowych". Nastąpił jedynie wielki bluff zwany reformą Balcerowicza, który sprowadzał się do ogłupiania narodu gramatyczną odmianą słów "reforma" czy "gospodarka rynkowa" przez większą ilość przypadków.
        Nawet przy największych chęciach żadne reformy nie były już możliwe i nie są do tej pory. Armia ludzi zamieszanych w inflację z całą pewnością jest gdzieś spisana, ponieważ nie jest rzeczą możliwą, aby świat przestępczy dawał komuś tak duże pieniądze (średnio 60-70 tys. dolarów na osobę) bez podpisania jakiejś "Volkslisty". To prawdopodobnie ci nowi agenci tak strasznie boją się dekomunizacji. Dotyczy to także sejmu, który od dnia wydruku pustych pieniędzy przez Balcerowicza w listopadzie 1991 roku (dla emerytów oczywiście, tylko że nie podlegały one żadnej kontroli co do ilości i dystrybucji) nie miał już więcej pretensji do byłego premiera, a będąc do niczego niezdolnym, nagle stał się zdolnym do nocnego puczu parlamentarnego przeciwko rządowi Olszewskiego. Dobrze byłoby to porównać z przekupstwem Sejmu 4-letniego w końcu XVIII w.
        Wielkie zamierzone kradzieże potwierdził sam prezydent mówiąc: "muszem pilnować, żeby ta nomenklatura tak za dużo nie ukradła, bo inaczej będziemy niewolnikami we własnym kraju", a także Balcerowicz. Chyba rozmiary kradzieży przeszły wszelkie ich oczekiwania, bo od pewnego czasu nikt już nie może wydusić z nich podobnego zeznania.
        W obliczu rozkradzionego już majątku narodowego wyjaśnienia wymagają nagłośnione ostatnio programy "prywatyzacji". Zarówno rządowy jak i prezydenta.
        Prezydencki projekt oparty na "sieci" zakłada pożyczenie każdemu dorosłemu obywatelowi po 300 mln zł, które miałby zwrócić w ciągu 20 lat przy niskim oprocentowaniu.
        Pobranie 300 mln zł przez wszystkich obywateli naszego kraju jest zobowiązaniem wszystkich wobec wszystkich, a te w skali makro znoszą się wzajemnie i oznaczają danie wszystkim zero. Kto ma wątpliwości, może do tej kwoty dopisać kilka zer i niczego to nie zmieni. Natomiast zobowiązanie wszystkich względem jednego nie znoszą się i są zobowiązaniami realnymi. Oznacza to, że po takiej "powszechnej prywatyzacji "nikt niczego nie zyska, a zostanie zadłużony na kwotę 300 mln zł. Realnie powstanie tylko równomiernie rozłożona inflacja. Prezydent nie wymienił, kto tak bardzo zasługuje na to, aby każdy obywatel był mu winien 300 mln zł, a dociekanie tej kwestii dałoby odpowiedź, po co to całe przedsięwzięcie.
        Tzw. "rządowy program prywatyzacji" jest co do idei mniej więcej taki sam. "Powszechny" to on nie jest, gdyż dotyczy kilku procent zakładów państwowych, a o majątku rozkradzionym przez nomenklaturę nic nie wspomina. Ponadto jest on nieprawdziwy, ponieważ nikt niczego nie dostanie, a tylko zostanie zapisane na papiereczku, że jest właścicielem tzw. akcji, a te w skali makro znoszą się wzajemnie i są warte zero (kłopot powstanie, jeżeli zakład okaże się deficytowy i akcje osiągną wartość ujemną, a będzie to dotyczyło praktycznie całej gospodarki). Warto zwrócić uwagę, że komunizm też polegał na konstytucyjnym zapisie o wspólnej własności całego majątku. Ponadto "sprywatyzowane" zakłady mają być zarządzane przez Narodowe Fundusze Inwestycyjne, a te z kolei przez menedżerów zagranicznych, ponieważ Polacy zarządzać gospodarką "nie umieją". Rząd tutaj nie precyzuje, czy sam składa się z Polaków, a co za tym idzie też nie umie zorganizować prywatyzacji, czy też z innej narodowości.
        Nie mają dalej sensu strajki ekonomiczne o zwiększenie płac, które i tak w ciągu kilku dni można odebrać inflacją. Nie jest też prawdą, że kryzys powstał z braku środków, albo że ludzie nagle przestali umieć coś robić, jeżeli w najcięższych czasach powojennych kryzysu nie było. Kryzys nasz polega na rozbiciu społeczeństwa inflacją na dwie warstwy, z których warstwa pasożytnicza, bogatsza co najmniej kilkadziesiąt razy, dyktuje całemu narodowi mordercze warunki.
        Wyjściem z kryzysu jest uwłaszczenie narodu, ale głównie majątkiem rozkradzionym przez nomenklaturę, aby mogła powstać warstwa średnia, czyli demokracja.
        Wstępne założenia programowe powinny polegać na zaktywizowaniu na krótki czas (ok. 3 miesięcy) międzypartyjnego ruchu masowego przeciwko warstwie pasożytniczej (może to być np. referendum, strajk generalny lub inna forma aktywizacji, ale raczej nie wybory parlamentarne, bo prawa własności nie da się sprawować per procura (w zastępstwie) i dlatego potrzebna jest aktywizacja całego narodu, tak jak aktywizuje się on podczas wojny.
        W tym czasie, w ciągu trzech miesięcy, należy rozdysponować fizycznie pomiędzy wszystkich dorosłych obywateli co najmniej 50% majątku narodowego w postaci prywatyzacji (tę część, która nie stwarza problemów nierozwiązywalnych), część według zgłoszeń w postaci reprywatyzacji (równolegle), a co pozostanie, przekazać wybranemu ciału - nazwijmy go Zarządem Gospodarki Narodowej - do dokończenia dzieła w terminie późniejszym. Prywatyzowane zakłady powinno się dzielić przez ilość chętnych (bez żadnej wyceny), a reprywatyzację ograniczać do górnych pułapów, ponieważ II Rzeczpospolita została rozkradziona inflacją po I wojnie światowej i ktoś może rościć pretensje do całych miast.
        Wybór między prywatyzacją a reprywatyzacją należy do obywatela, ale nie może on korzystać z obu możliwości jednocześnie. Prywatyzacji musi koniecznie podlegać bank emisyjny, bo w przeciwnym razie cała operacja mogłaby się zakończyć fiaskiem.
        Przeprowadzenie takiej operacji w żadnym wypadku nie można powierzyć rządowi, ponieważ ten służy do ścigania ewentualnych przestępstw i teraz sam musiałby ścigać swoje przestępstwa.
        W przypadku zaistnienia warunków realizacji takiego programu powinien powstać dodatkowy projekt wykonawczy, a później dopiero mogą nastąpić wolne wybory i demokracja parlamentarna powierzona partiom politycznym.
        Łódź, kwiecień 1993 rok. Opracował: Jan Wysokiński

 

        Aneks do Raportu z 1993 r.: W ulotce Unii Wolności z maja 1997 r., Leszek Balcerowicz podpisał przyznanie się do przestępstwa inflacji. Cytujemy: "Doświadczenia naszej najnowszej historii powinny skłaniać nas do wprowadzenia zabezpieczeń przed nieodpowiedzialną polityką. Zapłaciliśmy przecież ogromną cenę za zadłużenie Polski w latach siedemdziesiątych oraz za masowe drukowanie pieniądza bez pokrycia w drugiej połowie lat osiemdziesiątych"
        Od Redakcji: Należy wierzyć panu Balcerowiczowi, że więcej kradzieży na taką skalę nie dokona, a nawet będzie z nią walczył, ponieważ za pierwszym razem zrabowano wszystko i powtórka mogłaby się odbyć tylko w odwrotną stronę, nazywając się odbiorem.

Charakterystyka okresu 1993-97

        W okresie tym nie zaznaczają się szczególne wydarzenia. Kolejne rządy, łącznie z rządem Pawlaka, umacniały jedynie zdobycze beneficjentów roku 1989. Dlatego dokonujące się w Polsce i przedstawione niżej procesy układają się w spójną całość, podporządkowaną temu celowi.
        1. Pogłębienie spustoszenia świadomości politycznej społeczeństwa przez monopol władzy i środków masowego przekazu do stanu, w którym osoby publicznie i wystarczająco głośno deklarujące zamiar zdrady narodowej odbierane są przez głosującą większość jako obrońcy Narodu.
        2. Kontynuacja reformy Sorosa-Sachsa-Balcerowicza, polegająca na doprowadzaniu polskiej gospodarki do upadłości. Jednym z jej narzędzi jest fałszywe zadłużenie ludności i podmiotów gospodarczych przy pomocy inflacji (obecnie sięgające 97-98% wszelkich długów) i celowe niedoinformowanie, że długów fałszywych z mocy prawa nie wolno spłacać. Po doprowadzeniu do upadłości, zakłady wydawane są zagranicy lub rodzimej nomenklaturze za darmo lub symboliczną kwotę pod pozorem tzw. prywatyzacji kapitałowej. Programowa grabież, pomimo nazwania prywatyzacją, jako zjawisko pozostaje grabieżą i jako taka nie zwiększa dochodów budżetu Państwa, dlatego obserwuje się stałe ich zmniejszanie. Ponieważ rząd nie jest właścicielem sprzedawanego majątku, umowy kupna-sprzedaży są z mocy prawa nieważne i mając świadomość, że majątek ten trzeba kiedyś oddać, nabywcy zgodzili się przejąć go za bezcen, za darmo lub za dopłatą, zależnie od sytuacji i osobistych stosunków między nabywcą i paserem. W miejsce propagandowego unowocześniania najczęściej dokonują eksploatacji aż do zamortyzowania zakładów oraz zużytkowania marki i renomy firmy do sprzedaży produktów gorszej jakości i podniesienia cen; przykładem "Wedel" i "Celuloza". Jako dowód dobrych chęci, władza głosiła hasło "Idziemy do Unii Europejskiej!" Pomijając sens tego aliansu, nawet w tym zakresie nie spełniono międzynarodowych kryteriów, lecz odwrotnie - polska gospodarka cofnęła się w stosunku do krajów Zachodu o 20-25%, licząc w kategoriach produktu krajowego brutto od 1989 roku.
        3. Wprowadzenie w życie antynarodowych ustaw, blokujących rozwój gospodarczy i godzących w niepodległość Państwa:
        - ustawa zasadnicza, zwana konstytucją - chroniąca oligarchię, tj. właścicieli zrabowanego w latach 1989-1993 majątku narodowego, uniemożliwiająca powstanie warstwy średniej, delegująca parlament do oddania suwerenności Polski obcym mocarstwom zgodnie z wrodzonym serwilizmem autorów konstytucji, którzy potrzebę protekcji wyssali z mlekiem matki i nie są zdolni do samodzielnego bytu; aby zamiary te można było przeprowadzić stopniowo, bez obudzenia w Narodzie świadomości zagrożenia, zapewniono ciągłość władzy poprzez przewrotnie nazwaną, "proporcjonalną" ordynację wyborczą, w której posłami zostają kandydaci umieszczeni na początku listy przez przywódców partii, a nie ci, którzy uzyskują najwięcej głosów;
        - ustawa energetyczna, umożliwiająca zagranicznym dostawcom zrujnowanie krajowego systemu zaopatrzenia i dowolne podnoszenie cen energii, a pośrednio cen wszystkich produktów;
        - ratyfikacja umowy z Rosją na wyłączna dostawę gazu, która oddaje Polskę pod rosyjski dyktat polityczny, a z powodu nadmiaru zamówionego gazu w stosunku do potrzeb (bez możliwości odsprzedaży) uniemożliwia rozwój polskiego górnictwa i nowoczesnych form energetyki, w tym utylizujących odpady w drodze termicznej gazyfikacji (Polska składowiskiem śmieci i zatrutych wód);
        - ratyfikacja umowy na gazociąg Rosja-Niemcy, bez opłat tranzytowych, stwarzający pretekst do wkraczania służb rosyjskich na terytorium polskie oraz zarzewie konfliktu politycznego z Rosją i Niemcami (nowy "korytarz" przez Polskę);
        - ustawa ułatwiająca sprzedaż ziemi cudzoziemcom w sposób niespotykany w żadnym cywilizowanym kraju.
        4. Kontynuacja kradzieży przy pomocy inflacji; np. w 1995 roku inflacja wyniosła 26,5 % produktu krajowego brutto pomimo, że deficyt budżetowy, którego pokryciu inflacja miała "służyć", wynosił tylko 2,6 % PKB. Pozostałe 23,9 % zniknęło bez udokumentowania. Nie wiadomo, co się stało z tymi pieniędzmi, w przeliczeniu na dewizy ok. 28 mld. dolarów USA, podobnie, jak w pozostałych latach rządów koalicji SLD-PSL. Jak wyglądałyby wyniki wyborów i głosowań, gdyby odciąć koalicję od banku emisyjnego?
        5. Tolerowanie okradania przez monopole przy pomocy tzw. cen regulowanych, 2-3 -krotnie wyższych od rynkowych, np. energii elektrycznej, paliw, transportu, gospodarki komunalnej, usług telekomunikacyjnych, pod pozorem dostosowania do cen światowych; ceny dyktowane przez monopole pozostają sztuczne w związku z brakiem wyrównania cen pozostałych branż i płac do cen i płac światowych.
        6. Stworzenie gigantycznego deficytu w handlu zagranicznym - 12 mld USD w 1996 r., 4 mld USD w miesiącach I-IV 1997 r. (dwukrotnie wyższy niż w analogicznym okresie przed rokiem), prowadzącego do upośledzenia gospodarki i perspektywy zlicytowania kraju-bankruta.
        7. Utrzymywanie systemu podatkowego drenującego głównie ubogich (wysokie podatki jawne i ukryte - ZUS i pokrewne, VAT w cenie towaru), pozostawiającego pracującym ok. 20% zarobku i klasycznie komunistyczny, wysoki wskaźnik ok. 80% redystrybucji dochodu narodowego; utrzymywanie skomplikowanych i niejednoznacznych przepisów podatkowych i kontroli skarbowej, umożliwiających ich omijanie przez bogatych i uprzywilejowanych; tworzenie doraźnych przepisów i ulg dla legalizacji jednorazowych operacji, zwanych dawniej aferami gospodarczymi; zwolnienia podatkowe dla firm zagranicznych. Pozorowanie walki parlamentarnej o obniżenie podatków o 1% przez rządzących złodziei inflacyjnych.
        8. Rozkład władzy państwowej ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej; przenikanie się władzy ze światem przestępczym i korupcja na wszystkich szczeblach, od władz centralnych po lokalną administrację, komisariaty policji i służby celne. Utrzymywanie tzw. fundacji skarbu państwa, zapewniających dysponowanie częścią budżetu państwowego przez osoby prywatne.
        9. Utrzymywanie represyjno-policyjnego systemu zarządzania państwem za pośrednictwem banków przejętych w całości przez SB w 1989 r. oraz urzędów skarbowych, umożliwiających kontrolowanie życia prywatnego wszystkich obywateli, włącznie z emerytami oraz organizacji, włącznie ze związkami zawodowymi.
        10. Zacieranie śladów działalności antypaństwowej i przestępczej poprzez niszczenie dokumentów. Nierozliczenie twórców afer gospodarczych, agentów i morderców politycznych.
        11. Nomenklaturowy system obsadzania stanowisk osobami niekompetentnymi w administracji, gospodarce i kulturze według klucza powiązań agenturalnych, partyjnych i nacjonalistycznych. Utrzymywanie w zniewoleniu osób związanych z władzą komunistyczną poprzez ciągłe uzależnienie od "I sekretarza".
        12. Niszczenie przemysłu i kontrolowanie handlu przez zagraniczne monopole z powodu braku polskiej konkurencji. Pilotem tych przemian jest elektronika, w której Polska przodowała w początkach tej branży, zaś obecnie produkcja krajowa zaspakaja tylko 4% polskiego rynku, a ceny zachodnich wyrobów są dwukrotnie wyższe niż w kraju producenta przy podaży wyrobów gorszej jakości, które nie znajdują zbytu w krajach zachodnich. Podobna perspektywa stoi przed wszystkimi towarami, które obecnie opanowywane są przez zagraniczne supermarkety dzięki ulgom podatkowym.
        13. Niszczenie polskiej myśli technicznej, instytutów badawczych, biur projektowych, kontynuowane po 1993 r. na korzyść obcej technologii i techniki. Polska krajem o statusie montowni i źródłem taniej siły roboczej, surowców i produktów o niskim wkładzie myśli technicznej. Polska krajem zacofania i biedoty.
        14. Programowe obniżanie produkcji rolniczej zgodnie z zaleceniami Międzynarodowego Funduszu Walutowego wszelkimi metodami, włącznie z importem zbóż, mięsa i przetworów oraz ograniczeniem zakupu zbóż od krajowych rolników do 10% produkcji 1997 roku.
        15. Narastanie długu publicznego państwa, pogarszanie możliwości wypłat rent, emerytur i ubezpieczeń; zbliżanie się katastrofy finansów publicznych.
        16. Rozkład armii pod względem ekonomicznym, militarnym, szkoleniowym; likwidacja wojskowych badań naukowych i przemysłu zbrojeniowego.
        17. Zachowywanie stalinowskich praw własnościowych, w tym przywłaszczeń przez tzw. władzę ludową oraz "wieczystego użytkowania", utrzymujących przesiedleńców powojennych na ziemie odzyskane w niepewności jutra, zamiast ustawowej zamiany "użytkowania" na akt własności.
        18. Prowadzenie polityki akceptacji ekspansji niemieckiej i innych narodowości: zezwalanie na zmiany w Polsce nazw geograficznych na obcojęzyczne, budowę pomników nazistowskich i nacjonalistycznych, przemilczanie oczerniania Polaków skutkami II wojny światowej, pogromami żydowskimi, a nawet powtarzanie fałszu przez "polskich" polityków; promowanie pism jak "Gazeta Wyborcza", żerujących na szerzeniu antysemityzmu i sianiu lęku wśród mniejszości żydowskiej
        19. Programowe niedofinansowanie dziedzin decydujących o przyszłości Narodu, w szczególności lecznictwa. oświaty, kultury i nauki. Pozorowanie bezradności i "wylewanie krokodylich łez" przez rządzących złodziei inflacyjnych. Maskowanie tragicznej sytuacji mieszkaniowej, cen i rynku pracy nieustającą rewią igrzysk, rozrywki i luzu oraz "charytatywnymi" akcjami na koszt społeczeństwa, jak zbiórki na posiłki dla uczniów, "wakacje od codzienności", "orkiestrę świątecznej pomocy".
        20. Demoralizacja młodzieży powszechnością łatwego i bezkarnego zdobywania pieniędzy metodami przestępczymi. Rozkładanie ducha i sumienia młodych przy pomocy pornografii, kontrkultury filmowej, prasowej, literackiej, elektronicznej, programów edukacji seksualnej i sekt religijnych.
        21. Utrzymywanie fałszywej opozycji, poświadczającej nieprawdę o nadaniu dynamiki polskiej gospodarce na przełomie lat 80 i 90-tych, o oddaniu władzy rządom "solidarnościowym" i że takie rządy były, o "mądrości" tzw. prywatyzacji kapitałowej, o sensie referendum uwłaszczeniowego, skoro już wszystko ukradziono inflacją, o odzyskaniu niepodległości, o istnieniu demokracji w Polsce. Utrzymywanie "opozycji", kanalizującej aktywność patriotów i neutralizującej ich energię, czas, karierę zawodową i zasoby finansowe w ramach licznych partii, ruchów i NSZZ "Solidarność" poprzez wprowadzanie walki między stronnictwami i elektoratami i wewnątrz nich w miejsce wspólnej walki o zrabowany Narodowi majatek. Zinfiltrowanie tych organizacji przez agentów, zbierających dane osobowe o działaczach i dezorganizujących pracę. Ochrona agentów przez liderów, ukrywających posiadane o nich informacje lub dostęp do nich. Utrzymywanie władz centralnych z mianowania, nie z wyborów, prowadzące do wykreowania aparatczyków oderwanych od mas członkowskich, nie realizujących ich żądań, a nawet działających na ich szkodę, jak narzucanie zarządów komisarycznych i kandydatów do parlamentu. Unifikacja programów "opozycji" i władzy; przykładem AW"S", która zestawem kandydatów i programem wyborczym stała się Unią Wolności "2" oraz ROP, w którym zwycięża centralizm partyjny i kosmopolityzm programowo-kadrowy (z porzuceniem idei uwłaszczenia społeczeństwa), nasilony po decyzji USA o przyjęciu Polski do NATO. Można zapytać, na ile te procesy w "opozycji" stymulowane są powiązaniami internacjonalistycznymi, a na ile pieniędzmi inflacyjnymi od rodzimej koalicji rządowej.

* * *

        Opisano powyżej tylko wybrane problemy naszego Państwa. Każdy Polak zna ich znacznie więcej z własnego bezpośredniego otoczenia. A wszystkie wynikają z inflacji - grzechu pierworodnego III Rzeczypospolitej, który przesądza o jej statusie jako neo-PRLu, kraju półkolonialnego, który eksportuje surowce i siłę roboczą, a importuje większość produktów, łącznie z kulturą.

PODSUMOWANIE

Aby wyciągnąć wnioski po prześledzeniu przedstawionych wyżej procesów w latach 1989-93 i 1993-97, należy skojarzyć dwa następujące fakty:

FAKT I
        Poczynając od "okrągłego stołu" włącznie, rządy nad Państwem obejmują za każdym razem (dziewięciokrotnie) ludzie wytypowani w ramach ciągłości władzy z PRL-em:

        1989 - "okrągły stół" - obsadzony przez ludzi wybranych przez Kiszczaka i Geremka;
        1989 - czerwcowe wybory parlamentarne - ostanie wybory przed lipcowym początkiem hiperinflacji - jednolite stanowisko Narodu i oficjalne zwycięstwo "Solidarności", w praktyce kandydatów Kiszczaka i Geremka, uwierzytelnionych fotografią z Wałęsą;
        1989 - parlamentarny wybór prezydenta PRL - W. Jaruzelski wybrany z tzw. strony solidarnościowej przez Geremka i spółkę;
        1990 - powszechne wybory prezydenta III RP - wygrywa L. Wałęsa ,TW "Bolek" wybrany przez Kiszczaka i Geremka;
        1992 - skompromitowanie "Bolka", już niepotrzebnego, poprzez ujawnienie jego tajnej współpracy z SB - "lista Maciarewicza" z nazwiskiem Wałęsy, odczytanym głośno przez p. Świtonia na publicznym spektaklu głosowania nad dymisją rządu wykonującego "czynności lustracyjne";
        1993 - powszechne wybory parlamentarne - SLD i UW wybierają już siebie przy wcześniejszej aktywnej pomocy parlamentarzystów minionej kadencji, zatwierdzających ordynację proporcjonalną Geremka i próg 5%;
        1995 - wybory prezydenckie - A. Kwaśniewski wybiera już siebie przy aktywnej pomocy pozostałych kandydatów, dzielących antykomunistyczny elektorat na kawałki;
        1996 - referendum uwłaszczeniowe - wyniki zgodnie z wolą SLD i UW;
        1997 - referendum konstytucyjne - wyniki zgodnie z wolą SLD i UW.

FAKT II
        Szeregowi członkowie ROP, AW"S", PSL, UP i SdRP oraz ich elektoraty - powiedzmy to głośno - mają identyczne poglądy co do niesprawiedliwego rozwarstwienia polskiego społeczeństwa na grupę 10% bogatych i grupę 90% biednych. Różnice dotyczą tylko poglądów na przyczynę; i tak przykładowo zwolennicy AW"S" obarczają całą winą "komunę", zaś elektorat i członkowie SdRP - lobby Unii Wolności i Kościół. Uprzedzenie to, w gruncie rzeczy do liderów, jedni i drudzy rozciągają jednak na zwykłych składkowych, a nawet sympatyków. W ten sposób wszyscy członkowie społeczeństwa wzajemnie uznają się za złych i wzajemnie się zwalczają.

WNIOSKI

        1. Społeczeństwo polskie zostało sztucznie skłócone, w tym celu, aby przy każdej okazji głosowało przeciwko sobie. U podstawy wzajemnie przeciwstawnych decyzji wyborczych we wszystkich elektoratach leży ta sama własna ich bieda i bunt przeciwko dalszemu okradaniu.
        2. Podstawą sukcesów postkomunistów i Unii Wolności jest:
            a) bezbłędne rozpoznanie stanu majątkowego społeczeństwa, świadomości i nastrojów społecznych, dokonywane  początkowo poprzez SB, obecnie poprzez rzetelnie wynagradzane biura badania opinii społecznej oraz urzędy skarbowe;
            b) działalność liderów opozycji, kanalizująca i neutralizująca walkę patriotów.

WNIOSEK KOŃCOWY

Nie należy dalej wciągać społeczeństwa w ukartowane kampanie wyborcze i referendalne, dopóki nie zostanie dokonany sprawiedliwy rozkład własności w miejsce obecnego, który zapewnia zawsze wygraną bogatym oraz powoduje, że wybory i referenda służą:
        a) powiększaniu bogactwa i władzy bogatych;
        b) wzmacnianiu podziału społeczeństwa.
        Komuna opanowała do perfekcji starą metodę divide et impera (dziel i rządź). Skłócenie społeczeństwa osiągnęło już taki poziom, że dzieli rodziny i małżeństwa, a ponieważ ciągle rośnie, prowadzi w prosty sposób do wojny domowej. Zamiast służyć jako narzędzie aparatczyków SLD, UW i pseodo-opozycji, wspomagając ich w dzieleniu Narodu, skorzystajmy z towarzyszącego wyborom i referendom nagłośnienia i zacznijmy wykorzystywać je jako własne narzędzie.
        A więc, po pierwsze, przestańmy poświadczać nieprawdę, że w Polsce jest demokracja. Demokracja to władza=wola Ludu. Czy Lud ma wolę być biedny, okradany i skłócony?
        Po drugie, energię buntu społecznego należy skierować na przywrócenie Narodowi majątku zgodnie z jego oczekiwaniami i obowiązkiem wobec naszych dzieci. Do 1989 roku niemal cały majątek był państwowy, tzn. społeczny i należał do wszystkich obywateli. W 1997 roku już do nich nie należy, bez ich woli i winy. Majątek ten, jak się publicznie obwieszcza, "należy teraz do kapitalistów, w tym obcokrajowców, bo tak jest dla nas lepiej". Pytamy: Czy tak ma już pozostać na zawsze?

Poprzednia stronaPełny ekran