L

PRODUKT KRAJOWY BRUTTO

PRZEGLĄD MIĘDZYNARODOWY 1980-1995

 Odcinek I za biuletynem Woli i Bemowa “Nasza Nadzieja” Nr 2 z 1996.12.12., wydanym w Warszawie (w kolejnych numerach biuletynu załączono także zbiorcze tabele z liczbą ludności krajów świata, ich PKB łącznie i na 1 mieszkańca kraju dla lat 1980, 1985, 1990, 1993, 1994 i 1995; prezentowany plik zawiera tylko komentarz do tabel, opracowany przez międzynarodowego eksperta Jana Wysokińskiego):

        Każdy człowiek, aby żyć, musi wytwarzać jakieś dobra lub usługi. Może je wytwarzać na własne potrzeby i to na ogół nie jest zapisane w statystykach, albo może je sprzedawać lub pozostawić w postaci zapasu na okres późniejszy. Za sprzedany towar otrzyma finansową równowartość, od której odejmując koszty zużycia pośredniego (takie, jak materiały, energia, usługi obce itp.) otrzymamy tzw. wartość dodaną.
        Suma wartości dodanych wszystkich dziedzin gospodarki zwie się Produktem Krajowym Brutto (PKB; ang. Gross Domestic Product - GDP), w skład którego wchodzą płace, zyski, podatki pośrednie, dotacje netto oraz amortyzacja środków trwałych.
        Wielkość PKB dla danego kraju jest miarą jego potencjału ekonomicznego, a wielkość PKB na głowę mieszkańca jest miarą poziomu rozwoju danego narodu, co jest bezpośrednim następstwem ustroju danego kraju, bogactw naturalnych oraz korzyści lub strat odnoszonych z jego sytuacji geopolitycznej. Jeżeli występuje znaczna różnica PKB na głowę mieszkańca pomiędzy sąsiadującymi krajami, to granica między nimi musi być silnie strzeżona (granica stanowi to, co okop dla partyzanta), jeżeli zaś są one prawie równe, to strzeżenie granicy staje się w zasadzie zbędne.
        W drugim przypadku można tworzyć międzynarodowe integracje i odnosić z nich dodatkowe korzyści; w pierwszym z nich jest to absolutnie niedopuszczalne (słabszy partner zginie jak partyzant, który opuści okopy).
        PKB wytwarzają trzy główne sektory gospodarki: rolnictwo (z leśnictwem), przemysł i usługi. PKB podzielony, będący miarą popytu na rynku danego kraju, różni się od PKB wytworzonego o saldo handlu zagranicznego. PKB podzielony obejmuje cztery kategorie ekonomiczne:
        1. konsumpcję prywatną, złożoną w zasadzie z budżetów domowych,
        2. wydatki rządowe,
        3. inwestycje,
        4. saldo handlu zagranicznego (przewaga eksportu zwiększa PKB, a importu - zmniejsza).
        Istnieje też druga uniwersalna miara całokształtu działalności danego narodu, zwana Produktem Narodowym Brutto (PNB; ang. Gross National Product - GNP), stosowana głównie w USA. O ile PKB jest miarą całokształtu działalności rezydentów danego kraju na jego terytorium, to PNB stanowi miarę całokształtu działalności narodu, także poza granicami swojego kraju. Różnica pomiędzy nimi to przychód netto z tytułu kapitału zainwestowanego za granicą (ang. net factor income). Teoretycznie (z pominięciem błędów statystycznych) suma PKB i PNB dla całego świata powinna dać tę samą kwotę, ponieważ przepływy dochodów pomiędzy krajami skompensują się.
        Jak obliczyli socjologowie, przy obecnej technice orientacyjnie tylko 3% energii potrzebuje człowiek zużyć na regenerację swoich sił i teoretycznie mógłby do 97 % energii zużywać na akumulację dóbr. Stąd wynika, że teoretyczne tempo rozwoju różnych narodów mogłoby różnić się nawet 30 razy. W praktyce różnice te są znacznie mniejsze i akumulacja tylko 30% uważana jest za dobrą, a to znaczy, że otoczenie zewnętrzne (zorganizowane poprzez ustrój państwa i stosunki międzynarodowe) marnuje prawie całą nadwyżkę energii człowieka (np. urzędnik wzywa go do złożenia wyjaśnień, do uzyskania pozwolenia itp., a urzędników jest dużo). W ten sposób efektywna praca człowieka, po uzyskaniu całych stert pozwoleń, pouczeń itd. staje się bardzo skromna. Im gorszy ustrój, tzn. im polaryzacja własności jest większa (patrz artykuł “Prawo własności ...” w tym biuletynie), tym pozwoleń i innych barier trzeba pokonywać więcej.
        Kryzys powstaje wtedy, kiedy otoczenie zewnętrzne odbierze ludziom możliwość nawet zwykłej regeneracji sił, po czym następują różnego rodzaju wstrząsy, także militarne.
        Warto tu dobrze zastanowić się nad teorią kryzysów. Czy są na ten temat jakieś opracowania? Po co tyle “terapii” zalecanych do wyjścia z kryzysu? Dlaczego kryzysy powstają w dużej odległości od wojen, a nie w czasie ich trwania? Czy inwestycji jest wtedy mniej?!
        Możemy popatrzeć na ustroje różnych państw poprzez pryzmat PKB. Tablice PKB, ludność oraz PKB na głowę ludności w latach 1980-1995 przedstawiamy w odcinkach dla wszystkich krajów i jednostek terytorialno-politycznych świata. PKB jest przedstawione w dolarach USA, w cenach bieżących, według oficjalnych kursów wymiany. Każdy będzie mógł ocenić ich rozbieżności i domniemywać przyczyny. Zalecamy ich obserwację w kontekście rozkładu własności, czyli ustroju danego państwa, chociaż bezpośrednich takich statystyk żaden kraj nie publikuje. Rozrzuty PKB na głowę ludności od 50-100 dolarów rocznie w takich krajach jak Somalia, Sudan, Etiopia, Mozambik, Ruanda, do około 40.000 i więcej w krajach jak Luksemburg, Liechtenstein, Szwajcaria, Japonia, Wyspy Falklandzkie mówią same za siebie.
        W niniejszym numerze biuletynu prezentujemy Państwu dane o PKB dla 7 krajów Europy Środkowo-Wschodniej (bez b. NRD, które przedstawimy razem z RFN) i 15 krajów byłego ZSRR, tzn. Wspólnoty Niepodległych Państw oraz trzech krajów bałtyckich, które do tej Wspólnoty nie przystąpiły.
        Wielkość PKB za ubiegłe lata została przeliczona z Produktu Materialnego Netto, który wówczas obowiązywał w statystykach tych krajów, głównie przez dodanie wartości dodanej sfery usług niematerialnych. Prace te przeprowadzał przeważnie Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Mają one charakter porównywalny, z tym, że kursy oficjalne walut narodowych w stosunku do dolara USA do 1990 r. były w niektórych krajach znacznie zawyżone (od 1,6 raza w 1980 r. do prawie 4 razy w 1990 r.). Dotyczy to głównie b. ZSRR i Bułgarii, a dla lat wcześniejszych także NRD. Była Czechosłowacja natomiast zrewidowała swoje kursy walut za poprzednie lata. Stąd też duży spadek PKB w b. ZSRR oraz Bułgarii należy traktować z uwzględnieniem tej uwagi. Kursy walut mają charakter oficjalny i nie możemy ich zmienić, a jedynie zapisać własne uwagi co do ich wiarygodności.
        Jak widać z tablic, PKB na głowę ludności kształtują się dla tego obszaru na poziomie ok. dwukrotnie niższym od średniej światowej. W stosunku do roku 1989 ich udział w PKB świata spadł z 8,8% do 2,3 %, czyli prawie czterokrotnie, uwzględniając jednak zawyżenie kursów walut orientacyjnie o 30-50%. Stanowi to rzeczywistą miarę “nieudania się reform”, bowiem nie po to kraje te reformowały się, aby jeszcze bardziej ulec degradacji cywilizacyjnej.
        P.S. W następnym numerze biuletynu zostanie zaprezentowany PKB dla krajów rozwiniętych.

PRODUKT KRAJOWY BRUTTO odc. II. za biuletynem Woli i Bemowa
“Nasza Nadzieja” Nr 3 z 1997.01.30.:

        W niniejszym numerze "Naszej Nadziei" przedstawiamy Państwu drugą część zestawienia międzynarodowych danych o PKB dla wszystkich krajów rozwiniętych, które wg standardu ISO (International Standard Organization) obejmują Europę Zachodnią (Unię Europejską i Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu EFTA oraz kilkanaście miniaturowych państewek i terytoriów) i 7 krajów pozaeuropejskich: Izrael, Japonię, RPA, Kanadę, USA i Nową Zelandię.
        Definicja kraju rozwiniętego nie jest całkiem jednoznaczna. Na ogół chodzi o wysokość PKB na głowę ludności, ale ta zbyt szybko się zmienia ze względu na spadek wartości nabywczej dolara USA. Bank światowy przyjął w ostatnich latach np., że kraje o wysokim dochodzie to te, których PKB na głowę ludności wynosi 8956 dolarów USA rocznie lub więcej.
        Zmiany w PKB różnych krajów na przestrzeni lat są dość znaczne i niektóre kraje powinny już być wyłączone z obszaru krajów rozwiniętych. Np. warunku tego nie spełnia RPA, czy też Malta, ale ze względu na jednoznaczność określenia granic obszaru na długie lata, wszystkie te kraje zaliczane są nadal do tej samej grupy.
        Obszar ten, który zamieszkuje ok. 15% ludności świata, uczestniczy w światowym podziale pracy (wyrażonym przez udział w światowym PKB) prawie w 80%, przy przeciętnym PKB na głowę ludności ok. 26000 dolarów USA rocznie. W dodatku udział ten ciągle rośnie. I tak w 1980 r. wynosił 68,5%, w 1985 r. - 70,4%, w 1990 r. 73,4%, a w 1994 r. - 78,7%.
        Znamienne jest, że te kraje ciągle pomagają krajom Trzeciego Świata i krajom naszego obszaru, ale po tej "pomocy" ich udział w światowej gospodarce rośnie, a krajów dotowanych spada. Czy nie jest to podobne do pomocy radzieckiej? Jeżeli ktoś zna choć jeden przykład inny, tzn. taki, że pomoc zagraniczna komuś pomogła, prosimy o informację.
        Wniosek z tego prosty - nie należy pobierać pomocy zagranicznej, lecz jej udzielać.
        I nie jest to wyssane z palca - proszę porównać wykres ustroju ("Nasza Nadzieja" Nr 2) i dociec, czy po "pomocy zagranicznej" polaryzacja własności zmniejszy się, czy też zwiększy. Pomocnicze pytanie: czy pomoc zagraniczną dostaną biedni, czy bogaci?
        Ustrój tych krajów jest najbliższy warstwie średniej - mówiąc językiem ekonomicznym, lub demokracji, mówiąc językiem politycznym, chociaż chodzi o to samo zjawisko rzeczywiste. Ale rzeczywiste demokracje trwały ok. 30 lat po 1945 r. i dzisiaj nazywanie tych krajów demokracjami to wielkie nadużycie. Wtedy np. praca każdego była tam cnotą, a dzisiaj ściganym przestępstwem. Dzieje się tak od początku lat 70-tych, kiedy to ostatni kraj, Stany Zjednoczone, zrezygnowały z gwarantowania swojej waluty parytetem złota, a z transakcji międzynarodowych wyeliminowano rozliczenia w złocie. Rozpasała się wszędzie inflacja, chociaż rządy tych krajów na razie pilnują, aby nie przekroczyła ona progu 5% PKB. Ciekawe byłoby przebadanie rozkładu własności po każdorazowej inflacji, czyli wydruku pustych pieniędzy dla rządzących.
        Jednakże to wielkie przestępstwo bankowe dotyczy krajów rozwiniętych w mniejszym stopniu. Stanowi jednak zły przykład i rządy krajów Trzeciego Świata, a także Pierwszego, chętnie powołują się na inflację w krajach rozwiniętych, jako uzasadnienie swoich defraudacji.
        Przedstawione w mierze międzynarodowej (dolarach USA) PKB w cenach bieżących, wykazuje duże fluktuacje w zależności od zaufania do waluty. I tak np. w czasie konfrontacji USA - Sowiety za rządów prezydenta Reagana, zaufanie do walut europejskich mocno spadło i PKB w tych krajach, wyrażony w bieżących dolarach USA, również mocno spadł (widać to na przykładzie roku 1985), chociaż ten sam PKB wyrażony w walutach narodowych nieznacznie wzrósł. Dobrze byłoby, aby to dotarło do tych, którzy uważają, że tylko w świecie Pierwszym przeliczenia na dolary pozostawiały sobie dużo do życzenia.
        Pojawiły się dziwne ekspertyzy światowej sławy "fachowców", np., że po wejściu do Unii Europejskiej Hiszpanii i Portugalii 1 stycznia 1986 roku, ich PKB w okresie do 1990 r. wzrósł prawie 300%, co miało świadczyć o wielkich dobrodziejstwach płynących z przystąpienia do Unii. W rzeczywistości PKB wyrażony w cenach stałych wzrósł w tym czasie w Hiszpanii o 19,7%, a w Portugalii o 22,0%, czyli niewiele więcej, niż przeciętnie w Europie Zachodniej (ok. 15%0, ale wzrost dla Hiszpanii i Portugalii liczony był od znacznie niższej podstawy. Czyli Hiszpania i Portugalia rozwijały się nieco szybciej, ale orzeczenia "ekspertów" były bardzo dalekie od prawdy.
        P.S. W następnym numerze biuletynu zostanie zaprezentowany PKB dla krajów rozwijających się.

PRODUKT KRAJOWY BRUTTO odc. III za biuletynem Woli i Bemowa
“Nasza Nadzieja” Nr 4 z 1997.04.08.:

        W niniejszym numerze "Naszej Nadziei" kontynuujemy przegląd międzynarodowy produktu krajowego brutto (PKB), w tym odcinku - dla Trzeciego Świata.
        Obszar ten obejmuje ok. 180 dużych i małych państw i jednostek polityczno-terytorialnych. Zamieszkuje go ok. 78% ludności świata, ale w międzynarodowym podziale pracy (mierzonym udziałem w światowym PKB) uczestniczy zaledwie w 19%. Średnia PKB na głowę ludności wynosi tu nieco ponad 1100 dolarów USA rocznie, ale kraje są pomiędzy sobą bardzo zróżnicowane. Najbiedniejsze kraje znajdują się głównie w Afryce (Sudan, Etiopia, Mozambik, Ruanda). W Azji najbiedniejsze kraje, takie jak Wietnam, Kambodża, Laos czy Nepal są od nich już dwa razy bogatsze.
        Gospodarki zamożniejszych krajów Trzeciego Świata opierają się w zasadzie na bogactwach naturalnych, głównie ropie naftowej. 13 państw eksporterów ropy naftowej, tworzących organizację OPEC (Organization of the Petroleum Exporting Countries), które zamieszkuje ok. 10% ludności Trzeciego Świata, po znacznym spadku cen ropy naftowej w II poł. lat 80-tych kontroluje ok. 13% gospodarki tego obszaru, ale przedtem (ok. 1980 r.) kontrolowało ok. 25% tej gospodarki.
        Wiele z tych krajów może się poszczycić wysokością PKB na głowę ludności nie niższą niż kraje rozwinięte, np. Singapur (28473 dolary w 1995 r.), Honkong (20836 dolarów w 1994 r.), Zjednoczone Emiraty Arabskie (19468 dolarów w 1994 r.), nie licząc maleńkich państw-kolonii, jak Falklandy (32000 dolarów w 1994 r.), Wyspa Nauru na Pacyfiku (27000) czy Bermudy (29857), liczących bardzo mało ludności.
        Myli się jednak ten, kto sądzi, że kraje te można byłoby zaliczyć do krajów rozwiniętych (może z wyjątkiem azjatyckich "tygrysów"). Niezwykle wysokie kapitały włożone w gospodarkę Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej czy Jemenu Płd. niewiele zmieniły jej strukturę, a dochody pochodzą nadal z górnictwa i przetwórstwa ropy naftowej, nie zaś z zainwestowanego kapitału.
        Ze względu na dużą ilość krajów Trzeciego Świata w niniejszym numerze "Naszej Nadziei", prezentujemy przegląd krajów rozwijających się Europy, tzn, 5-ciu krajów-sukcesorów byłej Jugosławii oraz krajów Dalekiego i Środkowego Wschodu, obejmujących łącznie cały kontynent azjatycki (42 kraje).
        Szczególnie interesującym obszarem jest Daleki Wschód, który zamieszkuje ok. 53% ludności świata (nie licząc Japonii), w tym 2 najludniejsze kraje świata, tj. Chiny i Indię.
        W obszarze tym położonych 8 krajów nowouprzemysłowionych, tzw. "tygrysów azjatyckich" (Honkong, Singapur, Korea Płd., Tajwan, Malezja, Tajlandia, Indonezja i Filipiny), zamieszkałych przez ok. 419 mln ludzi. Ich PKB na głowę ludności wynosi ok. 3100 dolarów USA rocznie, czyli 4 razy więcej niż przeciętna tego obszaru. Rozwój tych krajów związany był z przegraną przez USA wojną w Wietnamie w 1975 r. Strach przed możliwą inwazją do nich komunizmu, w tym także chińskiego, spowodował, że USA i Japonia otworzyły im swoje rynki, co było podstawą przeprowadzenia reform własnościowych, wbrew zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego. I są to jedyne przykłady reform zakończonych sukcesem w całym Trzecim Świecie. Zamykały one swe rynki dla obcych eksporterów prawie całkowicie; kapitał zagraniczny dopuszczały tylko do mniejszościowego udziału i stąd np. w Korei Płd. czy na Tajwanie w zasadzie nie rozwinął się kapitał międzynarodowy, a jedynie rodzimy z udziałem obcego (warto porównać to do tzw. reform Balcerowicza). Działania te zaowocowały wzrostem PKB w granicach 10% rocznie, utrzymującym się od 20 lat. Wątpliwe są tylko reformy w Indonezji i Filipinach.
        Roponośny obszar Środkowego Wschodu też zawiera pewne skrajności. Ogromne dochody ze sprzedaży ropy naftowej pozwalały prawie na dowolnie wysokie inwestycje w takich krajach, jak Arabia Saudyjska, przedtem także Iran i Irak, lecz mimo to żaden z tych krajów nie stał się krajem rozwiniętym. Wprawdzie próbowano rozwijać każdy rodzaj przemysłu, jednakże skutek był prawie żaden i jak wspomniano wyżej, wysokie dochody pochodzą nadal tylko z ropy naftowej (wskazówka: przeanalizuj, czy wydobywanie i sprzedaż bogactw naturalnych tworzy w społeczeństwie warstwę średnią; zob. "Nasza Nadzieja" Nr 2, art. "Prawo własności - warunki równowagi społecznej").
        W tym obszarze zlokalizowany jest też najlepiej doinwestowany przez kapitał zagraniczny kraj świata - dawny Jemen Południowy. Kapitał zagraniczny kontrolował tu już 85% gospodarki, kraj opanowało bezrobocie i powszechna nędza, dochodziło do buntów. Kraj ten szukał różnych dróg wyjścia - m.in. sprowadził do siebie wojska radzieckie jako straszak, potem sam tłumił powstania narodowe, aż wreszcie w maju 1990 r. połączył się z Jemenem Płn. w jedno państwo, co zmieniło tylko to, że bunty miejscowej ludności tłumiły także wojska północnojemeńskie. Przypadek Jemenu Płd. dobrze byłoby przeanalizować przy pianiu hymnów na cześć kapitału zagranicznego.
        Jeszcze jeden mały obszar Trzeciego Świata, w Europie, to była Jugosławia. W ostatnich latach silnie skłócona wewnętrznie, rozpadła się na 5 niezależnych państw, każde z nich w większym lub mniejszym stopniu zwaśnione z Serbią. W najbardziej dotkniętym wojną kraju - Bośni i Hercegowinie - PKB na głowę ludności spadł z ok. 3000 do ok. 500 dolarów rocznie. Była Jugosławia zaliczana jest do krajów Trzeciego Świata tylko historycznie. Obecnie jej sytuacja bardzo zbliża się do krajów Europy Środkowo-Wschodniej i zapewne podzieli z nimi ten sam los.

PRODUKT KRAJOWY BRUTTO odc. IV za biuletynem Woli i Bemowa
“Nasza Nadzieja” Nr 5 z 1997.05.14.:

        Niniejszy odcinek przeglądu międzynarodowego produktu krajowego brutto obejmuje kontynent afrykański bez Republiki Płd. Afryki, zaliczanej do krajów rozwiniętych.
        Rozwijający się Czarny Ląd liczy 56 państw i jednostek polityczno-terytorialnych, czyli jest to ląd politycznie najbardziej rozczłonkowany. Zamieszkuje go 12,1% ludności świata /688 mln/, ale jest to ludność zdecydowanie najbiedniejsza w świecie. PKB wynosi tu tylko ok. 500 dolarów na osobę rocznie, a cały kontynent uczestniczy w gospodarce światowej tylko w 1,3% /jest to mniej niż np. cała Holandia/.
        Najbiedniejsze kraje świata to: Sudan /PKB w 94r. - 58$/, Etiopia /w 95 r. - 93$/, Mozambik /w 95 r.- 84$/, Somalia /w 94 r. - 95$/ itp. Natomiast najbogatsze kraje Afryki, nawet naftowe nie wytwarzają więcej niż 3 - 5 tys.$ PKB na osobę rocznie /Libia, Gabon/.
        A dlaczego tak się dzieje? Do lat 60-tych cały kontynent /z wyjątkiem RPA, Liberii, Etiopii i Egiptu/ był skolonizowany przez kilka potęg europejskich /Wielka Brytania, Francja, Belgia, Hiszpania, Portugalia, Włochy/. Metropolie kolonialne korzystały z taniej siły roboczej i prowadziły tu plantacje roślin tropikalnych, a częściowo oddawały także do prostego przerobu różne towary przemysłowe. Ludziom żyło się nie najlepiej, ale jednak znacznie lepiej niż obecnie. Nie wtedy lecz dzisiaj Afryka jest kontynentem głodu /Somalia, Etiopia, Erytrea, Mauretania itp./.
        Już w latach 60-tych niektóre kraje zaczęły “odzyskiwać” niepodległość. Pierwsza była Gwinea. W kilkanaście lat później już cały kontynent był praktycznie “niepodległy”. Kraje Zachodu, jak na bogatych przystało, udzieliły młodym państwom finansowej “pomocy”. “Pomoc” tę przechwytywały miejscowe władze /kacyki/ i bogacili się polaryzując własność w tych państwach /czyli coraz bardziej psuł się ich ustrój/. Dodatkowo polaryzację pogłębiała inflacja. Zabiegi te wprowadzał we wszystkich krajach Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czego skutkiem był ok. 3-krotny spadek udziału Afryki w światowym PKB. Nie było ani jednego wyjątku, gdzie MFW odegrałby jakąkolwiek pozytywną rolę. Kraje Afryki do dziś mają stosunkowo największą w świecie inflację, czyli okradanie całych narodów przez wydruk pieniędzy. Np. dawne Kongo Belgijskie /dzisiejszy Zair/, rządzony od 32 lat przez tego samego premiera Mobutu ma od wielu lat inflację rzędu 10000% rocznie.
        Taka polaryzacja to dokładnie dyktatura. Praktycznie wszystkie kraje Afryki są dyktatorskie, ale szczególnie wyróżniają się Ruanda, Zair, Uganda, Tanzania, Gwinea.
        Angola, nie mówiąc o dyktaturze trochę innego typu - pułkownika Kadafiego w Libii. Jednakże dyktatura czarnych jest znacznie gorsza od dyktatury białych i w pojęciu europejskim prawie niewyobrażalna. Nawet jedyny kraj rozwinięty Afryki - RPA, ostatnio rządzona przez czarnych prezydenta Mandeli /i rozkradziony jak Polska /zapewne niedługo podzieli los pozostałej części kontynentu.

PRODUKT KRAJOWY BRUTTO odc. V za biuletynem Woli i Bemowa
“Nasza Nadzieja” Nr 6 z 1997.07.01.:

        W niniejszym numerze Naszej Nadziei przedstawiamy ostatni odcinek przeglądu międzynarodowego produktu krajowego brutto, obejmujący całą Amerykę Łacińską, tzn. kontynent amerykański bez USA i Kanady, zaliczanych do krajów rozwiniętych oraz drobne państewka Oceanii (łącznie 22), ale bez Australii i Nowej Zelandii jako krajów rozwiniętych.
        Termin Ameryka Łacińska w zasadzie odnosi się do państw - byłych kolonii Hiszpanii (prawie cała Ameryka Płd. i Środkowa) i Portugalii (Brazylia), mówiących mutantami języków łacińskich, tj. hiszpańskiego (kastylijskiego) i portugalskiego, ale dla celów statystycznych inne drobne terytoria kontynentu amerykańskiego również zaliczono do tego obszaru.
        Ameryka Łacińska obejmuje 49 państw i jednostek polityczno-terytorialnych. Zamieszkuje ją 8,3% ludności świata, a w międzynarodowym podziale pracy, liczonym udziałem w światowym PKB, uczestniczy w 6,4%. PKB na głowę ludności oscyluje tu w pobliżu średniej dla Trzeciego Świata i wynosi przeciętnie rocznie ok. 3500 dolarów USA (podobnie jak w Polsce), ale rozkład dochodów jest tu wybitnie niesprawiedliwy (spolaryzowany). Istnieje tu praktycznie w każdym kraju kilkuprocentowa oligarchia żyjąca luksusowo z inflacji, a reszta ludności w skrajnej nędzy. Dzieje się tak za sprawą Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który tu swoje "reformy ekonomiczne" (czyli inflację) wypróbował w pierwszej kolejności. Raz rozpasana na inflacji oligarchia nie miała ochoty w ogóle pracować i żądała stałych ogromnych dochodów w postaci wydruku dla siebie pustych pieniędzy (tzw. stagflacji), czyli dochodów nigdzie nie rejestrowanych i nie opodatkowanych. W przeciętnym kraju Ameryki Łacińskiej inflacja sięga kilkuset procent rocznie (prawdziwe piekło na ziemi), a oligarchia wygrywa wszystkie "demokratyczne" wybory. Od tej reguły wyraźnie jednak odstaje Chile (inflacja roczna ok. 20%) i trochę mniej Meksyk (inflacja rzędu 50% rocznie).
        Kontynent amerykański stanowi strukturę unipolarną, zupełnie zdominowaną przez USA (czyli "wielkiego brata", jak w Europie Wschodniej - Sowiety). Na USA przypada 75% potencjału ekonomicznego kontynentu i one praktycznie rozporządzają całymi jego zasobami bez możliwości stworzenia jakiejkolwiek przeciwwagi. Dlatego tak łatwo powstały tu reżimy komunistyczne przy pomocy Sowietów (Kuba, Grenada, Nikaragua, Chile), a Sowiety próbowały nawet podburzyć Meksyk (państwo liczące blisko 100 mln ludności), aby wydał wojnę Stanom Zjednoczonym przy pomocy Sowietów i uczynił tu drugi Wietnam.
        Ludność kontynentu amerykańskiego ciągle szuka poprawy swojego bytu poprzez jakieś rozwiązania integracyjne, ale bezskutecznie (bo nie integracja może ich zbawić, lecz likwidacja oligarchii).
        I tak 11 największych państw utworzyło stowarzyszenie integracyjne, zwane LAIA (Latino-American Integration Association), 5 państw Ameryki Środkowej utworzyło stowarzyszenie CACM (Central American Common Market). Ostatnio (1994) USA, Kanada i Meksyk utworzyły stowarzyszenie integracyjne NAFTA (North-American Free Trade Association), w którym Meksyk od razu załamał się gospodarczo (PKB w 1995 r. spadł nagle o 1/3), a sam Międzynarodowy Fundusz Walutowy bił na alarm i głosił pojawienie się jakichś "nieznanych" przyczyn upadku gospodarki Meksyku. A może MFW byłby łaskaw zauważyć, że Meksyk ma PKB na głowę ludności ok. 6 razy niższe niż USA i Kanada i do otwarcia granic nie nadaje się. Może to będzie przestrogą dla polityków polskich, tak bezmyślnie szastających hasłami integracyjnymi z Unią Europejską, która ma PKB na głowę ludności 7 razy wyższy niż Polska, co oznacza, że kraj nasz obiektywnie nie nadaje się do takiej integracji.
        Możemy jeszcze uzupełnić, że negocjacje w sprawie przystąpienia do NAFTA prowadziły także inne kraje Ameryki Łacińskiej, ale USA godziły się ewentualnie tylko na Chile.
        I tu warto przypomnieć, że Chile w latach 1971-73 było komunistyczne, prowadzone przez I sekretarza Salvatore Allende, gdzie "znacjonalizowano" cały majątek (czyli zagrabiono dla nomenklatury). Kiedy generał Pinochet w 1973 r. dokonał zbrojnego zamachu na komunistów i zażądał od nich oddania właścicielom wszystkiego, co im zagrabili w ciągu 48 godzin pod rygorem rozstrzelania, wszystko posłusznie zostało zwrócone, a sam Salvatore Allende poprosił o azyl w Moskwie. Cały świat okrzyknął Pinocheta dyktatorem, ale nikt nie powiedział, że ta "dyktatura" działała w odwrotnym kierunku. Stan państwa chilijskiego w czasie tzw. dyktatury Pinocheta poprawił się do tego stopnia, że Chile było jedynym krajem Ameryki Łacińskiej o stałym i dość wysokim wzroście gospodarczym przy niewielkiej inflacji.
        Innym przykładem próby naprawy gospodarki jest Brazylia. Tutaj uważano, że podczas tzw. prywatyzacji popełniono błędy i stąd powstała oligarchia. Jako kierunek działań odwrotnych przeprowadzono "nacjonalizację" w wykonaniu tejże oligarchii. Kryzys jednakowo się pogłębiał zarówno podczas "prywatyzacji" jak i "nacjonalizacji" (pięknie to świadczy o światowej sławy ekspertach ekonomicznych). Nikt jednak nie zauważył, że w obydwu przypadkach jednakowo poszerzała swe bogactwo ta sama grupa ludzi, a "reformy ekonomiczne" różniły się od siebie tylko nazwami (por. artykuł "Prawo własności - warunki równowagi społecznej", "Nasza Nadzieja" nr 2). Może ktoś porówna też "reformy" Stalina i Balcerowicza w Polsce?!
        Rozwijająca się Oceania to 22 wyspiarskie państewka zupełnie niezdolne do samodzielnej polityki. Zamieszkuje ją 0,12% ludności świata (niewiele więcej niż Litwę). PKB na głowę ludności ma przeciętne dla Trzeciego Świata (ok. 3000 dolarów rocznie), ale interesująca jest najbardziej jako miejsce baz militarnych USA (Guam, Midway, Wake) i innych potęg europejskich. M.in. Francja przeprowadza swoje próby nuklearne na atolu Morouroa.

        Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytowanie danych jest możliwe tylko po wskazaniu źródła.

Poprzednia stronaPełny ekran